Prawdziwe historie. Robert
Dzisiaj swoją historią podzieli się Robert - uzależniony od alkoholu i narkotyków. Jego droga do trzeźwości, trwa już od jakiegoś czasu. Po nieudanych próbach, tym razem, Robert po raz pierwszy, to robi dla siebie i po raz pierwszy tak naprawdę chce. Na kolejny odcinek cyklu "Prawdziwe Historie", zaprasza Dominika Sygiet.
W tramwaju, na ulicy, w szkole, potem w telewizji nawet miałem taki przypadek, że po prostu Poszłem do domu już, żeby jakoś tak ocapnąć i w domu się zrelaksować, włączyłem telewizor, a tam też tak jakby wydawało mi się, że wiadomości mówią o mnie, że teledyski dla mnie są dedykowane. Sam się zgłosiłeś, czy miałeś jakiś taki mocniejszy moment i zadzwoniono po pogotowie? Jak to wyglądało? Pierwsze dwa epizody sam się zgłosiłem, tak. Za pierwszym razem, pamiętam, poszłem do mamy po pomoc, po prostu powiedziałem jej wprost, że biorę narkotyki, że mieszam to z alkoholem i że no nie wiem, co się dzieje. Czyli sięgnąłeś po pomoc, wtedy tak naprawdę pierwszy raz mówiąc o tym mamie. Tak, tak, tak. Drugi szpital i nakusili mnie, żeby spróbować jeszcze raz tego ośrodka w Gliwicach, tylko żeby go zakończyć, żeby zakończyć cały ten trend, żeby się zaangażować w leczenie.
Najpierw jedną w postaci ucieczki z domu i zostawienie listu żonie, a drugą już taką poważniejszą, gdzie policja ją ściągała z torów kolejowych, nie? I to jest o tyle przykre, że w to się też zamieszali kuratorzy, bo my oboje mamy No a dziewczyny gdzie są teraz? Córki? No córki są z żoną, z tym, że średnia córka jest w szpitalu obecnie znowu po raz drugi, w szpitalu psychiatrycznym w Sosnowcu. Córka to okropnie przeszła, przechodzi to nasze rozstanie, do tego miała problemy w szkole, na podwórku i chciała się zabić. Nie ma co ukrywać, że w wieku 11 lat chciała popełnić samobójstwo, rzucając się pod pociąg.
Kiedy na 100% postanowiłeś, że chcesz się leczyć? Tak jak wspomniałem na początku, w styczniu zeszłego roku. Byłem na stanowisku trenera w pracy, na stanowisku kierowniczym. To trenerstwo, bo to tak się nazywa trener w mojej firmie, ale polegało to na tym, że robi się szkolenia nowym pracownikom z maszyn, z systemów jakie tam mamy w pracy i w ogóle i też starym pracownikom. Dużo miałem na głowie. Przyszła pandemia, więc wszystkie szkolenia zamieniły się w szkolenia z koronawirusa, co to jest, czym to grozi i tak dalej. Do tego walczyłem już, że tak powiem, z marihuaną. Byłem w abstynencji w ogóle alkoholowej ponad czteroletniej. W marcu właściwie, jak ta pandemia się zaczynała, jak to wszystko mnie przerastało w tej pracy, Tutaj odstawianie marihuany, w domu kłótnie z żoną, bo też byliśmy, byliśmy też w trakcie terapii par wtedy nawet.
Że jednak ta marihuana jeszcze kiedyś tam będzie, nie? No ale doszedł jak później do wniosku, w miarę właśnie tam różne zadania robimy na terapii teraz, gdzie teraz jestem, doszło do mnie to, że marihuana jest narkotykiem i ona mi zrobiła rzeczywiście to, co ja teraz przeżywam, to jakie konsekwencje podnoszę od swojego uzrażnienia, to mi zrobiła marihuana, którą kiedyś czule nazywał Mary Jane, czy tam ziołem, czy różnymi innymi czułymi słówkami. No a na tej terapii, że ją uznał za narkotyk i to jest tak właściwie największy sukces tej terapii, w której jestem teraz, że ją marihuana uznał za narkotyk. Teraz się zaczyna tak naprawdę dopiero zdrowienie. Tak, znaczy to zdrowienie już trwa, ale ono jest też przeplatane różnymi właśnie kryzysami.
To zawsze od razu mam przed oczami tego, tego ojca mojego, nie? Takiego zasiniaczonego w tym łóżku i te jego końcowe, końcowa faza życia, jak się nie chciał leczyć, w sensie nogi mu puchły, to, tamto i to zawsze mnie to jakby tak odpycho, nie? A jeśli mam głody narkotykowe, no to przypominam sobie o zaleceniach właśnie dla trzeźwiających narkomanów z przewodnika, przypominam się o różnych tam osobach. Mam też kontakty w telefonie do, do różnych osób z terapii, do których zawsze mogę w ciężkiej chwili zadzwonić, nie? I to działa, pomaga. To działa, tak. Byłem na obozie terapeutycznym niedawno we wrześniu, to już w ogóle jest hit, ten obóz terapeutyczny z tej terapii. Tam też poznałem nowych ludzi, grupa mamy taką na Whatsappie, gdzie się wspieramy i to jest fajne.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Robert opowiada o zmianie swojego życia od stycznia zeszłego roku, po 22 latach choroby i 15 lat użycia alkoholu i narkotyków.
Robert opisuje pierwsze użycie marihuanu w 15 lat od wakacji w 1999 roku.
Robert opowiada o swoim doświadczeniu w terapii i leczeniu uzależnień, w tym pierwszych próbach leczenia w 2001 roku i kolejnych epizodach w 2020 i 2021 roku.
Robert opisuje doświadczenia z paranoją i przebywanie w szpitalu psychiatrycznym, a także sytuację z córką w wieku 11 lat, która próbowała popełnić samobójstwo.
Robert opowiada o rozstaniu z żoną i nowym życiu, w tym o powrocie do alkoholu i przebywaniu w ojcu alkoholika, co skończyło się aresztowaniem i zakazem kontaktu z dziećmi.
Robert opisuje zakłócenia w nowym życiu i terapię, w tym odkrycie, że marihuana jest narkotykiem i proces akceptacji tej prawdy.
Robert podsumowuje swoją historię i dziękuje za rozmowę.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.