Mentionsy Mentionsy
Radio MORS
Radio MORS

Radio MORS - Słowotoki - 26.02.2023

08.03.2023 ·1 godz 1 min · 3 rozdziały

Archetyp młodzieży. Według, niektórych uczonych język tworzy nie tylko nasz świat, ale też nas samych. Stąd też podział na tych młodych i starych. O języku, slangu i pokoleniowej gadce pogadam sobie z nie lada specjalistką.

Dobry wieczór, jest godzina 19 i jest niedziela i są słowotoki i jestem ja Agnieszka i uwaga jest też druga Aga. Tak, cześć, dzień dobry, bardzo mi miło, Agata z tej strony. Tak, powiedz, czy brałaś udział w swoim życiu w tej wojnie Ag? Tak, ja brałam udział i ja jestem przeciwna tego, żeby Agatę nazywać Agą, ale rozumiem, że niektórzy używają tego. Ciekawe, a czemu? Wiesz co, moja mama ma na imię Agnieszka i do niej wszyscy mówią Aga. I jak do mnie nagle zaczęli mówić Aga, to myślę sobie, no nie pasuje mi, bo ja nie jestem mamą i nie mam córki Agaty. I dlatego tak bardzo chyba mi przeszkadza to, gdy ktoś do mnie mówi Aga.

Bo ja jestem Agata i jak już ktoś chce do mnie mówić inaczej, to może mówić do mnie Agatka, ale nie Aga. Ja na przykład przez całe życie, dopóki nie byłam w liceum, nie znałam żadnej innej Agnieszki i prawie bardzo mało Agat, więc jak ktoś słyszał, że jestem Aga, a nie znał mojego imienia i zakładał, że to jest Agata, to ja byłam trochę w szoku. Tak, to prawda. Nie wiem dlaczego obydwie te formy, Agnieszka i Agata, są skracane do tego słowa Aga, którego ja nie jestem fanem. Nie wiem. Ale to wiesz, co ja ci powiem? Bo ogólnie, taki disclaimer, my z Agatą razem pracujemy.

I zaprosiłam Agatę, ponieważ będziemy gadać o języku młodych. Przede wszystkim dlatego, że mamy małe pokolenia w naszej pracy. Nie różnimy się mocno wiekiem, ale pojawiają się już takie rzeczy, że nie rozumiemy się nawzajem w niektórych kwestiach, o czym powiemy dalej. I jesteśmy bardzo zafascynowane obie językiem, ja jako kulturoznawczyni, ty jako filolog i filolożka. Nie wiem, czy uważasz, że powinny być używane terminatywy? Ostatnio miałam taką rozmowę z moją przyjaciółką, która zapytała się mnie, czy jestem zwolenniczką tego, że powinniśmy mówić na przykład architektka, co już ma jakąś, co już sprawia, że to słowo jest według mnie

Słowotoki. Nie, to nie może być błąd. Na pewno to nie jest błąd. I obiecałam sobie, że zapytam się mojej pani profesor od współczesnego języka polskiego, czy jest to błędem, czy nie. Niestety jeszcze z nią nie miałam zajęć, więc nie mogę powiedzieć, czy tak jest na pewno. Ale im dłużej się nad tym zastanawiam, myślę, że może mieć rację.

I tak używam feminatywów, chociaż nie wszystkich, bo nie lubię feminatywu starościna. Wolę starosta niż starościna i pani doktor moja opiekun roku zawsze do mnie podpisuje pani starościna, a ja jej zawsze odpisuję starosta drugiego czy tam pierwszego roku. Ja tak sobie myślę, zawsze sobie przypominam, jeśli jest dyskusja o feminatywach, to sobie zawsze przypominam tą sytuację z Girlboss. Nie wiem, czy znasz tą sytuację? Nie. Jakiś czas temu w Stanach pewna feministka napisała książkę taką właśnie podbudowującą kobiety, taką feministyczną i ją podpisała Girlboss. Na takiej zasadzie, żeby na kobiety szefów mówić właśnie girlboss, żeby kobiety chciały być girlboss itd.

