Mentionsy Mentionsy
Przemek Górczyk Podcast
Przemek Górczyk Podcast

#505 Czy Da Się Zatrzymać Zagładę Ludzkości? Jak Świadomość Definiuje Nasze Życie? - Rafał Sonik

09.11.2025 ·2 godz 4 min · 2 rozdziały · 2 sponsorów

Rafał Sonik – przedsiębiorca, zawodowy kierowca w rajdach terenowych w kategorii quadów. Dlaczego na dzieciach robi się takie pieniądze? Jak zacofane jest polskie prawo? Jak znaleźć właściwego partnera?Zwycięzca rajdu Dakar, dziewięciokrotny zdobywca Pucharu Świata FIM, pięciokrotny mistrz Polski w rajdach enduro.Wejdź na https://hecato.pl/e505 i zobacz, co dla Ciebie przygotowaliśmy.Współpraca: [email protected] materiały znajdziesz tutaj: https://www.instagram.com/przemekgorczyk/——Partnerem odcinka jest Osavi – polska marka suplementów diety z prostym i czytelnym składem, na bazie naturalnych składników. Z kodem PGP20 otrzymasz 20% rabatu na produkty OSAVI w sklepie https://goherbs.pl—Partnerem odcinka jest MediaMarkt.Sprawdź ekspresową dostawę z MediaMarkt. Wybrane produkty dotrą do Ciebie nawet w półtorej godziny od zakupu online, prosto pod drzwi. Szybko, wygodnie, bez stresu!Pobierz apkę - zyskasz więcej. https://mediamarkt.pl/pl/campaign/dostawa-uber-direct?utm_source=youtube%20cooperations&utm_medium=soc-yt%20link&utm_campaign=przemek-gorczyk-podcast https://mediamarkt.pl/pl/specials/aplikacja?utm_source=youtube%20cooperations&utm_medium=soc-yt%20link&utm_campaign=przemek-gorczyk-podcast —🎬 🗣️ Oglądaj i komentuj na YouTube: https://youtu.be/ZUJZsek1H3gLinki: Instagram: https://www.instagram.com/rafalsonik/Facebook: https://www.facebook.com/rafalsonikofficial/WWW: https://rafalsonik.pl—Zostań subskrybentem newslettera Przemek Górczyk Podcast: https://pgpodcast.pl/news.Przeczytasz w nim o kulisach prowadzenia podcastu i znajdziesz polecenia bardzo mocnych książek od moich gości.—Spis treści:00:00:00 Dzisiaj w odcinku00:04:17 Świadome ojcostwo00:12:45 Równe prawa matki i ojca00:28:22 Perspektywa i wartość ojcostwa00:34:54 Jak być dobrym partnerem00:51:05 Misja eksperta00:58:33 Czas wielkich zmian i zagrożenie AI01:13:06 Związek i ojcostwo01:18:58 Myślenie długodystansowe01:24:05 Biznes nie jest celem wyższym01:30:41 Africa Eco Race02:02:17 Rafał Sonik w Internecie

Cisza na sali. Cisza na sali zupełna. Myślę, że trwała mniej niż minutę, ale to była bardzo długa minuta. Ci ludzie, z których większość jest już po jednym rozwodzie, po dwóch rozwodach, w rozwodach, naprawdę w różnych perypetiach, nagle zostali uświadomieni w czymś tak elementarnym. I w tym momencie Casale... za moich pleców, pojechał. Bo on wiedział, że tam jest pięć metrów, a nie trzydzieści czy dwadzieścia pięć. On wiedział, że może dojrzałość to jest moment, w którym uświadamiasz sobie, że masz dokładnie tyle samo wad i zalet, co każdy inny. Mniej więcej. Te różnice są niewielkie.

I zaczynasz uczyć się nimi zarządzać. Bo one w tobie są. I to wcale nie oznacza, że jesteś złym człowiekiem. Po prostu nie ma ideałów. I wygrałem o sekundę. I wygrałem z nimi wszystkimi o sekundę. A jak wiecie, to zapraszamy jeszcze bardziej. Serio, sam używam suplementów Osawi, więc ta współpraca to nie tylko dlatego, że nam zapłacili. No dobra, teraz trzeba powiedzieć to, co Osawi faktycznie chciało. Osawi to polska marka suplementów premium produkowanych w Europie. Każda partia jest badana, a certyfikaty badań znajdziesz na ich stronie www.

