Pierwszą ofiarę zabił w wieku 14 lat | PODCAST
Anatol Firsowicz, znany jako „Dusiciel z Podlasia”, po raz pierwszy zabił, gdy sam miał zaledwie 14 lat. Jego ofiarą padła dziesięcioletnia Antonina Weremiejuk.Przez kolejne lata Firsowicz pozostawał poza podejrzeniem. Później zamordował jeszcze dwie młode kobiety. Ostatnia zbrodnia doprowadziła milicję do sprawcy.Jak nastolatek zdołał przez lata ukrywać swoją pierwszą zbrodnię? Co zdradziło go po sześciu latach? I dlaczego mimo żądania kary śmierci ostatecznie wyszedł na wolność?🎧 Jeśli interesują Cię prawdziwe zbrodnie, podcasty kryminalne, psychologia mordercy i głośne sprawy kryminalne, ten materiał jest dla Ciebie.📺 Subskrybuj kanał, by nie przegapić kolejnych historii opartych na prawdziwych wydarzeniach.Subskrybuj nasz kanał 👉🏻 / @crimeinvestigationpl Zapoznaj się z naszymi programami na 👉🏻 https://www.crimeinvestigation.pl/ Obserwuj CRIME+INVESTIGATION na Facebooku 👉🏻 / crimeinvestigationpolsat Obserwuj CRIME+INVESTIGATION na Instagramie 👉🏻 / crimeinvestigationpolsat Naszą stację znajdziecie tu:POLSAT BOX 32/80CANAL+ 227VECTRA 710NETIA 97INEA 307ORANGE 42/463TOYA 354PLAY (MEDIABOX) 116PLAY (HORIZON/ 4K BOX) 405PLAY TV BOX 404T-Mobile (Magenta TV) 518Crime+Investigation Polsat to najchętniej oglądana w Polsce telewizja True Crime! Wejdź z nami do świata autentycznych zbrodni w poszukiwaniu prawdy, sprawiedliwości i lepszego zrozumienia przestępczych zachowań. Każda podróż ma charakter osobisty i emocjonalny, w której głos zabierają śledczy, specjaliści i osoby najbardziej dotknięte daną sprawą. Flagowe produkcje to m.in. "Opowiem ci o zbrodni", "Polskie zabójczynie" czy „Dożywotniacy”.
Chłopak z Widowa Anatol Firsowicz urodził się 11 lutego 1956 roku w Widowie, niewielkiej wsi położonej niedaleko Bielska Podlaskiego. Firsowicz był chłopakiem wycofanym. Miał problemy z nauką i relacjami z rówieśnikami. Kilkukrotnie powtarzał klasę. Bardzo wcześnie wszedł także w konflikt z prawem. Pojawiły się kradzieże i włamania, za które w końcu Anatol trafił do zakładu poprawczego. W oczach mieszkańców Widowa nie był jednak kimś, kogo wszyscy od dzieciństwa postrzegali jako przyszłego zabójcę. W 1971 roku Widowo i okolice jawiły się jako bezpieczne miejsce.
Dzieci chodziły do szkoły pieszo, znały drogę, znały ludzi. Nie było telefonów komórkowych, lokalizatorów ani kamer na każdym skrzyżowaniu. Kiedy dziecko nie pojawiało się o zwykłej porze, pierwsza reakcja była prosta. Ktoś zaczynał pytać sąsiadów, sprawdzał drogę. Dopiero potem do sprawy wchodziła milicja. Na początku stycznia 1971 roku, Firsowicz nie miał jeszcze 15 lat. Do urodzin brakowało mu nieco ponad miesiąc. Był więc 14-latkiem. Chłopakiem, którego w małej miejscowości można było minąć na drodze i w zasadzie nie zapamiętać. 9 stycznia tego samego roku ze szkoły w Bielsku Podlaskim wracała 10-letnia Antonina Weremiejuk.
