O Julianie Alvarezie, Harrym Kane i Ousmanie Dembele (Budka Komentatorska #29)
Ci trzej zawodnicy będą głównymi bohaterami kolejnego odcinka "Budki Komentatorskiej", w której oprócz tematów piłki europejskiej i międzynarodowej zaglądniemy również do rozstrzygnięć w żużlu, a także polskiej ekstraklasie.
To prawda. I też jestem w sumie ciekawy, jak wróci Havertz, ale zanim wróci Havertz, to pora przejść do La Ligi, bo w ten weekend działo się tyle, że... Jeszcze w kwestii tej Premier League, to rzeczywiście to Crystal Palace może namieszać w tym sezonie. I też w tej kolejce pierwsze zwycięstwo w sezonie Aston Willi i Matiego Kasha. To jest warte odnotowania. Też jest warte odnotowania, to prawda. Świetne wyjście Emiliano Buendii. Jednak co do Argentyńczyków, co do dobrych wejść, to przejdźmy do La Liga, ponieważ miały miejsce dwie kolejki. O tych meczach z Midwicku wspomnę tyle, że Real kapitalnie pokonał Levante, Atlético męczyło się z Rayo i bramka Pepa Xavarrii była kapitalna, ale to, co zrobił w tym spotkaniu Julian Alvarez, to nie spodziewałem się, że to będzie, nie wiem, pokazanie przyszłości tego, co się wydarzy w sobotę na Wanda Metropolitano.
I teraz można to porównać sobie do tego, co miało miejsce na Wanda Metropolitano. Zacznijmy może od tego, że po prostu podzielę ten segment na parę wątków, bo moim zdaniem jest to warte tego. Pierwsza połowa to słaby początek Realu i swojej sytuacji miał Sorlot, Lenormand i bramka na 1-0. I o ile w sytuacji Sorlota kapitalnie się zachował Edir Miltao, to to, że Robin Lenormand Za wszystkich osób. Piłkarz, który jest tak krytykowany i tak jechany na Twitterze, strzela w ramkę, że to jest dramat. Przy tej bramce najbardziej zawinił mnie zanim Aurelium Człomieni, który Hiszpana nie przykrył. Potem mieliśmy lepszy okres, aczkolwiek on był poprzedzony tym, że Sanasan miał Alvarez, ale był spalony. Ponieważ najpierw kapitalna asysta Gilera do Mbappe, a później sam Turak zdobywał bramkę po równie kapitalnej asyście w niego.
I ten sam Robin Lenormo zachowuje się w tej sytuacji tak idiotycznie, że to jest dramat. Bo najpierw główkuje do Mbappe na własnej połowie, a potem idzie naraz w dribblingu, przy okazji dribblingu Vini'ego, gdzie tam obok niego były się Llorente. Zróbili na jeden zamach, Brazylijczyk podaje do Turka i jest bramka na 2-1. W tym momencie człowiek sobie myśli, eee, ale wraca do tego spotkania. Real to kontroluje, musi. Carreras miał gorszy mecz, ale powinien wrócić. Podobnie Bellingham, też powinien mieć jakiś impakt. No taki, żeby tak to ładnie powiedzieć, ponieważ Atletico wraca do żywych. Najpierw słupek Alvareza, potem wspomniana wcześniej przeze mnie bramka Clementa Longle, a później bramka Sorlota po wrzutce Koke. I mamy dwie bramki z dwóch doszutkowań, kapitalnie. Tutaj Dean Heisen, to co zrobił jakiś pan, nie rozumiem. Jak ja widzę, jak on próbuje kalkulować...
Tutaj nie ma jak bronić Kiszpana. I no, umówmy się, taka jest prawda. Prawdą jest też to, że skończyła się pierwsza połowa, obie zespoły schodziły z remisem. Z tego remisu chyba bardziej Real był zadowolony, biorąc pod uwagę przebieg tej pierwszej połowy, biorąc pod uwagę to, jak bardzo niepewni byli Carrera z Heysen, Carvajal i Courtois przy wyjściach z bramki oraz to, jak niewidoczni byli Jude Bellingham czy Fede Valverde. No nic, trzeba wziąć oddech, druga połowa, gdzie na drugą połowę nie wyszedł jedyny obrońca, który w tym meczu chyba coś ogarnął, czyli Eder Militaus, uwagi na to, że po starciu ze Sörlottem z trzeciej minuty, gdzie tam właśnie odebrał piłkę i został kopnięty przez Norwega, w pewnym momencie były myśli, że on zejdzie z boiska, wejdzie za niego Asensio, koniec końców miało to miejsce dopiero po przerwie i do drugiej połowy teraz należy przejść, ponieważ mieliśmy rzut rożny i karny po kopnięciu Gullera, gdzie to kopnął Alvareza na litość boską,
Atletico zrobiło trzy bramki z trzech dorzutkowań w tym spotkaniu. I swoją drogą też, co znalazłem na Twitterze, co mnie absolutnie rozbroiło, bo jak zobaczyłem tą informację, to się może nie popłakałem ze śmiechu, bardziej to ze smutku, biorąc pod uwagę to, co się stało potem w tym spotkaniu. Jednakże to, że Jesus Rueda został zatrudniony jako analityk stałych fragmentów tylko po to, żeby potem stracić trzy bramki, może nie ze stałych fragmentów, ale z sytuacji, no, dziecięco podobnych do stałych fragmentów, to naprawdę dobra robota. Mam nadzieję, że, nie wiem, pójdzie pan na L4 albo ogarnie się, bo to, co miało miejsce przy doszutkowaniach, to jest dramat. Mamy rzut karny, Alvarez wykorzystuje, zero pretensji do nikogo poza Gillerem. Następnie mamy rzut wolny, gdzie dość bliski bramki był Juliano Alvarez.
