34. Do 11 razy sztuka. Tragedia "Ślubu od pierwszego wejrzenia"
Jak to mawiał klasyk: „szkoda strzępić ryja”. My jednak swoich aparatów orofacjalnych nie żałujemy i po raz wtóry przypatrujemy się niewątpliwemu fenomenowi - „Ślubowi od pierwszego wejrzenia”.Jesteśmy całkiem na świeżo po zakończeniu (bagatela) 11. sezonu ŚoPW i możemy Wam powiedzieć jedno - to była jazda bez trzymanki.Festiwal ciar żenady, niepokoju i obrzydzenia towarzyszył nam od pierwszych odcinków, a crème de la crème objawiało się nam w 2 ostatnich epizodach. Było tak źle i jest nam z tym tak źle, że ten odcinek otrzymuje dodatkowy disclaimer i trigger warning:dużo (bardzo dużo) wulgaryzmów wyrażamy tu mnóstwo prywatnych, nieprofesjonalnych, niezawodowych opinii!____A na dobre zwieńczenie roku kod PSYCHOLOG zagwarantuje Wam 24% rabatu na wszystkie drukowane książki wydane przez Wydawnictwo Naukowe PWN na stronie tegoż wydawnictwa, tylko do końca grudnia!
Były przykłady jakichś narcystycznych, toksycznych zachowań. Była przemoc psychiczna. Niewiele brakowało mielibyśmy przemoc fizyczną. Mieliśmy manipulacje. Na końcu mieliśmy oczywiście teoretycznie jeden rozwód, a tak naprawdę jak się później okazało trzy rozwody, czyli żadna z par nie przetrwała tego cudownego eksperymentu. Mieliśmy oczywiście całą nabiałą... Kto by się spodziewał? no tak, całą na biało panią burmistrz wręczającą jakieś kurwa niebieskie pióra, jakieś kurwa półmetrowe klucze, jakieś kurwa szkatułki o Jezus Maria w ogóle festiwal cringe'u i żenady na tych ślubach i weselach Mieliśmy w ogóle śluby trwające do godziny 21-22 te wesela, bo tak się później okazało.
Tam jest kurwa grubo w chuj. Tam jest A potem przychodzą te wesela i na weselach to w ogóle chciałem porozmawiać o tym, jak te stoły są ułożone. One są tak rozproszone, że tam nie można po prostu z nikim się zaznajomić, z nikim porozmawiać. Siedzisz w jakimś takim wąskim w ogóle gronie, losowo chyba gdzieś tam poprzydzielanych tych ludzi. Ja nie wiem w ogóle jak to wygląda, że faktycznie jak, ja nie wiem co by moja wiedza w tym zakresie zmieniła albo co tutaj to by zmieniło, jak oni się przygotowują do tych ślubów, jak oni to organizują czy współorganizują, kto odpowiada za usadzenie tych gości, czy ktokolwiek w ogóle jest w stanie w tym jakoś współczesniczyć, Jezus nie mam pojęcia, natomiast o Jezu, Jezus nie, najgorsze, to jest najgorsze. Ja już nie mam siły po prostu.
W sensie, kurwa, słuchajcie, mówię Wam to z doświadczenia osoby, która, chciałam powiedzieć, dwa razy się hajtała. No nie, jakby ślub miałam jeden, ale miałam, o Jezus, takich sesji zdjęć jakąś narzeczeńską i w dniu ślubu i poślubną, a później z dziećmi jakieś, znaczy z dzieckiem, przepraszam, z kotem też, dlatego mówię z dziećmi. z kotem, z dzieckiem, no różne takie zdjęcia, nawet pozowane, trochę takie ustawiane, ale kurwa takich tekstów, co ten fotograf tam do tych ludzi rzuca, to ja nigdy w życiu, a z różnymi fotografami współpracowałam, nigdy w życiu nie słyszałam typu, to proszę tutaj wyprostuj się i może jakiś buziaczek, jakby nie, raczej się zachęca ludzi, tylko zachowujcie się naturalnie, to może pogadajcie o czymś, a co tam, fotograf zagaduje i mówi, a jaki serial ostatnio oglądaliście, my zaczynamy coś opowiadać i w międzyczasie tak, ktoś gdzieś skacze, robi te zdjęcia, że w pewnym momencie oswajasz się z tą kamerą i to jest bardziej naturalne, nie?