Dziewczynka spieszyła się do domu. Według rekonstrukcji sprawy chciała zdążyć na emitowany tego popołudnia film Samotny Biały Żagiel. Przed nią było kilka kilometrów drogi. W pewnym momencie dziewczynka wyprzedziła grupę innych dzieci. I wtedy na jej drodze pojawił się Anatol Firsowicz. 10-letnia Antonina. Dzieci idące za Antoniną widziały ją jeszcze z daleka. Według późniejszych zeznań pięcioro z nich zauważyło, że do dziewczynki podszedł starszy chłopak. Jeden ze świadków uważał później, że był podobny do Anatola Firsowicza. Antonina nie dotarła do domu.
Dalej prowadził już tylko trop jednej osoby. Dzisiaj brzmi to jak gotowa odpowiedź. Wtedy nią nie było. Milicjanci sprawdzali obuwie mieszkańców, przesłuchiwali ludzi ze wsi. Firsowicz również znalazł się wśród przesłuchiwanych osób. Ale nie znaleziono ciała. Nie było też świadka ataku. Nie było narzędzia zbrodni. W rezultacie 14-letni chłopak pozostał na wolności. A odpowiedź na pytanie co wydarzyło się przy stogu siana pojawiła się dopiero wiele lat później. Zając we Wnykach Po zatrzymaniu w 1977 roku, Firsowicz opisał śledczym wydarzenia ze stycznia 1971 roku.
Z jego zeznań wynikało, że zwabił Antoninę w pole pod pretekstem pokazania jej zająca złapanego we wnyki. Kiedy znaleźli się z dala od drogi, zaatakował ją. Oznajmił śledczym, że jego motywem była próba wykorzystania seksualnego. Antonina stawiała opór. Firsowiczowi nie udało się osiągnąć zamierzonego celu. Wściekły zacisnął na szyi 14-letniej dziewczynki pętlę z cienkiego drutu. Potem próbował jak najszybciej zamaskować swój czyn. Zwłoki początkowo ukrył przy stogu siana. Jak zeznał, później kilkakrotnie przenosił zwłoki. Najpierw na swoją posesję, potem w inne miejsce, ale ostatecznie przetransportował ciało z sankami nad rzekę Białkę i wrzucił do wody.
Jedną z nich była popularna wtedy legenda o czarnej wołdze porywającej dzieci. Takie historie rozchodziły się po Polsce przez lata. Zmieniały się miasta i szczegóły, ale sama idea była taka sama. Podsuwała tajemniczego winowajcę tam gdzie prawdziwy sprawca pozostawał nieznany. Dla rodziny Antoniny nie miało to jednak większego znaczenia. Dziecko po prostu nie wróciło do domu, a sprawca mieszkał w tej samej okolicy. Najbardziej gorzki element tej historii polegał na tym, że Firsowicz nie był dla śledczych kompletnie niewidzialny. Był przesłuchiwany. Jeden z dziesięciu świadków uważał, że widziany z Antoniną chłopak przypominął właśnie jego. W pobliżu miejsca, do którego prowadziły ślady, zabezpieczono tropy obuwia pasujące do jego butów.
A jeśli brakowało ciała, śledztwo było jeszcze trudniejsze. Nie można było określić dokładnej przyczyny śmierci. Zabezpieczyć śladów z ofiary, ani zestawić obrażeń z konkretnym narzędziem. Dlatego sprawa Antoniny jest tak ważna dla zrozumienia całej późniejszej historii. Firsowicz nie unikał odpowiedzialności dlatego, że opracował genialny plan. Miał po prostu sporo szczęścia. Sprawa utknęła. Pierwsza zbrodnia Firsowicza pozostała bez kary. Tymczasem on postanowił zająć się włamaniami i kradzieżami. Poprawczak i powrót.
