Radio MORS - Trzy Czwarte - 26.06.2023
Chociaż temat końca już kiedyś był, teraz wraca jako rzeczywistość. Magiczny czas dobiegł swego kresu, dlatego żegnamy się z Wami rzewnie, pełni nadziei na przyszłość - w trzyczwartowy sposób.
Dawno nas tu nie było. Kto to jest, halo? Co to za nowa audycja? Właśnie, czy ktoś nas jeszcze pamięta? Z tej strony Trzy Czwarte, czyli Agnieszka Kusior. Tomek Bagiński. I Natalia Glinka-Hebel. I trzy piosenki, nie, trzy osoby, ojej, nawet ja zapomniałam. Cztery piosenki, trzy osoby, jeden temat i ten temat dzisiaj to pożegnania. Buceks nie będzie zadowolony, że nie pamiętasz formuły naszej audycji. Płotek chyba w ogóle zapomniał nam płacić przez... Dlatego tyle czasu u nas nie było. Dlatego nie było audycji, no. No i dlatego cały czas... Mnie nie było stać na dojazdy, sorry. No bo Płotek się nie płacił. Nie no, może się wytłumaczmy tak lepiej. Czemu się w ogóle żegnamy. No, ja się niestety muszę pożegnać z Trzy Czwarte, gdyż nabrałem sobie dużo na talerz.
No i z jednej strony to, że musieliśmy często odwoływać nasze spotkania, bo zawsze się znalazła sytuacja, że całe trójce nie pasowało, albo dwóm osobom nie pasowało i nagle już się wypalał temat, albo nawet kiedy jedno z nas było niedysponowane, to już od razu Reszta miała takie, no to czy jest sens? Tak, no bo ile może być odcinków specjalnych? Nie może być ich chyba więcej niż zwykłych. No właśnie, odcinki zwykłe stawałyby się specjalnymi. No i ja musiałem podjąć męską decyzję, co nie jest dla mnie łatwe, i powiedzieć, no to jest mój ostatni odcinek Trzy Czwarte, gdy się pojawią.
No też, ja już też skończyłam usługotoki ze względu na to, że mam dalsze plany i ja miałam takie podejście, że jakby trzy czwarte zostało to fajnie, ale jak nie, to też bym miała co zrobić z tym czasem, więc nie ciągnęłam, nie szukałam kolejnego zastępstwa, tak jak ty powiedziałeś, zastępstwem po Karolu, to tak nie szukałam jeszcze kolejnego. Nie, może powinnam, nie wiem co uważasz Natalia. Ja uważam, że trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść i przede wszystkim nie wyobrażam sobie nagrywać tej audycji z kimkolwiek innym niż z wami. Jest mi strasznie smutno i to chyba w końcu będzie ten odcinek, kiedy się popłaczę, choć grożę od pół roku, ale myślę, że schodzimy ze sceny w dobrym momencie, kiedy jeszcze ludzie nie mają nas dość, kiedy formuła się nie wyczerpała.
I też chciałam was spytać, zanim przejdziemy do płakania wspólnego, na jakiej zasadzie wybraliście piosenki? U mnie to było to, co Tomek napisał o tym odcinku, czyli ma być to coś, co jednocześnie kojarzy się z końcem, ale też z nowym początkiem. No właśnie u mnie to było tak, że kiedy wybrałem swoją piosenkę, to na mnie ona kojarzyła się z pożegnaniem, bo ta piosenka kończy jeden z moich ulubionych albumów. A jednocześnie mówi o nowym życiu tak naprawdę, o refleksji nad tym, co się dzieje teraz, nad tym, że trzeba zmienić niektóre rzeczy.