Ale jest taki problem, że w języku angielskim samo słowo boss, w ogóle słowa, rzeczowniki nie mają konotacji jakiejś płci. Wszystkie są takie same, więc boss nie zakłada, że to jest mężczyzna. I użycie słowa gerbos sprawiło, że był odwrotny skutek od tego, co chciała osiągnąć, bo teraz gerbos się kojarzy z taką dziewczynką, która się bawi w bycie dorosłą, dziewczynką, która bawi się w bycie szefem. I trochę może tak być z tymi feminatywami, jeżeli na przykład sobie pomyślisz, W sensie, można tak queerowo do tego podejść, że tak jak stół to jest ten stół, a firana to jest ta firana, to nazwy karier też mogą mieć te męskie nazwy, ale nie musimy ich utożsamiać i po prostu nie zakładać w ogóle nigdy płci, a nie musieć teraz uczyć się, bo ja mam na przykład nawyk nieużywania i muszę się poprawiać,

Żeby się nie uczyć na siłę i to wtedy nie pchać też takiej narracji, że musimy teraz włączyć w końcu kobiety i się nauczyć nowego słownictwa, tylko uznać, że kobieta też może być architektem, a nie architektką, bo architekt to jest po prostu słowo, które jest męskoosobowe na zasadzie teorii języka. Ale ona może się uważać za architekta. Ja na przykład sama o sobie mówię, że jestem reporterem, redaktorem, dziennikarzem, trenerem robotyki. I nie mam takiej potrzeby, żeby się nazywać trenerką, bo nie utożsamiam się z tym. I to tak samo jak z zajmkami, nie? Na przykład. Co to ma za znaczenie?

To prawda, ale myślę, że żyjemy w takich czasach, kiedy potrzebujemy trochę się tak nie tyle zdystansować, co wpisać w jakieś słowo, w jakieś znaczenie. Chodzi mi o to, że Wydaje mi się, że za czasów moich rodziców nie było to aż tak popularne, żeby na przykład moja mama mówiła o sobie, że jest nauczycielką, tylko mówiła, że jest nauczycielem. A teraz moje koleżanki ze studiów wolą, kiedy mówi się o nich, że one będą w przyszłości nauczycielkami, bo to jest coś, co ich określa na ten moment. I zgadzam się z tobą, że to jest trochę na siłę,

Ale czy po jakimś czasie nie będziemy do tego podchodzić tak, jak teraz podchodzimy do tego słowa architekt, że on oznacza tylko, powiedzmy, jakiś tam zbiór osób, które zajmują się tą daną dziedziną? Wiesz co, ja może to sprostuję, bo mi chodzi o to, że mi nie przeszkadza, że inni używają, ale nie lubię, jak rozmawiam z kobietami i użyję bez feminatywu i kobieta mnie poprawi, żebym użyła feminatywu. Ja też jestem kobietą, identyfikuję się jako kobieta, jestem feministką, I jak się chce nazwać feministą, to mogę, mam do tego prawo i nie powinnam być karcona przez inne kobiety, bo ja się mogę identyfikować jako redaktor, bo inaczej konotuję to słowo.

Na takiej zasadzie, że po prostu dajmy ludziom żyć. Tak, to prawda. Dajmy ludziom gadać jak chcą. Dajmy ludziom spokój trochę. Tak. Na zasadzie nie wkurzaj się, że ktoś używa feminatywów, ale też nie wkurzaj się, że ktoś nie używa, szczególnie jeżeli ten ktoś sam jest Uznaję się, identyfikuję się jako kobieta. Tak, zgadzam się z tobą w 100% i teraz sobie tak myślę, że ja cały czas tutaj kiwam ci głową, przecież nikt tego nie widzi, więc cały czas ci potwierdzam to, co mówisz, zgadzam się z tym i podpisuję. Ale trochę odleciałyśmy, natomiast cieszę się, że siedzimy w tym języku i możemy tak pokminić. Podsumowując, to miało być pierwsze krótkie wejście, ale nie wyszło. Będziemy rozmawiać o języku młodych, o wszystkich takich dziwnych słowach i naszych teoriach na ten temat, dlatego zaprosiłam Agatę i jak zwykle moim gościom pozwalam wybierać większość piosenek, dlatego pierwszą piosenką, jaka poleci, będzie Oh No Marina właśnie od Agaty.