1:30 · Osavi 1

Produkty Osawi kupisz online, w sieciach aptek i w wybranych zielaniach. A na stronie gohereps.pl kupisz nawet z rabatem. Tylko trzeba wpisać kod PGP20. Powtarzam kod. P jak Przemek, G jak Górczyk, P jak Podcast, 20 jak ta liczba następująca po 19 i poprzedzająca 21. Tylko pamiętajcie, że ten kod działa tylko na stronie goherbs.pl, czyli iśćzioła.pl. Link znajdziecie w opisie podcastu. A na koniec mają więcej spoko nazw supli, to przeczytam. 5-HTP, Laktoferyna, Glicyna, Kolostrum, Tribulus Terestris, Czanka Piedra, Apigenina, Shilajit. Proszę wielokrotnie kupować i wielokrotnie polecać znajomym.

2:36 · MediaMarkt 22

Jestem społecznikiem. Kiedyś mówiłem, czy mówiło się filantropem, ale to się zmieniło. I co stało się najważniejsze w ostatnich latach? Świadomym ojcem. Świadomym ojcem to znaczy? Ojcem, który dużo więcej się uczył, uczy i ma dalej zamiar uczyć, niż tego wymagałyby zwykłe sytuacje wychowywania dzieci. Możesz rozszerzyć to, co masz dokładnie na myśli? Mam dokładnie na myśli to, że dzieci mają dzisiaj dużo, dużo większe wyzwania i jeżeli nie pomożemy im w tych wyzwaniach, zostaną z nimi same, to my możemy kiedyś zostać bez nich w sposób najbardziej drastyczny. Jakimi wyzwaniami ty się mierzyłeś? Gdzie musiałeś się doedukować, bo zauważyłeś, że z jakimiś sytuacjami sobie nie radzisz tak, jakbyś chciał?

Najpierw musiałem zrozumieć, na czym polega najważniejsza różnica pomiędzy tym, jak odbiera świat dorosły, a jak odbiera świat małe dziecko. Bo nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z tymi dziećmi, które dopiero się rodzą, ponieważ najpierw w pierwszym moim poważnym związku Igor miał 6,5 roku, kiedy się poznaliśmy. To cała faza, może nawet dwie, które mnie ominęły. Później w kolejnym związku, dwadzieścia parę lat później, to było długo później, dzieci już miały też po kilka lat, dwójka. Więc też nie przeżyłem tej pierwszej fazy. No a w przypadku mojego syna biologicznego, niecałe 10 lat temu przeżywałem to dzień po dniu.

A przez kilkadziesiąt lat wcześniej nim nie była. Więc musiałem poprzestawiać mnóstwo różnych rzeczy w głowie, mnóstwa różnych rzeczy się dowiedzieć. A później tylko poprzeczka rosła. Bo pokutuje takie, jak wiesz, dość proste, żeby nie powiedzieć prostackie sformułowanie. Małe dzieci, mały problem, duże dzieci, duży problem. To jest oczywiście prostackie. czyli bardziej niż proste rozumienie. Natomiast jeśli uświadomimy sobie, co tak naprawdę kryje się pod tym sformułowaniem, w tym mniej prostackim wariancie, no to kryje się to, że jeśli chcemy, żeby z dzieci coś wyrosło i żeby to nie był powód kiedyś do wstydu, a może dużo, dużo więcej niż wstydu.

to musimy tym dzieciom poświęcić rzeczywiście mnóstwo uwagi. Jeżeli związki są zgodne i jeszcze jest rodzeństwo bliscy wokół, no to jest szansa rozłożyć to na więcej osób. Ale jeżeli któreś z tych parametrów przestają grać, czy współgrać, czy współtworzyć rzeczywistość dziecka, to tym więcej uwagi trzeba mu poświęcić. I od tamtej pory, myślę, że dobre pięć, może sześć lat już do dzisiaj, są takie dni, że spędzam więcej na nauce o dziecku. Czytaniu, słuchaniu, chodzeniu pewnie po specjalistach. No i pracy. I nie tyle chodzeniu po specjalistach, ile konsultacjach. Mam ten przywilej, że mogę pracować stale z kimś, selekcjonować z kim pracuję.

