Felieton Piotra Cywińskiego
Najważniejsze polityczne sprawy, tematy tygodnia i gorące spory. „Pole Minowe” to cotygodniowy felieton polityczny przygotowywany przez Michała Rachonia i Piotra Cywińskiego. W Radiu Zachód w każdą sobotę po godz. 12:15.
Pole minowe. Felieton Piotra Cywińskiego. A to ci sensacja! Uchodźcy robią sobie urlopy w krajach, gdzie byli rzekomo prześladowani! Zagrzmiał zbulwersowany Weltam Sontag. Ów dziennik jako pierwszy w Niemczech dotknął tematu tabu. Co się okazało? Federalna Agencja Pracy potwierdziła, cytuję, są takie przypadki. No a skoro są, niesubordynowani dziennikarze podążyli tym tropem. Dlaczego niesubordynowani? A no dlatego, że po pierwsze oficjalnie nie prowadzi się żadnej statystyki dotyczącej urlopów Ist das klar?
Czy to jest jasne? Ordnung muss sein. No i temat przycichł. Woli ścisłości alarmistyczny tytuł o urlopach azylantów pochodzi z publikacji z, uwaga, 2016 roku, czyli z początku sławetnej Willkommenspolitik Kanzlerz Niemiec Angeli Merkel, która otworzyła drzwi do Europy dla milionów imigrantów z tobąkami lub bez, a przede wszystkim bez dokumentów. Names mentioned in Polish.
Znów poszła w świat informacja, że imigranci, którym przyznano azyl z wszelkimi przynależnymi prawami, w tym do zasiłku dla bezrobotnych i, jakkolwiek kuriozalnie to zabrzmi, do płatnego urlopu, jeżdżą sobie w rodzinne strony, a to do Syrii, to do Libanu, to do Afganistanu, po czym wracają do Niemiec. To nie do wyobrażenia, wręcz odbiera mowę. Żachnął się chadecki polityk Armin Szusta, poseł do Bundestagu, doniedawna szef Federalnego Urzędu Ochrony Ludności i Pomocy w Katastrofach, tak nazywa się ta instytucja, a od niedawna minister spraw wewnętrznych w rządzie Saksonii. Owo publiczne żachnięcie okazało się furtką dla kolejnych publikacji.
Czy to rzeczywiście prawda? Czy może jakaś polityczna satyra? I znów ustalono co następuje. Zgodnie z przepisami, azylantom pobierającym zasiłki dla bezrobotnych przysługuje raz w roku 21 dni urlopu bez potrącania przyznanych im zapomóg. Nie mają przy tym obowiązku meldowania, gdzie spędzają swe urlopy. Is das klar, czy to jest jasne? Tabloid Bild drążył jednak dalej i wywlokł na światło dzienne, jak to ujęto, stałą praktykę, Wedle której azylanci z Syrii, dla uniknięcia zarzutów, że w kraju pochodzenia nie byli wcale prześladowani, i tu cytat, nie byli posądzani o nadużywanie niemieckiej gościnności, załatwiają sobie papiery w dyplomatycznych przedstawicielstwach i latają do Turcji albo do Libanu, skąd przedostają się do ojczystej Syrii.
Da się? Znacie, żeby tylko to, kanał telewizji Sat.1, czyli Sat.1, zaprosił do programu śniadaniowego Katię Sznajd, jak ją przedstawiono na pasku, zaangażowaną od 20 lat w pomoc dla uchodźców. Pani stwierdziła krótko. Te problemy znane są nam od dawna. No, zadajemy sobie pytanie, skąd azylanci w ogóle mają na to pieniądze? Znaczy, na te podróże, na te nietanie bilety lotnicze. No, z samych zasiłków nie mogliby sobie na to, jak zwał, tak zwał, na takie urlopy pozwolić. Pani Schneidt dorzuciła jeszcze, że nawet jeśli Federalna Agencja Pracy zna ten proceder, obowiązuje ją tajemnica milczenia, po niemiecku Schweigepflicht, i nie może przekazywać żadnych danych tudzież informacji.
Nie dość na tym. Na pytanie prowadzącego, jak to właściwie jest, przecież ochronę w Niemczech przyznaje się imigrantom, którzy jakoby bali się w swych krajach o własne życie i zdrowie. Czy nie można unieważnić przyznanego im azylu? Odpowiedź pani Schneidt, przypomnę, zaangażowanej od 20 lat w pomoc dla uchodźców, brzmi in extenso. Koniec cytatu. No to... Gute heise, bon voyage, udanej podróży.
Zastanawiam się tylko, dlaczego opozycjoniści z partii różnych w naszym rządzonym przez PiS reżimowym, niedemokratycznym kraju nie poproszą o azyl w Niemczech. Urlopy w Polsce mieliby zapewnione. Zachęcam. Piotr Cywiński. Do usłyszenia.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.