05.02.2026 Uwierz w Muzykę - Michał Napiórkowski
W audycji oprócz nowości muzycznych usłyszycie rozmowy Matyldy Wysockiej z muzykami grup Altar i Defusion, które wystąpią w najbliższą sobotę w Carpenterze
Septisemia, Altar i Defusion. Matylda Wysocka spotkała się z muzykami grup, aby porozmawiać o ich twórczości. Już za chwilę pierwsza z tych rozmów z zespołem Altar, a wcześniej premierowo fragment dymówki tej grupy, która jeszcze oficjalnie nie posiada żadnego wydawnictwa.
Kilka się takich przewinęło i właśnie chwalili nas też, więc jest to dla nas naprawdę zaszczyt, można powiedzieć, że ludziom się podoba nasza muzyka i motywuje to nas do dalszego działania. I też w sumie powiedziałbym, że nie mieliśmy żadnego koncertu, który tak by się naprawdę bardzo nam nie podobał. Mimo, że wiadomo, no, odbiór publiczności czasami bywał lepszy, czasami bywał gorszy, czasami przychodziło więcej osób na koncert, a czasami mniej i różnie się ludzie bawili, to myślę, że jednak każdy koncert był dla nas pozytywnym doświadczeniem. I możemy się zawsze doczekać, jak są koncerty właśnie teraz już. Będzie 7 lutego koncert w Carpenterze. Zagramy właśnie z zespołem Defusion i z zespołem Septisemia 7 lutego o godzinie 19 w wolsztyńskim pubie Carpenter. Jak najbardziej zapraszamy. A propos koncertów, gracie również z innymi małymi zespołami i jak ważna jest dla Was współpraca oraz granie lokalnie z innymi twórcami, artystami?
Dobrze, no to w takim razie ja wam bardzo dziękuję, że przyszliście i porozmawialiście ze mną. Ze mną byli... Max Krusznicki i Wiktor Tkacz. Z zespołu Altar. No a Wy, jeśli chcecie posłuchać tego zespołu i bardziej się z nim zaznajomić, no to możecie wpaść 7 lutego do Pubu Carpentery. Wkrótce także konkurs z ostatnim zaproszeniem na koncert trzech olsztyńskich zespołów Altar, Defusion i Septicemia, ale też już za chwilę kolejna rozmowa Mateldy Wysockiej. Tu tylko dodam, że obu muzyków, Wiktor Tkaczy będzie wymieniony tutaj z imienia i z nazwiska przy kolejnej rozmowie, bo okazuje się, że Miał związki z zespołem Defusion, o którym wypowiadać się będzie lider tej formacji, zaś Max Krusznicki, nazwisko nieprzypadkowe, syn Bartka Krusznickiego, popularnego hippisa, frontmana Łydki Grubasa.
A więc muzyka już w Olsztynie z pokolenia na pokolenie można powiedzieć przechodzi z A teraz grupa Defusion muzycznie. Niemal sześciominutowa kompozycja Unfortunate One. Zaraz zaś po niej rozmowa z Rafałem z grupy Defusion.
Uwierz w muzykę. Witajcie, Rafał Komoszewski z tej strony. Na początek, gdybyś miał opowiedzieć o zespole, przedstawić siebie i swoją twórczość słuchaczom, co byś powiedział? Defusion jest banalizacją, parodią, a trochę ewolucją gatunku, jakim jest metal. Ludzie to jak najbardziej są w stanie usłyszeć po muzyce, jaką robimy. Jest to muzyka, która nam przynosi frajdę z jej tworzenia. Powiedz mi, jak właściwie narodził się wasz zespół? A więc historia jest taka. Kiedyś był taki pub w Olsztynie, nazywał się Las. Tam sobie chodziliśmy co czwartek na tak zwane jam session. Chodziłem sobie tam ja i Igor, którego dzisiaj z nami nie ma. Zdarzało nam się razem pogrywać i któregoś razu na którymś z jamów pojawił się nieznany nam dotąd muzyk, były perkusista Defusion, Wiktor Tkacz i się nas spytał, czy chcemy założyć z nim zespół.
Był też z nami wtedy Jakub Rakowski. Tak wyszło, że akurat te cztery osoby przyszły na pierwszą próbę i tak powstał Pierwszy skład Defusion. Powiedz proszę, kto obecnie znajduje się w składzie? Na tą chwilę mamy trójkę z oryginalnego składu, czyli mnie, Igora Haszadyna i Jakuba Rakuba. Perkusisty nowego na razie nie będę zdradzał, pomimo tego, że Wiktor był wyborny. To też jest kawał muzyka. Pod koniec 2024 roku ukaże się Wasz album. Cofając się do pracy nad nim, co było dla Was największym wyzwaniem? No, największym wyzwaniem dla nas w tym, w stworzeniu tego albumu, co najważniejsze było nagranie go, później zmiksowanie, ułożenie w całość. Jest to album wyprodukowany, zrealizowany, zmiksowany, zmasterowany i wydany przez nas samodzielnie.
