Radio MORS - Migdały - 19.02.2022
Maks Łapiński wypuścił z klatki lwa, a Smoothsail to statek, który prowadzi debiutanta pomimo wszelkich sztormów.
Migdały. Migdały. Migdały. Dobry wieczór. Moim dzisiejszym gościem jest prawdziwe zwierzę w zasadzie. Albo ktoś, kto to zwierzę wypuścił na świat dosyć niedawno. Jest to Max Łapiński. Cześć Max. Siemka, cześć. Ale mnie nazwałaś tak jeszcze zwierzę. Bardzo, bardzo, bardzo ładnie. Moja audycja Migdały opiera się na różnych motywach i do każdego po prostu twórcy dopasowane są pewne rameczki.
Nie chcę tego nazywać brzydko, taką klamrą, ale rzeczywiście spotykamy się pod jakimś motywem i dzisiaj przed nami jest motyw lwa. Okej, super. Bo lew to tytuł twojego singla. Tak jest. I ci, którzy zostaną z nami do końca, będą mogli wysłuchać go na żywo tutaj w studyjnej wersji. Max nam zagra, a pierwsze, co puścimy, to nie utwór Maxa, ale coś związanego z tym motywem zwierzęcym, motywem lwim, czyli Baltazar i Lion's Mouth.
No i mój sposób tworzenia wygląda mniej więcej tak, że wiesz, że ja sobie śpiewam jakieś takie słowa, które nic nie znaczą, trochę są podobne do angielskiego, jest to taki zlepek słów, Który gdzieś tam ma w sobie emocje, które akurat czuję podczas komponowania i wiesz co, i nie wiem dlaczego, ja po prostu mam nawet to nagranie na dyktafonie sobie ostatnio, wiesz, odpalałem i ja tam zaśpiewałem Little Lion in the Cave, coś takiego, wiesz, i w ogóle nie wiem dlaczego, nie mam pojęcia dlaczego to zaśpiewałem, ale... Pamiętam, że jak później sobie właśnie zacząłem pisać teksty już po polsku, kiedy chciałem już ubrać w słowa te emocje w tym wokalu, no to jak usłyszałem to Little Lion, to było to dla mnie jakieś takie, wiesz, takie uderzenie, mówię wow, nie wiem, to musi być o lwie, nie? Po prostu jeszcze wtedy nie wiedziałem, jak to będzie dokładnie wyglądać, ale...
Praktycznie, wiesz co, no raczej zawsze jest tak. Tak teraz jak sobie myślę, to zawsze jest to tak pod wpływem chwili, wiesz. Chyba nie przypomniałem sobie, żebym jakoś planował komponowanie czy tworzenie, bo u mnie wszystkie te piosenki właśnie powstawały pod wpływem takiej chwili i ja zazwyczaj nie planowałem tego, że ja coś napiszę, tylko to było na zasadzie Najczęściej jest to faktycznie, jak jestem przy instrumencie. Czasem mam takie motywy, że jadę autobusem czy coś i tak patrzę i ludzie patrzą, a ja tam na dyktafon po cichu nagrywam jakiś pomysł. Faktycznie to się zdarzy, ale głównie jest to, kiedy jestem przy pianinie siedzę czy przy gitarze i po prostu I nagle, nie wiem, w głowie mi, nie wiesz, nawet czasem to się zaczyna od jakiegoś jednego dźwięku, jakieś dwa dźwięki zagram i nagle wiesz, w mojej głowie zaczyna się rodzić coś i zazwyczaj to jest tak, że właśnie, wiesz, w danym momencie, kiedy to się dzieje, no mam jakąś taką daną sytuację życiową czy jakieś, wiesz, emocje,
A na pianinie właśnie od, czekaj, teraz to już będzie 4-5 lat jakoś mniej więcej sobie tak samoukiem jestem, sobie po prostu kupiłem pianino i tam się sobie jakieś dźwięki gram na tym. I nawet wiesz, na początku sobie to bardziej zrobiłem do komponowania, ale tak wiesz, komponowałem i w sumie Tak wiesz, coś tam wychodziło, nawet to całkiem, wydaje mi się, tam brzmiało, więc stwierdziłem, że na koncertach teraz też jeżdżę z pianinem, z gitarą i też na ukulele ostatnio zacząłem też grać, więc nawet na koncertach mam taki jeden numer na ukulele, więc ostatnio nawet też na flet chwyciłem i sobie grałem taki motyw, ten z lwa, co mam taki motyw przewodni i tak sobie na flecie i stwierdziłem, że to w ogóle super brzmi, więc zastanawiam się, czy nie dołączyć jeszcze fletu, słuchaj, do mojego instrumentarium, no.
