05.02.2026 Uwierz w Muzykę - Michał Napiórkowski
W audycji oprócz nowości muzycznych usłyszycie rozmowy Matyldy Wysockiej z muzykami grup Altar i Defusion, które wystąpią w najbliższą sobotę w Carpenterze
A ja wybieram się tylko na ten pierwszy. Wybieram się również do Strudy na Dub Pistols, grupę brytyjską ze słusznym dorobkiem, która pojawi się w lipcu na mazurskim święcie reggae. Kolejny zresztą już raz, bodajże trzeci. Teraz z nową płytą Enter The Sound, która powoli jest prezentowana w sieci. Po dwóch wczoraj zagranych przeze mnie singlach, raczej dynamicznych, klubowych, breakbeatowo-dramenbice'owych nawet, Sięgam teraz po taki cukierek w rytmie reggae, wyśpiewany przez wokalistkę Bally Humble, Dub Pistols, Freestylers, bo to ich wspólne dzieło i rzeczona wokalistka w utworze Give You Love.
Medytacyjny wręcz utwór, zapętlony, mantryczny. To nieczęsto się zdarza w dorobku formacji Dub Pistols, a już na pewno Freestylers. Przypomnę, połączone siły tych dwóch kolektywów nagrały płytę, której szerzej będziemy słuchali w marcu. No a w lipcu oczywiście ci pierwsi pojawią się na festiwalu reggae w... Ostródzie. Wczoraj miałem okazję pierwszy raz prezentować twórczość włoskiej artystki Marty Del Grandi. Dziś wracam do jej nowej płyty Dream Life, która zaciekawiła mnie sporą różnorodnością i rozpiętością brzmieniową pomiędzy...
Lutego zespół zagra koncert w Carpenterze. O tym wydarzeniu będziemy jeszcze mówili. I z tego względu ja przypominam starsze nagranie grupy. Oczekując na ten najnowszy singiel i może nawet spotkanie z zespołem w kontekście tego koncertu. Zachwyt. Wizje peryferyjne.
Kolejny odcinek To Olsztyńska Grupa Wizje Peryferyjne. Wkrótce więcej muzyki tego ciekawego zespołu, a teraz czas na inne lokalne formacje metalowe. Tym razem już w najbliższą sobotę, 7 lutego, również w Carpenterze, który okazuje się najlepszą, być może jedyną sceną dla takich zespołów w naszym mieście, usłyszymy trzy Olsztyńskie Grupy.
Nie mamy teraz takiego jednego określenia, którym byśmy po prostu mogli nazwać nasz gatunek, poza po prostu powiedzeniem, że jesteśmy zespołem metalowym. Jesteśmy młodym, głodnym, sukcesowym zespołem. Też myślę, że dopiero szukamy takiego swojego jednoznacznego stylu, żeby jednak tak naprawdę wyróżniać się pośród innych zespołów. Czyli cały czas się zmieniacie. Tak, tak, dużo się zmieniamy. Staramy się, żeby też każda nasza piosenka była inna najbardziej jak się da. Naprawdę trudno jest określić tak jednym słowem, ale gdybyśmy mieli wybrać już naprawdę takie jedno słowo... Groźne, tak, groźne. Zawsze, zawsze, jeżeli są riffy i jeżeli jest jakiś nowy riff, który ktoś napisze i przyniesie na próbę, zawsze oceniamy, czy jest groźny, czy nie jest. Jak jest za wesoły, to nie przechodzi. Jak jest groźny, to out.
Chodzimy razem do, znaczy już teraz nie chodzimy, teraz ja już poszedłem na studia, ale chodziliśmy wcześniej razem do dwunastki, do dwunastego liceum i tam w ten sposób się spotkaliśmy. Kojarzyłem mniej więcej Maxa Maruda z wyglądu na korytarzu i pamiętam, że poszliśmy na koncert w pubie Carpenter, na którym podeszliśmy do siebie, poznaliśmy się. Pamiętasz jaki to był koncert? To był koncert Karty 77 w lutym. Pamiętam, że właśnie wtedy podszedłem do Maxa Maruda, się spytałem, siema stary, jesteś 012? A jak się nazywasz? Powiedział, że okazało się, że jesteśmy dwoma Maxami. I tak jakoś zaczęliśmy gadać o swoich ulubionych zespołach i tak wyszło po prostu, że zespół razem założyliśmy. W razie funkcjonujecie głównie jako zespół koncertowy. Dlaczego postawiliście najpierw nagranie live, a nie nagrywanie materiału?