Sytuacja sama sam z Orlota, gdzie broni Courtois. I kolejny rzut wolny, który tym razem wykorzystuje Alvarez i jest 4 do 2. Jest totalny dramat, wstyd, hańba, kompromitacja, nie wracajcie do domu, a nie, czekaj, jesteście w Madrycie. I w tym momencie ktoś sobie może pomyśleć, że to jest moment, w którym Real musi wrócić do meczu, bo kiedy indziej. No i wrócił. No tylko problem jest taki, że Real w tym meczu, w drugiej połowie właściwie, oddał jeden strzał, który nie był zablokowany. To był rzut wolny Maston Tuono. Z 88 minuty. Także między pierwszym strzałem, który nie był zablokowany, a bramką Alvareza było 25 minut. Przez ten czas Real nie zrobił nic. Real miał piłkę. I tyle. Nie wiedział, co z nią zrobić. I też fakt tego, że z boiska zszedł Arda Güler. Dlaczego z boiska zszedł Arda Güler, który jest jednym kreatywnym pomocnikiem, a nie zszedł Judy Bellingham, który w tym meczu...
Na pewno bardzo ładna bramka Alvareza, ta na 4 do 2 zrzutu wolnego przepięknie uderzył. Courtois tam odbił piłkę, ale to był strzał taki idealnie przy słupku, no i Belg w bramce Realu nie miał raczej żadnych szans. No ale powiem szczerze, że sam nie spodziewałem się tego, że Atletico aż tak rozprawi się z Realem. Ja wiem, mówiłeś tydzień temu w zeszłotygodniowej budce, że Real tego spotkania nie wygra. No i... zestarzało się dobrze, bo twoje słowa się spełniły. Faktycznie Real ten mecz przegrał, ale że aż tak. Ja nie wiedziałem jaki wynik tu obstawić, czy tutaj wygra Real, czy będzie remis, czy Atletico wygra, ale nie spodziewałem się, że Atletico wygra aż tak i Real będzie w tym meczu aż tak słabo grał. Atletico chyba solidnie, solidne jak zawsze. Ja również się szczerze nie spodziewałem, że ten wynik będzie aż tak duży. No i również należy podkreślić, że piękna bramka Alvareza z rzutu wolnego i też akcja Griezmana niczego sobie
Wrócę się na chwilę do meczów w środku tygodnia. To właśnie bramka Chavarri w meczu Atletico z Rajo. Fantastyczna. To było ponad 30 metrów. Piękne uderzenie, ale też piękna odpowiedź Juliana Alvareza. Przy bramce na 3-2 dla Atletico. No i komentujący to spotkanie Mateusz Siencicki po bramce Alvareza powiedział To jest kłodzko! Także piękny komentarz pana Mateusza. No i cóż, Atletico notuje drugie z rzędu zwycięstwo i to jeszcze w derbach Madrytu, także... Zawsze się na te derby zbierają. A teraz... Mówiłem, ja mówiłem, mówiłem dokładnie o tym, że Atletico, nieważne jaką ma formę, co też pokazuje Myrz z Rayo, bo Rayo postawiło jak się okazuje większe warunki niż Real, że na spotkanie z Realem oni zawsze się skupiają i jestem przekonany, że w spotkaniu z Celto Vigo stracą punkty.
Wracając do Barcelony. A co jeszcze sądzisz o rzucie karnym dla Atletico? Gdzie tu jest kontrowersja? Kopnął go lekko, ale kopnął. Pierwsze trafił w piłkę. Fajnie, a potem trafił w głowę Alvarez, co i zawsze jak jest sytuacja, w której jest kopnięty zawodnik w głowę, to sędzia musi ten mecz przerwać. No chyba, że to jest starcie Majoruki z Barceloną, kiedy to piłkarz, który dostaje mocno piłką w głowę, leży, sędzia ma gwizdek w ustach i nie gwizdze. Ale już o tym spotkaniu wspominałem, nie mam zamiaru powracać do tego, ponieważ sędziowie w Realidze są jak sędziowie w Anglii w ten weekend, czyli tragiczni. Wracając do spotkania, które miało miejsce na, w końcu, Estadio Montjuic. Wyjątkowo w tym meczu prowadził Real Sociedad po kapitalnej akcji w rzutce Baron Nechey i bramce Alvaro Odriozoli, czyli jednego z jakże cudownych transferów Realu, co ciekawe prawo obrońca.
