Mentionsy Mentionsy
Polityka Insight Podcast
Polityka Insight Podcast

Jak to się stało? | Nasłuch

26.11.2025 ·43 min 2 s

W dzisiejszym odcinku Andrzej Bobiński i Wojciech Szacki zastanawiają się, co przyczyniło się do ostatnich sondażowych wzrostów Koalicji Obywatelskiej, dlaczego zmieniają się nastroje obywateli i czy rządzący mogą mieć nadzieję na wygraną w wyborach w 2027 r. Zapraszamy też na dwa wydarzenia do warszawskiego Baru Studio. W najbliższy czwartek, 27 listopada o 19:30, na kolejnym spotkaniu z serii #studionasłuch porozmawiamy o 4 jeźdźcach polaryzacji. A 2 grudnia o 18:00 w dwóch debatach podsumujemy projekt "Ćwiczenia z przyszłości. Dziewięć esejów o Polsce możliwej". Najpierw porozmawiamy o odporności społecznej i aktywności obywatelskiej. W drugiej dyskusji zmierzymy się z pytaniem, dlaczego w Polsce rodzi się tak mało dzieci. Spotkaniu towarzyszyć będzie premiera drukowanej wersji esejów. Link do wydarzenia - https://fb.me/e/5riitYYzo

A na czele rankingu zaufania umościł się potężny Karol Nawrocki. Ale jednak, mimo wszystko, odczyty sondażowe tchnęły nadzieje zwolenników rządu. Nagle odwróciła się atmosfera w mediach, w komentariacie. Jeszcze chwilę temu nikt nie pytał, czy PiS wróci do władzy, tylko kiedy. Dziś niespodziewanie nastrój wśród ekspertów jest diametralnie różny. Choć sondaże nie dają większości Donaldowi Tuskowi, to jednak wiele osób wierzy, że silna koalicja, pewna lewica i bałagan na prawicy doprowadzą do sytuacji, w której Tusk wyjdzie zwycięsko z wyborów w 27 roku. Jak do tego doszło? Co się wydarzyło zastanawiam się z Wojtkiem Szackim od pewnego czasu. A dziś pozastanawiamy się razem w Nasłuchu, na który zapraszam.

Gdyby to nie był po prostu podcast o poprawie notowań rządu, tylko powiedzmy proces karny, to mielibyśmy do czynienia z procesem wybitnie poszlakowym. I nie ma twardych dowodów na to, że coś faktycznie przełomowego się stało. Natomiast widać rozliczne poszlaki, które by na to wskazywały. Taka jest też nasza intuicja, dlatego też tutaj w tym gronie się zebraliśmy, żeby o tym porozmawiać. Mamy do czynienia z wzrostem popularności Koalicji Obywatelskiej, która od dwóch miesięcy wygrywała we wszystkich sondażach partyjnych z PiS-em. Widzimy też w listopadowym CBOS poprawę notowań rządu. Jest to poprawa wciąż w granicach błędu pomiaru. Ale jednak we wszystkich tych wymiarach, o które pytają ankieterzy CBOS, czyli i akceptacja dla premiera i ocena wyników działalności rządu i ta oś zwolennicy, przeciwnicy rządu i polityka gospodarcza rządu i jej oceny, wszędzie tam doszło

To koalicja rządząca poniosłaby druzgoczącą porażkę, ponieważ Koalicja Obywatelska, choć wygrałaby i ze sporą przewagą, to nie miałaby koalicjanta, byłaby tylko lewica, z którą mogłaby jakoś szukać porozumienia. No, ewentualnie Konfederacja, ale to jest inna historia. I Razem, i PSL, i Polska 2050 są pod progiem. Natomiast do PiSu, któremu wiedzie się słabo i który notuje praktycznie we wszystkich sondażach No, ostatecznie.

