Siła i wytrwałość – OCR z Kamilem Psutem
W tym odcinku gościmy Kamila Psuta – trenera personalnego i specjalistę od biegów przeszkodowych (OCR) z Wrocławia, który swoją pasją do sportu i zdrowego stylu życia inspiruje innych do działania. Kamil to nie tylko doświadczony zawodnik, ale też trener, który na co dzień pracuje z podopiecznymi w FitCoach, pomagając im przekraczać własne granice i realizować sportowe cele.
No i Winx, który ostatnio był charytatywny bieg. Na którym się oczywiście też widzieliśmy. Tak, zgadza się. Gdzieś tam mamy możliwość na wielu imprezach się widzieć. To też jest fajne. To znaczy dobiegłeś, bo nie pamiętam. 36,5 km. O Panie! Także powiem szczerze, że troszkę powyżej swoich planów. I myślę, że gdybym zaryzykował bardziej, to byłby ten wynik jeszcze lepszy. A zakładałeś coś? Bo ja sobie założyłem, wiesz, pięć mało, dziesięć za mało, piętnaście pokręciłem nosem, dwie dychy będzie okej. I tak sobie wiesz, w głowie ustaliłem i może dlatego skończyłem na półmaratonie. Wiesz co, ja powiem ci tak, że ja cztery lata temu chyba, cztery lata temu tak myślę, pobiegłem sobie, czy pięć tam lat temu już nawet, pobiegłem swój pierwszy wirtualny Winx, znaleziony gdzieś tam w internecie, bieg, o którym za bardzo nie miałem pojęcia o co chodzi.
Pobiegłem półmaraton i powiedziałem dobra, dzięki. I wystarczyło. Potem w debiucie pierwszy raz w Poznaniu pobiegłem 33 km totalnie, nie planując nic. Byłem gotowy na jakieś 25. Nie miałem żeli, nie miałem niczego, skurcze mnie wycinały. Było źle. Rok temu poszedłem ambitnie, chciałem zrobić maraton na Winxie, no ale niestety zweryfikowała mnie i pogoda, i samopoczucie. Nie wiem, czy byłeś w tamtym roku na Winxie. Nie, to był mój debiut w tym roku. Aha, byłeś pierwszy raz, no to super, ale ja w tamtym roku właśnie dostałem taką lekcję życia, że no za dużo sobie zaplanowałem i zrezygnowałem sam na dwudziestym pierwszym kilometrze, zszedłem z trasy, ludzie się dziwili, dlaczego ja idę w przeciwnym kierunku, ale no czasami trzeba podjąć... Musisz być na autobusu, umówmy się. Dokładnie tak, ale trzeba czasami podjąć tą zdroworozsądkową decyzję, a nie za wszelką cenę coś sobie udowodnić.
Nie, bo fajnie się przyjmuje maraton. Myślę, że ktoś, kto obserwuje kilka osób, to maraton, półmaraton w super gdzieś tam lokalizacji jest fajny. Ja czekam, aczkolwiek za taką namową przypadku instagramowych reklam zgłosiłem się do Londynu teraz na 2026 rok na bilet. Jeżeli mi się uda wylosować, to myślę, że tam w przyszłym roku zadebiutuję w tym maratonie w Londynie. Ale jak się nie uda, to totalnie się tym nie przejmuję. No po Winxach brakuje ci zaledwie 6 kilometrów, a powiedziałeś, że miałeś jeszcze zapas, więc myślę, żebyś przebiegł i tak słuchając ciebie to 3 godziny 20, 30 i to jest w zasięgu ręki. Myślę, że tak. Garmin co powiedział? Garmin mówi, że w 3 godziny 6 minut na ten moment.
Więc myślę, że za rok jeszcze będzie lepiej, ale powiem szczerze, że wszystko co około godziny 3.30 w maratonie to bym brał w ciemno, a patrząc na to, że zrobiłem w tym roku na Winxie 36,5 to raczej jestem taki spokojny. Bardzo zdroworozsądkowe podejście masz do generalnie trenowania, brania udziału w różnych biegach, no ale bieg z przeszkodami, czyli OCR, no również inaczej. Samo trenowanie i różne kontuzje to też przeszkody, prawda? Jakby o tym też chciałbym porozmawiać, aby wzmocnić naszych słuchaczy, żeby się nie poddawali. Ile kontuzji za tobą, jeżeli jakiekolwiek miałeś? Wiesz co, powiem ci, tak, miałem tak naprawdę dwie. Jedną taką poważniejszą, która gdzieś tam wyrzuciła z Mistrzostw Polski OCR chyba dwa lata temu.
To boli. Boli, boli, ale wiesz co, w głupi sposób zrobiona kontuzja, trochę z własnej winy, bo miałem jakiś tam incydent wzięcia udziału w pięcioboju wojskowym. No i na treningu byłem zbyt odważny i skoczyłem z 5-metrowej drabiny na piach. Piasek zrobił swoje, gdzieś tam kostka się wygieła. No i od tego czasu niestety kostka też wraca, bo odkręcona kostka jest gorsza niż złama na noga. Więc gdzieś tam się pojawiła. Więc to taka najważniejsza, jakby najtrudniejsza kontuzja, bo musiałem trochę przestać biegać i to jest no niefajne, a druga rzecz to bark, który gdzieś odkąd zacząłem trenować przeszkodowo, dużo rwaniowych sytuacji, no to jak bumerang powraca co jakiś czas, ale to chyba już trzeba się trochę przyzwyczaić, zwłaszcza, że po badaniach, po jakichś tam różnego rodzaju terapiach po prostu przechodzi i wraca, więc to nie jest nic bardzo złego, natomiast no powracającego, tak?
Ja regularnie robię jakieś badania wytrzymałościowe, jakieś swoje takie wewnętrzne testy na sobie. Na pewno jestem ponadprzeciętny, jeżeli chodzi o taką sportową możliwość, przede wszystkim też wszechstronny. Ja trochę się nazywam trenerem hybrydowym i też sportowcem hybrydowym. Myślę, że Patrząc na to, że się spotkaliśmy na Winxie, na Hyroxie, gdzieś tam jestem z przeszkód, to też pokazuje, że się umiem wszędzie odnaleźć. Może to też nie jest dobre, bo czasami warto być w jednej konkurencji super, ale czy to o tym chodzi? Nie, no właśnie hybrydowość, czyli ta wielozadaniowość i łączenie różnych aspektów sportowych w treningu. Myślę, że to nie jest tylko trend, ale to jest coś, co jest najzdrowsze dla organizmu.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.