I tak naprawdę już mogę życzyć cytatem z tej piosenki, że kiedy w końcu doczłapiemy się do sceny, to wtedy poczujecie, co to jest być uratowanym. I właśnie to jest to nasze ostatnie wejście na tę scenę jako ta nasza święta trójca, czy nie święta trójca, zależy czy ktoś jest fajnym gli, czy kościoła katolickiego. No właśnie zastanawiałam się, czy nam wrzucasz, czy wręcz przeciwnie. Nie, to jest odniesienie do serialu Rajana Murphy'ego. Jednocześnie polecam i nie polecam, bo to jest studnia bez dna. Sarah Schrodingera.
By the way, ten jego fenomen jest źle rozumiany. Jemu chodziło o coś innego w tym kocie. On chciał bardziej pokazać coś w takim sensie, że to jest po pierwsze zjawisko fizyczne, że ten kot nie żyje albo żyje, a nie filozoficzne. Więc to jest ciekawe. Zacznijmy od mojej piosenki i ja się Wam od razu przyznam. Nie wiedziałam czy się przyznawać, bo ona była dawno, więc może nikt by nie zauważył, ale ja sama musiałam sprawdzić, bo sama nie pamiętałam. Ja już jej kiedyś używałam tutaj, więc nie wiem, może na koniec z czymś zlinczujecie, ale... To jest też taka kwestia, że się zastanawiałam, którą najlepiej wybrać i jeszcze nie wybrałam żadnej i ona mi się przypomniała tak w ogóle poza konkurencją, ogólnie w moim życiu mi się przypomniała i znowu wzbudziła we mnie emocje i tak do mnie przywarła i się wahała, może wybiorę inną, może nie tą, ale cały czas była taka przyklejona do mnie, więc chyba już musiałam ją wybrać.
I ona nazywa się Muzeum Lotu. Jak wpiszecie w YouTube po prostu Muzeum Lotu, to wam nie wyskoczy, bo wyskoczą wam wideo, spacery po różnych muzeach lotnictwa. Ale jak się już przekupiacie, to myślę, że warto. Falling to the ground I was anxious to be found You can always go home To the safety of your cloud Don't let go I need you to hang around I'm so broke And foolishly
Wielkie dzięki i do zobaczenia!
Wielkie dzięki i do zobaczenia w kolejnych odcinkach! Jejku, ten odcinek to w ogóle jest wszystko, co mogło być nie tak podczas realizacji. Nieprawda. Ale to jest magiczne, że teraz doświadczamy wszystkiego, żeby to takie jeszcze było mocniej zapamiętane. Żebyśmy mieli, dobra, dobrze, że koniec jednak.
Może nie tyle dobrze, że koniec, tylko że jejku, To będzie zapamiętane w naszych głowach na długo, no bo o dobrych rzeczach ciężko się pisze i łatwo się zapomina. Dopiero z czasem się tak myśli, że o stare dobre czasy, ale te ciekawe rzeczy dłużej zostają w pamięci. Odłóżmy filozofię, przejdźmy do sedna. Dlaczego wybrałaś tę piosenkę? Wahałam się, bo jest taka smutna, nie? No strasznie. Ale ona też nie jest taka smutna, że rozrywa po prostu jak Jolka Jolka i krzyczysz emigrowałem. Ona jest taka, że już się wypłakałeś trochę, nie? Mówiłaś, że miałaś chyba alternatywny pomysł, jakąś inną propozycję.
Zdradzisz, co to było, czy źle zrozumiałam? Znaczy miałam różne propozycje. W podobnym okresie poznałam piosenkę Gorzko Słodki Owoc. Rana leciała u mnie w Słowotokach i to jeszcze blisko w dwóch odcinkach obok siebie, jeszcze w tym przypadku w epilogu. I to by było takie, wiecie, gorzko słodki owoc, że kończymy. No i myślałam o takich różnych właśnie na zasadzie Z tych, z tej puli moich piosenek, co tak napawają nadzieją, wiecie, ja lubię mieć takie, szczególnie do jazdy na hulajnodze czy coś, to myślałam o takich, ale też nie chciałam pójść w taką sztampę, może poszłam trochę w inną sztampę, natomiast, no, wiedziałam, że ona będzie chyba najsmutniejsza z tych wszystkich, dlatego, że to też, no, mówię, to nie jest taki beznadziejny smutek, nie, tylko takie, taka piosenka, która mówi, no, szkoda.