Z tą stabilnością bym nie przesadzał, ale... Silną większość w przyszłym Sejmie. Więc jeżeli spojrzeć na same wyniki sondażowe, to tu nie ma świetnych wiadomości dla koalicji rządzącej. Jeżeli spojrzeć na to poparcie dla rządu, to też to jest tak, że ono jest podobne do poparcia, które rząd notował w pierwszej połowie 2025 roku, kiedy to siedzieliśmy i rozmawialiśmy o tym, Jak to notowania rządu mogą zaszkodzić Rafałowi Trzaskowskiemu i spowodować przegrane wybory? Z drugiej strony to, co wydaje mi się warto odnotować i to, o czym chciałbym porozmawiać, to jest jednak trend. To znaczy to, co widzimy, to jest słabnące notowania tych partii prawicowych, a szczególnie PiSu. oraz rosnące notowania właśnie Platformy Obywatelskiej, no i poprawiające się oceny rządu czy polityki gospodarczej rządu.

Z mojej perspektywy pewne to jest, że zmieniła się atmosfera i zmieniła się narracja. I zastanawiam się, z czego to wynika. To znaczy, co tak naprawdę się wydarzyło, że w ciągu dwóch miesięcy nagle zmienił się nastrój w kraju i wśród wyborców i komentariatu. Muszę się trochę cofnąć w czasie. Najpierw tak o chwilę, bo w sierpniu, gdy prezydentem zostawał Karol Nawrocki, gdy było zaprzysiężenie, ten nastrój był zupełnie inny po stronie koalicyjnej. Panowało takie przekonanie, wzmacniane też przez triumfujący PiS, że teraz rząd już jest na równi pochyłej, że czekają go tylko konflikty. Że ta koalicja być może nie przetrwa do końca kadencji, że niewykluczone będą przyspieszone wybory, a może na przykład PSL zmieni prezesa i zmieni też stronę, po której jest.

To znaczy, to jest jakaś taka ściółka, to jest jakiś taki fundament pod ewentualną zmianę, ale wydaje mi się, że te sondaże zaczęły rosnąć trochę wcześniej i że nie wiem, czy to nie jest trochę tak, że to są dwa procesy, które na siebie nachodzą i na siebie wpływają. Sondaże to chyba, znaczy ta zmiana sondażowa, ta mijanka między Platformą a PiS-em, no to jest kwestia chyba października. No to jest koniec września, początek października. Wtedy zaczęło się zmieniać i tak, no zgadzam się, tylko w sytuacji, gdy siły są bardzo wyrównane, a są i wszystkie wyniki wyborów na to wskazują, że to się kręci wokół remisu i też wybory prezydenckie przecież, no tam zdecydowało 400 tysięcy głosów, jeśli dobrze pamiętam i no to było 50 z hakiem do 49 z hakiem dla Karola Nawrockiego, więc ta zmiana nawet drobna, mentalna i zmiana atmosfery też sporo waży.

Natomiast co do ochrony zdrowia, to rozumiem, że to jest historia, która wraca praktycznie co rok, a po drugie to jest coś, co dotyka jednak osób zainteresowanych. To znaczy ta różnica między tą sferą taką medialną, czyli to, o czym się opowiada i co jest w debacie publicznej, a tym, co ja osobiście doświadczam, tu jest coraz Tak, a poza tym żadna ekipa sobie z tym nie poradziła. PiS nie brzmi bardzo wiarygodnie po ośmiu latach swoich rządów jako krytyki reformator tej sfery. Kolejny wątek, który chciałem wprowadzić, to jest efekt flagi. To znaczy z 10 na 11 września wlatują rosyjskie drony nad Polskę. W ostatnich dniach jest ten akt sabotażu terroryzmu państwowego, czyli wysadzenie kawałka torów w miejscowości Mika.