Dobrze, to powiedz nam, czemu wybrałaś tę piosenkę? Historia jest bardzo szybka i krótka, i prosta też. Jak miałam sesję, to notorycznie słuchałam takiej playlisty, którą znalazłam na Spotify. Nosiła nazwę, jak dobrze pamiętam, Juliusz Słowacki w trakcie depresji, co konowało Konowało, tak. Konowało czy konotowało? Konotowało, tak. Konotowało z moim ówczesnym stanem, bo przygotowywałam się na egzamin do literatury romantyzmu i to była pierwsza piosenka, która była na tej playliście, więc najbardziej ją zapamiętałam i później sobie, jak poprosiłaś mnie o to, żebym wybrała jakieś piosenki, to przeszukiwałam wszystkie swoje playlisty i pomyślałam, Sprawdzę, co oznacza ten tekst tej piosenki. I bardzo mi pasował, bo on mówi o tym, według mnie, nie mówcie mi, jak mam żyć, co mam robić, bo to ja chcę być tą osobą transiterem, która poprowadzi innych.

Dlatego tak właśnie zadecydowałam. Fajnie, myślę, że pasuje. I przypomniało mi się, że w ogóle zaznaczyłam na audycji, że pracujemy razem, bo chciałam zahaczyć o pewien wątek. Rozmawiałyśmy o tym, czemu się Agnieszka do Aga skraca i pracując z dziećmi mamy w grupach różne Saszki. I ja na początku byłam zdziwiona, że Sasha to jest skrót od Aleksander, Olek. Tylko właśnie z rosyjskiego, z ukraińskiego. I się zastanawiałam czemu, ale potem zaczęłam sobie kminić i to jest, że jest Aleksander, Alek, Saszka, Saszka. Że powiesz do kogoś słodziutko, o, Alek, Saszka, więc wkrótce powiesz Saszka.

Ma to sens. Ma to sens, tak. Jest też takie imię Maria i ono się, to też jest do dzieci z Ukrainy, Misza, też dla mnie to było takie bardzo ciekawe. No, ale my mamy Marysia na przykład do Maria, co jest w ogóle zdłużeniem, wydłużeniem tego słowa. I ja mam koleżankę, która nie lubi, jak się do niej mówi Maria, tylko Marysia. O, ciekawe. A wiedziałaś, że jak jest imię Marianna, to nie będziesz się zdrobniać Marysia? A jak? Wydaje mi się, że... Znaczy, bo ja w ogóle nie myślałam o zdrobnieniu tego imienia, ale jak się zdrobnię? Też nie wiem, ale na pewno nie jest to Marysia. Wydaje mi się, że to będzie Marianka.

A Mańka? Albo Mańka. Mańka chyba. O, chyba chcę nazwać swoją córkę Marianna teraz, żeby na nią mówić Mańka, no. Naprawdę? Okej. O nie, nie mogę. Czemu? Bo moja siostra ma psa imieniem Mania. A nie, no to chyba musisz usunąć to imię ze swojej listy. No, niestety. Natomiast rozmawiamy o języku młodych i... Będziemy mówić głównie o jakichś takich naszych teoriach osobistych. Ja zacznę od swojej. Dobra. Bo wysłałam ci od razu głosówkę, jak tylko o tym pomyślałam, żeby nie zapomnieć, żebym potem to mogła sobie zapisać, bo to było jeszcze przed tym jak, no nie wiem, tak z dwa tygodnie przed audycją, ale pomyślałam sobie, jechałam tramwajem, nie miałam się czego złapać, on ruszył szybko i ja upadłam prawie na jedną dziewczynę, chciałam wejść w typiarkę.

