Mentionsy Mentionsy
Radio MORS
Radio MORS

Radio MORS - Przypadki Stulatki – 28 lipca 2026

22.09.2026 ·55 min 39 s · 5 rozdziałów

Czy filmowe miasto może też być muzyczne? W trzecim odcinku posłuchamy rytmów miasta. Porozmawiamy o tym, jak to jest być muzykiem w Gdyni, a także dla kogo tu się gra. Prowadzą dla Was Kajetan Grabowski i Aleksandra Anioł. Bis, bis, bis!

0:08 · Przypadki Stulatki. Gdynia Muzyczna 13

Przypadki Stulatki. Gdynia Muzyczna. Cześć, witamy was w trzecim już z kolei odcinku Przypadków Stulatki, czyli naszego minicyklu o różnych obliczach Gdyni. Dzisiaj przy mikrofonach z wami Aleksandra Anioł i Kajtek Grabowski. I tak jak już mogliście słyszeć, dzisiaj przyjrzymy się temu muzycznemu obliczu Gdyni. Powiedz mi, ale czy jesteś zaznajomiona z taką naszą trójmiejską muzyką? Nie mogę się doczekać, gdy będziemy mogli wysłuchać przede wszystkim tych rytmów Gdyni, ludzi, emocji, bo to nie jest tylko muzyka, ale cała jej historia. A ty jak się zapatrujesz?

To prawda, co mówisz o tej historii, bo o tym sobie też sporo powiemy. Mamy na pewno tutaj eksperta wśród osób, z którymi się skontaktowaliśmy przy okazji powstawania tej audycji. Zgadza się. Na pewno czeka nas godzina solidnej dawki wiedzy o Trójmiejskiej Scenie Muzycznej i na pewno też dobrej muzyki. Dobrej muzyki. No właśnie, ale na początku wypada jednak dać nam odrobinę tła, bo wiem na pewno, że też Urząd Miasta Gdyni się wypowiedział na ten temat. A ze specjalistką do spraw wydarzeń miejskich Urzędu Miasta w Gdyni, Anną Błaszczyk, rozmawiała nasza reporterka Agata Kuczyńska. Historia muzyki w Gdyni jest bardzo ciekawa. Można powiedzieć, że zaczęło się od takiego typowo portowego stylu, gdzie było mnóstwo restauracji, mnóstwo miejsc, gdzie była muzyka, gdzie się tańczyło.

I to były te początki Gdyni. Do dzisiaj, jak rozmawia się ze starszymi osobami, ze starszymi mieszkańcami, to oni z takim rozżywnieniem wspominają, jakie to było fantastyczne miasto rozrywkowe. Gdynia, tak jak mówią, pachniała zachodem. Widać było tutaj ten zachód i tu się słuchało tej muzyki. Później były lata osiemdziesiąte, dziewięćdziesiąte, gdzie rzeczywiście królowała tutaj muzyka alternatywna, było mnóstwo zespołów, mnóstwo miejsc, gdzie tej muzyki się słuchało, gdzie ją się otworzyło, to była muzyka rockowa polska. Naprawdę w Gdyni uważam, że mamy bardzo duży potencjał artystyczny. Mamy mnóstwo młodych artystów. My w tej chwili, przygotowywując te obchody, patrzymy nie tylko w kontekście całej historii, ale patrzymy też w kontekście potencjału, który w tej chwili jest tutaj w Gdyni, tych młodych ludzi, młodych twórców.

I powiem szczerze, że dla mnie było zaskoczeniem, że mamy tak dużo zespołów hip-hopowych, rapowych w Gdyni. Przygotowujemy w tej chwili takie wydarzenie, które roboczo nazywamy stołem urodzinowym. Chcemy oddać do dyspozycji właśnie gdyńskim zespołom sceny muzyczne. Chcielibyśmy, żeby tam znalazły swoje miejsce zespoły bardzo amatorskie, ale również te, które są ważne, które w Gdyni tworzą od wielu lat i dlatego chcemy oddać im w ten sposób hołd. Gdynia ma openera. Nie można zaprzeczyć, że opener już jest tak trwale wrósł w Gdynię. On jest już tak bardzo kojarzony z Gdynią, że jest to jeden z elementów takiej kultury muzycznej.