Tak też jest. Nawet ostatnio Jakiś pierwszy wywiad pani Joanna opublikowała, nasz wspólny, ze swojej perspektywy na swoim kanale. Pracuję i to jest fantastyczne, dlatego że tak jak jestem niespełnionym architektem, o czym ci chyba kiedyś mówiłem, że marzyłem o studiowaniu architektury, a skończyłem na handlu zagranicznym. I ta historia też jest niesamowita swoją drogą. Dziękuję. Tak, okazuje się, że też chyba jestem niespełnionym psychologiem, bo mnie to fascynuje. I... Im głębiej, tym bardziej. Okazuje się, że dzieci są niewspółmiernie ciekawsze, jeśli się chce bardzo być ich partnerem i jeśli chce się z nimi zbudować taką prawdziwą, mocną więź.

Czy z dzieckiem, no bo nie powinno się mówić w liczbie mnogiej. Nie generalizuję. I to się fantastycznie udaje, jeśli się do tego uczciwie przyłożymy. Czyli na przykład... W moim przypadku to jest prawda. Niby trywialne, a wcale nie takie łatwe na co dzień. No bo nie tylko musisz się zastanowić, czy i jak to przyjmie, na jakim poziomie to prezentować, ale przede wszystkim jak to wpłynie na jego ewolucję. Mnie życie postawiło w tak trudnej sytuacji właśnie w relacji z dzieckiem, z synem, że miałem takie elementarne wybory. Czyli powiedzieć prawdę i jak powiedzieć prawdę, czy powiedzieć coś, co dziecko przyjmie, ale za rok może już uznać, że to nie była prawda i że to nie wystarczy.

I powiedziałem coś, pamiętam dokładnie ten dzień, To był 9 sierpnia 2022 roku. Gniewko miał 6 lat z Haczykiem, dosłownie 6 lat i miesiąc. I powiedziałem wtedy w bardzo poważnej sytuacji, że moim jedynym sędzią będzie mój syn. To był skrót myślowy, ale dzisiaj i w każdej chwili między 22, teraz i później powtórzyłbym to tym bardziej. Dlaczego? Bo ludzie bardzo często w swoim postępowaniu nie biorą pod uwagę czynnika ewolucji, to znaczy tego, że dziecko ewoluuje i staje się coraz bardziej świadome z każdym dniem, tygodniem, miesiącem, rokiem. Mało tego, że dzieci, które są poddane tak jak to niestety coraz powszechniej dzisiaj wygląda.

Wielu różnego rodzaju testom. To nie są na szczęście w Polsce dzieci wojny, tak jak w Ukrainie, czy teraz trochę w Rosji również, ale to są dzieci wojny domowej, bo patrząc na statystyki wszyscy doskonale wiemy, co się dzieje z polską rodziną, co się dzieje z polskimi związkami, co się dzieje. z losem dzieci, jakie są tego skutki, statystyki to bardzo brutalnie pokazują. I jeśli czyta się o toksycznych relacjach, to bardzo często jest tam wspominane, że dzieci są używane jako narzędzie do wygrywania sporów pomiędzy partnerami. Więc domyślam się mniej więcej o czym mówisz. Użyłeś słowa, z którym się nie zgodzę, jedno w tym zdaniu, do wygrywania sporu. Niestety tam są zawsze przegrani. Wszyscy przegrani. Tam nie ma wygranych. Przegrane najbardziej jest zawsze dziecko, jeżeli jest do czegokolwiek instrumentalnie używane.

A generalnie z tym zdaniem się zgadzam, tylko nie ma tam słowa wygrywanie, bo kto wygrywa? No powiem wprost, wygrywają płatni adwokaci, prawnicy, nikt więcej. Tylko oni. I robią to bezwzględnie, coraz bardziej powszechnie i coraz bardziej bezwzględnie. Mamy takie, żeby trochę się wyrwać z samej Polski, mamy takie przeświadczenie, popatrz, że w Stanach Zjednoczonych wielkim przemysłem wręcz prawników są odszkodowania. Masz taką świadomość? Pani w McDonaldzie poparzyła się kawą i dostała kilka milionów dolarów odszkodowania. Gdyby się poparzyła u siebie w kuchni albo u koleżanki, nie dostałaby nic. Gdyby się poparzyła w jakiejś nieznanej sieci restauracji, dostałaby jakieś znikome odszkodowanie, ale ponieważ każdej wielkiej marce zależy na wizerunku, w związku z tym najczęściej kończy się to ogromnymi odszkodowaniami.

