Klęska Panter nad Czarną Nidą
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 🔶PATRONITE.PL🔶https://patronite.pl/PodcastwojennehistorieAlbo postawić nam symboliczną kawę w serwisie 🔷BUYCOFFEE.TO🔷https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie
Tak... Pod Kielcami funkcjonuje lokalna grupa działania Perły Czarnej Nidy czy Stowarzyszenie Miłośników Historii i Militariów Salamandra. Ludzie tacy jak pan Konrad Maj dbają o pamięć o przeszłości. Badają, analizują, co wydarzyło się w styczniu 1945 roku pod Kielcami i trzeba powiedzieć, że mają imponujące rezultaty. Bo to nie tylko dbanie o pomniki, to nie tylko pielęgnacja czy odtwarzanie wybranych dzieł fortyfikacyjnych, to nie tylko krzewienie historii, ale akurat pod Morawicą. Już na przełomie XX i XXI wieku zawiązały się relacje także z byłymi kombatantami niemieckiej 16 Dywizji Pancernej, którzy z tego piekielnego kotła wychodzili.
Miejscowi badacze nawiązali relacje z kombatantami Armii Czerwonej, Wehrmachtu, co pozwoliło pozyskać rewelacyjne materiały od naocznych nie tylko świadków, ale wykonawców, realizatorów tamtych zdarzeń. Do Polski zaczęli przyjeżdżać Byli pancerniacy niemieckiej 16 Dywizji Pancernej. Na cmentarzu koło miejscowości Radomice stanął nawet tzw. Krzyż Pojednania. Niesamowita sprawa, że ludzie, którzy byli tu kiedyś okupantami i członkami armii, która dokonała agresji na nasze państwo, po kilkudziesięciu latach wrócili, aby nawiązać zupełnie nowe relacje z miejscową społecznością. A ludzie tacy jak pan Konrad May mogli spisać ich relacje, mogli pogłębić swoją wiedzę na temat wydarzeń, do jakich doszło w styczniu 1945 roku, co miało fundamentalne znaczenie, bo przecież w zakresie strony niemieckiej cała masa dokumentów z tej bitwy nigdy nawet nie powstała, bo kiedy mieli je opisać, kto miał je stworzyć.
kiedy wychodzili z okrążenia. Więc dzięki pracy miejscowych pasjonatów mamy dzisiaj do dyspozycji nie tylko świetnie zorganizowane trasy wycieczkowe, miejsca pamięci, ale także mamy całą serię publikacji, analiz. Tu na plan pierwszy wysuwa się najnowsza książka Konrada Maja tropem jednej z największych bitew pancernych na ziemiach polskich styczeń 1945. Historia pozostałości pamięć z 2021 roku. w której mamy m.in. zawarte rewelacyjne wspomnienia niemieckich pancerniaków z owego pamiętnego boju. Owe wspomnienia doskonale pokazują, jak na polu walki systemowe zagadnienia decydują o wszystkim.
Posypała się ich systemowość. Każdy batalion i każdy pułk walczył osobno. To zabiło Niemców, to doprowadziło ich do szybkiej klęski, w tym do klęski batalionu Panter z 16 Dywizji Pancernej. I Konrad Maj w swojej publikacji o jednej właśnie z największych wbitew pancernych na ziemiach polskich. Zebrał wspomnienia niemieckich weteranów, zebrał wspomnienia kombatantów z batalionu Panter, którzy powrócili do Polski na przełomie XX i XXI wieku. Przyjeżdżali w ramach kolejnych dni pojednania, opowiadając o tym, co wydarzyło się z ich batalionem, z ich pułkiem i dlaczego spotkała ich największa klęska w całej wojnie. Nigdy wcześniej w otwartej bitwie, bo nie mówimy o okrążeniu, ale nigdy wcześniej w otwartej bitwie tak szybko niemieckie pododdziały pancerne nie zostały rozbite przez nieprzyjaciela.
I niezwykle ciekawe wspomnienia, które do biegu wprowadził Konrad May, pozostawił Klaus Werner, porucznik dowódca drugiej kompanii drugiego pułku pancernego, a więc kompanii Panther. I Werner wspominał tak. W grudniu 1944 roku nastąpiła kolejna zmiana miejsca, trochę dalej na zachód, ale jeszcze niewystarczająco daleko, jak się potem okazało. Pułk, czyli Pułk Pancerny 16 Dywizji Pancernej przeniósł się w okolice wsi Radomice i Komórki. Radomice i Komórki, tu tytułem wyjaśnienia, to są wsie bezpośrednio na wschód od Morawicy, bezpośrednio na wschód od osi szosy Chmielnik-Morawica-Kielce. A zatem widzimy, że w grudniu 1944 roku niemiecki 1.