To był twór Nikt Nam Nie Weźmie Wolności w wykonaniu pancernych rowerów, czyli takiego zespołu, który jest taką, że tak powiem, kanonem, fragmentem kanonu, jeśli chodzi o gdyńską scenę muzyczną i jest to cover czerwonych gitar. To jest ciekawostek, czyli to oddanie hołdu poprzedniemu pokoleniu jest tutaj od dłuższego czasu. Właściwie wydaje się, że oddawanie hołdu nie jest tylko w muzyce, ale także w historii Gdyni. Bardzo mi się to spodobało. A no właśnie. Kajtku, pozwól, że zadam ci pytanie, bo pierwsze co nasunęło mi się po rozmowie, to czy zaskoczyło cię bardziej to, że Gdynia kiedyś była taka rozrywkowa, a teraz jest uważana raczej za taką sypialnię Trójmiasta?

Czy jednak to, że my mamy tutaj tak wiele młodych, uzdolnionych artystów? Co to są dwie zupełnie różne rzeczy i to jest bardzo dużo informacji i fenomenów tutaj naszych kulturowych do odpakowania, no bo faktycznie Gdynia nam się zmienia trochę w sypialnie, no ale faktycznie kluby gdzieś tam są porozsiewane, co by nie było po piwnicach. I jednak widzę tą historię disco też w odcinku pierwszym w naszej serii, jeśli mnie pamięć nie myli, pojawiało się, że faktycznie to w Gdyni odbywały się pierwsze dyskoteki w Polsce, ale o tym opowiedział też ekspert, którego będziemy w audycji dzisiaj słuchać, czyli Michał Miegoń, z którym miałem przyjemność porozmawiać, on oprócz pracy w Muzeum Miasta Gdyni wiem, że jest też zagorzałym tutaj trójmiejskim melomanem i że tak powiem historykiem trójmiejskiej sceny.

Myślę, że on też nam wiele na ten temat opowie. Co się teraz gra w Gdyni i jakie rodzaje muzyki? Gdyńska scena pojawia się i znika różnymi falami, ponieważ kolejne formacje muzyczne łączą się ze sobą, pulsują energię różnych artystek, artystów. I ta scena gdyńska to jest fenomen w skali kraju, o czym też między innymi Piotr Pawłowski, który do Trójmiasta się przeniósł z zespołu Made in Poland z Krakowa i też z Wrocławia, że tutaj każdy gra z każdym praktycznie, że te zespoły się łączą, łączą się muzycy w różnych konfiguracjach, spędzają czas w różnych salach prób, też pokątnie często tworzonych.

I obecnie Gdynia jest takim muzycznym konglomeratem. O ile Gdańsk jest bardziej jazzowy, to środowisko skupione wokół Akademii Muzycznej również w Gdańsku, gdzie ciekawe różne rzeczy się tworzą. Sopot oczywiście bardziej imprezowy, klubowy, to w Gdyni gdzieś ten etos muzyki Poszukującej muzyki, trochę wywodzącej się z tej trójmiejskiej sceny alternatywnej. Takie zespoły jak Black Mine'a na przykład tutaj, które bardziej do nowojorskiej alternatywy, czy zespół Żurawie, który kombinuje z Elektroniką na przykład. No to są przykłady takiej też kreatywności i też braku w zasadzie jakichś takich granic, założeń. Pamiętam jak na początku lat 2000 silna była scena post-grunge'owa właśnie, to zapatrzenie tak w zachód trochę.

