Wbrew wszystkiemu, chcę mieć dzieci
W tym odcinku poruszam temat żłobkolandii, facecików i pewnego tabu.
Ja wiem, że ja jestem monotomatyczna ostatnio i że znowu o tych dzieciach, no ale moje życie się zmieniło i ja myślę, że osoby, wśród których się obracam, po prostu są na podobnym etapie życiowym, dlatego te tematy, które będę właśnie poruszać. Cześć, bardzo mi miło, że prawdopodobnie będę tą osobą, której będziecie słuchać do serniczka i do sałatki jarzynowej i po prostu odpoczywając po tych świętach. No właśnie dzieci. Ja od bardzo dawna, od dawien dawna tak naprawdę mówię o tym tekście, a właściwie o tych tekstach Marcina Kędzierskiego, o tej żłobkolandii. On pisał chyba w różnych miejscach, ale generalnie teza i założenie było jedno. Ale o co chodzi? Założeniem Marcina Kędzierskiego o żłobkolandii, w ogóle co to jest ta żłobkolandia, bo to też mnie kiedyś ciekawiło, co to w ogóle jest.
Żłobkolandia to takie krytyczne określenia w stosunku do powstających miejsc takiej opieki dziennej, do żłobków po prostu, tak? Broń Boże, nie do klubu malucha, ale do takich właśnie regularnych żłobków, w których to płaci się bardzo duże pieniądze, w których to dziecko przynajmniej na początku bardzo dużo choruje, te pieniądze właściwie się marnują, rodzic chce wrócić do pracy, ale i tak w sumie zostaje z tym dzieckiem na początku w domu. No i generalnie całego tego przemysłu żłobków prywatnych, no bo w większości są to po prostu żłobki prywatne. No i nad tym problemem pochylił się Marcin Kędziarski i wywołał znów, jak to on, dyskusję. A ja bym chciała się do tego odwołać, ponieważ również jestem matką, właśnie mam inną trochę perspektywę niż on.
On jest ojcem rodziny wielodzietnej, ale jest na innym etapie i jest ojcem. Ja jestem też na innym etapie, jestem matką, jestem kobietą. I dlatego myślę, że mój głos może być tutaj gdzieś tam jakąś taką przeciwwagą do tego. No właśnie, argumentum ad kędzierski, a więc ta żłobkolandia, że ta żłobkolandia jest szkodliwa, no bo lepiej, żeby kobieta została w domu. No tak w bardzo, bardzo dużym skrócie telegraficznym można powiedzieć. Jest to założenie Marcina Kędzierskiego. No i tutaj chciałabym zacytować, że on pisze tak. Prawda jest taka, że w tych zawodach, gdzie ciągłość pracy ma wpływ na karierę, praca jest często bardziej elastyczna niż w przemyśle czy prostych usługach, a poza tym zarabiają kobiety na tyle dobrze, że stacie na różne formy opieki.
Taką nadludzką siłą mam wrażenie, bo w takim okresie po urodzeniu dziecka krótkim jest ciężko wrócić do pracy, no ale rozumiem, że w większości to są po prostu powody czysto ekonomiczne, pragmatyczne, to się nie ma co zastanawiać. a w jakimś też również procentzie względy karierowe, czyli za długa przerwa w pracy, jakieś ważne stanowisko, trzeba wrócić po prostu do pracy i ją kontynuować, bo inaczej po prostu to przepadnie i nie będzie do czego wracać potem. Rozumiem, Marcin Kędzierski nie chce, żeby żłobków postrzegać jako wartość samą w sobie, najważniejszą w całej tej kapelistycznej drabinie. No ja myślę, że nikt tego nie postrzega, jaką wartość samą w sobie.
No chyba taka z jego perspektywa, że to po prostu trzeba złoty interes zbić na tych żłobkach, bo chodziło właśnie o ten program Maluch Plus, w którym to jeszcze chyba Mateusz Morawiecki te żłobki budował, po prostu dawał dofinansowanie i w tych małych miasteczkach, wsiach, prowincjach po prostu one powstawały. No i jakby do tego czasu, bo to były czasy covidowe, bardzo dużo tych żłobków rzeczywiście powstało. No w tych miejscach, gdzie po prostu tych żłobków nie było, czyli głównie po prostu w małych miejscowościach. Okej. To jest perspektywa Marcina Kędzierskiego. Jeszcze taki jeden jego argument na końcu przytoczę, bo to już jest dla mnie trochę przesada, ale zaraz do tego pójdziemy.
I moje zdanie jest takie, że jest tym problemem system kapitalistyczny. Nawet te programy Tuska, to babciowe... Przepraszam, że tak cały czas milknę i przerywam, ale patrzę, że po prostu moje dziecko się nie budzi, bo na razie sobie ucięło taką wiosanną, fajną drzemkę. No właśnie. Gdzie tu jest problem? I kto jest winny? Perspektywa Marcina Kędzierskiego jest perspektywą męską, patriarchalną. Perspektywą, w której to w perspektywie mężczyzny i ojca najlepiej jest, żeby właśnie kobieta była w domu z dziećmi. Oczywiście jest to wartość dla tych dzieci, żeby ta kobieta była z dzieckiem do trzeciego roku życia i to jest oczywiście... niezaprzeczalne dla rozwoju dziecka, żeby jak najwięcej miało tego kontaktu z mamą, ale trzeba tutaj gdzieś tam dać zrównoważenie całej tej sytuacji.
