Za dużo ambicji?
O nakładaniu presji na siebie, nierealnych oczekiwaniach i ambicjach Więcej pogadanek na tiktoku: @itsjuliagr <3
Kiedyś, jeszcze jakiś czas temu tak naprawdę. W życiu nie powiedziałabym, że ja sobie nie dam z czymś rady, no nie? Wiecie, w kontekście takich rzeczy, w których jestem nawet może nie no niekoniecznie dobra, no nie? Ale w takich, w których jestem, że tak powiem, nie najgorsza albo jest to jakaś rzecz, którą wiem, że jestem w stanie się nauczyć albo ogadnąć. To w życiu bym nie zwątpiła w siebie aż tak, jak teraz wątpię. I serio, mnie to mega przeraża, bo nie wiem, co się w ogóle dzieje. Nie wiem, skąd mi się to wzięło. I ostatnio też coś, jak coś pisałam z moją przyjaciółką, to miałam kolejny z moich... Ja ostatnio w ogóle jestem taką sinusoidą trochę, jeśli chodzi w ogóle o jakieś takie raz, że samopoczucie, dwa, że
Takie poczucie własnej wartości, częściej jednak jestem na dole niż na górze, ale no zdarza się niestety. I ostatnio właśnie coś pisałam z moją przyjaciółką i nie wiem nawet na co to już były moje żale, nie wiem jakie to było zwątpienie w siebie, jedno z wielu ostatnio, ale ona mi właśnie napisała, że Julka jeśli ktoś ma to ogarnąć to na pewno będziesz Ty i na pewno Ty sobie poradzisz. Bo kto jak kto, ale Ty ogarniesz. I ja miałam takie No, racja w sumie, w sensie ja to wiem, no nie? Ale na tamten moment ja naprawdę bardzo potrzebowałam to usłyszeć, bo mówię, wydaje mi się, że ja ostatnio jestem jakaś, nie chcę powiedzieć, że przebodźcowana, bo to nawet nie jest kwestia tego, bo to nie jest tak, że ja mam za dużo bodźców z jakichś tam różnych stron czy coś, ale mam wrażenie, że nagle mi się wszystko nałożyło na siebie i mnie tak trochę to wszystko przytłoczyło.
Serio, Boże, dlaczego mi się język plącze? Dobra. Zwróciłabym się serio do siebie, no nie? Ale powiem Wam, że mam wrażenie, że ostatnio stawiam sobie jakieś takie też trochę nierealne oczekiwania. Nie na zasadzie, że są to jakieś oczekiwania, które po prostu nie mają szansy w ogóle bytu i szansy, żeby je spełnić. Ale są to takie oczekiwania, które ja sobie daję deadline do spełnienia ich tak krótki, że to jest w ogóle wręcz niemożliwe, żeby to ogarnąć, no nie? Nawet jakby spędzać nad tym na przykład, nie wiem, kilka godzin dziennie, to wydaje mi się, że no jednak I have to know my limits. I w tym momencie trochę się w tym zatraciłam.
To jest pierwsza sprawa. A druga sprawa jest taka, że nie wiem, mam wrażenie, że po prostu ja bym chciała już mieć wszystko na już, no nie? Jakieś tam rzeczy, które sobie wiecie, postanowiłam i przez to też sobie nałożyłam taką presję na siebie, że ta presja cała Powoduje, że ja po prostu nie chcę czegoś robić, bo mam gdzieś w głębi jakąś taką obawę przed poniesieniem po prostu porażki, a przez to, że ja mam czasem, co też nie w każdym aspekcie życia, ale akurat... W tych, w których, że tak powiem, mam aktualnie jakieś tam wyższe ambicje i jakieś postanowienia i oczekiwania względem samej siebie, to są to jakieś tam aspekty mojego życia, w których ja jestem mega perfekcyjna i chciałabym, żeby było wszystko na tip-top, to też przez to ja mam obawę przed tym, że ja coś zrobię w niesatysfakcjonującym mnie sposób.