wedding plannerów, no tak, tylu fotografów, tam jakichś florystów, mogliby to połączyć z jakimś innym programem i wiecie, zrobić coś. Tragedia. To są ciary żenade, autentyczne ciary żenade. Ale no właśnie, ale zobacz, jak to ma nie być żenujące, jak to ma nie wydawać się cringe'owe, na przykład właśnie całe to wesele, całe to rozproszenie, nikt ze sobą nie rozmawia, nie ma integracji pomiędzy rodzinami, jak właśnie chociażby oni nawet... mają trudność, żeby ze sobą porozmawiać, bo te stoły są w ogóle jakoś tak dziwnie posadzone. No ale w ogóle, Jezus, jeszcze etap wcześniej. Przecież ludzie ze skrajnie różnych miejsc Polski, którzy mają swoje firmy, swoje biznesy i już w trakcie tych rozmów to jest kolejna edycja, kiedy wychodzi, że oni... Jedno deklarują tym ekspertom, powiedzą po prostu chyba wszystko, żeby się dostać do tego programu i to jest duży red flag, a później gadając ze sobą się okazuje, że naprawdę odległość i związek na odległość wykończył te relacje, nawet gdzieś, gdzie był potencjał.
Olga, a jak byś zareagowała, gdyby na weselu na przykład rodzina tego, nie wiem, twojego partnera by powiedziała, no, ty nie jesteś w jego typie, bo takie rzeczy też mieliśmy w tym sezonie na przykład. Jezus, w ogóle... Jedna z pierwszych rzeczy, które słyszysz od rodziny swojego wybranka. Nawet nie wybranka, a jakiegoś wybranego. Jezus, tragedia. To, ale ja znowu bym się jeszcze o krok dalej cofnęła do tych żenujących ślubów w tym ogrodzieńcu, na tym zamku, gdzie zimno, w ogóle ludzie gdzieś chodzą, ktoś się spóźnia. Dorośli ludzie. W tym sezonie mieliśmy dwie sytuacje zagubienia, zapomnienia dowodu osobistego. Jezu, było no. Dorośli ludzie, którzy wiedzą, że jadą wziąć ślub kurma z urzędnikiem, gdzie wcześniej nie podpisywali albo podpisywali jakieś dokumenty.
Koleś, który by był i właśnie by im przypomniał o czymś, ale nie, musi się dziać, nie? Jaja muszą być, niech się kurde ganiają, niech tam będzie jakiś przypał, nie będzie ryzyko, że ktoś się spóźni, że ktoś wpadnie na pana młodego w ogóle. Etap castingów i lista życzeń, jaki mój partner ma być. Dziewczyna, która mówi bardzo chciałabym mieć dziecko, nie chcę, żeby partner był sporo starszy ode mnie, dostaje kurwa typa, ile? 7 lat od siebie starszego? No, chyba tak. Jezus Maria. Ale wiesz co, ten jego wiek to nie jest jego największy problem chyba. Tak, tam były inne problemy i ten wiek w ogóle nie było widać, nie? Po tym panu tego wieku, bo on jakby totalnie w drugą stronę. No, ale dobra. Natomiast mimo wszystko, no Jezus, dziewczyna o coś prosi. Uszanujcie to, przecież wiek to nie tylko liczba i nie tylko kwestia tego, jak się ktoś zachowuje i inne zalety mogą jakby absolutnie tutaj...
Nie dla męża, mąż wychodzi z tego montażu obronną ręką, natomiast dla ekspertki i dla żony bardzo niekorzystny. Natomiast później, kiedy już gdzieś tak w sytuacji jeden na jeden pojawiają się kłótnie, no to ten mąż w zasadzie główne to, na czym się skupia, to jest zaprzeczanie i jakoś atakowanie w ogóle. Jest też jakiś taki moment, że ta uczestniczka opowiada czy mówi, że ja już jestem na skali wkurwienia, a on jej odpowiada, no czyli dzień jak co dzień dla ciebie. Jezus Maria. Jest scena, która dla mnie też jest bardzo ciekawa i na którą możemy się trochę pochylić. Jest scena z awokado i ona też staje się trochę kultowa. Jak on się wyprowadza? Już? Czy wcześniej? Nie, oni idą do rodziny.
No siostra zachwycona, uśmiechająca się po prostu do kamery, że tak mi wyszło. Taka jestem, a ta moja siostra młodsza, taka kurwa głupia, pizda w ogóle, tak sobie wymyśla, tak się obraża, taka z niej historyczka, jakby ona nie wie co czuje, ona nie wie co mówi, no jakby weź się pogódź z tym mężem, on bogaty jest, on firmę własną prowadzi, będziemy miały gdzie jeździć, gdzie nocować w Krakowie, no będziesz miała kolegę fajnego, weź się z nim dogadaj. Jezus Maria! Boże broń nas przed takimi bliskimi. Tam jest taka sytuacja, że ci uczestnicy, o których cały czas tutaj opowiadamy, ten mąż w końcu opuszcza. W sensie decyduje się chyba przedwcześnie nawet wyjechać z tego miasta, w którym mieszka jego żona.
To jest jakaś taka wiadomość. To jest naprawdę. Ale w ogóle nawet, rozumiem, że to jest jakoś wycięte, że coś, o Jezus, ciężko jest mi tego bronić, no ale powiedzmy, że jakoś to było. To ta laska miała całą notatkę z uwagami, co do swojego męża zdążyła przytoczyć tylko jedną. Jestem bardzo ciekawa, co w tej notatce było. Ja bym to bardzo chętnie przeczytała. I ja bardzo chętnie, o Jezus, no ale niestety. To już zostaje tajemnicą, ale ta siostra się w ogóle tym chyba też tak wyglądało, nie zainteresowała, bo ona mówi, to nie jest jedna rzecz. A siostra mówi, nieważne, uśmiechaj się, bądź miła, zabierz go gdzieś i nie wymyślaj, bo się niepotrzebnie nakręca. Jezus jakby, nieważne, że bije, nieważne, że pije, ale mieszka w Krakowie i ma mieszkanie wynajmowane.
Dlaczego ja nie mogę mieć zaufania do osób, które realizują ten program? że po prostu ja będę ciężko pracować, a potem wyleje się na mnie wiatr pomyj i zostanę odsądzona od najgorszych, od jakichś pseudoekspertów, od robiących krzywdę. Jezus, no przecież to może zszargać człowiekowi zawodowo opinię na mnóstwo czasu. Dobra, słuchajcie, tam się dzieją jeszcze inne też rzeczy, ale ja nie wiem, ja jestem labilny dzisiaj też w tym podcaście, bo ja teraz chciałbym z takim, że no my tutaj w sumie z czułością do tych uczestników, oni w zasadzie są jakoś poszkodowani tak naprawdę przez ten program. W tej relacji też moglibyśmy sobie wyławiać jakieś inne rzeczy, ale no my nie po to jesteśmy tutaj, żeby ich, nie wiem, w cudzysłowie diagnozować albo jakieś w ogóle hipotezy też jakieś wyławiać czy coś w tym stylu.