Wiecie, ja bym bardzo nie chciała, żebyśmy się tutaj skopiali na żłobkach jako głównym problemie naszego państwa, naszego systemu, bo żłobki są tylko efektem tego całego systemu kapitalistycznego, w którym kobieta wraca do pracy, bo pieniądze, bo kariera, bo wykluczenia na rynku pracy. I tej perspektywy Marciny Kardinerskiej nie ma, bo jego perspektywa jest zupełnie inna. I dlatego jest tutaj mój głos jako przeciwwaga do tego, żeby zrozumieć też sytuację kobiet. I nie wiem, czy się zgodzicie ze mną, czy nie. Moja sytuacja i perspektywa właśnie taka jest. że do tej pracy chciałabym wrócić z wielu względów. To nie jest tak, że ja pracuję na taśmie produkcyjnej albo w Biedronce i mi to nie robi, czy ja wrócę teraz za trzy, za pięć lat po prostu na rynek pracy. Rozumiecie? Jak ja będę mieć blisko czterdziestki i ja wrócę na ten rynek pracy totalnie odmurzona, totalnie...
No niezorientowana w ogóle, tak? No na rynku pracy po prostu, na tym, co się dzieje. No to ja bym tak nie chciała raczej, nie? I tutaj mamy właśnie ten konflikt. Zostać dzieckiem jak najdłużej w domu, oczywiście jest to wartość bardzo duża. Czy też postawić na to, że ja też jestem człowiekiem, który ma swoje potrzeby, swoje jakieś aspiracje? I nie jest to po prostu jakaś nie wiadomo jaka kariera, tylko życie. Po prostu życie, w którym to dziecko ma możliwość pójścia do placówki albo nie i kobieta ma tę możliwość tego wyboru. Jeszcze ostatni argument, zanim tutaj dojdę do moich wniosków i jakie rozwiązania bym tutaj proponowała. Koniec końców i jeszcze ten argument się przebija w tych tekstach. Właściwie w tej myśli ogólnej, jaką ma Marcin Kęderski jest to, że żłobki szkodzą dziecku.
na jego zdrowie psychiczne. I on się tutaj podpiera listem psychologów, który przeczytałam, w którym kilku psychologów i psychoterapeutów się właśnie podpisuje, że właśnie żłobek nie jest optymalny dla rozwoju dziecka i że właśnie one wywołują szereg zaburzeń w dziecku psychicznych itd. No bo dziecko ma swoje potrzeby, ma prawo i powinno mieć zapewnione podstawowe potrzeby do rozwoju wszelkiego, do rozwoju psychicznego, ruchowego, fizycznego, mentalnego itd., itd., itd. No i właśnie dlatego, żeby kobieta została z dzieckiem w domu, może być to rozwiązane. Właśnie według Marcina Kenderskiego jest to takie rozwiązanie właśnie, żeby kobieta była z dzieckiem w domu, żeby właśnie te wszystkie potrzeby spełnić.
No i znów, moja perspektywa jest taka, że no oczywiście trzeba to zniuansować, jak też słusznie Marcin Kęderski zauważa, ale za tą myślą nie idzie dalej, więc ja za nią pójdę. To jest to, że dzieci są różne. Jedno dziecko będzie chciało zostać w domu, nie będzie się czuło gotowe na to, żeby iść do żłobka, będzie bardzo źle przechodził ten proces adaptacji, generalnie będzie to codziennie płacz przy każdym rozstaniu itd., mimo wielkiego wysiłku, które będą panie żłobkowe wkładać, żeby je po prostu odciągnąć od tego, ale są również dzieci. które potrzebują kontaktu i socjalizacji z innymi dziećmi i też generalnie życiem poza domem, w takim systemie wręcz po prostu państwowym, społecznym, żeby się rozwijać.
I on jest taki, a nie inny. I ono się może do niego dostosować, go poznać. Oczywiście z całą swoją różnorodnością i autonomicznością, bo nie mówię tutaj, żeby tak się dostosowywać i po prostu być cichomyszką. Ale mam nadzieję, że też wiecie, o co mi chodzi. Moje patrzenie jest takie. Więc jakie jest rozwiązanie, które odnoszę wrażenie, że Marcin Kędzierski takiego jako takowego nie podaje? Rozwiązania w tej sytuacji. Oprócz mówienia, że po prostu, żeby być dzieckiem do trzeciego roku życia i że żłobki szkodzą psychice dziecka, tak? No sorry Marcin, jeśli źle to odczytałam, to proszę mnie popraw, tak? Bo wiem, że ty go słuchasz i na pewno się do tego odniesiesz. To jest to, żeby kobieta miała wybór.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.