Radio MORS - Trzy Czwarte - 21.11.2022
Radio MORS - Trzy Czwarte - 21.11.2022
Witajcie o godzinie 19 w ten bardzo zimny poniedziałek. Z tej strony Agnieszka Kusiar, Natalia Glinka-Hebel, I Tomasz Bagiński. Który nas dzisiaj wpuścił w niezłe bagno. Dlaczego? Może i przyjemne, może i wspomnieniowe, ale wciąż bagno. No nie wiem, ja tak nie odczułam. Wszyscy chcieliśmy taki dobry, spokojny temat. W sensie na początku rzeczywiście sobie pomyślałam, Boże, ile kryteriów do spełnienia. A potem jak już kliknęło, to... No właśnie, no bo kryteriów było kilka. Zachcesz je przytoczyć? Zacytować w ogóle swój elaborat z dzisiejszym tematem? Ja zacytuję trochę to, co napisałem w naszym poście na Facebooku, bo ogólnie tematem dzisiejszego odcinka jest nostalgia.
No, zwłaszcza, że dzisiaj będziemy mieć trochę więcej czasu. Mamy pełną godzinę tylko dla nas i dla naszych słuchaczy. Pozdrawiamy fanów piłki nożnej, to dzięki im. Tak, dzięki pewnemu Radzimowi. Ojej, wchodzimy tutaj właśnie na kolejne grząskie grunty. Nie może być Trzy Czwarte ze mną bez kontrowersji. Ja myślałam, że pomysł polityki. Do tego jest wizja tygodnia. Okej, no dobra. A przejdę do mojej pierwszej propozycji teraz, czyli do piosenki Wind It Up od Gwen Stefani. I dlaczego wybrałem tę piosenkę? Otóż ta piosenka kojarzy mi się z moją pierwszą mp3. Czy to ta, której zdjęcie wrzuciłeś do posta?
Tak, specjalnie szukałem dokładnie tej mp3. I jak zobaczyłem, że można ją kupić za nie aż tak duże pieniądze, to tak cały czas mnie korci, żeby jednak kliknąć zamów, żeby mieć ten kawałek wspomnień, mimo że tam się zmieści zaledwie gigabajt piosenek. Gigabyte, wiesz co, znaczy jesteście trochę ode mnie młodsi, ale gigabyte to jest bardzo dużo, bo moja pierwsza mp3 miała 125 mega i do wyboru miałam jakieś trzy piosenki, które trzeba było dobrze przemyśleć w wypadku długiej podróży. Ale przecież mp3, piosenki w mp3 to jakieś 500, 600, 500, 600, 5000, 6000 megabajtów, więc tych piosenek mogłaś mieć trochę więcej.
Album by się zmieścił. Możliwe, że to było nawet mniej szczegółów, nie pamiętam, ale wiem, że na pierwszą mogłam wgrać zaszczytne trzy piosenki. Ojej, to chyba w WAVie. Możliwe. Wyparłam już to z pamięci, bo to było traumatyczne przeżycie. Kontynuując, to właśnie ta piosenka była jedną z pierwszych, które były wrzucone na moją empatoryjkę z empatoryjki mojego kuzyna, który okazał się mieć jeszcze więcej wspólnego ze mną niż wtedy ośmioletni ja myślałem. I to był mój ulubiony kuzyn, więc już też taka myśl, że ojejku, słuchamy tej samej muzyki, jak fajnie. I że też świadomie Hi, on a hill with a lonely girl to lay-o-lay-o-lay. Hee-hoo!
I on a back with a girl and girl to lay-o-lay-o-lay.
No i to właśnie była jedna z tych piosenek, które miałem jako pierwsze świadomie na swojej osobistej własnej mp3, której słuchałem na okrągło cały czas, do poduchy też, do tego stopnia, że czasami się zdarzało, że słuchałem tej mp3 właśnie zasypiając i rano patrzę, kurczę, bateria rozładowana, trzeba było podkreślić pilota od telewizora, żeby móc sobie słuchać muzyki w szkole. To jeszcze były te na baterie, tak? Tak, to były jeszcze te na baterie. Ale wiesz co, pomyślałam sobie w takim trochę nastroju sentymentalnym, że mi brakuje tych czasów mp3, dzielenia się muzyką ze znajomymi w postaci chociażby fizycznych plików, bo teraz większość osób ma Spotify w telefonie i to nie jest żaden problem odpalić sobie w dowolnym momencie, co tylko zechcesz, a wtedy trzeba było wybrać, trzeba było skądś tę muzykę zdobyć, bardziej lub mniej legalnie, umówmy się.