Bądź co bądź, pod koniec był pewien mały problem, gdyż jedna piosenka została częściowo zrealizowana w studio Wydziału Sztuki UWM-u. Przez pewną chwilę nie mieliśmy dostępu do dysku, który się znajdował w tym studiu. Tydzień przed deadline'em do albumu musiałem biec do Wydziału Sztuki i szukać pliku na dysku, pomimo tego, że nie byłem jeszcze wtedy studentem UWM-u. I włamałeś się po prostu. Włamałem się, żeby odzyskać swoje pliki i musiałem kończyć te nagrania na tydzień przed deadline'em. Pisanie tego albumu zaczęliśmy parę tygodni po założeniu zespołu. Oda Dolsztyna powstała w październiku, a Defusion istnieje od września. Jeszcze taka ciekawostka, myślę, że niektórzy pamiętają, na przykład dwa lata temu w lutym. Jak ja i Igor zebraliśmy parę osób i zagraliśmy od Odolsztyna jeszcze niejako Defusion.
Z moich spekulacji w momencie rozpoczęcia koncertu Defusion na Amfiteatrze siedziało ponad 300 osób. Co dla zespołu, który dwa miesiące wcześniej grał swój pierwszy koncert w Carpenterze. Było to dosyć szokujące. Nawet z moją wcześniejszą formacją The Pit nie grałem nigdy dla takiej ilości osób. Wspomniałeś o tym, że wasz styl muzyczny to nie jest do końca metal, to jest metal, który jest jakoś udziwniany. Skąd czerpiecie muzyczne inspiracje? Każdy z nas słucha jednocześnie totalnie innego, więc najzwyklej te inspiracje łączą się razem w spójną całość. Igor na przykład jest wielkim fanem starego, dobrego death metalu. W jego różnych eksperymentowaniach z rytmiką w riffach słychać to. Z takiego względu, iż na tą chwilę Igor jest głównym kompozytorem w Defusion.
Czy jest jakieś mniejsze albo większe marzenie, które chcielibyście zrealizować w tym roku? W tej chwili kończymy komponowanie naszego drugiego albumu. Nagrywki mieliśmy jeszcze w tamtym roku i niedługo powinna się ukazać nasza epka z jednym nowym utworem oraz z odświeżonymi kilkoma utworami, które są znane już ludziom. W trakcie właśnie kończenia nagrywek do epki będziemy już zaczynać nagrywać album nasz drugi. I na koniec, gdybyście mieli zostawić naszym słuchaczom jedną myśl, dlaczego to akurat was warto słuchać i dać wam szansę, co odróżnia was od innych zespołów? Przynajmniej ja tak uważam i paru moich znajomych, że Defusion to zespół metalowy dla kogoś, kto nie lubi metalu. Tyle mogę powiedzieć. Zespół metalowy dla kogoś, kto ma już dosyć tego, że każdy zespół metalowy gra to samo i po prostu nie słucha tego gatunku, choć my na przykład metalu słuchamy.
Ale jeżeli ktoś w życiu sobie stwierdził, że nie lubi tego gatunku, bo jest dla niego zbyt powtarzalny, zbyt ciężki, zbyt męczący, no to zapraszam. Dziękuję ci bardzo za to, że tutaj przyszedłeś, opowiedziałeś trochę o waszym zespole, a już 7 lutego zagracie w pubie Carpenter. Tam Defusion, tam również Altar i Septi Semia, trzy olsztyńskie grupy. Pojawią się w najbliższą sobotę na scenie Carpenter in Irish Pubu. Hasłem tej imprezy jest mocno ironiczne Night of the Pimps. Na plakacie znajdziemy również złote łańcuchy i samochód, a więc jest to odniesienie do komercyjnego rapu, z którym żaden z tych olsztyńskich zespołów nie ma
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Sponsorem konkursu jest pub Carpenter Inn.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Sponsorem konkursu jest pub Carpenter Inn."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W audycji oprócz nowości muzycznych usłyszycie rozmowy Matyldy Wysockiej z muzykami grup Altar i Defusion, które wystąpią w najbliższą sobotę w Carpenterze