Biologicznie, naturalnie, atawistycznie kocha mamę i tatę tak samo. Nie może być inaczej. A później się okazuje, że kodeks rodzinny i opiekuńczy, szczytnie napisany i z cudowną preambułą, tam jest napisane, że prawa i obowiązki mamy i taty wobec dziecka są identyczne, no jest w jakimś sensie niestety fikcją. A w zasadzie nie mogę powiedzieć w jakimś sensie jest fikcją, bo jak później popatrzysz na statystyki, to okazuje się, że bodajże 5 czy 6% wyroków jest adekwatnych do tej preambuły. To znaczy opieka naprzemienna równoważna, a te 90 parę procent... Nie odzwierciedla tego, jest przesunięte zupełnie w jedną stronę, a później powstają ruchy ojców przeciwko matkom, matek przeciwko ojcom, a wszystko wynika niestety...

z zapóźnienia, czyli z tego, że nasz poziom wiedzy i świadomości jest kilkadziesiąt lat do tyłu, kiedy matka wychowywała dzieci, prała, gotowała i prowadziła dom, a ojciec w kopalni fedrował od 6 do 22 na dwa etaty i jeszcze w weekendy, które się wtedy nie nazywały w ogóle weekendami. I wtedy opieka po stronie matki miała dużo większy sens. Nie tylko sens, ale nie było innej opcji za bardzo. To był model. Ale ten model już... 20-30 lat jest zupełnie inny. Co więcej, w każdym cywilizowanym kraju przeprowadzono badania, z których wynika, że opieka równoważna na przemienna jest jedynym wzorcem, który odpowiada dzisiejszemu stanowi cywilizacji, gdzie i matki pracują, i ojcowie pracują, gdzie coś, co się nazywa bardzo pięknie równouprawnieniem, prowadzi do tego, że z jednej strony grawitacja w związkach jest mniejsza,

Bo matka nie ma już tak jak kiedyś poczucia, że żeby się utrzymać to musi mieć mężczyznę, bo może się równie dobrze utrzymać sama. Mężczyzna nie musi mieć na co dzień żony, bo może zmieniać związki i to pewnie można wątków tu otworzyć nieskończoną ilość, a na sam koniec okazuje się, że najbardziej poszkodowane są właśnie dzieci. I ludzie tak, jak powiedziałeś, tylko nie dla sukcesu, tylko dla jakiejś rządy zemsty, jakichś bardzo niskich pobudek używają dzieci jako instrumentów do walki, nie instrumentów do zwycięstwa, bo tu, jak mówię, nie ma żadnego zwycięzcy, tylko do walki. Do walki z drugim rodzicem, do odkucia się, bo zamienił mnie na młodszą, a ona mnie zostawiła dla ładniejszego albo bogatszego, no tu można nieskończoną ilość motywacji przytoczyć, a na sam koniec te dzieci są kompletnie bezbronnymi ofiarami, które są zdane na minimum zdrowego rozsądku i jakiejś elementarnej etyki tych rodziców, którzy przecież przyprowadzając dziecko na świat, biorą na siebie jakąś, no choćby minimalną odpowiedzialność za jego los.

Z tego, co ja czytam o toksycznych relacjach, najczęściej chodzi o posiadanie kontroli. Ludzie próbują zagrywać jakąkolwiek kartą tylko po to, żeby utrzymać kontrolę w relacji, co jest absolutnie patologiczne, ale niestety tak to wygląda. Jakiś czas temu mój znajomy mówił, że był u prawnika, konsultując właśnie swoją sytuację i prawnik powiedział mu, że... na 90% musi się pożegnać z dzieckiem i będzie je widywał maksymalnie raz na dwa tygodnie. I to było dla mnie takie przerażające, że po prostu przychodzisz i pierwszą kartę, którą dostaniesz, to jesteś przegrany. Praktycznie nie masz szans, jeśli chodzi o wygranie takiej naprzemiennej opieki. To jest XIX wiek. To jest przedpotopowy stan świadomości, wiedzy i rzeczy. W niektórych krajach, na przykład w niektórych krajach skandynawskich, jeżeli się para rozchodzi, to dziecko ma mieszkanie, a rodzice się w nim zmieniają.

