Byliśmy razem
Mieli po kilkanaście lat, gdy stanęli w obronie tego, co było dla nich ważne: „Zawiesiliśmy ten krzyż i nawet do głowy nam nie przyszło, że ktoś w następnym dniu rękę wyciągnie na ten krzyż”, „Cały czas tato mówił, że komuniści nas zniszczą”, „Dwóch funkcjonariuszy było pod drzwiami mojej klasy. Zabrali mnie na przesłuchanie”.Co dokładnie wydarzyło się w 1984 roku we Włoszczowie? Jak potoczyły się losy uczestników strajku o krzyże? Odpowiedzi w premierowym reportażu „Byliśmy razem” autorstwa Marleny Płaskiej. Zapraszamy do słuchania w czwartek (25 kwietnia), po godz. 20 na antenie Radia Kielce.W reportażu wspomnienia Alicji Groszek-Rydzek (przewodniczącej strajku), Jolanty Kozioł-Majki (z komitetu strajkowego) i uczestnika strajku Pawła Bielawskiego. W „Byliśmy razem” wykorzystane zostały także oryginalne nagrania przedstawicieli władzy oraz młodzieży sprzed 40 lat, pochodzące z archiwalnego reportażu Radia Kielce „Walka o krzyże”. Fragmenty wypowiedzi ks. Marka Łabudy pochodzą natomiast z notacji nagranej i udostępnionej nam przez Instytut Pamięci Narodowej. Ułożone podczas strajku utwory „Nie zdejmę krzyża” i „Czy Polska już słyszała” zaśpiewała schola działająca przy parafii św. Józefa Robotnika w Kielcach.
I po prostu nie można uruchomić zajęć szkolnych. To był nasz pomysł, a głównie tak nas bardzo zmotywowało już jak został zamordowany ksiądz Jerzy Popiełuszko. Wtedy już żeśmy nie odpuścili. Duże znaczenie odegrała jego śmierć. I może dlatego też nas wtedy może nie spacyfikowali, tak mi się wydaje. Wypisali jedno piętro w szpitalu, zostało opróżnione, wypisali wszystkich chorych, bo dzisiaj w nocy poleje się krew, robiąc miejsce dla nas. Rzeczywiście było tutaj, stacjonowało potem z opowieści wiemy, że pod Włoszczową mnóstwo zomowców. To było już na takich szczytach, że Jaruzelski podjął decyzję, że to będzie źle odebrane przez społeczeństwo, bo obawiali się buntu w całym kraju, więc odstąpiono od tego.
To niewiele brakowało. Tak, tak, bo żeśmy nawet mieli już sygnał wtedy i z kolegą Rafałem, żeśmy zabezpieczali okna, swoje kłódki zamontowaliśmy do drzwi wejściowych, żeby po prostu mieć swoje klucze, a nie... No po prostu najsilniejsi zostawali na dyżurach, no ale jakby weszli z pałami, z gazem, to nie wiem, czy byśmy dali radę, bo my mieliśmy tylko gołe ręce. No tej nocy po pierwsze to młodzież powiedziała, nie będzie żadnego spalnia, nic. Powiedzieli mi, że od dwunastej, kiedy była planowana niby ta interwencja przez siły ZOMO w szkole, powiedzieli, że chcieliby Pomodlić się do księdza Popiełuszki, żeby im dał chociaż trochę tej odwagi.
Odśpiewaliśmy apel jasnogórski. Potem właśnie Ala Groszek, przewodnicząca szkoły, przeczytała takich parę fragmentów z homilii księdza Popiełuszki. Właściwie ja tylko słuchałem, to oni prowadzili wszystko i to było zadziwiające i dla mnie... Do dzisiaj mi łzy w łączach stają, jak wspominam, jak sobie przypominam tamten moment, że... No bo ja mówię, skąd w tej młodzieży naprawdę aż... No taka wiara i taka miłość to krzyża aż do tego stopnia. Ta modlitwa mogła trwać, ja wiem, godzinę, półtorej godziny, może gdzieś do drugiej, drugiej w nocy. W pewnym momencie, no, nie było już żadnego strachu, nie było lęku.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.