Mentionsy Mentionsy
Radio RSC - newsy, wywiady, audycje
Radio RSC - newsy, wywiady, audycje

Czerwony dywan: Artur Gotz (27.12)

29.12.2025 ·25 min 44 s

W sobotę, 27 grudnia, gościem audycji "Czerwony dywan" był Artur Gotz - muzyk, aktor, prezes Fundacji Kultury i Sportu 44 w Warszawie. W rozmowie Dagmara Obrębska poruszyła temat jego najnowszego albumu zatytułowanego „W dzikie wino zaplątani”.

I wtedy zacząłem występować w takim zespole teatralnym w Domu Kultury. Ja mieszkałem wtedy pod Krakowem, w Olkuszu. I to było w tym Domu Kultury, a jednocześnie założyłem swój zespół teatralny w Szkole Podstawowej. No i to tak trwało kilka lat. Ja zdobywałem różne nagrody na różnych festiwalach, różnych przeglądach, konkursach. I w pewnym momencie na języku polskim w Szkole Podstawowej nauczycielka przyniosła płytę gramofonową. Nie wiem czemu gramofonową, jak już nie były popularne, już były kasety, bo to był koniec lat 90. No ale była ta płyta gramofonowa i ona włączyła Ewę Demarczyk. Najpierw włączyła Pocałunki, później Deszcze z muzyką Zygmunta Koniecznego do wiersza Baczyńskiego.

No i po prostu ja tam, jak zahipnotyzowany, od razu powiedziałem mojej mamie, żeby kupiła kasetę. No i dosłownie chwilę później trafiłem na koncerty, jedne z ostatnich koncertów Ewy Demarczych. Trzy koncerty zobaczyłem na żywo i od tego momentu wiedziałem, że nie tylko aktorstwo, ale też śpiewanie. No i zacząłem gdzieś powoli, to znaczy oczywiście wcześniej też w tych spektaklach śpiewałem, Ale nie czułem, że to jest moje. Dopiero po tych koncertach wiedziałem, że też będę śpiewał. No i to się gdzieś tak toczyło dalej. Potem była szkoła teatralna we Wrocławiu, Akademia Teatralna. No i już wiedziałem, że będę łączył te dwie drogi. Ale potem tak się w życiu stało, że teatr oczywiście był, były seriale i różne produkcje telewizyjne, ale jednak muzyka wzięła górę.

To nie może być takie skostniałe jak Kiedyś, to znaczy nie mówię, że to kiedyś było skosniałe, ale jakbyśmy robili to tak jak kiedyś. Tak samo zresztą jak muzyka pop czy muzyka rockowa, że to wszystko ewoluuje. No i tak się staramy, żeby to było bardzo chyba różnorodne. Wspominałaś na początku naszej rozmowy o Ewie Demarczyk. Tu jest bardzo piękna klamra. Bardzo. Bo dzikie wino zaplantani to jest hołd tak jakby dla Marka Grychuty i tu pojawia się karuzela z Madonnami, a Marek Grychuta też ma związki z Ewą Demarczyk. Tak, ma związki z Ewą Demarczyk, bo też to dowiedziałem się od pani Danuty Grechuty, że dzięki Ewie Demarczyk śpiewał, to znaczy on studiował architekturę i kiedy usłyszał Ewę Demarczyk, to też podobno stwierdził, że chce być wykonawcą, chce tworzyć swoją muzykę, no i tak się stało.

A dodatkowo w 1967 roku startował w przesłuchaniach do Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie. Jednym z jurorów był Zygmunt Konieczny, wspaniały kompozytor Ewy Demarczyk, z którym też ja mam szczęście współpracować. No i podobno inni jurorzy nie chcieli go przepuścić dalej. No i Zygmunt Konieczny, który był oczywiście na tak, wyszedł na korytarz, a na korytarzu była Ewa Demarczyk i powiedział do niej, słuchaj, on nie przechodzi. Nie mam na to wpływu, po prostu przegłosowali mnie. No i wtedy Ewa Demarczyk, która już wtedy była wielką gwiazdą po sukcesach przecież i w Opolu i w Sopocie, ale też śpiewała w paryskiej Olimpii, gdzie ją zaprosił Bruno Cocatrix, więc była już międzynarodową gwiazdą.