Gdzie szaman, gdzie mój płomień, gdzie wilczy pęd? Zabierz mnie! Zabierz mnie, tam gdzie w środku zimy pachnie maj. Zabierz mnie, jak najdalej, oby jak najdalej. Zabierz mnie, bo najtrudniej uciec sobie samej. Sobie samej.
Zabierz mnie, zabierz, zabierz. Zabierz mnie, zabierz, zabierz. Patrycja Markowska i Wilczy Pęt. Właśnie, Max, a z wilkiem też się utożsamiasz? Z wilkiem? Wiesz co, nigdy jakoś tak o sobie nie myślałem, jeżeli chodzi o wilka. Chyba faktycznie jakoś tak ten lew, jakoś jednak, jeżeli miałbym jakoś tak trochę powiedzieć, do którego zwierzęcia tak mi bliżej, to chyba jednak do tego lwa jakoś tak czuję wewnętrznie.
Kupiłem raz jakąś tam brązową tam kurtkę, coś i fajna, nie? Później jakiś tam płaszcz, fajny, nie? I tak wiesz, i nagle się spostrzegłem, że ja mam coraz więcej tych brązowych rzeczy, wiesz? I to wyszło tak totalnie naturalnie, że ja nagle tak patrzę, że naprawdę w szafie po prostu, wiesz, nagle zaczęło się robić coraz bardziej brązowo. Jakoś tak mi się spodobał po prostu ten kolor. Nie wiem nawet dlaczego, wiesz, to nie było jakieś takie intencjonalne, że sobie powiedziałem, o teraz będę się ubierać na brązowo, robimy sobie wizerunek kreacji. Nie, wiesz, to było totalnie naturalnie. Ja po prostu też chodzę w ogóle na co dzień w brązowych ciuchach najczęściej i później faktycznie już tak sobie stwierdziłem, że kurczę, że no fajny, fajny jest ten brąz i już teraz faktycznie gdzieś tam koncertowo i w ogóle trzymam się już tego brązu, ale tak jak mówię, na co dzień też bardzo często chodzę w brązowych ciuchach, więc po prostu jakoś się dobrze czuję w tym kolorze.
Czyli Max dorwany na ulicy jest tym samym Maxem scenicznym. Tak, tak. Wiesz, ja generalnie dosyć mój obiór sceniczny nie różni się dużo. W sumie tak, ja chodzę praktycznie tak. Tak samo jakoś nie mam jakichś takich, wiesz. Oczywiście faktycznie mam takie ulubione sztruksy brązowe, które faktycznie stwierdziłem, że nie mogę ich nosić na co dzień, bo się zużyją za szybko, więc je sobie zostawiam na koncerty, bo po prostu ciężko znaleźć spodnie. Tak, ale w zasadzie schodząc już z tematyki stricte brązu i ubioru, to generalnie ta twoja kreacja sceniczna, jeżeli chodzi o osobowość, to jesteś nadal ty?
Da się coś rozróżnić? Czy na przykład ten Max, który właśnie śpiewa i gra przed ludźmi, różni się czymś od tego Maxa, który siedzi w pociągu? Wiesz co? Nie. Jakby to jest dla mnie takim właśnie czymś, co jest w ogóle super w muzyce i w ogóle w koncertowaniu, jest właśnie to, że jakby wiesz, że ja mogę być po prostu sobą. I oczywiście totalnie rozumiem to i wiem, że są artyści, którzy faktycznie robią taką kreację, I jeżeli, wiesz, ktoś się z tym dobrze czuje i on ma z tego fun i jest mu z tym dobrze, że zrobi sobie na przykład, wiesz, jakąś taką kreację sceniczną i on na tej scenie się, wiesz, zamienia, no wiesz o co chodzi, nie? To jest totalnie super i ja tego nie neguję, aczkolwiek w tym momencie, w którym teraz jestem, no ja się cieszę strasznie, że wchodząc na scenę po prostu, wiesz, nie robię jakiejś metamorfozy, nie muszę jakoś, wiesz, wchodzić w jakieś inne ciuchy, w jakieś role i tak dalej, tylko po prostu jestem totalnie sobą i tak mi dobrze.