Kilka się takich przewinęło i właśnie chwalili nas też, więc jest to dla nas naprawdę zaszczyt, można powiedzieć, że ludziom się podoba nasza muzyka i motywuje to nas do dalszego działania. I też w sumie powiedziałbym, że nie mieliśmy żadnego koncertu, który tak by się naprawdę bardzo nam nie podobał. Mimo, że wiadomo, no, odbiór publiczności czasami bywał lepszy, czasami bywał gorszy, czasami przychodziło więcej osób na koncert, a czasami mniej i różnie się ludzie bawili, to myślę, że jednak każdy koncert był dla nas pozytywnym doświadczeniem. I możemy się zawsze doczekać, jak są koncerty właśnie teraz już. Będzie 7 lutego koncert w Carpenterze. Zagramy właśnie z zespołem Defusion i z zespołem Septisemia 7 lutego o godzinie 19 w wolsztyńskim pubie Carpenter. Jak najbardziej zapraszamy. A propos koncertów, gracie również z innymi małymi zespołami i jak ważna jest dla Was współpraca oraz granie lokalnie z innymi twórcami, artystami?
Myślę, że jest to po prostu miłe i jednocześnie dla nich i jednocześnie bardzo lubię posłuchać, jak grają takie zespoły. Poza tym mamy darmowy bilet. To jest zdecydowanie dobry argument. Widzę, że wasza współpraca lokalna wam się bardzo podoba, ale czy macie taką ambicję, żeby wyjść poza ten Olsztyn i region, czy na razie skupiacie się stricte lokalnie? Oczywiście, że mamy ambicje. Taki jest nasz główny cel, żeby jednak rozrosnąć się trochę i zacząć koncertować tak bardziej na poważnie, bo póki co po prostu też nie mamy za bardzo warunków. W Olsztynie jest dosyć mało miejsc do zagrania. Przynajmniej na naszym poziomie. Właśnie jedynym wspomnianym miejscem jest pub Carpenter, kiedyś był też pub Las, ale niestety został zamknięty, a większe sceny w Olsztynie już trochę wychodzą poza nasz zasięg, tak? Staramy się naprawdę, na wakacje planujemy też wyjechać coś poza miasto, pokazać się też dla innych odbiorców.
Dobrze, no to w takim razie ja wam bardzo dziękuję, że przyszliście i porozmawialiście ze mną. Ze mną byli... Max Krusznicki i Wiktor Tkacz. Z zespołu Altar. No a Wy, jeśli chcecie posłuchać tego zespołu i bardziej się z nim zaznajomić, no to możecie wpaść 7 lutego do Pubu Carpentery. Wkrótce także konkurs z ostatnim zaproszeniem na koncert trzech olsztyńskich zespołów Altar, Defusion i Septicemia, ale też już za chwilę kolejna rozmowa Mateldy Wysockiej. Tu tylko dodam, że obu muzyków, Wiktor Tkaczy będzie wymieniony tutaj z imienia i z nazwiska przy kolejnej rozmowie, bo okazuje się, że Miał związki z zespołem Defusion, o którym wypowiadać się będzie lider tej formacji, zaś Max Krusznicki, nazwisko nieprzypadkowe, syn Bartka Krusznickiego, popularnego hippisa, frontmana Łydki Grubasa.