I to jest w ogóle też dla mnie coś, co sprawia, że po prostu nie mam ochoty. Nie mam ochoty na robienie rzeczy, które tak ogólnie normalnie sprawiają mi przyjemność w życiu. Nie mam ochoty, że tak powiem, rozwijać się i spełniać w tym, co w ogóle lubię. Nie podoba mi się to w ogóle. Nie podoba mi się to. Nie podoba mi się moje własne samopoczucie z ostatniego czasu, bo mówię, czuję się po prostu przytłoczona wszystkim. I zastanawiam się właśnie, czy to nie jest kwestia tego, że sama nakładam na siebie bardzo dużą presję i przez to, że ja wiem, że jestem taką osobą, że ogarnę, a na ten moment nie ogarniam trochę, ale to jest kwestia po prostu tego, że mam wrażenie, że jest tego wszystkiego za dużo i że ja od siebie samej też wymagam trochę za dużo i nie daję sobie takiego luzu w tym wszystkim.
Nie ma zachowanego tego balansu, gdzie czuję się po prostu, nie wiem, wariuję ostatnio. I wiem, że to jest w ogóle też irytujące tak ogólnie samo w sobie. Nie tylko dla mnie, ale też dla jakichś, wiecie, bliskich mi osób, no nie? Bo ja też mam ogólnie ostatnio dużo w ogóle załatwiania, jeśli chodzi o Erasmusa. I dużo jest, wiecie, tej takiej papierowej roboty, dużo jest biurokracji i mi się aż odechciało jechać przez to na tego Erasmusa, bo po prostu nie mam już siły do tego, nie wiem. Dużo jest rzeczy, które są dla mnie bez sensu i nielogiczne, ale tego no nie będę komentować, bo niestety nie mi o tym decydować. I to też przez to tak czuję, że wiecie, że mnie trochę wszystko przytłoczyło, no nie?
Zresztą też miałam, przepisuję sobie tylko dwa przedmioty, bo tylko tyle mi się udało znaleźć, żeby były mniej więcej odpowiednikami tym, co będę miała u siebie. I będę miała do zaliczenia przedmioty tam. I cztery przedmioty po powrocie z obowiązkowych plus seminarium jeszcze magisterskie i plus język obcy, który mam nadzieję, że uda mi się dogadać na podstawie tego, że będę miała cały semestr po angielsku, ale no still nie jest to, że tak powiem przyjemna perspektywa, bo nie wiem, kombinować będę trochę, ale też mnie wiecie to przytłoczyło, że będę miała w sumie dwa razy więcej roboty. Wiem, że no będzie warto w ogóle no nie i cały ten wyjazd i pobyt na tym Erasmusie no to pewnie mi to wynagrodzi i na pewno nie będę żałować, że się zdecydowałam i faktycznie pojechałam, ale no na ten moment to sama sobie po prostu zadaję pytanie dlaczego ja się na to zdecydowałam i po co mi to było chociaż
I miałam też sporo informatycznych rzeczy. Czy byłam z nich dobra? No tak sobie, w sensie to była raczej kwestia tego, że nikt nie potrafił mi ich wytłumaczyć i nauczyć mnie ich na tyle dobrze, żebym je ogarniała. Więc w sumie nie do końca moja wina. Ale to nie było tak, że ja sobie z nimi kompletnie nie dawałam rady, no nie? Dałam radę, zdałam wszystko praktycznie za pierwszym razem i obroniłam inżyniera, tak? Więc nie wiem w ogóle skąd się wzięło jakiekolwiek wątpliwości z mojej strony. No ale, no i cóż, tak, stwierdziłam, stwierdziłam, że wezmę sobie jakiś ten przedmiot, nie wiem, będzie co będzie, może nie będę żałować tej decyzji, ale wiecie, ja też, nie wiem, wydaje mi się, że też właśnie problemem jest w tym wszystkim ten też perfekcjonizm, bo przez to, że ja chcę mieć dużo rzeczy na tip-top, chociaż nie muszą być na tip-top,
To ja też trochę wpadam w taki wir sabotowania siebie. Ja ostatnio w ogóle jestem chyba moim największym sabotażystą i po prostu największym impostorem, jaki może być, samej siebie. I to też jest po prostu, wiecie, zamiast jakoś próbować robić coś, żeby wyjść z tego, że tak to nazwę, kryzysu, no nie. Nie zapomnijcie zasubskrybować oraz zafollowować mnie na Facebooku!
Nie wiem, nie wiem do końca co mam, nie wiem w ogóle co było takim zapalnikiem tego wszystkiego i takim momentem kiedy ja przestałam mieć jakieś takie wyższe poczucie własnej wartości i kiedy zaczęła mi spadać ta pewność siebie, bo no to nie jest w sumie od jakiegoś bardzo długiego czasu, ale już, już trochę jest i pojawiły się też właśnie wiecie te wątpliwości jeśli chodzi o Wiele rzeczy tak naprawdę. Wiele rzeczy i nie wiem, ja ostatnio miałam w ogóle serio wątpliwości co do praktycznie każdej decyzji jaką podjęłam ostatnio w moim życiu albo którą zamierzam podjąć. Co też jest słabe, w sensie, wiecie, jakby raz się żyje, no nie?
I trzeba podejmować jakieś tam ryzykowne decyzje czasem. I jakieś takie decyzje, które są w sumie niekomfortowe, w sensie takie, które wymagają od nas wyjścia ze strefy komfortu, też trzeba podejmować, bo głównie takie rzeczy tak naprawdę sprawiają, że się rozwijamy, no nie? I stajemy się też trochę lepszymi jako ludzie, no nie? A przynajmniej ja tak uważam, że zostając w swojej strefie komfortu, no to nie za bardzo jesteśmy w stanie ruszyć do przodu, ale no mimo wszystko ja sobie samej nie mogę przetłumaczyć, że przecież wszystko będzie okej, że ja ogarnę i że dam radę i najgorsze jest to, że ja ogólnie jestem takim typem osoby, że jak ja już sobie
Coś wkręcę, tak jak teraz sobie wkręciłam, że nie dam sobie rady i że będzie mi ciężko i że w ogóle, wiecie, wszystkie takie negatywne rzeczy, to mnie jest tak ciężko przegadać, ja w ogóle raczej jestem racjonalnie myślącą osobą, ale serio, jeśli ja już coś sobie wbiję do głowy, to powodzenia, naprawdę. Chociaż Nie wiem, co trzeba by było zrobić, bo ja w tamtym momencie, znaczy w takim momencie jestem serio bardzo trudna do przegadania i ogólnie jestem trudna do przegadania, bo to jest akurat jedna z takich rzeczy, które ja lubię u siebie, że ja jestem dobra w dyskusje, ja umiem dobrze dobrać słowa i ja umiem dobrze argumentować i jeśli chodzi o jakieś tam dyskusje czy coś, to ja chętna jestem do takich rzeczy, bo ja się lubię wypowiadać po prostu, ja lubię mówić i w ogóle.
Ale no jeśli ktoś, gdzie szczególnie mówię, to jest wiecie w kontekście właśnie osób jakichś tam mi bliższych, to ja jak sobie już coś umanie w głowie, to powodzenia, żeby po prostu spróbować mi to jakoś z tej głowy wybić, bo to jest wtedy ciężkie zadanie. To jest ten moment, kiedy ja na chwilę tracę jakieś tam logiczne myślenie. Zdarza się czasem, no na szczęście mi rzadko, ale się zdarza. I tak, to jest właśnie w takich sytuacjach. I sam ostatnio się w sumie zastanawiałam, czy to jest kwestia tego, że ja nałożyłam na siebie za dużo jakichś obowiązków i za dużą presję i wiecie, i mnie po prostu wszystko przetłoczyło, no nie, bo postawiłam sobie jakieś tam też trochę nierealne oczekiwania względem samej siebie i takie, których
Wszystkich tych podczynników, tych oczekiwań nie będę w stanie ich wszystkich spełnić na raz. To jest chyba kwestia tego, tak jak sobie to przemyślałam trochę bardziej. Kolejną kwestią jest właśnie to, co już wspominałam, że ten perfekcjonizm. Nie wiem, ja ostatnio w ogóle mam jakieś Szaleństwo, jeśli o to chodzi. Ja ostatnio robiłam jakieś ćwiczenie na zajęcia, na studia i ja zmarnowałam 5 kartek, bo mi się nie podobała tabelka, jaką narysowałam. Tak ogólnie to bym sobie już zrobiła na komputerze i wydrukowała, ale nie mogą być drukowane, więc musiałam je zrobić odręcznie. I miałam w ogóle, a tu krzywo coś napisałam, a tu zrobiłam krzywą linię gdzieś w tabelce i mi to po prostu strasznie przeszkadza. Nie wiem, normalny człowiek to by to zostawił i generalnie by się tym nie przejmował, ale no ja mi to przeszkadzało.