Zatem... Nie wiem, czy tu jest jakaś większa sensacja. I w tym momencie mogę chyba tym samym zamknąć temat Ligi Europy, bo no umówmy się, jest ona dość wybrakowana biorąc pod uwagę to, że rok temu tam grało United i Tottenham, a w tym roku przykładowo Forest i Aston Villa. Oczywiście pełnym szacunkiem do tych zespołów, ale no są to mniejsze marki mimo wszystko. I zakończę ten podcast chyba jednym z ciekawszych tematów ostatnich czasów uważam, ponieważ za nami już no powiedzmy, że miesiąc sezonu ligowego. A potentatów na najlepszego ofensywnego zawodnika aktualnie w Europie jest sporo. Są głównie cztery nazwiska. Haaland, Mbappe, Kane, Alvarez. Dojrzcie jeszcze Gullera, Chana Ozuna, Rashforda z uwagi na jego liczby i Viniego Juniora. Jednak cały ogień tego tematu rozpala się wobec tych czterech pierwszych nazwisk. Zatem panowie, kogo aktualnie uważacie za najlepszego ofensywnego zawodnika w Europie?
Właśnie z czwórki Alvarez, Kane, Mbappe i Haaland. Mimo wpadki Realu w weekend, ja bym jednak powiedział, że Mbappe, bo on tutaj ma już 8 goli do tej pory w La Lidze. Wydaje mi się, że idzie pewnie po kolejny tytuł Picici. Ja mówię tutaj zdecydowanie moim zdaniem Mbappe. Mimo wszystko chyba też Mbappe ze względu na liczbę asyst. Też nie gorszy poziom od Kane'a, ale tu nad tą dwójką bym się zastanawiał. Ja chyba Harego Kane'a jednak. 10 goli w 5 meczach i widać, że ma z kim pograć w tym bajernie. Może naprawdę wyśrubować niezły wynik w tym sezonie. A jeśli chodzi jeszcze o Ligę Europy, na chwileczkę ja wrócę, to co do meczu Aston Villa z Bologna, to co prawda Aston Villa wygrała 1-0 po golu bodajże Johna McGina, gdzie Łukasz Skorupski nie mógł się wykazać przy interwencji, bo to był ciężki strzał do obrony, ale za to obronił rzut karny, no jednak też słabo wykonany przez Olego Watkinsa.
Dlatego o tym nie wspominałem, ponieważ to był słabo wykonany rzut karny. No chyba, że to byłoby coś ala Bradley Barkola z starcia z Atalantą, ale o tym temacie już mówiliśmy. Ja od siebie tylko dodam, że ja bym tutaj dał Juliana Alvareza. I dałbym Juliana Alvareza nie z uwagi na to, w jakim zespole on gra, bo gdybym miał kogoś dawać z Atletico, to wątpię. Ale z uwagi na to, jaką on ma rolę. Bo mówmy się, moim zdaniem Bayern bez Kane'a, Real bez Mbappe i City bez Haalanda by sobie w miarę poradziły. Nie mówię, że byłoby lepiej, bo nie byłoby. Byłoby wręcz gorzej. Ale uważam, że nie poradziłyby sobie aż tak źle, jak Atletico bez Alvareza. Weźmy pod uwagę to, że właśnie Alvarez własnoręcznie wygrał im spotkanie z Rayo Vallecano. Zmarnował karnego z Majorką? Jasne, zdarza się. Ale uważam, że Julian Alvarez jest tym piłkarzem, który po prostu będzie ciągnął to atletyko za uszy.
Też biorąc pod uwagę to, że no kto może być takim liderem, który będzie grał? Jose Maria Jimenez i Jan Oblak jedynie, bo Griezmann i Koke to bardziej rezerwowi w tym momencie. Zatem uważam, że aktualnie bym dał Alvareza i niepokoi mnie to, że dużo się mówi o jego potencjalnym transferze do Barcelony, bo uważam, że Alvarez w Barcelonie by odpalił na niewyobrażalnym poziomie. Przeraża mnie wizja tak u Rafinha w formie Alvarez i Jamal. A jeszcze właśnie odnośnie Barcelony, to zapewne czytaliście o tym, że podobno dyrektor sportowy Milanu miał się kontaktować z Robertem Lewandowskim, że miałby po sezonie lewy przenieść się do AC Milanu. Co wy o tym sądzicie? Tak i od razu w polskim internecie pojawiły się życzenia taty Roberta Lewandowskiego, bodajże z 1996 roku. Kiedy to tata...
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ci trzej zawodnicy będą głównymi bohaterami kolejnego odcinka "Budki Komentatorskiej", w której oprócz tematów piłki europejskiej i międzynarodowej zaglądniemy również do rozstrzygnięć w żużlu, a także polskiej ekstraklasie.