Więc ja tutaj mam moje wątpliwości, ale nie dysponuję danymi, które by mogły wejść w jakąś polemikę z tym, co mówisz. Ale czy moja intuicja nie jest zbieżna z intuicją twoich rozmówców z PiSu? Rzeczywiście przy okazji tych dronów we wrześniu politycy PiSu wspominali, że taki efekt może się pojawić, ale nie wiem jak teraz to wygląda i czy to rzeczywiście tak sprzyja rządzącym. Myślę, że jednak dużo ważniejsza jest gospodarka. Ja też intuicyjnie uważam, że gospodarka jest ważniejsza, natomiast patrząc w badania zaufania IBRIS widzę, że rośnie zaufanie do osób pełniących funkcje państwowe. I tu jest i prezydent, i premier, i marszałek sejmu nowy. Jedyna osoba, która straciła miesiąc za miesiąc z tych osób, które właśnie pełnią te funkcje państwowe, to jest Radosław Sikorski, ale moim zdaniem to jest efekt po prostu bardzo wysokiej bazy, to znaczy on miał bardzo wysokie poparcie i on nadal jest na drugim miejscu, ale też to jest to właśnie rosnące poparcie dla rządu, to też jest wiara w demokrację, jest ileś takich odczytów, które sugerowałyby,

A w 2024 nastąpiła cofka. Dobrze, idziemy dalej. Jest jeszcze temat nowych postaci w życiu publicznym, który koreluje z przyspieszeniem rozliczeń. To znaczy myślę, że jednak efekt Żurka i cała awantura wokół Zbigniewa Ziobry też gra... W jakiejś tam mierze na korzyść rządzących. To znaczy, to też jest coś takiego, że ludzie oczekiwali tych rozliczeń i te rozliczenia dostają. I to nie jest o tym, że zapadają wyroki, to nie jest o tym, że ktoś siedzi w więzieniu albo w tym więzieniu nie siedzi, tylko to jest bardziej o tym, że ludzie widzą, że ktoś się tym zajmuje, że ten temat wrócił, że wracamy do takiej opowieści, prawdziwej lub nie, o walce dobra ze złem. No i tak chyba zgrabnie przechodzimy przynajmniej na chwilę do kłopotów PiSu, które są po pierwsze niewątpliwe, a po drugie one są jakby drugą stroną tej samej monety.

Jeśli rządowi idzie lepiej, no to również dlatego, że PiSowi idzie słabiej, a przecież PiS zanotował teraz, ja nie pamiętam tak koszmarnie złych dwóch miesięcy PiSu od bardzo dawna. Nie wiem, czy nie musiałbym się cofać jeszcze przed okres rządów PiSu w ogóle, żeby sobie coś takiego przypomnieć. Te notowania są Bardzo niskie, a te dwa miesiące, no to były najpierw zupełnie nieudane próby ze strony PiSu narzucenia własnych tematów. To był ten marsz nieszczęsny w Warszawie, który później stał się wiecem z panem Robertem Bąkiewiczem. PiS zebrał wtedy straszny łomot i to nie tylko ze strony rządzących, ale również Konfederacji. Później była zupełnie nieudana konwencja programowa w Katowicach i to był październik. A jeszcze ten koniec października też PiSowi fatalnie wyszedł, bo

27. pojawiła się publikacja WP.pl o aferze w związku ze sprzedażą działki tej koło CPK. A gdy tylko ten temat zaczął cichnąć, po bardzo intensywnych chyba dwóch tygodniach, to zaczęło się rozliczanie Zbigniewa Ziobry. Więc październik był miesiącem nieudanych inicjatyw PiSu, a listopad był miesiącem rozliczeń PiSu i przypominania sobie o tym, co się działo za rządów tej partii. Więc dla rządzących to był też moment, i to długi, oddechu, bo PiS naprawdę był tak zajęty obroną tych swoich pozycji. Oraz walkami wewnętrznymi, które nie chcą się skończyć i które pewnie jeszcze będą trwały, niezależnie od tego, co dzisiaj postanowi Jarosław Kaczyński, który ma zdaje się jakąś naradę w sprawie zdyscyplinowania swojej partii.