Jeden mieszka tydzień i drugi tydzień. U dziecka w mieszkaniu, po to, żeby zachować coś, co dla dziecka ma fundamentalne znaczenie, czyli bezpieczeństwo i stałość. To, co przed chwilą zacytowałeś, to jest tylko przykład jakiegoś skrajnego zacofania. To tak jakbyśmy, nie wiem, wozami drabinia z tymi jeździli po autostradach. Ja kiedyś użyłem takiego porównania, właśnie w takim sporze. Mianowicie powiedziałem, słuchaj, to jak to jest, że inwestujesz w odnawialne źródła energii, energetykę jądrową, A mi proponujesz kopalnię węgra brunatnego i elektrownię na węgiel brunatny.

To mniej więcej jest taka sytuacja. Wszyscy wiemy, że polska energetyka wywodzi się z węgla kamiennego i brunatnego. Trochę gazu. No ale gdybyśmy w nim zostali, to już nie byłoby czym oddychać i chodzilibyśmy nie w czasie COVID-u w maskach po ulicach, tylko cały czas. I bylibyśmy jak zombie i umieralibyśmy z powodu zapylenia każdego fragmentu naszej rzeczywistości ciężkimi pyłami, które dzieci wdychają chodząc pół metra nad ziemią czy metr. Ciekawe jest to, że teoretycznie ktoś mógłby sobie pomyśleć, że ty będąc na tej pozycji społecznej, na której jesteś, nie będziesz miał takich problemów, bo jakoś sobie poradzisz, że trudnisz do najlepszych prawników, że ze wszystkiego wyjdziesz, a okazuje się, że siedzimy przy tym stole i rozmawiamy i próbujesz rozwiązać taką samą sprawę dokładnie tak samo jak każdy inny ojciec.

Tak. Co jest z drugiej strony fajne, bo jesteśmy równi wobec prawa, przynajmniej tak powinno być, no ale myślę, że ludzie mają taką perspektywę, że jak się jest wysoko w społeczeństwie, to ma się znajomości, prawników, wszystko się rozwiąże, a wcale tak nie jest. Przede wszystkim to, gdzie jesteśmy w życiu jest konsekwencją na wprost poziomu naszej świadomości i tego, co doskonale opisuje jedna z moich ulubionych maksym, które sobie wymyślałem jeżdżąc po Brazylii czy Argentynie te wiele godzin po nocach na dojazdówkach, na rajdach, w których uczestniczyłem. Taka najbardziej elementarna statystyka. Tysiąc osób statystycznych, które się rozstały, rozwiodły, skończyły związek.

Ile z tego tysiąca osób wskaże na siebie jako sprawca? Pięć. Mam nadzieję, że tysiąc. Nie, nie. Pięć. Pięć. Dokładnie pięć. Pięć osób na tysiąc mówi, to moja wina. A 995 osób mówi, to wina partnera. I na pewno jest kilka przypadków, gdzie to rzeczywiście jest wina partnera, bo takie sytuacje się zdarzają. Mniej więcej odwrotnie to znaczy, mniej więcej te pięć. Ale doskonale wiemy jak jest, że to jest plus minus pół na pół. I można wymieniać znowu dwa tygodnie różne przyczyny i się przekomarzać, czy to wahadło, wychyla się parę procent w prawo, czy parę procent w lewo i z jakich powodów. Ale na koniec to jest parę procent być może różnicy, a nie 95,5%.