Po naszych spotkaniach Damien Iurando zawsze mi się będzie kojarzył z tobą, a ta piosenka to już w ogóle. I nawet słuchałam jej sobie wczoraj, myślałam o tobie, więc... Widzisz, to nie jest przypadek. Absolutnie. U nas nic się nie dzieje przypadkiem. Od tego zacznijmy. Ale to jest w ogóle... To ja wygrałam tą audycję. Jeżeli wyjdę, zwiadzam, że ktoś słucha tej piosenki i myśli o mnie. To jest po prostu... Nie powiedziałam, co myśli, ale spoko. Dobra, nieważne. Najważniejsze, żeby być ten... Żartowałam. Nieważne jak mówią, ważne, że mówią, tak? Tak, Benjamin Franklin. To samo się odnosi do myślenia? Chyba nie. Tak, oczywiście, że tak. Już okupowałam twój umysł, rozumiesz? No tak, no dobra, nie ukrywam, chociaż zabrzmiało to chyba trochę dziwnie, że myślałam o tobie.
Nie, Natalia, to nic nie jest dziwnego. Przypominam, że przyniosłaś mi dzisiaj skarpetki, to jest jeszcze dziwniejsze. Może ja was zostawię same? Tak, jestem dealerem skarpetek. Jakby ktoś chciał, to przyrobię piękne skarpety. Ty jesteś dealerem skarpetek, a my tu wszyscy jesteśmy dealerami dobrej muzyki, bo dzięki wam tak naprawdę ja odkryłam tyle nowych zespołów i tyle nowych wykonawców, którzy zostali ze mną na dłużej. To prawda. O, to może teraz zróbmy taką wspominkę, bo ja na przykład też wiele poznałam dzięki wam. Z tobą, jeśli chodzi o ciebie Natalia, to The Jungle. O, pierwszy utwór, jaki w ogóle zaproponowałam w tej audycji. Tak, i to nie tylko, też się wgłębiłam w nich i słuchałam wielu piosenek, ale ten, co puściłaś w pierwszym utworze pierwszej audycji, to on mi się najbardziej przypadł do gustu i ja zawsze myślę sobie o tym, że to jest taki
Deszcz na betonie. Pamiętam ten pierwszy odcinek. Go nagrywaliśmy chyba też, jak było jakoś ciepło. I ten odcinek miał tytuł początek, a dzisiaj mamy w sumie koniec, nie? Kurczę, to też takie znamienne. Wszystko się zamyka, wszystko się domyka. A u nas zawsze wszystko tak działało, że się łączyło ze sobą, nie? No same świrusy tu siedzą po prostu. Teoretycy konspiracyjni. Tomek mi na przykład zniszczył, ona się nazywała Azelia Banks, to odkłada... Oczywiście, oczywiście. No i ja tu muszę być niszczycielem wszystkiego, niszczycielem dobrej zamowy. Ja ostatnio słyszałam... Niszczyciel dobrej wymowy. Ja ostatnio słyszałam, że jestem smurfem marudą. No jeszcze lepiej. Ale że to podobno dobre, bo to jest ten rodzaj charakteru, który wszystko poddaje pod wątpliwość, więc jest potrzebny w zespole, żeby... Za to może nie jest to skojarzenie stricte muzyczne, ale z każdym razem, jak jem teraz kanapki z pasztetem, to myślę o Tomku.