Aktywność przestępcza młodego Firsowicza doprowadziła do tego, że kolejne lata spędził w zakładzie poprawczym. Wyszedł w połowie lat 70. Podjął pracę. Był jeszcze bardzo młody. Miał za sobą trudny okres i dostał szansę na rozpoczęcie dorosłego życia z czystą kartą. W 1976 roku pracował przy budowie szkoły w Siemiatyczach w Bielskim Przedsiębiorstwie Budownictwa Komunalnego. Od zabójstwa Antoniny minęło ponad 5 lat. W tym czasie nikt nie łączył Firsowicza z żadną kolejną zbrodnią. Nikt też nie wiedział czy w ogóle popełnił następną. Odpowiedź przyszła 26 sierpnia 1976 roku.
Sprawdzano okolice, przesłuchiwano ludzi, próbowano ustalić gdzie Teresa była widziana po raz ostatni. Ale mijały kolejne dni, a dziewczynki nadal nie było. Dopiero po zatrzymaniu Firsowicza śledczy poznali przebieg wydarzeń przedstawionych przez sprawcę. W sierpniu 1976 roku przebywał w Siemiatyczach w związku z pracami remontowymi w szkole. Według jego późniejszych wyjaśnień, gdy zauważył Teresę, zaczął ją zaczepiać, a następnie zaatakował w ustronnym miejscu. Znów motyw miał charakter seksualny. Ofiara również i teraz stawiała opór. Firsowicz, nauczony poprzednim przypadkiem, wiedział doskonale jak ukarać dziewczynkę.
Zebrano dziesiątki próbek pisma. Bez rezultatu. Strach w Siemiatyczach był realny. Rodzice zabraniali dzieciom wychodzić z domu, szczególnie po południu. Milicja przesłuchała dziesiątki osób. Śledczy mieli ciało, znali przyczynę śmierci i dysponowali tajemniczym listem. Sprawdzano motyw seksualny, konflikty rodzinne, możliwą zemstę. Niestety autor listu nie został zidentyfikowany, a sprawca nadal pozostawał na wolności. 15 czerwca 1977 roku postępowanie umorzono. W tym momencie Firsowicz był już w zupełnie innym miejscu. W kwietniu rozpoczął służbę w marynarce wojennej i trafił do Świnoujścia.
Teraz nosił mundur. Marynarz na przepustce Do marynarki wojennej Anatol Firsowicz trafił w kwietniu 1977 roku. Służył w Świnoujściu i z czasem otrzymał stopień starszego marynarza. Z pozoru jego życie zaczynało wyglądać na bardzo uporządkowane. Mundur, jednostka i służba dla ojczyzny. Mogło się wydawać, że Firsowicz uporał się z demonami przeszłości i stał się przykładnym obywatelem. Nic nie wskazywało na to, że miał już za sobą dwa zabójstwa. Jesienią 1977 roku dostał przepustkę i wrócił w rodzinne strony.
Mundur, który miał być symbolem służby i dyscypliny, kilka dni później paradoksalnie stał się jednym z powodów, dla których śledczy zwrócili na niego uwagę. Firsowicz miał wtedy 21 lat. A milicja miała dwie wciąż nierozwiązane sprawy. Antonina zginęła 6 lat temu. Zabójstwo Teresy w Siemiatyczach zostało formalnie umorzone kilka miesięcy wcześniej. Nie istniała wtedy baza DNA, nie istniał też monitoring uliczny. Komputery nie były w stanie przeanalizować raportów z kilku powiatów. Śledczy opierali się wyłącznie na przesłuchaniach, pracy w terenie, śladach materialnych i pamięci świadków. Firsowicz nie musiał więc przełamywać zaawansowanych zabezpieczeń.