Trochę kopiowania jakichś wzorców, a wydaje mi się, że przez ostatnie 10-15 lat ta gdyńska scena, jakby nie patrzeć, nabrała takiego wiatru w żagle. I to też wynika oczywiście z dostępności o wiele łatwiejszej muzyki w przestrzeni internetowej, dochodzenia do jakichś różnych ciekawych muzycznych inspiracji. To na pewno jest różnica, bo kiedyś było o wiele ciężej, żeby zdobywać jakieś nowe czy inne też horyzonty. Więc jest to scena pełna koloru i też pełna takiej energii, wigoru, oddolnego jakiegoś tworzenia, wydaje mi się, sytuacji, co widać w takich klubach w Gdyni, jak na przykład czy Desdemona, czy też różne kluby trójmiejskie, gdzie te zespoły się razem zbierają, działają.

Ojejku, jak cudownie się tego słuchało. To było coś takiego jak powrót pamięcią do takiej melancholii, do właśnie takich pięknych dni, gdy wybierasz się na takie orłowo czy radłowo. I to jest takie cudowne wspomnienie. Widzę to, Gdynia dalej inspiruje, ale jeszcze wrócimy na chwilę do samego materiału, bo on też odpowiedział w dużym stopniu na twoje pytanie odnośnie młodej muzyki w Trójmieście, bo ona tutaj jest, gdzieś tam właśnie po tych piwnicach pochowana i no nie wiem, takie rzeczy się tam tworzą, jak też mogliśmy usłyszeć. Piękne jest to, że ona się tak przeobraża i widać tą ewolucję w tym, że jest zachowany pewien rdzeń, prawda, takiej muzyki i ona po prostu zmienia się pod kątem tego, w jakich czasach żyjemy i płynie razem z nami.

Dokładnie tak, dokładnie tak, bo faktycznie te style się zmieniały. No właśnie ten zespół, na którym, na którego muzyce ten utwór jest, którego, który właśnie usłyszeliśmy jest oparty, to właśnie była taka muzyka punkowa, może nowofalowa, właśnie popularna pod koniec lat 80. Ale to nie wszystko, o czym z Michałem Miegoniem miałem przyjemność porozmawiać. Posłuchajmy dalej. Czy w Gdyni jest gdzie grać? Bo też tak słyszałem od muzyków, że w Gdyni jest trochę mało miejsc do grania. Gdyńskie kluby mają bogatą historię. Na przestrzeni wielu dekad te lokale pojawiały się, znikały. Niektóre istnieją do dziś, tak jak Cyganeria, która była ważnym miejscem koncertowym w latach też rozkwitu muzyki jazzowej, dziewięćdziesiąte, początek dwutysięcznych.

Obecnie w Gdyni jest kilka takich miejsc, które są bazą gdzieś do tworzenia nowych rzeczy, prezentacji koncertowej przez zespoły, czy młode, czy doświadczone. Od już wielu lat istnieje Gdyńska Desdemona i jej kultowa piwnica, gdzie różne wydarzenia artystyczne się dzieją i koncerty. Z drugiej strony wielka powierzchnia klubu UCHO, który też jest taką marką znaną na całą Polskę, gdzie się dzieją większe wydarzenia. No i te chlubne przykłady mniejszych inicjatyw, które zrzeszają całe wielkie społeczności tutaj melomanów, czy Fyrtel, który można by powiedzieć kulturalnie zrewitalizował te dawne tereny około portowe, około industrialne, czy też drugi dom w Orłowie, to jest miejsce, gdzie bardziej elektroniczna muzyka króluje, ale też jest to przykład gdzieś

Przypadki Stulatki. Gdynia Muzyczna.