To były fatalne dwa miesiące dla PiSu. Zanosi się na to, że ten temat rozliczeń będzie kontynuowany. Że Waldemar Żurek jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, jeśli patrzeć właśnie na rozliczenia PiSu. Trudno mi sobie wyobrazić postać, która by bardziej pasowała do tej roli niż Waldemar Żurek. Niewątpliwie jest obsadzony lepiej niż Adam Bodnar i komunikacyjnie na pewno się sprawdza znacznie lepiej. Dociera do wyborców Koalicji Obywatelskiej, wśród których te emocje wciąż są żywe i którzy oczekują rozliczeń. Pewnie też wyborcy lewicy oczekują takich rozliczeń. No i jeśli mowa o nowych postaciach, no to wspomnieliśmy też o Włodzimierzu Czarzastym i to też jest zmiana, którą PiS myślę zapamięta.

Dobrze, to zostańmy może, jak już przeszliśmy przez rozliczenia, zostajemy przy PiS-ie i przy bałaganie w PiS-ie. Wydaje mi się, że nie ma co w tym momencie bardzo głęboko wchodzić w te napięcia między Morawieckim a Sasinem, Maślarzami a MNMS-ami itd., bo to możemy sobie porozmawiać o tym przy innej okazji i tego jest wszędzie bardzo dużo. Natomiast coś, co ty mi powiedziałeś w ostatnich dniach i zapadło mi w pamięć, wydaje mi się, że jest tu cenną uwagą i istotnym wątkiem, To jest ta pycha PiSu. Ten moment, w którym PiS uwierzył, że wygrana Nawrockiego rozgrzesza tą formację ze wszystkich przewin i błędów. I teraz można się zająć dzieleniem foteli w przyszłym rządzie i

Rzeczywiście dużą część uwagi posłowie PiSu poświęcali temu, kto będzie premierem spośród nich, a kto nie powinien być premierem spośród nich, a kto będzie ministrem. Nawet Janusz Kowalski poczuł się już ministrem finansów. Słyszałem, że ma poczucie, że to on będzie zarządzał finansami publicznymi. No więc wydaje mi się, że to jest dosyć istotne i tu jest duży grzech tej formacji i bardzo słabe odczytanie nastrojów. A przypominam, że mówimy o formacji, o której krążą legendy, jak to świetnie bada nastroje i jak świetnie czuje te nastroje. No więc tu ewidentnie strategicznie i taktycznie rozminięto się z tymi nastrojami, ale myślę, że to też mogło oddziaływać na niezadowolonych byłych wyborców PiSu, ale też na wyborców koalicji.

Na pewno był moment, gdy te wieści o tym, że PiS z Konfederacją i Koroną pod patronatem nowego prezydenta Pro do stworzenia koalicji i nic się nie da zrobić, żeby te formacje zatrzymać. Były mobilizujące dla tej drugiej strony i o ile był taki pewnie moment, że część wyborców Koalicji Obywatelskiej poszła na grilla, bo uznała, że skoro już wygraliśmy w październiku 23, no to niekoniecznie trzeba jeszcze cokolwiek robić, bo już wszystko będzie dobrze. No to ten triumf Nawrockiego był zimnym prysznicem i wzrost Brauna również i ta perspektywa takiej trójczłonowej koalicji prawicowej jest w pewnym sensie dobrą wiadomością dla Donalda Tuska, bo on ma jakieś lęki, do których może się odwoływać i ma podglebie do jakiejś opowieści o nadziei i o zatrzymaniu tej prawicowej potencjalnej koalicji.

