Poradnik językowy - ciąg dalszy. Anglicyzmy
Rozmowy Małgorzaty Tułowieckiej i dr Agaty Hąci o języku polskim. Rozwiązujemy zagadki językowe, rozwiewamy wątpliwości słuchaczy, objaśniamy, jak się mówi i pisze poprawnie i dlaczego właśnie tak. Zastanawiamy się nad tym, skąd się biorą słowa, jak się zmienia polszczyzna i czy należy się tym niepokoić, czy wręcz przeciwnie. Tym razem o anglicyzmach.
Innymi słowy, język nie jest płaski, nie jest jednowymiarowy i gdybyśmy się bliżej tak z lupą mu przyjrzeli, no to pewnie wiele zastosowań dla zapożyczeń byśmy znaleźli. I ponownie pan Jacek i następny fragment jego listu. W sąsiedniej galerii handlowej jest na przykład sklep nazywający się Shoes and Bags. I ani słowa po polsku. Regularnie w galeriach i sklepach odbywają się sale i jest też oczywiście Black Friday. Sklepy ozdabiane są dyniami na Halloween. Propagowane jest też to wśród dzieci. I to, co pan opisuje, jak rozumiemy, panu się bardzo nie podoba. No tak.
To jest jasne, bo o to w ogóle chodzi w biznesie. No ale czasem może przy okazji pomóc ludziom, którzy danego języka nie znają, a chcieliby się jakichś szczegółów handlowych dowiedzieć. Ja myślę, że już się przyzwyczailiśmy do tego, bo te napisy to już od wielu, wielu lat nam towarzyszą, a poza tym zauważyłam też, Mamy jednak ochotę odmieniać niektóre rzeczy angielskie, niektóre sformułowania, słowa. Na przykład ostatnio, nie tak dawno usłyszałam, jak ktoś, chyba to był dziennikarz telewizyjny, powiedział przy okazji Black Friday'a. Black Friday już się tak zadomowił w polszczyźnie, że można próbować odmieniać to sformułowanie.
No i właśnie to jest dowód na to, że adaptujemy zapożyczenia, czyli jeżeli się da, to próbujemy je włączyć do naszego systemu i gramatycznego, to jest w ogóle pierwszy etap, próba odmiany, i słowotwórczego, jeżeli tworzymy wyrazy pochodne od danego słowa, na przykład black fridayowy, Gdybyśmy taki przymiotnik utworzyli, to byłby to już dowód na adaptację słowotwórczą, a wreszcie na końcu zwykle przychodzi adaptacja ortograficzna, czyli próba zapisania danego zapożyczenia, no tak jak się słyszy, zgodnie z polskimi zasadami, tak jak się słyszy. I to się dzieje na różnych etapach i z różną szybkością. Nie ma tutaj niestety żadnych reguł, które pozwolą przewidzieć, jak szybko dany wyraz i w ogóle który zaadaptujemy, ale to się rzeczywiście dzieje.
I to, że pani redaktor usłyszała tę próbę odmiany Black Friday'a i z Black Friday'em jest nam na przykład po drodze, to znaczy, że traktujemy to już jak swoje, że się z tym oswoiliśmy i to już Uważamy, że jest nasze, ale też nie chcemy tutaj zaprzeczać uczuciom ludzi, którym te wszechobecne anglojęzyczne napisy się nie podobają. I przeszkadzają. I przeszkadzają, oczywiście, oczywiście, że tak. Też rozumiemy, że może to razić. No właśnie. Nadmiar takich napisów. I chyba do tego nawiązuje ostatni kawałek listu słuchacza. A teraz wnioski. Uważam, że poloniści z racji swojego zawodu mają bardziej niż inni obowiązek dbania o język polski. Każdy na miarę możliwości swojego oddziaływania w kręgu mniejszym lub większym
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Drugi poradnik językowy omawia list słuchacza, który podnosi kwestie związane z anglicyzmami.
Drugi poradnik językowy omawia funkcje anglicyzmów, takie jak nazywanie nowych rzeczy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.