Nieważne, że ja też mam 35 lat i nie wypada powiedzieć sorry. I może przez to przestaniemy mówić sorry, a może nie, nie wiem. Mi się wydaje, że chciałabym bardzo wierzyć w to, że nie przestaniemy mówić sorry, że do końca naszego życia będziemy utożsamiać się z językiem młodzieżowym, że nie wypadniemy z obiegu i nie będziemy mieć problemu, żeby na przykład zrozumieć przy, powiedzmy, stole wigilijnym, co mówi nasz młodszy brat albo nasza młodsza siostra albo Kolejne pokolenie. No, ja też tak. I chciałabym w to bardzo wierzyć. Ja też. I mam taką nadzieję, że wymanifestujemy to i będziemy do każdej typiarki, jak ty powiedziałaś, mówić w tramwaju sorry.

A jeszcze powiedziałaś wymanifestujemy, to jest takie piękne. Ja wiem, że to jest trochę takie głupie, tak powiedzieć, i to jest bardzo takie subiektywne i mało przyszłościowe. Takie basic, bardzo podstawowe, ale ja kocham pokolenie Z. Ja też kocham pokolenie Z. Jesteśmy pokolenie Z, ale kocham pokolenie Z. I mam wrażenie, że ono jest cudowne. I te wszystkie takie słowa jak typiarka i sorry, one sprawiają, że jest takie poczucie, że wszyscy jesteśmy wielką komuną ziomów. Bo jak ja powiedziałam sorry, to tak bardzo zmniejszyłam dystans społeczny między nami, a ona powiedziała do mnie spoko, jesteśmy w tej samej komunie, w tym samym plemieniu, nie mamy do siebie żadnych dram, żadnych wątów.

I to też sprawia, że kultura internetu Gen Z tak działa, że ja mam wrażenie, że jestem Słowotoki. I no, dlatego kocham pokolenie Z i też bym chciała nigdy nie wypaść z tego obiegu, ale wypadniemy. Myślisz, że wypadniemy z pokolenia Z, z tego obiegu? Nie, pokolenie Z po prostu stanie się... Boomerami?

Może nie boomerami, ale no dla pokolenia alfa będziemy tacy jak dla nas milenialsi. O nie! Wczoraj widziałam TikToka, jak właśnie jedna typiarka Gen Z się śmiała z Millenialsów. Trzymała taką książkę, podręcznik, jak być dorosłym. I ona mówi, chyba potrzebuję dwóch kopii, bo nie miałam jeszcze swojej porannej kawy. I mi się zrobiło tak przykro, bo pomyślałam, że pokolenie alfa tak będzie robić z nami za te paręnaście lat. I bardzo bym nie chciała. Chciałabym pozostać cool and fresh. Chciałabym też być cool and fresh i nigdy nie stać się pośmiewiskiem dla pokolenia alfa.

No. I nie być jak milenialsi. O Boże. Chociaż mam znajomych, którzy są milenialsami. Ja też i was kocham i was pozdrawiam. To nie o to chodzi. Tak, ja was też bardzo mocno kocham. To też jest tak, że pokolenie Z jest takie Buntownicze. Znaczy, każde w sumie pokolenie jest buntownicze. Nie, dobra, ja się wycofuję, ja po prostu jestem totalnie subiektywna i to jest... To jest... Bo to my, to jesteśmy lepsi, to jest już jakiś rasizm pokoleniowy, właśnie tak sobie myślę. Może ksenofobia też taka trochę. Chciałam odwołać się do tego, co powiedziałaś, ale już zapomniałam do czego.

A wiem! Mówiłaś coś o tym, że... Czekaj... Chciałabym, żeby teraz była taka maszyna, która mi powtórzy wszystkie słowa, które wypowiedziałaś, ale chyba dążyłam do tego, że wiem, powiedziałaś o tym, że pokolenie Z jest buntownikiem, a później się z tego wycofałaś, to ja otwarcie powiem, że według mnie pokolenie Z jest, wydaje mi się, jednym z najbardziej Dzień dobry.