Zostawmy po prostu tę parę. Wy macie swoje jakieś pewnie przemyślenia na grupkach, na różnych forach, gdzieś pisano też o tym, kto jaki jest. Nie, to w sumie w tym momencie nie obchodzi, kto jak się gdzieś tam zachowuje, mimo że przed chwilą gdzieś tam rozprawiliśmy o tym awokado, czy coś w tym stylu, ale zostawmy po prostu to gdzieś tu na razie. I przejdźmy do najważniejszego. Trzecia para jeszcze. Jezus Maria. I teraz tak, oczywiście, może to montaż, może to coś tam. Tej pani dużo zarzucano. Ja od początku nie wiedziałam w sumie, co to są za zarzuty. Nie miałam z nią problemu. Miałam takie poczucie, że ej, kurwa, w sumie ja podobnie funkcjonuję. Do mnie też wiele osób mogłoby mieć sporo uwag w związku z tym. Może dlatego nie wiedziałam w tym niczego złego i może to jest diagnostyczne a propos mnie samej, że jestem kurwa nieznośna i dlatego jak te ludzie nie są w stanie ze mną dłużej wytrzymywać.
Ja się czułam w napię... Ja byłam napięta w chuj, kurwa, jak struna, nie? Oni mają jakiegoś tam grilla, jak są w tym zgieżu, ten mąż organizuje grilla. Jezus, przestań o tym grillu. Zabierają tam też tego jego kuzyna, przyjaciela, który później się ok... To jest przyjaciel... Znaczy, oni w ogóle... Nie, ja chcę... Oni się rozjechali, on wyjechał od niej w takim napięciu, że on nie jest zadowolony i on wyjeżdża. Więc przyjeżdża ekspertka. Ten jeden, jedyny raz jest to pokazane, że ta pani tam przyjechała, chociaż ona później mówi w ostatnich tygodniach na swoich social mediach, że wcale tak nie było. No ale dobra. Przyjeżdża ekspertka, osobno do niego, osobno do niej rozmawiają i ona się pyta, czy ty jeszcze chcesz próbować. I ta dziewczyna mówi, tak. I ta ekspertka rozmawia z nim i ten pan jakimś dziwnym cudem kurwa zawsze ma przy sobie jakiegoś przydupasa.
Z tym kolegą, z tym kuzynem. Jakby ona nie jedzie ze swoim mężem. Ale zobacz, to jest o zasobowości, tak? Mają pojazd taki, jaki mają i proszę, dążą do tego, żeby... Jezus, mam, jest mi naprawdę... Słuchacz, moje ręce, ja po prostu... No ale tak, pakują, pakują kurwa do furgonetki. Pakują kurwa jakiś mały grillik do tej furgonetki i jadą. I podczas drogi widać, że chłopaki siedzą, ona siedzi trochę za nimi, trochę po środku, że oni między sobą trochę lepiej się mogą komunikować, a ona tego nie do końca może widzieć. Ja myślę, że ona to widzi. Kurwa, rzucają do siebie jakieś uśmieszki. Porozumiewawcze spojrzenia. Przewracają oczami. Chwytają się teatralnie za czoło. Żgają się gdzieś tam pod spodem. Jak chłopcy z gimnazjum. Tak to wygląda przynajmniej.
Zapinaj kurwa pasy. Jeżeli macie jakieś takie tutaj alternatywne względem naszych poglądy, względem sytuacji na drodze, to zachęcamy do czytania książki Wszyscy tak jeżdżą, Bartosza Józefiaka, którą wspomniałam. Jezus Maria, ja polecam tę książkę. Absolutnie każdej osobie, która twierdzi, że no kurwa, bez przesady, to jest tylko kawałek, bez przesady fotelik dla dziecka, przecież nic się nie stanie, przecież wszyscy tak jakby, to jest lektura obowiązkowa, uważam, przed przystąpieniem do egzaminu na prowestę. Dojeżdżają do tego kurwa parku, rozkładają tego... Kurwa, oni na jakimś placu zieleni, kurwa tam jest, to nawet nie jest łąka, Tam tylko to wszystko, o czym opowiadałaś się intensyfikuje, te ukradkowe spojrzenia, te uśmieszki.