Tym razem śledczy mieli ułatwione zadanie. Świadkowie zapamiętali młodego mężczyznę w marynarskim mundurze, którego widzieli w okolicy dworca. W małym mieście taki widok to była rzadkość. Krąg poszukiwań się zawęził. Świadek nie musiał pamiętać koloru kurtki, fryzury czy rysów twarzy. Wystarczyło jedno słowo – marynarz. Milicjanci skontaktowali się z Wojskową Komendą Uzupełnień. Trzeba było ustalić, który z wojskowych związany z okolicą przebywał wtedy na przepustce. Odpowiedź była wyjątkowo konkretna. Jedno nazwisko. Anatol Firsowicz. To był przełomowy moment śledztwa. Zamiast kolejnych hipotez pojawił się człowiek, którego można było znaleźć, przesłuchać i sprawdzić.
A czas działał na korzyść śledczych. Od zabójstwa minęły zaledwie godziny, nie lata. Kurtka, mundur i powrót na miejsce zbrodni. W późniejszych opisach sprawy pojawił się jeszcze jeden charakterystyczny element. Męska ortalionowa kurtka znaleziona w pobliżu ciała Barbary. Według relacji należała do Firsowicza, a on sam miał wrócić w okolice miejsca zbrodni próbując odzyskać zgubę. Właśnie wtedy nadal ubrany w marynarski mundur miał ponownie zwrócić na siebie uwagę mieszkańców. 3 listopada 1977 roku nazwisko Firsowicza znalazło się na szczycie listy podejrzanych.
Funkcjonariusze ruszyli do widowa. Były milicjant Bolesław Niewiński wspominał po latach, że radiowóz natknął się na Firsowicza idącego drogą. Był w mundurze, nie uciekał i nie próbował walczyć z milicją. Został aresztowany. Śledczy mieli już podejrzanego. Teraz potrzebowali powiązać go ze śmiercią Barbary. Pies podjął trop. Kiedy milicjanci dotarli do domu Firsowicza mieli już poważne podejrzenia, ale potrzebowali czegoś więcej niż munduru, zeznań świadków i powrotu na miejsce zbrodni. Wtedy do akcji wszedł pies służbowy.
Zwierzę podjęło zapach zabezpieczony na miejscu zabójstwa Barbary i rozpoznało go jako zapach związany z Firsowiczem. Dla śledczych był to kolejny sygnał, że trafili na właściwego człowieka. Potem, podczas przeszukania domu jego rodziców, znaleziono sznurek, idealnie pasujący do tego, którym została uduszona Barbara. W realiach końca lat 70. takie dowody miały ogromne znaczenie. Nie było profilu genetycznego, nie dało się pobrać śladu biologicznego i wrzucić wyniku do ogólnopolskiego systemu, by po chwili otrzymać wynik. Dochodzenie składało się z mniejszych elementów. Kto był widziany w pobliżu? Kto miał możliwość znaleźć się na miejscu? Co zostawił?
Co miał przy sobie? Co można było zabezpieczyć w domu? W przypadku Barbary tych elementów zebrało się sporo. Firsowicz przyznał się do zabójstwa. Mógł próbować ograniczyć sprawę do jednej nocy i jednego czynu. Tak się jednak nie stało. W toku śledztwa padło nazwisko Teresy Olszowy, a 22 listopada Firsowicz napisał do prokuratora list, w którym przyznał się także do zabójstwa nastolatki w Siemiatyczach. Później podał jeszcze jedno nazwisko. Antonina Weremiejuk. Styczeń 1971 roku. Stuk siana na polu i zając we wnękach.
Nie był to dramatyczny manifest ani próba stworzenia legendy wokół własnej osoby. Z zachowanego fragmentu wynikało raczej, że informował Pierwszą zabił w wieku 14 lat. Śledczy musieli teraz zrobić coś więcej niż tylko spisać zeznania i uznać przyznanie się Firsowicza. Trzeba było sprawdzić czy jego wersja pasowała do starych akt, miejsc, czasu i dowodów.