I dla mnie to miał jakiś taki urok odkrywania muzyki większej niż na Spotify, który podsyła ci co tydzień daily czy tam weekly mix i nie musisz wkładać praktycznie żadnego wysiłku w poznawanie nowych utworów i nowych zespołów. Coś w tym jest i mimo, że teraz to zabrzmi trochę starzej, bo na dom mam takie słonienie jak miałem 15 lat i wyszła nowa piosenka Lady Gagi, dosłownie ona wyciekła najpierw i dlatego tam stwierdzili, że dobra wydajemy tę piosenkę. Ja jako pierwszy w wiosce miałem tę piosenkę na swoim telefonie, to prawie wszystkie dzieciaki się wokół mnie zbierały, żebym bluetoothem wysyłał tę piosenkę. I potem było takie, ojejku, ale ta piosenka jest taka ciężka, no dobra, usunę te dwa zdjęcia i trzy piosenki i będę miała tą nową.
A mieliście konto na Last FM? Nie, nie. Tak, chyba może jeszcze mam, może jeszcze mi się coś skrobluje, ale nie mam pewności. Ja przyznam bez bicia, że mam, nie korzystam, ale czasem wchodzę i patrzę, czego słuchałam lat temu, chyba ostatnie scrolle przed 15. Ja jeszcze Ci powiem tak w kontrze, bo też mam doświadczenia z MP3-kami i tam z MP4-kami i też jakoś pamiętam te czasy, jakąś taką nostalgię i te zestawy piosenek nawet, które były na tych urządzeniach, ale też pamiętam, jak mówiłaś o Spotify, to mi się przypomniało, jak Spotify się pojawiło. Ja byłam w gimnazjum i dla mnie to też było coś tak zupełnie nowego. Do teraz pamiętam, jakby się cofam wspomnieniami, to widzę całą atmosferę, ta szata graficzna taka ciemna z tym zielonym.
Była zima albo jesień, jak to się wszystko zaczęło. Ja wtedy nie wiedziałam, że mogę tyle na raz muzyki dodać i nie wiedziałam nawet, co lubię. Dawałam jakieś domowe melodie. I takie nastrojowe utwory, których teraz już w ogóle nie mam w bibliotece, bo mi się totalnie zmienił gust, ale pamiętam, że takie moje pierwsze raczkujące czasy Spotify to właśnie takie bardzo nastrojowe, zimowo-jesienne nuty gimnazjalistki. I co ciekawe, wydaje mi się, że chyba Ta piosenka, którą ja wybrałam, ale jeszcze nie chcę zdradzać słuchaczom jaka, chyba jest u mnie na samym, samym dole, jeśli chodzi o polubione utwory, czyli ma z dobrych parę lat na moim Spotify. Zaraz jeszcze sprawdzę. Kurczę, Agnieszka, powiedziałaś o mp4 i odblokowałaś mi wspomnienie.
I czasami pobierało się coś z myślą, że jest to teledysk, jednak po odpaleniu okazywało się, że to nie tylko nie był teledysk, ale to nie było nic związanego z muzyką. To takie wspomnienia mam w związku z programem nazwanym Na Cześć Boga Wojny. Tak, tak, też był taki, zgadza się. Tak, używało się tego do ściągania piosenek Daft Punku, Rammsteina i Taylor Swift. W każdym razie ja swoją pierwszą MP4 dostałam chyba trochę później, bo na szesnaste urodziny. I niestety po dwóch latach, bo była chińską podróbą iPada, czy jak się nazywają te Apple'owe rzeczy do słuchania muzyki, nawet nie wiem. Spotkała się z gorącą herbatą i przestała żyć, to znaczy rozlał się wyświetlacz. Ale działała dalej, więc swoją następną kupiłam za jakieś chyba szołowe 100 złotych i jest to działający do dziś taka mała pastylka bez wyświetlacza Creative Zen.