Ja niektóre rzeczy miałam na studiach serio trudne, na polibudzie i ja potrzebowałam sama dla siebie takich, wiecie, gdzieś tam adnotacji, ale później to się okazywało bardzo przydatne i... No, także wiecie ja serio przez to, że ja też perfekcjonizm mnie trochę mój własny sabotuje, bo też przez to się tak nakręcam no nie? I mówię i wiecie jeszcze kwestia kolejna jest z tego, że jakaś taka nie wiem Mam ostatnio wrażenie, że jestem za mało produktywna i też przez to sobie narzucam na siebie bardzo dużo jakichś obowiązków, jakichś rzeczy i chciałabym robić milion po prostu różnych czynności w ciągu dnia, a no to jest fizycznie niemożliwe, no nie?
I że też, wiecie, tak naprawdę to prowadzi do raz, że się rozwijamy, a dwa, że no to też jest taka trochę kwestia samodoskonalenia się, więc no to jest jak najbardziej na plus, ale no mówię, ja ostatnio za bardzo wariuję i za dużo na siebie biorę i stwarzam sama sobie jakąś dziwną presję. Nie jestem w stanie po prostu temu wszystkiemu podołać, także niefajne to jest i tyle powiem, bo serio, wiecie, ja też mam jakiś taki czas, że porównuję sobie pewne rzeczy, które ja robię do rzeczy, które robią inni. Nie wiem po co, bo każdy jest na swoim własnym etapie tak naprawdę życia, no nie? I każdy tak naprawdę wie, wiecie, jakby zna kulisy tego wszystkiego i jak to wygląda od środka.
I powiem Wam, że mi brakuje chyba też trochę, nie wiem, nie chce mi się szperać po jakichś Instagramach czy Tik Tokach w poszukiwaniu takich osób, ale brakuje mi Jakiegoś takiego contentu, który byłby tak serio mega autentyczny, że ja bym spojrzała, że okej, nie tylko ja mam gorsze momenty, bo wiem, że nie tylko ja mam gorsze momenty, tak? To jest normalna kwestia jakby, ale potrzebuję, żeby ktoś mi to chyba też po prostu trochę pokazał. I może w taki sposób, wiecie, spróbował do mnie dotrzeć, bo mi się ostatnio wyświetla bardzo dużo jakichś takich bardziej, wiecie, motywujących rzeczy i tym podobne, a teraz nie jestem w takim momencie mojego poczucia własnej wartości, żebym oglądała takie treści, bo mnie to jakby jeszcze bardziej ściąga na dno i wiecie, ja w sumie ostatnio...
I jest mi z tym po prostu nie fajnie. Ale no, myślę, że nie wiem, jak się trochę też uspokoi ogólnie wszystko, to mam nadzieję, że też to trochę przejdzie. I chyba na tyle mojego gadania tym razem. Prawie 20 minut, tak jak patrzę. A dawno tyle nie gadałam. Więc no, może coś ktoś wyniesie z tego odcinka. Nie wiem, miałam w sumie zapisane, co bym chciała powiedzieć, ale i tak gadałam swoje Dziękuje za oglądanie i do zobaczenia w kolejnym odcinku!
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podajemy się i opowiadamy o swoim aktualnym samopoczuciu i emocjach.
Opisujemy wrażenia przebodźczości i jak to wpływa na nasze działania i decyzje.
Rozmawiamy o ambicjach i perfekcjonizmie, jak to wpływa na nasze życie i decyzje.
Opisujemy sytuację z Erasmusem i jak biurokracja wpływa na nasze uczucia i decyzje.
Rozmawiamy o wątpliwości i negatywnych myślach, które nas przeciwdziałają.
Opisujemy perfekcjonizm i jak to wpływa na nasze działania i emocje.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
O nakładaniu presji na siebie, nierealnych oczekiwaniach i ambicjach
Więcej pogadanek na tiktoku: @itsjuliagr <3