28:03 · Muzyka w Gdyni - możliwości i zespół Putrid Evil 1

No cóż, no posłuchamy. Zobaczmy. Jak to jest być muzykiem w Gdyni, w Trójmieście? Myślę, że bardzo dobrze, fantastycznie. Przede wszystkim jest w co uciekać. Jeżeli ma się jakąś cięższą chwilę albo po prostu człowiek potrzebuje się wyładować, no to w takim momencie można sięgnąć po instrument, gitarę, pianino, perkusję, co bądź. I kolokwialnie mówiąc, wyszaleć się. Jest to ciekawe doświadczenie. Myślę, że scena Trójmiasta jest otwarta na nowych muzyków i na eksperymenty muzyczne Myślę, że granie w Trójmieście jest bardzo pozytywnym doświadczeniem i że muzycy zaczynający grę właśnie tutaj w Gdańsku, w Sopocie, w Gdyni mają dużo możliwości, żeby się rozwijać, żeby grać w różnych mniejszych, większych pubach, lokalach, bo jest tu dużo możliwości i na pewno każdy znajdzie jakieś miejsce, gdzie może zaprezentować swoją twórczość.

32:12 · Poranki Muzyczne dla Dzieci 6

To daje nam takie pole do rozwoju i do tego, żeby się przede wszystkim nie tylko rozwijać muzycznie, ale też poznawać nowe twarze, nowych ludzi i nowe środowisko. Dokładnie tak. Sam często tak mam, że ktoś ma znajomego i ktoś ma innego znajomego i wokół każdego zespołu formuje się inna grupka znajomych. Która potem interaguje z inną grupką znajomych i no znowuż jeden wielki system naczyń połączonych. Ale no taka muzyka undergroundowa to nie jest jedyne czym Gdynia żyje, bo mamy też Gdyńską Filharmonię. I do Filharmonii Gdyńskiej wybrała się również nasza reporterka. Aleksandra Kaczmarek. Czy są tu dzisiaj z nami dzieci?

Czy śniadanko zjedzone? Macie fantastyczne humorki? No to ogromnie się cieszę. Witam Was bardzo pięknie i Waszych szanownych rodziców na 13. bardzo ważnym sezonie artystycznym Poranków Muzycznych dla Dzieci z cyklu Mała Gdyńska Philharmonia. Jak w evencie dla dzieci znalazła się historia? Uznaliśmy wspólnie z Centrum Kultury w Gdyni, Konsulat Kultury, który jest nieprzerwanie od 13 lat organizatorem poranków muzycznych dla dzieci z cyklu Mała Gdyńska Filharmonia,

Poranek muzyczny z okazji setnych urodzin Gdyni jest najbardziej potrzebny. Dzisiaj będziemy opowiadać historię jak to pani Gdynia i pan Port świętują urodziny setne Gdyni. Będziemy wspominać Gdynię w piosenkach. Czy repertuarz został napisany na potrzeby tej spektaklu, czy jednak są to piosenki, które gdzieś wcześniej funkcjonowały? Tak, zdecydowanie to piosenki, które wcześniej funkcjonowały. W repertuarze znajdziecie Państwo piękne tango z operetki Panna Wodna Świętochowskiego.

Uznałam, że dla dzieci jak najbardziej należy go zaśpiewać w duecie z Kamilem Pękalą. Nie martw się, pierwszy, nie ostatni, zaraz tylko zostanie, tak jak dobrze jest na górze. Nie martw się na tyczury, jasno ciesząc, to jeszcze musi zakonanym być mogą żyć. Jaka jest Pani ulubiona piosenka z tego repertuaru? No zdecydowanie Gdynia i ja. To bardzo piękna piosenka opowiadająca, że wszędzie jest pięknie, ale w Gdyni najlepiej, najpiękniej. Lubię też Gdynię radio, gdzie zamieniam się w telegrafistkę i mój partner Baryton jest marynarzem i zabieramy dzieci w taką podróż, bardzo wesołą, z piękną muzyką i pięknym tekstem.

Oczy w marzyn dziewczyna, Gdy dorastać zaczyna, Kiedy zboczka zamienia się w kwiat. Kiedy śpij, gdy się podsknie, Oczy w marzyn mocniej, Jako same poranki, czy one mają służyć edukacji muzycznej dzieci? Zdecydowanie mają służyć edukacji muzycznej dzieci, ale przede wszystkim uwrażliwiania dzieci na piękno muzyki klasycznej. której umówmy się, no nie ma tak dostępności jak aż tak dużej, więc tutaj w sali koncertowej Portu Gdynia mamy tę okazję, żeby dzieci na żywo raz w miesiącu cyklicznie mogły obyć się z tą muzyką, więc jest to dla nich, no uważam fantastyczne doświadczenie, no i uwrażliwia ich to zdecydowanie.