Zaczęły się wizje lokalne i odtwarzanie tras sprzed lat. Odwiedziny miejsc zbrodni Najbardziej niezwykły był powrót do stycznia 1971 roku. Firsowicz opisał dokładnie stuk siana, drogę i sposób zwabienia Antoniny. Tak, chodzi o zająca. Jego relacja łączyła się z tym, co milicjanci widzieli wtedy na śniegu. Z tropami dwóch osób, prowadzącymi w pole i śladem, który od stogu jest już tylko jeden. Po 6 latach elementy, które wcześniej były jedynie podejrzeniami, zaczęły tworzyć spójną całość.
W sprawie Teresy 5 kwietnia 1978 roku przeprowadzono szczegółową wizję lokalną. Firsowicz pokazał trasę, którą szedł w Siemiatyczach, miejsce, w którym zauważył dziewczynę i opisał moment ataku. Ze względu na napięcie i obawę przed samosądem, zabezpieczenie wizji lokalnych było wyjątkowe. Zaangażowano do nich jednostki ZOMO oraz miejscowych milicjantów. To pokazuje jak bardzo te zbrodnie żyły w lokalnej społeczności. Zaginięcie Teresy uruchomiło długie poszukiwania, w którym brali udział mieszkańcy. A teraz człowiek podejrzany o jej zabójstwo wrócił na miejsce w otoczeniu funkcjonariuszy. Śledztwo nie dotyczyło już tego, kto zabił.
Teraz chodziło o udowodnienie trzech zbrodni przed sądem i ocenę odpowiedzialności człowieka, który pierwszej z nich dopuścił się jeszcze jako nieletni. Prokurator żądał kary śmierci. Proces zakończył się 14 stycznia 1980 r. przed Sądem Wojewódzkim w Białymstoku. Firsowicz odpowiadał za trzy zabójstwa. Prokurator domagał się kary śmierci. O taką karę zabiegali również bliscy ofiar. Jednym z najważniejszych elementów postępowania były opinie psychiatrów. Firsowicz przed wyrokiem przebywał m.in. na oddziale psychiatrycznym aresztu w Grodzisku Mazowieckim.
Biegli stwierdzili, że w czasie popełniania przypisanych mu czynów miał w znacznym stopniu ograniczoną zdolność rozumienia ich znaczenia oraz kierowania swoim postępowaniem. W ówczesnym języku prawnym był to niezwykle istotny wniosek. Nie oznaczał uniewinnienia i nie oznaczał, że Firsowicz nie wiedział co robi. Oznaczał, że jego zdolność oceny i kontroli zachowania była według ekspertów poważnie ograniczona, a sąd musiał uwzględnić to przy wymiarze kary. Jedna z później cytowanych opinii wskazywała też, że nie wymagał intensywnego leczenia. Ale w razie skazania powinien przebywać na oddziale przeznaczonym dla więźniów z zaburzeniami psychicznymi. Ogłoszono wyrok.
25 lat pozbawienia wolności oraz 10 lat pozbawienia praw publicznych. Informację o wyroku podała polska agencja prasowa, a następnego dnia przedrukowały ją gazety. W głosie wielkopolskim znalazła się krótka notatka zatytułowana wyrok w procesie zabójcy trzech dziewcząt. Prasa przypominała, że po zabójstwie Barbary sprawcę bardzo szybko ujęto i dopiero w toku śledztwa przyznał się do dwóch wcześniejszych zbrodni. Firsowicz trafił do zakładu karnego w Strzelcach Opolskich. Ćwierć wieku zapisane w wyroku nie oznaczało jednak, że Firsowicz rzeczywiście spędzi za kratami 25 lat.
Druga szansa czy zbyt krótka kara? Ćwierć wieku zamieniło się w kilkanaście lat. 27 kwietnia 1994 roku Anatol Firsowicz został warunkowo zwolniony z Zakładu Karnego w Strzelcach Opolskich. Z późniejszych opracowań treści uzasadnienia warunkowego zwolnienia wynikało, że w więzieniu zachowywał się dobrze, był oceniany pozytywnie, korzystał z przepustek i wracał z nich w terminie. Administracja widziała w nim więźnia zdyscyplinowanego, deklarującego krytyczny stosunek do swojej przeszłości i posiadającego plany na życie po opuszczeniu więzienia.