A mieliśmy porozmawiać w zasadzie o trasach koncertowych i pytam Cię też o tą naturalność Twoją i jakąś szczerość, bo forma w zasadzie Twojego koncertowania jest taka bardzo domowa. W zasadzie ruszasz w trasy też po bardzo małych miastach i to są takie zamknięte grupy i to są koncerty bardzo kameralne. Czy jesteś w stanie nam o nich coś opowiedzieć? No jasne, no w ogóle tak, tak, to co się wydarzyło w zeszłym roku, to w ogóle cały czas, jakby mimo, że to podsumowanie sobie zrobiłem tak pod koniec roku, to nadal jak tak, jakby wiesz, gdzieś o tym rozmawiam, to nadal mam takie wow, że jakby wiesz, tyle udało się koncertować i faktycznie duża część tych koncertów to były właśnie house gigi,
Zdjęcia i montaż Gypsy and the Acid Queen w utworze Wilk. Max, ponowiam pytanie. Jakie jest jakieś dziwne, niesamowite, specyficzne, małe miasteczko, w którym przyszło ci grać? Dobra, to jest ciężkie pytanie, bo chodzi o to, że naprawdę każdy w ogóle ten koncert właśnie, ten kameralny, on, no naprawdę każdy, ale to każdy miał w sobie jakąś taką wyjątkowość, bo wiesz, każde miejsce to inni ludzie, inny klimat, inna jakaś taka energia i wszędzie naprawdę nie mogę jakby powiedzieć, że gdzieś było lepiej, gorzej,
Wiem, że praca w gastronomii często jest porównywana do takich bardzo zwierzęcych środowisk, bo tam się dużo dzieje, jest dziko, jest dużo ludzi, dużo różnych ludzi z różnymi potrzebami. I z tej okazji mam dla ciebie prezent, czyli kolejny utwór Katarzyny Groniec i właśnie utwór ZOO. Zdjęcia i montaż Tam na progu, w zoologu, hit pod wodą grał na rogu.
A która sfera, jeżeli chodzi o muzykę najbardziej, najbardziej sprawia ci przyjemność? Czy jest to studio nagrań, czy jest to koncert, czy sama próba, sam ten proces pomiędzy? Wiesz co, koncert, zdecydowanie koncert, a jest, no myślę, że to jest taka wiesz, taka wisienka na torcie tym muzycznym, chociaż nie ukrywam, że ja w ogóle też lubię bardzo, chociaż nie chcę też tutaj jakby tak wiesz, tego mówić, że o tylko koncerty, a cała reszta, tylko znaczy mi się też bardzo podoba taki, nie wiem jak to nazwać, No taki, wiesz co, mam takie poczucie jak wsiadam, to jest zawsze jak jadę na koncert i wsiadam w samochód i wiesz, i to jest, zazwyczaj mam ten moment, kiedy sam jeżdżę, wiesz, kiedy wsiadam tak samotnie i na przykład wiesz, mam przed sobą pół Polski do przejechania i wiesz, ruszam i jestem już na jakiejś tam autostradzie.
Obrzycko, dokładnie. I zagrasz zaraz nam tutaj w studio właśnie utwór LEW i za co już ci dziękujemy. Pożegnamy się tym właśnie utworem. Wszystkiego dobrego, Max. Dzięki wielkie, Sara, za fajną rozmowę. Wypuściłem z klatki lwa, by na nowo poczuł wiatr. Wolność mu pisana jest, przestrzeń to dla niego raj. Rozpoczyna wielki bieg, w którym chwile pędzą szybciej niż chmury.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróżnicy poznały gościa Maxa Łapińskiego, twórcę piosenki Lwia, i omówili jego inspiracje.
Max opowiedział o procesie tworzenia piosenki Lwia, wskazując na inspirację zwierząt.
Max opisał proces tworzenia piosenek, w tym improwizację słów i inspirację zwierzęcą.
Max opowiedział o swoich preferencjach instrumentów, w tym gitarze, klawiszach i ukulele.
Max opowiedział o koncertach i dodatkowych instrumentach używanych podczas ich realizacji.
Max opowiedział o wyborze piosenki Wilczy Pęd i jej znaczeniu dla niego.
Max omówił relację z lwem jako symbolem wolności i jego ubiór brązowy.
Max opowiedział o koncertach i naturalności swojej scenicznej postury.
Max opowiedział o trasy koncertowej i specyficznych miejscach, w których grał.
Max opowiedział o koncercie w Obrzycku i jego znaczeniu dla niego.
Max opowiedział o trasa koncertowej i samotności, która jest częścią jego życia.
Max opowiedział o muzyce jako głównym źródle zadowolenia i potencjalnych alternatywnych pasjach.
Podróżnicy omówili utwór Katarzyny Groniec Zoo i jej znaczenie dla Maxa.
Max opowiedział o Bydgoszczy i jego wpływie na muzyczne tworzenie.
Max opowiedział o swoich pasjach, w tym kawie i gokartach.
Max opowiedział o swoim preferencie koncertów jako zwieńczeniu procesu tworzenia.
Sara opisuje długie przygotowania do wydania singla LEW i podziela się z Maxem swoją radością z powodzenia projektu.
Podczas pożegnania Sara podziękowuje zaangażowanym osobom i podśpiewuje utwór LEW.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Maks Łapiński wypuścił z klatki lwa, a Smoothsail to statek, który prowadzi debiutanta pomimo wszelkich sztormów.