Mentionsy Mentionsy
Radio MORS
Radio MORS

Radio MORS - Która Kultura - 23.04.2024

13.05.2024 ·36 min 13 s · 5 rozdziałów

W najnowszym odcinku usłyszymy rozmowy Konrada Abramczyka z aktorami spektaklu „Śpiew morza”. Historia inspirowana mitem o selkie, czyli ludziach-fokach, miała swoją premierę 13 kwietnia na Dużej Scenie Teatru Miniatura. Dodatkowo w „Kalendarzu” dowiemy się o nadchodzących wydarzeniach kulturalnych.

8:13 · Rozmowa z aktorami 2

Płaczu raczej nie słyszałem, ale śmiechu akurat dużo. To ten łoś, tak? To ten łoś, tylko że właśnie on miał takie fajne żarty, że one były bardzo dwojakie w sensie, że część żartów była taka, którą zrozumieli tylko dorośli i część żartów była taka, którą rozumiały tylko dzieci. Wydaje mi się, że to było właśnie fajnie przemyślane. Powiedz mi, z kim miałeś okazję porozmawiać, bo za chwilę usłyszymy rozmowę. Tak, udało mi się porozmawiać z trojgiem aktorów, z Piotrem Srebrowskim, który zagrał Alberta, z Magdaleną Bednarek, która grała Wydrę i z Jadwigą Sankowską-Rawtopulos, która odegrała rolę Starej Syreny. I oni co nieco mi opowiedzieli o swoich rolach i o swoich odczuciach na temat tego spektaklu. To posłuchajmy zatem wypowiedzi aktorów ze spektaklu Śpiew Morza. Dzień dobry, ja nazywam się Magdalena Bednarek i w spektaklu Śpiew Morza gram postać wydry.

Generalnie moja postać jest najlepszą przyjaciółką głównej postaci spektaklu, czyli Edwiny. Z racji tego, że jestem wydrą, to gram jakby zwierzęcą najlepszą przyjaciółkę i z moją postacią utożsamiam się pod tym względem, że mam nadzieję, że ja w życiu też zdarza mi się przynosić ludziom dookoła ta forma chillu i jakby takiego rozluźnienia atmosfery. Dzień dobry, nazywam się Piotr Srebrowski. W spektaklu Śpiew Morza gram Alberta, człowieka Fokke, Selki. Gram starszego brata głównej bohaterki Edwiny i siostra zazdrości mi umiejętności nurkowania i moich osiągnięć. I właściwie spektakl jest o siostrze, a nie o mnie, ale moja postać jest tu bardzo istotna i tajemnicza.

14:45 · Podsumowanie spektaklu 3

Nie wiem, czy drastyczne w zasadzie, bo ta skóra jest już wyprawiona ogólnie. Ona raczej ma taką formę płaszcza, który on sobie nakłada i nakładając ten płaszcz, on się w tę fokę zamienia. To jakaś foka i tak musiała chyba stracić życie, żeby to się stało. W zasadzie nie zastanawiałem się nad tym, jak to oglądałem, ale teraz faktycznie... To takie dość drastyczne, jak dla dzieci, wydaje mi się. Nie wiem, czy którakolwiek dziecko w ogóle zwróciło na to większą uwagę. Być może, być może już z perspektywy dorosłego to mówię. Ja też pewnie. No faktycznie, dobra. Być może jest to trochę drastyczne, ale raczej się na tym nie skupiałem, jak to oglądałem. Generalnie siostra dorasta w cieniu swojego brata, bo on z racji tego, że jest tym selki, no odnosi bardzo dużo sukcesów w zawodach nurkowych. I bardzo ona chce być, bardzo chce być taka jak on i próbuje mu dorównać i w czym pomagają jej właśnie przyjaciele, czyli Wydra i Łoś.

Generalnie spektakl pokazuje, jak ważne jest to, by nie próbować na siłę być kimś innym oraz przypomina istotę tego, jak ważne jest, żeby mieć przyjaciół w życiu, bo jednak bardzo dużą rolę tam odgrywają właśnie Łoś i Wydra. Z jednej strony Łoś próbuje ją motywować do tego, żeby jednak za tym bratem podążała, z kolei Wydra próbuje jej wytłumaczyć, że ona jest dobra taka, jaka jest i ona tak naprawdę nie musi być jak brat i może być po prostu sobą. Czyli jak taki aniołek i diabełek na ramieniach. Trochę tak, że mam wrażenie, że to są takie role trochę kontrastowe, że jednak tutaj Wydra mówi, że przecież nie musisz wcale umieć nurkować, żeby być dobra, a właśnie Trubuś mówi, że no dawaj spróbujemy jeszcze raz po prostu. Bardzo, bardzo fajny przekaz tego spektaklu. Taki, mam wrażenie, że taki lekko psychologiczny był.

A czy byli podczepieni jeszcze pod coś, że ten ruch był spowolniony? Nie, nie, akurat nie, ale generalnie właśnie wydaje mi się, że mimo wszystko ta trampolina robi robotę dużą. I tutaj jeszcze też kostiumy przede wszystkim, bo wydaje mi się, że na przykład kostium łosia i wedra, zwłaszcza te zwierzęce były takie, naprawdę mega mi się podobały, w sensie jak tak po prostu patrzę od niej, mogę się napatrzeć, w jaki sposób one były zrobione. No i oczywiście sami aktorzy, no bo to są jednak najważniejsze postaci w tym spektaklu, bo uważam, że bardzo dobrze odegrali swoje role. Widać było, że są tymi postaciami i bardzo dobrze oddali charakter ich. Już mówiłeś nieco o muzyce, ale nie mówiliśmy, czy było śpiewanie w związku z tym, że tytuł to Śpiew Morza. Co ciekawe, tego śpiewania tam nie było, bo Śpiew Morza to jest taki wątek fabularny i generalnie jest tak, że on się tam pojawia kilkakrotnie na przestrzeni całego spektaklu.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.