To nie zabrzmiało dobrze. Zdałam sobie sprawę w momencie, kiedy chciałam tu mówić. Masz jeszcze pasztet, widzisz moją twarz. O Jezu. Ale z keczupem. Dobra, już nie. No właśnie, to jest inna rozmowa. Już nie pogrążę się w to. Nie pogrążę. Ale to też jest tą nostalgię. Pamiętam ten odcinek o odtwarzaczach MP3. Ależ on był świetny. Do tej pory szukam sobie takiej MP3-ki do kupienia. I co? Nadal drogie. Poważnie? Tak, nadal kosztują koło stówy. Moja mama chyba swoją daje. Niech trzyma. Niech trzyma, no. No, jeszcze trochę i będzie warto jeszcze więcej. To jest jednak przemyślane. No bo jednak 100 złotych za odtwarzacz, na którym zmieścisz 512 MB piosenek, w WAVie ich nie wrzucisz, no bo jeżeli wrzucisz, no to jeden album się nie zmieści.
I nawet jak będziesz mieć dobrej jakości, to też za dużo się nie zmieści tamtych piosenek. I zapłacić za to 100 złotych, Mi i tak wciąż brakuje tych czasów, kiedy na odtwarzaczu mieściło się pięć piosenek, bo po pierwsze wtedy ciężko było zdobyć muzykę i jeżeli naprawdę jakiś zespół ci się spodobał, to trzeba było się natrudzić, żeby mieć ich album. A teraz palasz Spotify'a i wszystko masz pod ręką. I chyba trochę w tym nurcie wspominek dawnych czasów, tego kiedyś było lepiej, teraz już nie będzie lepiej. Wybrałam swój utwór, słuchajcie, na dzisiaj. Ale też tytuł zespołu. No tak, tytuł zespołu to jedno. Tomasz tutaj przed chwilą mówił, że to się wszystko domyka. Tak, tak. To był początek, to jest koniec.
Więc usłyszymy dzisiaj chyba pierwszy raz z tej audycji A Perfect Circle. Koniec zaczyna się na literę, na którą kończy się początek. Tak, to jest prawda. No tak, tak. Mi ostatnio, powiem wam, trochę towarzyszy taki nastrój katastroficzny, słodko-gorzki i też rozważałam dwie propozycje, a mój wybór padł na piosenkę o bardzo długim tytule. Nie wiem, czy coś wam mówię, jak nie, to rozwinę potem historię. Natomiast tak, posłuchamy sobie za chwilę jednego z projektów wokalisty Tula, A Perfect Circle i piosenki pod tytułem So Long and Thanks for All the Fish.
Time is money and money is time We wasted every second dime On politicians' fancy Water and guns and plastic surgery Zdjęcia i montaż Round bc mo hip hip hurray!
We wasted every second dime On diets, lawyers, shrinks and nothing flags And plastic surgery Now Willy Wonka, Major Tom Olly and Leia have moved on Signal the final curtain call In all this atomic pageantry Czy to jest piosenka do głównego bohatera Space Oddity Davida Bowiego? Tak, też się tam pojawia. Major Tom, zgadza się. Pojawia się też Leia z Gwiezdnych Wojen, pojawia się też Prince i parę innych postaci, które już się pożegnały z tym naszym światem.
A ja mam pytanie, czy uważasz, że zmarnowaliśmy czas? Zmarnowaliśmy czas? On tutaj śpiewa, że zmarnowaliśmy czas. Nie, bardziej myślę o tym, że jeżeli coś się kończy, to zaczyna się coś innego. I jeżeli my nie będziemy czasu nie tyle marnować, ile spędzać tutaj, to będziemy go przeznaczać na inne rzeczy. I może najpierw powiem o tytule tej piosenki, po naszemu cześć i dzięki za ryby. To tytuł czwartego tomu, cytując sześciotomowej trylogii Autostopem przez galaktykę. I przekaz tego tytułu jest taki, że w tym tomie delfiny wyczuwały katastrofę, która nadciąga na Ziemię i zagładę, więc próbowały ostrzec ludzi, ale ludzie totalnie nie kumali, co delfiny próbują przekazać, więc one w pewnym momencie się poddały.