Nie. A ona, kurwa, nie może się powstrzymać, ale, kurwa, trudno mi ją dziwić. Wstaje i idzie zapytać ludzi, czy mają rozpałkę, o jakiś, na nóż się wymienia, jakby przynosi im tę rozpałkę, a on mówi, no przecież nie chce. Dobra i Jezus, bo ja nie jestem w stanie uwierzyć, że nie widać, że nie jesteś w stanie zauważyć tej energii, tego napięcia i tych wszystkich uśmieszków pod nosem i w zasadzie na tym grillu uczestniczka jest jedyną osobą, która próbuje ratować tam sytuację, ona próbuje o czymś opowiadać, coś komentować. Ona robi co może, nie? Kurwa, no szyję z niczego naprawdę. A teraz tak, to jest znowu moja opinia i to jest naprawdę z takiej perspektywy mnie, siebie jako osoby prywatna, jako Sławek, w ogóle jako człowiek, ale kurwa, ten uczestnik jest no tak kurewsko nudny dla mnie, ale przynajmniej tak go prezentują w tym programie, że on...
Jest osobą, która być może w ogóle nie będzie ci charakterologicznie odpowiadała i wy macie zupełnie inne podstawy do zrobienia, to nie jest koncert życzeń. On opowiada, że się rozjebał jak żaba na liściu, że on nie zamierza, on teraz nie będzie żadnej inicjatywy, nic z tego, bardzo wrogo się do tej dziewczyny odzywa, ona się go pyta, czy smakuje, on jej nic nie odpowiada, więc ona się pyta, dlaczego nic nie odpowiadasz, a on mówi, bo nie chce mi się nic mówić, ona się pyta, czy wszystko jest dobrze, a on mówi, mhm. Jezus! Koronowaniem całej tej ich relacji jest w ogóle jeden z ostatnich wieczorów, gdzie tam naprawdę siedzisz i się zastanawiasz, czy oni sobie za chwilę nie wylutują. On jeszcze w ogóle siedzi tak obrócony do niej, tak no trochę, to jest moja interpretacja oczywiście, lekceważąco, nie?
Jezus, to może nie lepcie, jeżeli macie tak pod izu w ogóle, jak można być. psychologiem czy kimkolwiek i mieć podsuwaną umowę, w której jest napisane, nie no, musi być dobrana para, nawet jeżeli uczestnicy się zgadzają, kurwa, podpisać tę umowę. To może właśnie tutaj parę cytatów od pani Julity Dębskiej i to jest ta pani brunetka, która była ekspertką w ślubie od pierwszego wejrzenia i ona wspomina... Która tutaj opiekowała się panem od e-fajki. Wspomina, że z edycji na edycję proces rekrutacji jest coraz trudniejszy. W jej ocenie liczba kandydatów zgłaszających się do programu pozostawia wiele do życzenia. Liczba czy jakość? Mówi o liczbie. Rokujący kandydaci wycofują się. Obecnie dobór par w eksperymencie jest więc dużym wyzwaniem.
I to w 2025. Wiesz co, ja bym zrozumiał ten program gdzieś tam na początku lat dwutysięcznych. Tak, gdzie dziwne rzeczy bywały w telewizji. Na przykład wszystko o Miriam leciało. O Boże. I w ogóle tego typu jakieś reality show, nie? Typu była ta wyspa przetrwania. Ej, Survivor był super. Ale były tam takie, że ludzie płakali, zmuszali ich do jedzenia robaków. No, to Survivor. Czy były jakieś takie? Albo pamiętam, że na Vivie czy na MTV leciały takie programy typu pięść mistrza zen, nie? Gdzie też tam się musieli poniżać, okropne rzeczy robić. Tak, nieustraszeni. O, nieustraszeni, to bardziej, a nie survivor. Firfaktor to się chyba nazywa. Firfaktor, albo właśnie jakieś takie, gdzie się, Jezus mi się kojarzy, że to chyba grupa operacyjna prowadziła, byli prowadzącymi na Vivie, był taki program, gdzie trzeba było śpiewać, jakieś obrzydliwe rzeczy się działy, czy coś tam.
Z tym biseksualnym kolesiem. Tak. No, kurwa. Też miałam poczucie, że Jezus nikt tego, w sensie może ktoś to opiekuje, ale tam wystarczyłaby plansza. Jest tam podpisany psycholog w napisach końcowych. No tak, ale można by dać planszę jakąś na początku odcinka albo na końcu, że uwaga, informujemy, uczestnicy zostali objęci wsparciem psychologicznym. Tylko tyle. Żeby uciąć domysły. My wychodzimy naprawdę z takim i rozczarowaniem, i wkurwem, i jakimś takim przestrachem względem po prostu tego, dokąd zmierzamy. I naprawdę takim też wyalienowaniem i brakiem zaufania do drugiego człowieka. To jest cały czas to, o czym gdzieś tak trochę konspiracyjnie opowiadamy, że tylko się dąży do tego, żeby człowiek człowiekowi był drugi brat bratu wilkiem.
Jezus, mam nadzieję, że kiedyś dożyjemy w ogóle jakiegoś takiego sezonu, w którym na przykład zaprosimy Ulgę Tukarczuk jako gościnie do tego podcastu. Jezus Maria. Aż mi żal Olgi Tokarczuk w tym momencie, że musiałabyś... Odcinek specjalny o Oldze Tokarczuk. Z Olgą Tokarczuk. Olga Tokarczuk komentuje Love Never Lies. Jezus. Myślisz, że dałaby się namówić na coś takiego? W sensie nie z nami, przypuszczam, że z nami nie, ale w ogóle na komentowanie Love Never Lies? Kurwa, no nie. Nie wiem. Trudno stwierdzić po odzy. Ja się nie wiem, czy to jest w ogóle w jej zasięgu. Nie, że w jej zasięgu, tylko tak w jej w ogóle obszarze jakimś takim. Ale wiesz co? Bob Dylan w swoim prime'ie mógłby się namówić. On trochę był taki śmieszek, nie? Oj tak, no tak. Może Wisła Waszymborska? Ona mogłaby. Ona była taka z jajem, nie?
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
psycholog daje Wam aż 24% zniżki.
Raz jeszcze kod psycholog i tym razem kod psycholog daje Wam aż 24% zniżki.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
psycholog daje Wam aż 24% zniżki.
„Raz jeszcze kod psycholog i tym razem kod psycholog daje Wam aż 24% zniżki."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jak to mawiał klasyk: „szkoda strzępić ryja”. My jednak swoich aparatów orofacjalnych nie żałujemy i po raz wtóry przypatrujemy się niewątpliwemu fenomenowi - „Ślubowi od pierwszego wejrzenia”.
Jesteśmy całkiem na świeżo po zakończeniu (bagatela) 11. sezonu ŚoPW i możemy Wam powiedzieć jedno - to była jazda bez trzymanki.
Festiwal ciar żenady, niepokoju i obrzydzenia towarzyszył nam od pierwszych odcinków, a crème de la crème objawiało się nam w 2 ostatnich epizodach. Było tak źle i jest nam z tym tak źle, że ten odcinek otrzymuje dodatkowy disclaimer i trigger warning:
dużo (bardzo dużo) wulgaryzmów wyrażamy tu mnóstwo prywatnych, nieprofesjonalnych, niezawodowych opinii!____
A na dobre zwieńczenie roku kod PSYCHOLOG zagwarantuje Wam 24% rabatu na wszystkie drukowane książki wydane przez Wydawnictwo Naukowe PWN na stronie tegoż wydawnictwa, tylko do końca grudnia!