Weszła, zrobiła tam karczemną awanturę, no i przepuścili tego Marka Grechutę dalej. Mało tego, później Marek Grechuta, no nie dostał pierwszego miejsca, ale dostał drugie miejsce. Zresztą tak jak Ewa Demarczyk w 1962 roku, to też jest taka historia niesamowita, że te wielkie gwiazdy, wielkie osobowości, które stały się potem takimi symbolami polskiej muzyki, nie dostały tych pierwszych nagród, więc ja też czasami jak jestem jurorem w różnych konkursach, festiwalach i ktoś dostaje na przykład wyróżnienie albo w ogóle nie dostaje żadnej nagrody, To mówię, popatrzcie właśnie na tych wielkich artystów, czy to właśnie na Marka Grychutę, czy na Ewę Demarczyk, czy na Violette Villas, która w ogóle była pomijana we wszelkich konkursach, że tak naprawdę nagrody nie mają znaczenia.

Więc chciałem, żeby ta Ewa Demarczyk znalazła się jako bonus tutaj na tej płycie. Tym bardziej, że pisałem też o niej pracę magisterską w szkole teatralnej, więc no musiała tutaj się znaleźć, znaleźć się z taką kropką nad i. W tym wypadku osoba związana z Krakowem, osoba tak mocno zakorzeniona w tym mieście, no to nie zapytam dlaczego Marek Grychuta, bo to jest tak jakby oczywiste. Natomiast zapytam cię o dobór utworów, bo są bardzo znane utwory, takie już sztandarowe, ale są też takie mniej znane i to takie, można powiedzieć, smaczki. Tak i chyba na tych smaczkach najbardziej mi zależało, to znaczy w momencie kiedy ja wybierałem te utwory, jednak Marek Grechuta miał dużą dyskografię, 15 płyt, plus jeszcze nagrania radiowe, archiwalne, które nie zostały zarejestrowane, ale które ja wygrzebałem, że tak powiem, z różnych archiwów.

Po to sięgać po te utwory, żeby właśnie kolejne pokolenia pamiętały. Tak jak na przykład Irena Santor przypominała na przykład Hankę Ordonównę, czy innych artystów przedwojennych, więc misje mamy. Tu, że my, Polacy, lubimy tych swoich wielkich twórców stawiać na piedestale. To jest też świętość, bo pamiętam chyba, kiedy Justyna Styczkowska nagrała płytę z piosenkami Ewy Demarczyk. Fantastyczną. Fantastyczną, ale było też dużo komentarzy, że o, tu pani Ewa Demarczyk na pewno nie byłaby zadowolona i tak dalej, i tak dalej. Mamy taki, nie wydaje ci się, syndrom właśnie piedestału. Mamy i to też jest dobrze, natomiast no ja jestem wielkim fanem Ewy Demarczyk i faktycznie ciężko mnie do tych nowych wykonań przekonać, ale Justyna Steczkowska zrobiła to fantastycznie.

Kasia Chlebny, wspaniała aktorka z Krakowa, z Teatru Nowego Proxima, zrobiła fenomenalny spektakl, monodram w zasadzie, Kruchość wodoru Demarczyk. Ona jest w ogóle taką też kreatorką, ona sama napisała ten scenariusz, bo to są tam teksty też mówione, pomiędzy są piosenki, wspaniałe aranżacje i tam po prostu miałem też siarki, po prostu miałem gęsią skórkę. Tak jakbym również słyszał Demarczyk, więc trochę tych projektów jest. Jest kilka projektów też z Grechutą, ale wiem, że też niektórym osobom mogą się nie podobać te wykonania, czy to Justyny Steczkowskiej, czy to moje. Ale to też jest jakaś opinia, to też jest jakaś recenzja.

I kiedy ja grałem te koncerty, bo już tych koncertów parę miałem w różnych miastach, w Warszawie też. I przychodzą ludzie i mówią, jakie to było niesamowite, bo pamiętam koncert Marka Grechuty, który grał w Paryżu. Ktoś tam podszedł i mówi, pamiętam jak Marek Grechuta grał w Kanadzie, bo miałem gości z Kanady. No i też przychodzą ludzie, którzy mówią, że nie znali na przykład niektórych utworów, po które ja sięgnąłem, więc to też jest bardzo ważne, żeby odkrywać utwory zapomniane, właśnie tak jak utwór Władza, albo tak jak utwór Stara Historia Ateny, po które... No i dzięki temu, być może ktoś wróci do domu, włączy YouTube'a albo włączy płytę, jeśli ma w domu, Marka Grychuty czy Ewy Demarczyk i sobie posłucha.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.