Natomiast z tym poczuciem PiSu to jest bardziej skomplikowane i tam jest parę paradoksów, bo czy to, że Robert Telus jeszcze na konwencji w Katowicach dwa dni przed publikacją Szymona Jadczaka był na głównej scenie jako jeden z ważniejszych mówców? Czy to, że Jacek Kurski tam piętro wyżej w jednej z sal opowiadał o tym, jakie powinny być media publiczne? Czy to, że Janusz Kowalski się tam przechadzał z jakimś raportem o tym, jak powinny wyglądać podatki, czy Ziobryści, którzy opowiadali, jaki powinien być wymiar sprawiedliwości, czy to wszystko służy PiSowi w poszerzaniu poparcia? Wydaje mi się, że nie i wydaje mi się, że kompletny brak rozliczeń tej partii nie posłużył. A tych rozliczeń nie było na żadnym szczeblu, bo od prezesa poczynając, który został wybrany na kolejną kadencję przez rozlicznych wiceprezesów, tylko Mariusz Kamiński poniósł jakieś konsekwencje, ale nie wchodźmy może w to, ale logika tego rozliczenia akurat była trochę inna niż walka z pychą PiSu.

Ale zasadniczo nic tam się nie zmienia, nie ma nowych kanałów komunikacji, nie ma sprawności. Nie chcę w to wszystko wnikać, powiem tylko tyle, że Jarosław Kaczyński pewnie jest trochę więźniem tej sytuacji. To znaczy wiele się mówi o tym, ile on może zrobić, ale jeśli on by wyrzucił Mateusza Morawieckiego z PiSu, ulegając podszeptom tej frakcji antymorawieckiej, no to natychmiast Mateusz Morawiecki stworzyłby partię, która prawdopodobnie te kilka procent by PiS-owi uszczknęła. I myślę, że ta druga frakcja z kolei jest zbyt silna i ona jest tym korem PiS-owskim. I też Jarosław Kaczyński nie może od tak sobie się pozbyć tych wszystkich ludzi. Przemysława Czarnka, Jacka Sasina. No taki jest PiS po prostu. I tu chciałbym otworzyć mały nawias.

No to siłą rzeczy ta partia by się rozpadła. Analogicznie Jarosław Kaczyński, nawet jeżeli by chciał się pozbyć najbardziej zgniłych jabłek w swoim sadzie, to nie może sobie na to pozwolić, ponieważ to by wywołało tak potężne ruchy wewnętrzne, Zamykam nawias. Jest jeszcze jeden wątek, który wydaje mi się musimy poruszyć zanim przejdziemy do podsumowań, to znaczy to co się zmieniło i to co potęguje tą słabość PiSu to jest fakt, że pojawiła się realna, silna konkurencja, to znaczy przez większość tych ostatnich 20 lat niezadowoleni wyborcy PiSu niespecjalnie mieli gdzie pójść, a w tym momencie to co gra na słabość PiSu i wywołuje

Też taką atmosferę, nie wiem czy aż schyłku, ale dużego kłopotu, to jest fakt, że PiS ma na rzecz kogo tracić wyborców. Tak, dość daleko odeszliśmy, ale tylko pozornie chyba od odbicia rządu, ale rzeczywiście rząd w pewnym sensie jest beneficjentem tych kłopotów PiSu z prawej strony również, ponieważ PiS musi, a przynajmniej wydaje mu się, że musi, dawać więcej Bąkiewicza, więcej tej ultraprawicowej, antyunijnej retoryki, która raczej jest korzystna dla rządzących, bo mogą wtedy pokazywać tego Bąkiewicza w nieskończoność w TVN24 jako twarz PiSu. I to jest ten kolejny paradoks, że Jarosław Kaczyński jest co chwila odciągany od tego frontu walki z rządem na rzecz tych drobniejszych frontów konfederackich i koroniarskich.

