Radio MORS - Chwila dla reportera - 16 lipca 2025
Co jest najważniejsze w muzyce - dźwięk, a może cisza? O tym posłuchacie już w najnowszym odcinku Chwili dla Reportera. Chillout Classic Festival - piąta edycja wydarzenia, które odbyło się w dniach 21-22 czerwca w murach gdańskiej Filharmonii Bałtyckiej. Uczestnicy mieli okazję między innymi wysłuchać rozmowy Rocha Sicińskiego z przedstawicielką Warner Music Poland i Polskich Nagrań - Alicją Szymańską - o serii Polish Jazz, posłuchać premierowo Stinga w polskim tłumaczeniu Kuby Kornackiego, czy usłyszeć audiobook na żywo w wykonaniu Janusza Zadury. Materiał przygotowała Małgosia Szyc.
To jest dla nich ogromne wyzwanie. Też wyzwanie dla słuchacza, jak się słucha w ciemności, bo się słucha bardzo tak, bardzo aktywnie. Każdą pauzę się wysłuchuje, wysłuchuje się każdy szmer. My słyszymy jak sala wibruje, w ogóle jak wibrują myśli naszych sąsiadów, a co dopiero jaka energia powstanie z tego koncertu. Planujemy, że skończy się to kompletną ciszą, w której artyści wyjdą ze sceny. I nie będzie żadnych braw. I dopiero jak rozświetlimy troszeczkę tą salę, na nowo wyjdą muzycy i podziękują, że się udało zrobić taką energię. A jutro Sting po polsku, w polskim tłumaczeniu Kuby Kornackiego. I na koniec Janusz Zadura będzie czytał Dzieje Grzechu Stefana Żeromskiego, bo jest stulecie Stefana Żeromskiego w tym roku.
Wielka nazwa, że festiwal, która nam się kojarzy z taką raczej muzyką open air, głośną muzykę, natomiast to jest taka do wewnątrz, do tego, żeby się skupić na tych swoich myślach. A jutro Sting po polsku, w polskim tłumaczeniu Kuby Kornackiego. W sierpniowych wichrów tańców rybackie łodzie wyruszają w rejs. Przed chwilą miałam okazję wysłuchać niesamowitego koncertu Stinga, ale w języku polskim. Proszę powiedzieć, dlaczego akurat Sting, dlaczego ten artysta? Ja jeszcze od czasów liceum, czyli to było mniej więcej z 300 tysięcy lat temu, dla mnie Sting był takim artystą, który niesamowicie ukształtował moją wyobraźnię muzyczną w ogóle.
Bogactwo brzmień na jego kolejnych albumach to było coś zupełnie niezwykłego. Obserwować jak każda nowa płyta, która się ukazywała, była kompletnym zaskoczeniem. On nigdy nie pozwolił ludziom, żeby się przyzwyczaili do tego, że Sting jest jakiś. Bo on był z każdym nowym albumem zupełnie inny. Natomiast... 10 lat temu ukazała się płyta, która była dla mnie zupełnym przełomem. The Last Ship. To jest płyta, która opowiada takie morskie historie. I tak naprawdę to było na dwupłytowym albumie. Zapis takiego musicalu, który Sting sobie wymarzył. O ludziach z jego rodzinnego miasta. I tam pierwszy raz przeżyłem szok, jak zacząłem się wsłuchiwać w teksty. Bo to była muzyka bardzo teatralna. A ja jestem aktorem, ja nie jestem wokalistą. Muzyka jest tak naprawdę moim drugim żywiołem.
Pierwszym jest teatr. I po prostu wsłuchałem się. I dopiero wtedy zacząłem słuchać piosenek Stinga zupełnie od nowa. Już wtedy, starając się pominąć tą niezwykle barwną warstwę brzmieniową, aranżacyjną, zacząłem się wsłuchiwać w historię i zobaczyłem, jakim on jest genialnym poetą. I kiedy przetłumaczyłem kilka dosłownie pierwszych jego utworów, to wszyscy moi znajomi, którym to pokazywałem, mówili to samo. Kurczę, no wiedziałem, że on jest świetnym muzykiem, ale nigdy nie wsłuchiwałem się w to, o czym on śpiewa. Nagle się okazuje, że to są tak niezwykłe opowieści. Więc zakiełkowało we mnie takie marzenie, żeby pokazać Stinga polskiej widowni jako takiego anglosaskiego Jacques'a Brel'a, jako poetę piosenki teatralnej.
Dla mnie język polski jest nie tylko pierwszym moim językiem, ale to jest jedyny język, w którym ja myślę, czuję i istnieje na scenie. I pomysł na to, żeby właśnie te piosenki anglosaskie Przenieść na polską scenę. Było to dla mnie jakimś takim objawieniem, tym bardziej, że ja już wcześniej napisałem kilkaset piosenek, więc już trochę mi się pióro, że tak powiem, wyrobiło. I zanim się zdecydowałem, żeby porwać się na literaturę Stinga, już troszkę miałem doświadczenia ze słowem literackim, więc postanowiłem zaryzykować. No i jedna z takich rzeczy, na które chyba najbardziej czekałem, kiedy pokazywałem te swoje pierwsze próbki różnym tam moim znajomym, którzy się zajmują też tłumaczeniem piosenek, zawsze czekałem na jedno zdanie. I rzeczywiście to zdanie padało. Że w ogóle nie słychać, że te piosenki były napisane w oryginale po angielsku.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Co jest najważniejsze w muzyce - dźwięk, a może cisza? O tym posłuchacie już w najnowszym odcinku Chwili dla Reportera. Chillout Classic Festival - piąta edycja wydarzenia, które odbyło się w dniach 21-22 czerwca w murach gdańskiej Filharmonii Bałtyckiej.
Uczestnicy mieli okazję między innymi wysłuchać rozmowy Rocha Sicińskiego z przedstawicielką Warner Music Poland i Polskich Nagrań - Alicją Szymańską - o serii Polish Jazz, posłuchać premierowo Stinga w polskim tłumaczeniu Kuby Kornackiego, czy usłyszeć audiobook na żywo w wykonaniu Janusza Zadury. Materiał przygotowała Małgosia Szyc.