I co ciekawe, ona dalej żyje, ona dalej działa, mimo że ma prawie 20 lat i czasami nawet ją włączam, żeby zobaczyć i przenieść się właściwie w czasie jakieś 15-20 lat wstecz i zobaczyć, czego wtedy słuchałam. No i właśnie takim wspomnieniem właśnie te 15 lat wstecz chciałem, żeby był dzisiejszy odcinek. Akurat uświadomiłeś mi, że trochę ci jednej rzeczy zazdroszczę, a mianowicie tego, jak wspominałeś, że miałeś kuzyna, z którym dzieliliście się odkryciami muzycznymi, bo moja propozycja jest druga na liście i trochę też chciałam o tym wspomnieć. Ja niestety byłam, stety niestety, byłam najmłodsza z mojego kuzynostwa, a nawet pomijając ten fakt, to miałam zupełnie inny gust muzyczny niż moje kuzynki i moi kuzyni,
Nie miałam z kim dzielić się muzycznymi odkryciami, chyba, że był to mój tata, który zaraził mnie muzyką, zaraził mnie miłością do ostrzejszych brzmień i do dzisiaj kłócimy się na jakiś najlepszy album Marillion na przykład, ale piosenka, którą ja wybrałam, to jest chyba moje pierwsze wspomnienie muzyczne ever, bo mogłam mieć wtedy 6 czy 7 lat i spędzałam wtedy ferie zimowe u mojej chrzestnej na wsi, a moje kuzynki zbierały się na jakąś dyskotekę Nie wiem, w remizie może? Nie wiem, typową wiejską potupaję i malowały się, malowały sobie paznokcie, stroiły się i pamiętam, że właśnie było wtedy mega ciepło, bo ciocia odpaliła kominek i leciała akurat ta piosenka, więc potraktowałam bardzo dosłownie twoją propozycję przeniesienia się w czasie, co nie znaczy, że jest to nurt muzyczny, w którym ja gdzieś dalej poszłam.
How could you love me and eat me and never say goodbye? Wielkie dzięki i do zobaczenia w kolejnych odcinkach!
Wielkie dzięki i do zobaczenia! I'm still gonna be here for you till my dying day, baby. Right now, I'm just in so much pain, baby. Cause you just won't come back to me, will you? Just come back to me. Yes, baby, my heart is lonely. My heart hurts, baby. Yes, I feel pain too. Baby please.
Nie, nie, nie. Więc standardowo, co się robiło, starało się zapamiętać jak najwięcej tekstu i wtedy się próbowało znaleźć. Mogę się wam tylko pochwalić, bo w sumie nikomu nie chwaliłam się i nawet nie miałam okazji, a teraz jest okazja powiedzieć o Shazam. Wiecie, że udało mi się kiedyś zaśpiewać Shazam piosenkę i zgadła? Co ty gadasz? Zawsze się zastanawiałam, czy to w ogóle możliwe. No ja kiedyś byłam zdesperowana i mi się udało. Zdradzisz, co to była za piosenka? Nie pamiętam już, ale to wymagało dużego skupienia. A propos tego zapamiętywania tekstu piosenki. Gratulacje, użytkowników, odblokowałaś wspomnienie. No, Aga odblokowała ci wnętrza za mowy.
No tak. No więc z czym do ludzi? Ale w sumie, tak jak mówiłaś o tym Mambo No. 5, to to mi też trochę odblokowało kolejne wspomnienie. Mówiłem, odcinek nostalgiczny, o to chodzi, żeby było jak najwięcej wspomnień. Miałem 13 lat i szedłem przez centrum Elbląga ze słuchawkami w uszach i czasami zdarzyło mi się podśpiewywać tekst. I tego jednego dnia zdarzyło się, że była to jedna z piosenek Nirwany. I ja, niezaznajomiony jeszcze tak dobrze z językiem angielskim, po prostu sobie śpiewałem tekst, bo nie wiedziałem, co to znaczy. Czy to było Smells Like Teen Spirit? Nie, to była piosenka z płyty In Utero.