I ty mówisz o wyborcach i pełna zgoda, są kanały przepływu, zwłaszcza jak się wydaje do korony Brauna. Konfederacja to jest pewnie troszkę inna historia pokoleniowa, nie wchodźmy w to. Ale to też zauważmy, są potencjalne kanały transferowe posłów. Jeśli ta sytuacja sondażowa będzie taka sama jak teraz albo jeszcze troszkę się pogorszy na niekorzyść PiSu. A do tego będzie się nasilał konflikt wewnętrzny, który widzimy. A do tego będzie się nasilał konflikt. No to iluś posłów może się zastanawiać, a może byśmy tak się przenieśli do Korony? Jeden poseł PiSu już jest w Koronie. Korona ma zresztą tylko trzyosobową reprezentację w Sejmie. A miejsc na listach wyborczych bardzo dużo i tych procentów w sondażach też niemało, więc kilku, może kilkunastu posłów PiSu, być może, zwłaszcza tych z tylnych ław, o których my bardzo mało słyszymy, mało ich widzimy i którzy są zainteresowani przede wszystkim tym, żeby ponownie wejść do Sejmu, to czemu mieliby nie odchodzić w stronę korony?

Nie mówię, że za tydzień to się wydarzy, ale na przykład za pół roku, za rok, jeśli PiS z tego kryzysu nie wyjdzie. No dobrze, to teraz próbując podsumować to, o czym rozmawialiśmy, to chciałem wrzucić... Wyszła nam cała panorama sceny. Wyszła nam cała panorama sceny, ale to, co chciałem właśnie powiedzieć, że moim zdaniem to, co się zmieniło i tak naprawdę clue tej naszej rozmowy... To jest historia o poczuciu siły i o tym, że jedna formacja łapie wiatr i wtedy zaczyna jej iść, a druga nagle wpada w kłopoty i z tych kłopotów nie jest w stanie wyjść. I wydaje mi się, to był taki wpis Donalda Tuska na Platformie X przy okazji któregoś z tych sondaży, że siła daje nadzieję, a nadzieja daje siłę. I wydaje mi się, że tak naprawdę to jest trochę to coś wydarzące, znaczy to są dwa etapy.

Jeden, to jest ten fundament, to znaczy to jest to, co spowodowało, że Coś się ruszyło w sondażach, ale to tak naprawdę co się zmieniło to, że Donald Tusk złapał ten wiatr i go sprawnie wykorzystuje. Też dzięki większej aktywności w mediach społecznościowych widzieliśmy na przykład w październiku, że coraz lepiej wyglądają zasięgi Platforma królową TikToka, pamiętam takie nagłówki. No właśnie, szczególnie na TikToku, że bardzo dobrze się klika sam Tusk, dobrze się klika właśnie Waldemar Żurek, parę innych osób, więc jest coś takiego, że Koalicja Obywatelska złapała ten wiatr, poczuła tą siłę. I w tym momencie zaczyna jej iść lepiej. W to wskakuje komentariat, który też widzi to i zaczyna opowiadać o tym, jak to się wszystko zmieniło, jak to Donald Tusk teraz dostał szwungu, zaczął lepiej rządzić, jest silniejszy, jest w dobrej formie, a z kolei wszystkie te problemy PiSu się nasilają.

I tu trochę nawiązuję do tego, co ty powiedziałeś, Znaczy, zgadzam się, myślę, że żyjemy w takich czasach, kiedy na przykład politycy się bardzo szybko zużywają. Kiedy dobre pomysły albo rzeczy, które niosą polityka, dosyć szybko się wczerpują. I myślę, że takim wskaźnikiem tego, czy tak będzie, jest Waldemar Żurek. Znaczy, Waldemar Żurek wszedł z drzwiami do ministerstwa, rozpędził opowieść o rozliczeniach, bo nie same rozliczenia, Świetnie się sprzedaje w mediach społecznościowych i nawet moim zdaniem rzeczy, które prawica uważa, że grają na jego niekorzyść, typu spotkania z babcią Kasią Mateuszem Kijowskim i kim tam jeszcze, właśnie idealnie budują jego jako tego takiego Avengersa, takiego takiego człowieka, który stoi na czele tej grupy ludzi, którzy chcą rozliczyć PiS i stoją na

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.