I w tej relacji, którą przekazuje nam Konrad Maj, relacji Klausa Wernera, możemy przeczytać dalej. Te rozkazy, to znaczy w zakresie prac polowych, budowlanych, nie pochodziły ani z dywizji, ani z korpusu. One pochodziły z dowództwa armii, a być może nawet z dowództwa naczelnego. Przez te rozkazy wszyscy kleli, na czym świat stoi, ale one i tak musiały być wykonane. Do tego doszedł jeszcze demontaż akumulatorów z czołgów, które zostały zapakowane do samodzielnie wykonanych skrzyń i przeniesione do kwater, aby uchronić je przed zimnem. I w ten sposób, obok codziennej, zgodnej z rozkazem służby dla oficerów i żołnierzy, było naprawdę dużo pracy. Wszyscy codziennie zadawali sobie pytanie. Jak długo jeszcze będzie trwała ta próba wytrzymałości nerwów? W militarnych planach działania i rozkazach dotyczących szkolenia ciągle zwracano uwagę na nieprawdopodobnie dużą przewagę powietrzną przeciwnika.
nie mówiąc już o czołgach Panzer IV, nie jest w tych warunkach przeciwnikiem, którego Rosjanie mogliby się specjalnie obawiać, kiedy sami przyjmują walkę w defensywie. I dalej według relacji niemieckiego oficera, którą przytacza Konrad Maj. W końcu pomyślałem, wydostaniemy się z tej pułapki na myszy i nawiążemy łączność z pułkiem. Gdy na moście dotarłem do Martina, powiedziałem, że dostaliśmy rozkaz, aby zebrać się w punkcie dowodzenia pułku, który znajdował się w lesie pomiędzy Komórkami a Radomicami. Wkrótce mieliśmy się dowiedzieć w jakiej jesteśmy sytuacji. Zmiana brzegu rzeki odbyła się bez zakłóceń, ale ledwie przeszliśmy na drugą stronę i znaleźliśmy się na zachodniej stronie komórek, przez które mieliśmy jechać, aby dotrzeć do punktu dowodzenia pułku dostaliśmy się pod ciężki ogień radzieckich czołgów. Nasze przypuszczenia sprawdziły się. Rosjanie uderzyli na nasze skrzydło i siedzieli nam już na plecach.
Niektóre były obezwładnione i niszczone, zanim jeszcze zbliżyły się do rzeki. Inne zakopywały się w zabagnionym terenie. Wreszcie część wjeżdżała do rzeki, szukano brodów, starano się przejechać po lodzie, a kiedy lód pękł, szukano, jak powiedziałem, brodów, czyli starano się forsować przeszkodę wodną po dnie. Konrad Maj w swojej książce tropem jednej z największych bitew pancernych na ziemiach polskich styczeń 1945 roku przytacza relacje świadków, mieszkańców tych okolic. że na szerokości, czy raczej na długości jednego kilometra czarnej Nidy stało potem kilkadziesiąt niemieckich wraków. Czołgów, transporterów, samochodów. Niemcy ostatecznie na piechotę sforsowali czarną Nidę.
Przebieg bitwy pancernej pod Kielcami, dramatyzm, rozbicie w chaotycznych walkach dwóch niemieckich dywizji pancernych, batalionu Tygrysów, kompanii Elefantów skutkowało i skutkuje po dzień dzisiejszy tym, że to teren pełen pamiątek po tej dramatycznej bitwie. I to fantastyczna sprawa, że są takie organizacje jak Lokalna Grupa Działania Perły Czarnej Nidy, że tacy pasjonaci jak pan Konrad Maj prowadzą zakrojone na szeroką skalę badania, które potem skutkują na swój sposób zdumiewającymi, wyjątkowymi osiągnięciami, bo mało gdzie, jeżeli gdziekolwiek, można się w Polsce pochwalić krzyżem pojednania, który ufundowali... Byli weterani niemieckiej dywizji pancernej, nawiązując po latach już przyjazne relacje z miejscową polską ludnością.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie
🔶PATRONITE.PL🔶https://patronite.pl/Podcastwojennehistorie
Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie 🔷BUYCOFFEE.TO🔷
https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie