Prawdziwe historie. Basia
"Piłam, jak większość kobiet, po cichu..." Bohaterka dzisiejszego odcinka cyklu "Prawdziwe Historie" - Basia - otwarcie, bez ogródek, opowiada o demonach, z jakimi zmagała się, w chorobie alkoholowej. Zaprasza Dominika Sygiet
No, zafiksowana maksa w tym temacie. No, ale to, że wciąż piłam i z tyłu głowy, mimo tego, że próbowałam to wyprzeć, miałam tą świadomość, że mam z tym problem. Miałam świadomość to, że okłamuję mężczyznę, którego bardzo kocham, który jest dla mnie ogromnie ważny. I to zaczęło znowu drążyć, jak to powiedziała jedna z moich znajomych na meetingu. Zaczęłam sobie znowu sama grzebać patykiem w głowie i rozgrzebywać te wszystkie rany. Ten całkowity brak pewności siebie też w związku. Zero też takiej miłości do siebie, którą ja myślałam, że mam, a nie miałam. Więc zaczęliśmy się od siebie oddalać. Mój Michał potem już, jak wszystko wyszło na jaw, powiedział, że on to widział, że dzieje się ze mną coś złego, ale nie potrafił tego z niczym skojarzyć, bo my nie mieszkaliśmy razem, nie mieszkamy do tej pory, więc on też nie widział tego problemu.
To były ogromne ilości alkoholu, które ja w siebie wlałam. Jak Michał dzwonił do mnie, coś ze mną dzieje w ogóle, to mówiłam mu, że jestem chora, w pracy wzięłam wolne. A dzieci? Dzieci no co, ogarniałam rano, szły do szkoły. Jak one szły do szkoły, to ja się upijałam, wysypiałam trochę. Przychodziły, ogarniałam co musiałam tak naprawdę, minimum jakby swoich obowiązków wobec nich, czyli jakiś byle jaki posiłek, dzieci szły na dwór, wracały wieczorem, włączały bajkę, a ja znowu mogłam... Napić się spokojnie. Napić się. I momentem, kiedy przerwałam ten ciąg, to było kiedy już Zadzwoniłam do Michała mojego, powiedziałam mu, powiedziałam mu o zdradzie, powiedziałam mu o swojej chorobie i on mi wtedy powiedział, że on nie wie co będzie z nami, ale na pewno mnie z tą chorobą nie zostawi.
I jak ty wtedy sama z tego wyszłaś? Bo mówisz, że nie wylądowałaś w szpitalu. Siedziałam w domu i obserwowałam to wszystko, co się dzieje. Wtedy nie było przy mnie mojego partnera. Dzwonię do niego i mówię, Michał, no ja widzę jakieś duchy. Wiadomo, że nie mógł uwierzyć, ale ja mu to wszystko zaczęłam opisywać. To było tak namacalne, takie barwne. Tam pojawiły się wszystkie moje lęki. Jak ja opowiedziałam wtedy mojej pani psychiatrze, że wtedy mój ten były partner, z którym byłam w tej toksycznej relacji, nabawiłam się wtedy stanów lękowych, bo on pobił mnie też raz tak mocno, kilka razy podniósł na mnie rękę, ją w tych halucynacjach, widziałam go, tak jak widzę teraz ciebie,
Jak otwiera drzwi do mojego pokoju i prosi, żebym go wpuściła. Byłam z jednej strony przerażona, ale cały czas ta myśl, że to dzieje się na niby, pozwalała mi to tylko obserwować. Tak zareagował twój organizm na odstawienie alkoholu. Jak długo to trwało? Ten taki kulminacyjny moment to była ta noc, więc to trwało te kilka godzin w nocy, ale szereg tych powiedzmy mniejszych urojeń, głosów trwało około trzech dni. To było na zasadzie, że siedzę w pokoju i mam urojenia, że mój tato z moim Michałem rozmawiają na dworze o mnie, albo że sąsiadki mówią o tym, jaką jestem złą mamą. Wszystkie twoje lęki, strachy.
Wyszłam z taką intencją i myślą, że nie dam rady. Po prostu się poddałam. Chodziłam po mieście, próbując wymyślić, w jaki sposób się zabić. Myślałam po prostu, że moim dzieciom będzie lepiej bez mnie, niż z taką mamą, jaką byłam. Jak to się stało, że jednak wróciłaś do domu? Nie wróciłam do domu. Zadzwoniłam wtedy do mojego partnera Michała, budząc go nad ranem. Wtedy jeszcze pod znakiem zapytania stał nasz związek, bo nie wiedziałam, ani Michał nie zadeklarował, czy będzie w stanie wybaczyć mi tą zdradę. Zadzwoniłam do niego i błagałam, żebym mogła do niego przyjechać, bo ja czułam,
Że to jest jedyna osoba, która jest mi wtedy w stanie pomóc. Nie wiem, co by się stało, gdyby on nie odebrał telefonu albo gdyby mi powiedział, że Baśka jest za wcześnie. Na szczęście mamy w Polsce prohibicję, więc wtedy wszystkie sklepy, stacje były zamknięte o tej godzinie. Bo moja myśl była jedna. Albo pójdę po kolejną butelkę i w końcu to skończę, bo w końcu wleję w siebie tyle, że zakończę to cierpienie. Sklepy były zamknięte, więc musiałam wymyślać w głowie inne sposoby na odebranie sobie życia. No i ta ostatnia myśl. Ostatnia moja dobra myśl. Zadzwoń do Michała. Jesteście cały czas razem? Tak. No to naprawdę bardzo wspierający partner. Bardzo, bardzo. Jestem mu niesamowicie wdzięczna.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróżnica opowiada o swoim alkoholizmie i powiązaniu z depresją.
Podróżnica opowiada o swojej drodze do trzeźwości i akceptacji swojej choroby.
Podróżnica opowiada o swoim trzeźwym życiu i relacji z partnerem.
Podróżnica opowiada o swoich głębokich przeżyciach i akceptacji swojej choroby.
Podróżnica opowiada o swoich praktykach zdrowia i uczeniu się do siebie z miłości.
Podróżnica podsumowuje swoją opowieść i opisuje swoją przyszłość.
Podróżnica podziękowuje za rozmowę i opowiada o swoim partnerze i wspieraniu się wzajemnie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.