Mentionsy Mentionsy
Punkty Zapalne
Punkty Zapalne

ANNA MARIA DYNER: PRZEŁOM W NATO I WIELKIE ZBROJENIE | PUNKTY ZAPALNE 12#

09.08.2025 ·29 min 26 s

🔴 Szczyt NATO w Hadze przynosi przełomowe ustalenia w sprawie wydatków na zbrojenia. Gościem najnowszego odcinka Punktów Zapalnych była Anna Maria Dyner - analityczka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Ekspertka w rozmowie z Wojtkiem Mulikiem zwraca uwagę na fakty związane z bezpieczeństwem Polski. Jej zdaniem państwa NATO nie mogą dłużej polegać wyłącznie na obronę ze strony USA Donalda Trumpa. Jak konflikt na Bliskim Wschodzie wpłynie na zaangażowanie USA w pokojowe rozwiązanie wojny na Ukrainie? Czy ćwiczenia Zapad, które Rosja przeprowadzi wraz z Białorusią będą zagrożeniem dla Polski?

No trochę tak, ale tutaj jakby różne słowa prezydenta Trumpa bym na chwilę zostawiła na boku. Natomiast faktem jest, że zdecydowanie Rosjanie chcieli zainstalować rząd, który byłby lojalny wobec Moskwy, realizował jej politykę i na pewno wycofał się z dotychczasowych działań państwa ukraińskiego związanych z integracją euroatlantycką, ze współpracą z NATO. Z dążeniem do przystąpienia do Unii Europejskiej. To były jakby główne cele tej specjalnej operacji wojskowej. Oczywiście ich było sporo więcej, ale w zasadzie do tego moglibyśmy sprowadzić rosyjskie działania. Keith Kellogg, specjalny wysłannik USA ds. Ukrainy i Rosji, został przyjęty w Mińsku przez Aleksandrę Łukaszenkę i rezultatem tych rozmów było uwolnienie 14 więźniów politycznych.

Czy wizyta takiej rangi pokazuje, że Amerykanie będą mogli próbować wykorzystać białoruskie władze do zakończenia wojny na Ukrainie? Myślę, że to był jeden z głównych celów, zresztą o tym napisałam w komentarzu pismu w poniedziałek, dlatego że Łukaszenka ma dość długą tradycję mediacji pomiędzy Rosją i Ukrainą, która sięga roku 2014 i pierwszych porozumień mińskich. I Stany Zjednoczone doskonale sobie zdają sprawę z tego, o czym myśmy tutaj też przed chwilą rozmawiali, czyli z sytuacji, że rozmowy pokojowe utkwiły w impasie. I starają się wymyśleć jakiś sposób wpłynięcia na obie strony i na Moskwę i na Kijów, żeby można było z tego impasu wyjść.

Uznali, że Aleksander Łukaszenka będzie być może dobrym pomysłem na to, żeby oddziaływać na obydwa państwa, być może przede wszystkim na Federację Rosyjską. Dla Łukaszenki oczywiście był to dobry prezent w znaczeniu takim, że od wizyty sekretarza Pompeo na początku 2020 roku nie było żadnych ważnych, nie tylko amerykańskich, ale w ogóle zachodnich polityków. No i dla Łukaszenki myślę, że to była taka próba też otwarcia w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, bo nie tylko o Ukrainie przecież panowie rozmawiali. Co ciekawe, obie strony, zarówno Kit Kellogg, jak i Łukaszenka, niespecjalnie komentowali rezultaty tych rozmów, które trwały 6,5 godziny.

Zaczęły się w piątkowy wieczór, skończyły się w sobotni poranek. W zasadzie w sobotnią noc, tak byśmy mogli bardziej powiedzieć. Co znaczy, że pewnie dużo rzeczy będzie jeszcze negocjowanych, stąd ta cisza trochę niespotykana, zwłaszcza jeżeli chodzi o Aleksandrę Łukaszenkę, która bardzo lubi się chwalić tym, co zostało ustalone na tego rodzaju spotkaniach. To, co też jest ważne i na co być może niewielu komentatorów zwróciło uwagę, to osoby, które wchodziły w skład delegacji Kitakelloga, które były już w tym roku w Mińsku i które wynegocjowały już zwolnienie kilku więźniów politycznych. Cztery osoby w tym roku wcześniej zostały wypuszczone.

I tak naprawdę sam szef białoruskiego KGB, Ivan Tirtiel, który z kolei brał udział po białoruskiej stronie w tych rozmowach, podkreślił, że te kontakty Stany Zjednoczone rozpoczęły już rok temu. Co znaczy, że tak naprawdę zostały zainaugurowane jeszcze za administracji Joe Bidena. Czy to świadczy o tym, że Białoruś stara się prowadzić jakąś grę za plecami Rosji w sprawie rozmów pokojowych? Czy Łukaszenka zdaje sobie sprawę, że jednak mimo wszystko, nawet jeżeli jest związany nierozerwalnie tym sojuszem z Rosją, on stara się jakoś balansować? Myślę, że na pewno nie było to robione za plecami Rosjan. Myślę, że Rosjanie dostali... Myślę, że tak. Mimo wszystko Łukaszenka ma dość duże pole manewru w kontaktach z państwami poza państwami zachodnimi.

I sądzę, że tak już bardzo upraszczając, Putin by mu raczej nie wybaczył bliskich kontaktów poza jego plecami z Amerykanami. Co nie znaczy, że Łukaszenka w ten sposób nie będzie szukał legitymizacji dla siebie, których od pięciu lat, w zasadzie za chwilę, Nie ma i co nie znaczy, że nie będzie chciał się pokazywać jako ważny gracz co najmniej formatu regionalnego. Natomiast ja myślę, że tutaj ten stopień zależności wojskowej, gospodarczej i politycznej również jest na tyle duży, że na żadne próby ogrania Rosjan czy ogrania Putina Łukaszenka sobie nie może pozwolić. I co najgorsze w tej całej historii, chyba dla niego również, jest to, że on sam doprowadził do tej sytuacji w ciągu ostatnich pięciu lat. We wrześniu odbędą się na Białorusi ćwiczenia Zapad, które jak wiemy poprzednim razem skończyły się w taki sposób, że Rosjanie zostawili sprzęt, a następnie wykorzystali go do ataku na Ukrainę.

Bardzo jestem ciekawa przebiegu tych ćwiczeń, jego scenariuszy, a na razie obie strony też starają się nic na ten temat nie komunikować. No ale znów, jeśli faktycznie Rosja chciałaby nowego otwarcia ze Stanami Zjednoczonymi, bo do tego dąży od początku... Tej kadencji Donalda Trumpa. Jeśli o takim nowym otwarciu marzyłby, choćby ograniczonym, Aleksander Łukaszenka, no to wszystkie wrogie działania podejmowane w stosunku do państw natowskich, na pewno w tym resecie, w cudzysłowie, oczywiście też bardzo umownym, ze Stanami Zjednoczonymi, nie pomogą. W trakcie jednej z debat Pete Hexett, sekretarz obrony USA, został zapytany o przesmyk suwalski, jednak nie znał tej nazwy. Co więcej, nie wie też jak nazywa się teren Rosji na północ od Polski.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.