Ormuz a sprawa polska | Wartość dodana
W dzisiejszym odcinku Aleksander Kieroński, Bartosz Krzemiński i Karol Tokarczyk dyskutują o wpływie wojny na Bliskim Wschodzie na światową i polską gospodarkę. Zastanawiają się, jak konflikt wpłynie na poziom inflacji, wzrost gospodarczy, stopy procentowe czy po prostu koszty życia każdego z nas.Rozmowę prowadzi Hanna Cichy.Zapraszamy!
No i też wydaje się, że nawet jeżeli dojdzie do stabilizacji, gdybyśmy założyli, że dziś kończy się ten konflikt, no to nie jest tak, że wracamy do tego co było i tak naprawdę nic się nie wydarzyło, bo część tych czynników... W stylu wysokie ceny paliwa będą nas opuszczać pewnie tygodniami. Myślę, że nawet miesiącami. Tak jak słuchamy ludzi od energii, no to oni mówią, że nawet gdyby to wszystko się zakończyło w tym tygodniu, to samo rozładowanie tego backlogu w ciśnienie to są tygodnie, a jeszcze do tego trzeba coś tam ponaprawiać, co zostało uszkodzone. I ostatnie słowo tylko, bo było trochę narzekania na Orlen, że bardzo szybko podniosł ceny paliw. A ma jeszcze zapasy paliwa kupionego, czy miał, po starych cenach, a powoli będzie schodził z tej ceny potem, jeżeli te ceny będą spadać.
Bo nie jesteś w stanie zwiększyć tej podaży szybko. Polska w ogóle nie jest w stanie jej zwiększyć. No tu to oczywiście pytanie, skąd Orlen coś ma zakontraktowane, na ile firmy mają pokontraktowany ten gaz i skąd, jakie mają klauzule w tych kontraktach. Masa rzeczy, których nie wiemy, bo są tajemnicą przedsiębiorstwa. Natomiast, co najlepiej zmniejsza popyt? Podwyżka ceny. To jest rozmowa, którą mieliśmy na Collegium we wtorek. Że od początku tego kryzysu Orlen widzi większy ruch na swoich stacjach benzynowych. Swoją drogą ja nie kupuję do końca tego. Znaczy, no jeżeli to się dzieje, to prawdopodobnie kosztem innych stacji, natomiast w związku z tym, że Orlen wprowadził promocję, no to ludzie tam jeżdżą i kupują to paliwo. Czyli obniżając ceny paliw przeciwdziała temu naturalnemu procesowi obniżania popytu. Podczas gdy to, co robią w Azji, tam gdzie ten kryzys jest dużo bardziej gwałtowny i jest związany z faktycznym niedoborem tych paliw, nie tylko z wzrostem ich cen, to zaczynają mówić o politykach obniżania popytu.
Tak, zamiast skłaniać ludzi do dostosowania się, w tym momencie raczej jest to nastawienie na skłanianie ludzi do utrzymywania swoich nawyków konsumpcyjnych bez zmian. I zresztą ja bym postawił taką tezę, że te wszystkie promocje na Orlenie, ścinanie marży i tak dalej, one właśnie nie tyle co powodują wzrost popytu, co powodują jego względną stabilizację. Przy czym ponownie ta historia się opowiada inaczej z centrum dużego miasta, gdzie my możemy sobie zdecydować, czy jedziemy dzisiaj do pracy rowerem, tramwajem czy samochodem albo przepracujemy zdalnie, bo też mamy taką możliwość, a inaczej z perspektywy osób dotkniętych wykluczeniem komunikacyjnym, które muszą tym samochodem Tak, ale nie zmienia to mojego argumentu, że rozwiązywanie problemów tak dużym młotkiem nie jest jakieś tam super szczęśliwe i też jest to drogie i nie stanowi rozwiązania w długiej perspektywie.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W dzisiejszym odcinku Aleksander Kieroński, Bartosz Krzemiński i Karol Tokarczyk dyskutują o wpływie wojny na Bliskim Wschodzie na światową i polską gospodarkę. Zastanawiają się, jak konflikt wpłynie na poziom inflacji, wzrost gospodarczy, stopy procentowe czy po prostu koszty życia każdego z nas.
Rozmowę prowadzi Hanna Cichy.
Zapraszamy!