Wysłały swój ostatni przekaz. Ludzie myśleli, że to jest przez delfiny śpiewany hymn Stanów Zjednoczonych. Natomiast delfiny w swojej ostatniej wiadomości powiedziały ludziom cześć i dzięki za ryby. W domyśle spadamy stąd, bo tu już nic dobrego nas nie spotka, ale przynajmniej przez ostatnie lata najedłyśmy się trochę smacznych rybek. Dzięki, ludzie, na rapa. Jest to słodko-gorzkie pożegnanie. Z mojej strony trochę też, bo smutno mi, że się rozstajemy. Cześć, dzięki za ryby. Ale dzięki wam za wszystkie te pyszne, muzyczne ryby, którymi mnie raczyliście przez ostatnie dwa lata. O kurczę, dwa lata. No. Naprawdę? No tak, 2021. Początki Trzech Czwartych jeszcze z Karolem. No w moim przypadku to niecały rok.
Nieco ponad rok. No właśnie. Mieliśmy taką przerwę, że mogę mówić rok. Moja druga propozycja była równie katastroficzna poniekąd. Pomyślałam o piosence Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled. I to jest z kolei piosenka Porcupine Tree, która opowiada i wykorzystuje historię pewnej sekty, której członkowie popełnili zbiorowe samobójstwo, twierdząc, że... Heaven's Gate? Chyba Heaven's Gate się nazywa, nie mogłam sobie przypomnieć. Tak, to będzie Heaven's Gate. Powiedzcie mi, bo ja nie wiem. W Stanach Zjednoczonych była sekta właśnie nazwana Heaven's Gate, która wierzyła w to, że kiedy pewna asteroida będzie przelatywać, to to nie jest asteroida, to jest statek kosmiczny, który zabierze wybranych, godnych ze sobą do lepszego świata.
I żeby być godnym wybraniem, to trzeba było żyć według specyficznych zasad, ale ogólnie były dosyć pokojowe. Tam m.in. wszyscy nosili te same ubrania, tej samej marki, chodzili się stołować razem. Wszyscy, którzy żyli wokół domów, w którym się wszyscy z tej sekty zatrzymali, mówili, że to bardzo dobre duszyczki, tylko czasami lekko odklejone, ale każdy ma swoje jakieś dziwnostki. Tylko, że kiedy ta kometa przeleciała, no to nic się nie stało. No to już ten przywódca sekty zaczął wymyślać, że dobra, bo ogólnie to miało być tak, że ziemskie powłoki zostaną, a ich dusze zostaną przetransportowane na pokład statku.
No ale kometa przeleciała, oni nadal na tej ziemi, takie co się dzieje? No to stwierdzili, że sami pomogą przetransportować się z tym duszą. No i dosłownie robili to w turach, że najpierw część ludzi położyła się na łóżkach w specjalnych dresach, w odpowiednich butach, Torby foliowe, które zostały użyte. Wszyscy możemy się domyślić w jaki sposób. I po jakimś czasie osoby oddelegowane po prostu zdjęły te osoby, żeby inne osoby mogły się położyć na tych łóżkach i zrobić to samo. I zostało pięć osób żywych, które miały nadzorować całą akcję i nadzorować stronę internetową, która, jeśli dobrze pamiętam, działa do dziś.
Ale oni zostali, czy oni potem właśnie też się... Nie, ta piątka, z tego co dobrze pamiętam, nadal żyje. Ojacie. No, tylko, że oni zostali uznani za tych, którzy muszą się poświęcić i zostać na ziemi. Aha. No tak, także tak, taka historia. No. To już wolę te ryby. Tak. To się cieszę, że zostałam jednak przy rybach. No, to było też ładne pożegnanie z artystami muzycznymi. I w sumie tak, w audycji muzycznej też dobrze. A propos właśnie artystów muzycznych, z którymi się pożegnaliśmy, to mogę przejść do swojej piosenki.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Chociaż temat końca już kiedyś był, teraz wraca jako rzeczywistość. Magiczny czas dobiegł swego kresu, dlatego żegnamy się z Wami rzewnie, pełni nadziei na przyszłość - w trzyczwartowy sposób.