Swoją drogą, wiele osób nadal myśli, że Dirty Diana było napisane o księżnej Dianie. Ona sama chyba z nim o tym rozmawiała, nie? Tak, rozmawiała, bo w sumie Dirty Diana powstało zanim Diana była Princess Diana. Tak, tutaj można, nie wiem, nawiązać do The Crown. Można. Ja nie oglądałam, ale spotkałam się ze zdaniem, że The Crown ściąga tę idealną powłokę z Diany i w lepszym świetle pokazuje Karola. Sezon piąty może troszkę tak odrobinę, ale przede wszystkim on ukazuje Dianę jako człowieka, a nie jako osobę, która była święta.
Tak, właśnie to jest takie moje trochę muzyczne guilty pleasure, ale... Ciapaty, please don't break my heart. No i to, że nagrywali jakiś klip w Szczytnie, to też tutaj nasze lokalne region. Plus 10 do prestiżu regionu. Tak, powoli chyba dochodzimy już, Pałeczka przechodzi powoli do mnie. I ja chciałam powiedzieć, że na początku miałam problem z wyborem, Powiedziałaś bardzo konkretnie, że to ma być muzyka z czasów, jak byliśmy w dzieciństwie, ale już zaczynaliśmy rozumieć rolę muzyki w naszym życiu. I miałam trzy pomysły. Pierwszy był trochę za wczesny, ponieważ to było tak, że dopiero zaczęła mi się podobać jakakolwiek muzyka, ale nie bardzo rozumiałam jej rolę.
I jedyne, co pamiętam, nawet teraz nie słucham tej piosenki, nawet nie za bardzo czuję sentyment do tej piosenki. A zdradzisz, co to było? Tak, ale chcę powiedzieć najpierw anegdotę, bo to jest moja ulubiona, jedna z ulubionych anegdot. Właśnie jak jej słucham, to nie mam takiego sentymentu, ale pamiętam, że miałam taki specjalny pamiętniczek, gdzie tam mogłeś odpowiadać na pytania o sobie. Miałam taki brokatowy, żelowy długopis, fioletowy chyba, i tam ulubiona potrawa, coś tam, coś tam, ulubiona piosenka Afone Jack, pisana A-F-O-N, Jack. Czyli ja miałam jakąś świadomość wymowy języka angielskiego, A jakoś nie. I tutaj zagadka dla słuchaczy i dla was. Jak myślicie, jaka to jest piosenka napisana przez dziecko, przekręcona?
Afonę Jack. Czy to Afonę Jack to jest całość tytułu? Tak. Nie wiem, nie może być ciszy radiowej w sumie. Zadałam wam pytanie. Czy to jest Hit the Road Jack? Nie. Nie ma tam nic o Jacku jak coś. Po prostu ja źle zrozumiałam wymowę angielską. Mogę wam powiedzieć, że to jest wykonawca, który będzie jeszcze dzisiaj. Czyżby to było Apolojize? Tak, to jest Apolojize OneRepublic. Ja myślałam, że tam jest tara, tara, tara, Afone Jack. Zamiast Apolojize, że jest Afone Jack i zapisywałam to przez F. I to była moja pierwsza ulubiona piosenka, ale to było za wcześnie, żeby właśnie rozumieć rolę muzyki.
A druga była trochę Z jednej strony za późno, bo była po tej piosence, co poleci teraz, a z drugiej strony dalej za wcześnie, bo bardziej sobie próbowałam szukać czegoś swojego i bardzo się wkręciłam w Katy Perry na zasadzie, że chciałam mieć jakąś idolkę. No teraz lubię sobie wrócić do Katy Perry, mam nawet jej płytę Pryzm i lubię, jakie takie guilty pleasure właśnie nostalgia, ale to nie jest takie coś, że ja poczułam jakąś taką właśnie metafizykę po raz pierwszy, natomiast Mam jedną taką piosenkę, która była dla mnie pierwszym w życiu objawieniem i dodałam do niej całą ideologię, o której Wam opowiem jak już poleci.