Uwierz w muzykę. Witajcie, Rafał Komoszewski z tej strony. Na początek, gdybyś miał opowiedzieć o zespole, przedstawić siebie i swoją twórczość słuchaczom, co byś powiedział? Defusion jest banalizacją, parodią, a trochę ewolucją gatunku, jakim jest metal. Ludzie to jak najbardziej są w stanie usłyszeć po muzyce, jaką robimy. Jest to muzyka, która nam przynosi frajdę z jej tworzenia. Powiedz mi, jak właściwie narodził się wasz zespół? A więc historia jest taka. Kiedyś był taki pub w Olsztynie, nazywał się Las. Tam sobie chodziliśmy co czwartek na tak zwane jam session. Chodziłem sobie tam ja i Igor, którego dzisiaj z nami nie ma. Zdarzało nam się razem pogrywać i któregoś razu na którymś z jamów pojawił się nieznany nam dotąd muzyk, były perkusista Defusion, Wiktor Tkacz i się nas spytał, czy chcemy założyć z nim zespół.
Z moich spekulacji w momencie rozpoczęcia koncertu Defusion na Amfiteatrze siedziało ponad 300 osób. Co dla zespołu, który dwa miesiące wcześniej grał swój pierwszy koncert w Carpenterze. Było to dosyć szokujące. Nawet z moją wcześniejszą formacją The Pit nie grałem nigdy dla takiej ilości osób. Wspomniałeś o tym, że wasz styl muzyczny to nie jest do końca metal, to jest metal, który jest jakoś udziwniany. Skąd czerpiecie muzyczne inspiracje? Każdy z nas słucha jednocześnie totalnie innego, więc najzwyklej te inspiracje łączą się razem w spójną całość. Igor na przykład jest wielkim fanem starego, dobrego death metalu. W jego różnych eksperymentowaniach z rytmiką w riffach słychać to. Z takiego względu, iż na tą chwilę Igor jest głównym kompozytorem w Defusion.
Ale jeżeli ktoś w życiu sobie stwierdził, że nie lubi tego gatunku, bo jest dla niego zbyt powtarzalny, zbyt ciężki, zbyt męczący, no to zapraszam. Dziękuję ci bardzo za to, że tutaj przyszedłeś, opowiedziałeś trochę o waszym zespole, a już 7 lutego zagracie w pubie Carpenter. Tam Defusion, tam również Altar i Septi Semia, trzy olsztyńskie grupy. Pojawią się w najbliższą sobotę na scenie Carpenter in Irish Pubu. Hasłem tej imprezy jest mocno ironiczne Night of the Pimps. Na plakacie znajdziemy również złote łańcuchy i samochód, a więc jest to odniesienie do komercyjnego rapu, z którym żaden z tych olsztyńskich zespołów nie ma
Nic wspólnego. Skoro wspomniałem o konkursie, no to przyszła pora właśnie na rozdanie ostatniego zaproszenia na Night of the Pimps w Carpenterze. Sponsorem konkursu jest pub Carpenter Inn. Gdyby ktoś chciał się udać posłuchać młodej olsztyńskiej metalowej braci, niech dzwoni 895233999, 895233999. Sponsorem konkursu był pub Carpenter Inn. A teraz już ekstraklasa ekstremalnego metalu. Zespół, który niedługo, jeszcze parę miesięcy, ale latem odwiedzi nasz region, wystąpi w dobrym mieście.
Sobota, dwudziesty drugi dzień sierpnia. Druga po przerwie edycja odrodzonego festiwalu Sun Dice w dobrym mieście. Jedna z gwiazd zespół Furia. No a oprócz nich przypomnę te wcześniej ogłoszone nie mniej znakomite składy jak Legendarne Christ Agony, jak zespół z Olsztyna, zespół Gorycz, jak inna legenda ekstremalnej muzy Damnation. No i Blinded 23, czyli bardziej progresywne oblicze muzyki metalowej. To fantastyczny skład tegorocznego festiwalu Sun Dice, o którym będziemy jeszcze przypominali, a na zakończenie, na uspokojenie porcja jazzu zespołu,
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Sponsorem konkursu jest pub Carpenter Inn.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Sponsorem konkursu jest pub Carpenter Inn."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W audycji oprócz nowości muzycznych usłyszycie rozmowy Matyldy Wysockiej z muzykami grup Altar i Defusion, które wystąpią w najbliższą sobotę w Carpenterze