Tak, tylko, że po pierwsze wycofałam się z tego, że jesteśmy buntowniczy, bo każde pokolenie było buntownicze w swoim czasie szczytu. A dwa, tak, jesteśmy bardziej empatyczni, ale to nie jest nasza samotna zasługa, tylko kolektywnie pokolenia przed nami ryły w tym tunelu i my zaczynamy po prostu te ostatnie Ostatnie. Znaczy nie wiem, czy ostatnie, ale tak, że po prostu milenialsi zrobili dla nas strasznie dużo. Strasznie. I gdyby nie oni, to my byśmy nie byli tacy, jacy jesteśmy. Myślisz, że pokolenie alfa powie to samo o nas? Że tak tutaj kiedyś ktoś przyjść z pokolenia alfa i

Ja zaznaczam to 500 tysięcy razy. Mówię to jakbym była influencerem i zaraz bym dostała tysiąc komentarzy, że jak możesz tak na inne pokolenia i muszę się wytłumaczyć. Doceniam milenialsów. Doceniam pokolenie X, bo to są nasi rodzice i oni się starali mocno. Milenialsi to starsze rodzeństwo i też się starali. My po prostu, tak jak każde pokolenia wcześniej, zbieramy owoce ich pracy i z nich robimy nasze owoce pracy. Ale jestem świadoma tych takich programów, które mam w głowie, że my jesteśmy najlepsi. I jak je mówię, to nie mówię, że obiektywnie jesteśmy najlepsi, tylko pojawiają się takie myśli w mojej głowie i sobie je uświadamiam. Więc to jest bardzo na zasadzie chyle czoła, że wiem.

Ale zróbmy sobie przerwę, bo zamęczymy wszystkich. I ja poszłam twoim tropem. Skoro Ty wybrałeś Marinę, ja też wybrałam Marinę. Ona już tutaj leciała bardzo dawno temu, więc może polecieć jeszcze raz. I wybrałam ją, bo tam są bardzo ciekawe takie różne zwroty językowe, więc ona się tam bawi tym językiem. Sam tytuł jest taki, że normalnie jest Kermit the Frog, czyli Kermit żaba z Muppetów, a ona mówi Hermit the Frog i Kermit to jest taki To jest postać Starota, która oznacza takie zamknięcie się w sobie, żeby właśnie mieć jakieś refleksje, odpocząć, takie zamknięcie się w jaskini zadumy, żeby wrócić z nowymi wnioskami, więc to się nazywa Hermit Żaba.

We broke our glass balloons We let go of our glass balloons We broke our glass balloons Let go of my glass balloons Ja bym tak mogła o pokoleniach gadać cały czas, bo mnie mega fascynują. I tylko na koniec powiem, że to, co ja mam w głowie, te takie programy, że my jesteśmy najlepsi, to uważam, jest największe zagrożenie dla Gen Z, bo już teraz zaczynam zauważyć takie narracje, że jest ogromna buta wśród nas. Jest ogromna buta, że my wiemy lepiej, my tutaj traumy pokoleniowe zniszczymy, my naprawimy świat i tak dalej.

I to jest największy problem Gen Z według mnie, w sumie jak każdego pokolenia, że nie przyjmuje, że może się mylić. Bo pokolenie Gen Z się nie myli. Nie, bo pokolenie Gen Z się nie myli. To już ustaliliśmy. To już ustaliliśmy na samym początku. To już jest ustalone. A oni się mylą, a nie my. No tak, bo my... Bo już mamy dostęp do wszystkiego. Przejdźmy do języka, bo to po to się spotkałyśmy. Tak. Ty jesteś specem od języka, ja trochę też. Ojejku, chciałabym być kiedyś specem, ale na razie chyba nie jestem. Chcesz być językoznawcą? Na pewno, na pewno chciałabym być, ale jest to bardzo ciężka i długa droga, żeby nim się stać.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.