Trzy zabójstwa. Wiele osób może uznać, że liczba dobrych ocen w więzieniu nie powinna mieć znaczenia, ale sąd penitencjarny miał ocenić to według obowiązujących przepisów, a nie według nastrojów społecznych. Prawo przewidywało warunkowe zwolnienie, a sąd z tej możliwości skorzystał. Firsowicz także. Dla mieszkańców miejsc, w których zginęły Antonina, Teresa i Barbara, był to szok i poczucie niesprawiedliwości, a ta decyzja nie oznaczała społecznego przebaczenia. Gdy Firsowicz wrócił do rodzinnego widowa, szybko przekonał się, że ludzie pamiętali. Powrót do widowa
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podajemy opowieść o Anatoli Firsowiczu, który zabił trzy dziewczyny w latach 1971-1976.
Opisane są okoliczności zabójstwa 10-letniej Antoniny Weremiejuk w styczniu 1971 roku.
Podano szczegółowe okoliczności zabójstwa 14-letniej Teresy Olszowy w sierpniu 1976 roku.
Opisane są okoliczności zabójstwa 19-letniej Barbary Iwaniuk w listopadzie 1977 roku.
Opisane są okoliczności aresztowania Firsowicza i jego procesu przed Sądem Wojewódzkim w Białymstoku.
Opisane są okoliczności warunkowego zwolnienia Firsowicza z więzienia i jego powrotu do Widowa.
Podano debatę nad kwestią drugiej szansy dla Firsowicza oraz jej konsekwencje dla społeczności.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Anatol Firsowicz, znany jako „Dusiciel z Podlasia”, po raz pierwszy zabił, gdy sam miał zaledwie 14 lat. Jego ofiarą padła dziesięcioletnia Antonina Weremiejuk.Przez kolejne lata Firsowicz pozostawał poza podejrzeniem. Później zamordował jeszcze dwie młode kobiety. Ostatnia zbrodnia doprowadziła milicję do sprawcy.Jak nastolatek zdołał przez lata ukrywać swoją pierwszą zbrodnię? Co zdradziło go po sześciu latach? I dlaczego mimo żądania kary śmierci ostatecznie wyszedł na wolność?🎧 Jeśli interesują Cię prawdziwe zbrodnie, podcasty kryminalne, psychologia mordercy i głośne sprawy kryminalne, ten materiał jest dla Ciebie.📺 Subskrybuj kanał, by nie przegapić kolejnych historii opartych na prawdziwych wydarzeniach.Subskrybuj nasz kanał 👉🏻 / @crimeinvestigationpl Zapoznaj się z naszymi programami na 👉🏻 https://www.crimeinvestigation.pl/ Obserwuj CRIME+INVESTIGATION na Facebooku 👉🏻 / crimeinvestigationpolsat Obserwuj CRIME+INVESTIGATION na Instagramie 👉🏻 / crimeinvestigationpolsat Naszą stację znajdziecie tu:POLSAT BOX 32/80CANAL+ 227VECTRA 710NETIA 97INEA 307ORANGE 42/463TOYA 354PLAY (MEDIABOX) 116PLAY (HORIZON/ 4K BOX) 405PLAY TV BOX 404T-Mobile (Magenta TV) 518Crime+Investigation Polsat to najchętniej oglądana w Polsce telewizja True Crime! Wejdź z nami do świata autentycznych zbrodni w poszukiwaniu prawdy, sprawiedliwości i lepszego zrozumienia przestępczych zachowań. Każda podróż ma charakter osobisty i emocjonalny, w której głos zabierają śledczy, specjaliści i osoby najbardziej dotknięte daną sprawą. Flagowe produkcje to m.in. "Opowiem ci o zbrodni", "Polskie zabójczynie" czy „Dożywotniacy”.