Natomiast tak jak mówiłam na poza antenie tutaj, by the way słowo, którego się nauczyłam od Natalii, mówiłam, że Jak słuchałam Katy Perry, to było na zasadzie, że chciałam się znać na muzyce. Siedziałam wtedy w szpitalu w Ameryce. Dla ludzi, którzy nie wiedzą, szpital w Ameryce to nie jest w tej Ameryce, tylko w Ameryce pod Olsztynem. To jest taka mała wioska i to jest szpital taki bardziej fizjoterapeutyczny, rehabilitacyjny. Ja miałam po prostu skoliozę i tam mnie wzięli na tydzień. I ja wtedy tam jadłam jakieś bułki z Biedronki, takie pizzerki, coś tam. Oglądałam na starym laptopie pobrane właśnie seriale do późna i chciałam się znać na muzyce, więc słuchałam strasznie dużo tej Katy Perry, jakieś Guns N' Roses, ACDC.
Bo ja w wieku 11 lat uważałam, że ta piosenka mówi właśnie o prawdziwej miłości, że przemawia przez nią takie uczucie romantyczne, nie właśnie takie wzniosłe w miłość do ludzkości, tylko to taka, ten romans między osobami. Dalej tak uważam, nie będę się tego wstydzić. Ale to jest przesłodkie. Tak, tak jakbyś miała swoją pierwszą kraszuwę. No, miałam i ona dalej jest. Dalej ten Stolen Dance powraca, dalej słucham go, tak jak go słuchałam. Miałam sprawdzić, a zapomniałam, bo się tak bardzo skupiłam na rozmowie z wami. Ale z tego, co pamiętam, to właśnie Stolen Dance jest u mnie bardzo nisko, ale w polubionych utworach.
Ja przez te parę... Nie, nie jest aż tak nisko, okej. Są niższe. Ale przez te parę lat używania Spotify nie mam zbyt wielu utworów na polubionych utworach, bo mam takie... No nie może się bez końca... Musi zasłużyć. W sensie, nie może tak bez końca być. Kiedyś się przerzuciłam na robienie playlist, ale teraz powoli wracam, bo czasami nie wiem, co mam wrzucić na te playlisty, nic nie pasuje, więc wrzucam do tych polubionych. Ale też znając mnie, ja nie jestem osobą od albumów i wykonawców, więc jeżeli cały album i nawet cały wykonawca, tutaj ten przypadek akurat się zgadza, trafia do mnie, no to już jest naprawdę wysoki poziom. I ta okładka tej zielonej plamy, tej czerwonej plamy na zielonej plamie bardzo też do mnie jakoś tak przemawia.
To jest, można powiedzieć, piosenka, która ma nastrój przez wielkie N. A jak słuchasz jej teraz, przenosisz się albo wywołuje w tobie takie same uczucia jak wtedy, kiedy z tą przyjaciółką marzyłeś o tej wielkiej miłości? Wywołuję takie same uczucia, ale mnie nie przenosi, bo dopiero jak rzuciłeś tematem, to sobie przypomniałam, jak ją poznałam i uznałam, że to jest ten moment, kiedy zakumałam, o, o to chodzi w muzyce. Więc dopiero jak teraz sobie przypomniałam kontekst, to mnie zaczęło przerzucać. Ale uczucia są takie same, bo to jest takie uczucie świadomości, że ty wiesz, jak to działa, że Możesz mieć tak, że przez całe życie się zastanawiasz, czym jest ta miłość, jak wygląda ta miłość, jak rozpoznać to uczucie tej prawdziwej miłości, a potem słyszysz takie piosenki jak ta i masz, już wiem, już rozumiem, to jest to.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podstawowe przedstawięcie gości i wprowadzenie do tematu odcinka - nostalgia.
Wspomnienia związane z pierwszą mp3 i pierwszą piosenką na niej.
Porównanie Spotify z wcześniejszymi metodami słuchania muzyki, takimi jak mp3 i mp4.
Wspomnienia z czasów szkolnych, takie jak zespół taniec sportowy i pierwsze odkrycia muzyczne.
Porozmawiały o playlistach i sposobach na ich tworzenie, a także o playlistach dla patronów.
Podsumowanie rozmowy i zaproszenie do kolejnego odcinka.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Radio MORS - Trzy Czwarte - 21.11.2022