To jest ciekawe, że ludzie mają taki problem z uderzeniem się w piersi i po prostu powiedzeniem, dobra, to jest moja wina. Wiesz dlaczego? Powiem błędy i muszę włożyć dużo pracy, dużo pracy, aktywnie działać, żeby nie dopuścić do drugiej takiej sytuacji. A ludzie wolą powiedzieć, nie, to nie moja wina. A wiesz dlaczego? To druga osoba jest zła. Bo prawie nikt nie patrzy w swoje lustro chcąc widzieć tego, co tam jest naprawdę. Tylko każdy chce widzieć tego, kto ma piękne usta wydęte, nosek przypiłowany, podniesione powieki. Chcemy desperacko, desperacko w lustrze chcemy widzieć ideał. I nie potrafimy sobie uświadomić, że tak bardzo trywialnej rzeczy, co różni dorosłość od dojrzałości.

Ja się tylko chcę tutaj zatrzymać. Że lustro jest kluczem do wszystkiego. Ja prowadzę rozmowy z bardzo wieloma ekspertami. I czym dłużej prowadzę rozmowy z ekspertami, tym bardziej wierzę też w to, co mówią praktycy. Że eksperci czasami mówią rzeczy, które się po prostu nie przekładają później na rzeczywistość. Jak rozmawiasz z praktykiem, to się okazuje, że ten praktyk był tam, był w tych okopach, przeszedł przez front i on wie rzeczywiście, jak to wygląda. A ktoś, kto siedzi w badaniach albo w książkach, to wydaje mu się, że wie, jak to wygląda, ale nigdy nie zmierzył się z tym rzeczywiście, jak niektóre sytuacje potrafią być trudne. Może faktycznie tak być, że w poszukiwaniu tej wiedzy eksperckiej paradoksalnie część tych badaczy, ekspertów oddala się od takiej twardej, zerojedynkowej rzeczywistości. Fakt, ja akurat najpierw wypraktykowałem, a później dorobiłem, dobudowałem do tego jakieś jeszcze zaplecze wiedzy, którą uznałem, że muszę mieć, żeby lepiej zrozumieć i to były na tyle ważne, życiowo ważne sprawy dla mnie, że

kupowałem tą wiedzę w cudzysłowie i z książek, i z podcastów, a przede wszystkim od najlepszych ekspertów, jakich byłem w stanie znaleźć i z takimi pracuję i to jest fenomenalne, dlatego, że nagle okazuje się, że w 197 spotkaniu czy konsultacji dowiadujesz się czegoś, co ci rozkleja kartki w bardzo grubej księdze zrozumienia człowieka. Mówisz, kurczę, ale o tym nigdy nie pomyślałem. Przeskakiwałem tą kartkę, a teraz jak ją rozklejam, to jest tym cenniejsza wiedza. Masz jakiś przykład konkretny? Oczywiście. Agresja dziecka wobec rodzica. W kontekście na przykład rozpadu rodziny, rozpadu związku.

To nie jest oczywiste. Przeszedłem to od A do Z. Od A do Z. I początkowo brałeś na siebie winę? Oczywiście. Że ty jesteś gorszy? Nie. Ja miałem skumulowane poczucie winy, dlatego że ja też miałem poczucie winy za cały los wszystkich nas. Wiesz dlaczego? No bo byłem najstarszy. Najbardziej doświadczony. I dlatego, że jestem przyzwyczajony. Ja biorę odpowiedzialność. Więc ona się i tak na mnie skupiła, ale później się... No, chcę powiedzieć, mocowałem, to jest za małe słowo, z tym, że dziecko bywa do mnie agresywne. Ja czułem jego rozpacz i nie urozumiałem, co z tym zrobić. I dopiero kiedy skonsultowałem z jedną, drugą, trzecią osobą, okazało się, że bingo, rzeczywiście tak jest, że trzeba to przyjąć.

Wręcz dać przestrzeń do tego. Bo wtedy ten ogień w dziecku... pomału się łagodzi. Dlatego, że ono widzi, że nie spotyka się z agresją w reakcji, że nie spotyka się z obojętnością, to oczywiste, że spotyka się z czymś, co daje mu upust. Z empatią. No tak, ale ta empatia jest przecież u rodzica. Od kogo oczekiwać empatii, jak nie od rodzica, który świadomie przyprowadził dziecko na świat. I teraz, co się dzieje później? Buduje się zaufanie. Dlaczego? No bo to najbardziej elementarne dziecięce zaufanie zawsze wynika z sumy mniejszych rozczarowań.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.