Poznańskie Historie – Odcinek 21
Poznański Czerwiec 1956 – ciąg dalszy rozmowyMarek Rezler i Jacek Butlewski wracają do wydarzeń, które na zawsze zapisały się w historii miasta i Polski. W poprzednim odcinku mówili o przyczynach i początku protestu. Tym razem skupiają się na kulminacji, brutalnej pacyfikacji i skutkach społecznych oraz politycznych pierwszego robotniczego zrywu przeciwko władzy komunistycznej w powojennej Polsce. Czego dowiesz się z tego odcinka?✅ Jak wyglądał przebieg 28 czerwca 1956 roku godzina po godzinie✅ Jakie jednostki użyto do stłumienia protestu i jakie były ich rozkazy✅ Kim byli przywódcy strajku i co się z nimi stało✅ Jakie były reakcje władz – lokalnych i centralnych✅ Co po Czerwcu zostało w pamięci poznaniaków i jak pielęgnuje się tę pamięć dziśSłuchaj teraz na Spotify i poznaj tę część historii, którą każdy poznaniak powinien znać.Hashtagi dla lepszej widoczności:#Poznań #Czerwiec56 #PoznańskiCzerwiec #Wolność #HistoriaPoznania #MarekRezler #JacekButlewski #PodcastHistoryczny #PoznańskieHistorie #Pamiętamy56
Podcast Radia Poznań. Jacek Butlewski, witam Państwa w Poznańskich Historiach. Razem ze mną Marek Rezler. Dzień dobry, kłaniam się. Rozpoczęliśmy opowieść o poznańskim czerwcu. Dzisiaj chciałbym Cię zapytać o reakcję władz komunistycznych na to, co działo się w Poznaniu. Przede wszystkim była wielka dezorientacja. Było ogromne zaskoczenie. Ogólnie panowało przekonanie, że można dociskać śrubę, jeżeli tak można powiedzieć, ale do pewnego momentu, dopóki nie ruszy się Poznań. Jeżeli ruszy się Poznań, jeżeli Poznań się zbuntuje, to znaczy, że troszeczkę przesadzono, że trzeba te sprawy inaczej ustawiać. No i rzeczywiście, początkowo była konsternacja, bo wiadomo, te pierwsze godziny, od godziny 6 rano do godziny mniej więcej 10, pierwsze 4 godziny, to było wielkie zaskoczenie.
Informacje o tym, co się dzieje w Poznaniu, wielka demonstracja, wielki protest robotników, wielki pochód, który ruszy z Wildy przez Targię, aż na plac Adama Mickiewicza. I przypomnijmy, że to były zupełnie inne czasy. Nie było internetu, nie było telewizji, nie było telefonów komórkowych. Ta informacja przedzierała się wolniej po prostu. Nie było środków łączności takich, z jakimi do czynienia mamy dzisiaj. W rezultacie wszelkie informacje, które dochodziły do centrali, przychodziły ze znacznym opóźnieniem i bardzo często były zafałszowane. Każdy oczywiście interpretował te wydarzenia w taki sposób, jak mu to najbardziej pasuje. Zdenerwowanie, wielkie zdenerwowanie w Komitecie Centralnym Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. No i pojawia się pierwsze pytanie, co zrobić? Poznań się zbuntował, Poznań protestuje, w związku z tym trzeba jakoś zareagować, żeby sprawa się nie rozlała na cały kraj.
Jak już był Poznań, to było źle. Tak, jeżeli ruszył Poznań, to znaczy, że jest źle. Dopóki Poznań się nie buntuje, to jeszcze można sobie pozwolić. Od tego momentu już skończyły się żarty. Nastąpiła wielka dyskusja w biurze politycznym, oczywiście taka nerwowa dyskusja i w końcu stwierdzono, że jest to idealny moment, żeby udowodnić stalinoską zasadę narastania walki gasowej w miarę upływu czasu. I postanowiono rozruchy w Poznaniu, rozruchy tak to wtedy określono, protest poznański stłumić siłą. I ten okres czterech godzin, okres dezorientacji w Biurze Politycznym Komitetu Centralnego Partii, zadecydował o tym, że bierność została zastąpiona nadmierną, aż nadmierną aktywnością.
Rzeczywiście tych skutków było bardzo dużo. Z tym, że nie były to skutki od razu zdecydowane i brutalne. Represje narastały stopniowo. Wiadomo, że były ofiary. 58 osób straciło życie. Wielu rannych też przecież. Tak, bardzo wielu rannych. Wspaniałe postacie dr Józefa Granatowicza czy pani Aleksandry Banasiak, którzy ofiarnie udzielali pomocy poszkodowanym w tych wydarzeniach. Ale już w trakcie wydarzeń Służba Bezpieczeństwa kontrolowała, sprawdzała przywiezionych do szpitala. Poznań, Poznań, Poznań, Poznań, Poznań, Poznań,
Uczestnicy, szczególnie czołowi i aktywni uczestnicy odczuwali tak prawdopodziewsze aż do przemiany ustrojowej w 1989 roku. Natomiast długofalowym skutkiem było też chyba to, że w Polsce coś zaczęło się zmieniać. Była taka narracja przy okazji kolejnych rocznic chyba na 50. Była o tym mowa i w kolejnych latach, że to Poznań rozpoczął te przemiany, które doprowadziły do solidarności. Między 1956 a 1980 rokiem jest trochę czasu. Czy jest to zdanie o tym, że to Poznań rozpoczął uzasadnione? Jak najbardziej uzasadnione. Rzeczywiście w Poznaniu się zaczęło. Z tym, że skutki... Ale nie było ciągu takiego. Nie, ciągu nie było. W całym okresie PRL-u po 1956 roku nie było ciągłości wydarzeń.
Były oczywiście sprawy związane z 1968 rokiem. Potem stan wojenny 1981. Ale ten proces niezgody, buntu, niezadowolenia, protestu rozpoczął się w Poznaniu. W czerwcu 1956 roku i właściwie władze polityczne państwa miały najzupełniej rację. Jeżeli Poznań nie wytrzyma, to powoli przestaje wytrzymywać cały kraj. Zaczęło się, choć trwało wiele lat, a nawet kilka dekad. Marku, piękny moment, to jest karnawał Solidarności, początek lat 80., jeszcze przed stanem wojennym. Kiedy to robotnicy czerwca 56 są upamiętnieni bardzo konkretnie w Poznaniu? Miałem okazję uczestniczyć w odsłonięciu pomnika kroczącej krzyży na placu im.
Jeśli podobał się Państwu ten odcinek podcastu, zachęcamy do obserwowania naszego kanału, dodania odcinka do swojej listy lub pozostawienia komentarza. Zapraszamy też do słuchania programów Radia Poznań i na stronę www.radiopoznan.fm.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.