Jest to też dość specyficzna filharmonia, bo chyba po raz pierwszy spotkałam się z tym, że publiczność też bierze udział. No i właśnie o to chodzi. Uczmy się tej muzyki klasycznej na nowo, czerpmy z niej jak najwięcej, bawmy się nią, niech ona jest bardziej dostępna, niech nas wszystkich cieszy, bawi, także zapraszałam tutaj podczas dzisiejszego poranku rodziców, żeby Tańczyli sobie do naszego ostatniego duetu Gdynia i ja. Dlaczego nie? Gdzie mamy taką okazję jak nie w takich cudownych miejscach jak Mała Gdyńska Filharmonia.

45:44 · Audycja Przypadków Stulatki 3

To był zespół Lady Electric i Desdemona, znowu klub w Gdyni, który też mogliśmy słyszeć wcześniej w wypowiedzi właśnie Michała Miegonia. Ale ja bym chciał wrócić na chwilę do materiału o Gdyńskiej Filharmonii, bo po pierwsze urzeka mnie to, że faktycznie uczestniczą w tym też dzieci i faktycznie też wspomniana publiczność. Myślę, że to jest też nietypowa forma. Jest to na pewno ciekawy motyw, który angażuje nie tylko rodziców, ale dzieci. To jest wspaniała okazja do tego, aby razem integrować się, słuchać tej muzyki. Muzyka łączy ludzi i to jest w niej cudowne. Nie możemy o tym zapominać. Prawda. A powiedz mi Olu, czy tobie często się zdarza słuchać muzyki klasycznej? Przyznaję szczerze, z ręką na sercu, że ostatni raz, kiedy słuchałam muzyki klasycznej, to chyba w podstawówce na lekcjach muzyki.

No cóż, do nadrobienia mogę tylko powiedzieć. Ale za to mogę powiedzieć ciekawostkę, że to wspaniale wpływa na rośliny. Wiedziałeś o tym? A wiedziałem, obiło mi się gdzieś o uszy. Nie wiem, czy w Gdyńskiej Filharmonii jest dużo roślin na korytarzach. Musiałbym się tam wybrać i zobaczyć. Na pewno też niesamowite rzeczy się tam dzieją, co mogę powiedzieć. Cieszę się, że ta klasyczna strona muzyki też dobrze w Gdyni funkcjonuje, bo tak jak faktycznie dzisiaj nie poświęcaliśmy jej aż tak dużo czasu, to myślę, że to też jest ważny element, co by nie było bez klasyki, nie byłoby tego wszystkiego, co mamy dzisiaj, prawda? Tak, to jest sam rdzeń i taki aspekt, od którego tak naprawdę zaczynamy. I tak jak wcześniej powiedziałam, że to było w podstawówce, kiedy ostatni raz może słuchałam muzyki klasycznej, tak to pokazuje tylko i wyłącznie, że od tych najmłodszych w sumie lat.

Audioserial OBRĘCZ. Gdynia 1959 na podstawie książki Jacka Brzosowskiego. Odcinek trzeci. Szpital morski imienia PCK w Gdyni. Tuż po godzinie 9 milicjant ze świeżo wydaną legitymacją i dziennikarka poczytnej popołudniówki weszli do szpitala. Lekarka wyglądała bardzo blado, a jej twarz promieniowała wyraźnymi oznakami przemęczenia i bezsenności. Znowu z prasy czy z milicji? Bo ja mam bardzo niewiele czasu. Czaplińska nie ukrywała niechęci do rozmowy. Rachela lekko szturchnęła Witolda łokciem.

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.