Jak komuniści przejęli władzę w Polsce? Wybory 1947
Po sfałszowanym referendum z 1946 roku wybory parlamentarne z 1947 roku były dla wielu Polaków ostatnią nadzieją na zachowanie przez Polskę choćby częściowej suwerenności. Jak wyglądały wybory w 1947 roku? Dlaczego komuniści zdecydowali się je przeprowadzić i jak sfałszowano ich wyniki? Przyjrzymy się także sytuacji Stanisława Mikołajczyka i PSL, amnestii, która pomogła złamać powojenne podziemie, oraz przejęciu pełnej kontroli nad Sejmem. Opowiemy również o ucieczce Mikołajczyka z Polski i o nadziejach części społeczeństwa na wybuch III wojny światowej. Gościem podcastu był historyk Bartosz Wójcik z Muzeum Historii Polski.
Protokoły miały zostać od razu przesłane do Komisji Centralnej. Ten ostatni przepis już podczas referendum dał komunistom narzędzie do przeprowadzenia fałszerstw na dowolną skalę. Zwycięstwo komunistów w wyborach było w tej sytuacji przesądzone. Ale nie był to jedyny cel władzy ludowej. Sprawa będzie szła nie o zwykłą walkę wyborczą, lecz o organizacyjne i polityczne zlikwidowanie PSL. Mówił na posiedzeniu KC PPR Hilary Mintz. Cel minimum? PSL miał wyjść z tej rozgrywki z połamanymi kośćmi. Mikołajczyk przynajmniej oficjalnie zastraszyć się nie dał. Na kolejne groźby Gomułki i innych aparatczyków odpowiedział.
Straty organizacyjne są duże, ale są i straty moralne. Wici odmaszerowały na stanowisko obserwatora. ZNP odmaszerował do obozu przeciwnego. Przyznawał Mikołajczyk. Opozycja wobec niego w PSL była coraz silniejsza. Należeli do niej Wycech i Kiernik, ale też brat legendy ludowców, Wincentego Witosa, Andrzej. Nie tylko PSL nie chciało bloku. PPS wcale nie była jeszcze wtedy jedynie przybudówką PPR. Spora część jej działaczy również stawiała duży opór i to włącznie z premierem Edwardem Osóbką-Morawskim. Dzisiaj można powiedzieć, że były momenty, kiedy zdawało się, że nie dojdzie do współpracy z PPS, że PPS nie pójdzie na blok na warunkach przez nas proponowanych.
Mówił kilka miesięcy później Gomułka. Komuniści działali jednak bardzo zdecydowanie. Szef PPR, ówczesny wicepremier, nakazał cenzurze wyciąć przed publikacją połowę przemówienia Osóbki Morawskiego. Inaczej mówiąc, Gomułka ocenzurował własnego szefa. Komuniści użyli też innych, dobrze już znanych narzędzi, by zmusić socjalistów do posłuszeństwa. Ostatecznie opór został złamany i socjaliści przystąpili do bloku wyborczego. A 26 listopada 1946 roku PPR i PPS podpisały umowę o jedności działania. Wśród wspólnych postulatów znalazło się oczywiście zwalczanie ideologii antysowieckiej i reakcyjnej, a także poparcie dla akcji Służby Bezpieczeństwa.
Komuniści rozprawili się też ze stronnictwem pracy. Politycznymi zabiegami i naciskami, między innymi zakazem zwołania kongresu, doprowadzili do tego, że Karol Popiel wraz z większością zarządu postanowił zawiesić działalność. Z niezależnych ugrupowań na scenie politycznej pozostało już tylko PSL. Na nim mogło się teraz skupić oko czerwonego Saurona. Część druga. Komunistyczna ośmiornica i polski Führer. Armie komunistycznego Mordoru były gotowe pod koniec lata. PPR była już zdecydowana, iż na żadne kompromisy, które mogłyby podważyć jej hegemonię, nie pójdzie. Gdy toczyły się różnego rodzaju rozmowy, Państwowy Komitet Bezpieczeństwa, zgrywając działalność terrorystyczną z propagandową, szykował długofalowy i wielofazowy plan akcji, której finałem miały być wybory.
W praktyce to sowieccy towarzysze nadzorowali wszystko, co działo się w Polsce. Warto dodać, że rósł też aparat partyjny. W grudniu 1946 roku PPR liczyła już ponad 550 tysięcy członków, a PPS, nadal w sporej masie niezależna, liczyła niemal 440 tysięcy osób. Sygnał do walki został wysłany 13 września. Wówczas to PPR i złamana PPS przedstawiły ludowcom ultimatum. Pytamy, czy akceptujecie nasze propozycje bloku wyborczego? Czy też chcecie w Polsce rozpalić walkę wyborczą ku ucieszy obrońców i opiekunów Niemiec, wtedy gdy Polsce bardziej niż kiedykolwiek potrzeba jedności? Oto pytania, które wam stawiamy.
De facto zaczęła się jednak we wrześniu. Już dwa dni po tym, jak ludowcy odmówili wstąpienia do bloku, struktury wojewódzkie PPR otrzymały instrukcję z centrali. W okresie poprzedzającym wybory przeprowadzić bardzo ostrą i nieprzebierającą w środkach kampanię propagandową. Na wszelkich zebraniach politycznych i w prasie ustawicznie podkreślać, że PSL prowadzi propagandę antyradziecką. Odmawiać wszelkiej współpracy z członkami PSL w terenie. Uchwalać rezolucję, że ogromna większość narodu domaga się rozwiązania PSL, a zwłaszcza ustąpienia jego reakcyjnego kierownictwa z Mikołajczykiem na czele. Przy każdej okazji komuniści opluwali PSL i jego liderów. Gomułka podczas jednego z wieców nazwał nawet Mikołajczyka polskim Führerem.
Ale to i tak były najłagodniejsze sposoby walki wyborczej. Nieoczekiwanie, najsilniejszy oręż propagandowy komuniści otrzymali od szefa dyplomacji USA. Tak, tak, Stanów Zjednoczonych. Na początku września JF Burns wygłosił w Stuttgarcie przemówienie, w którym zakwestionował nienaruszalność polskiej granicy zachodniej. Woda na młyn komunistów. PPR w całym kraju zorganizowała wiece protestacyjne. Główne przesłanie? Polityka Mikołajczyka i PSL-u, cieszącego się wsparciem mocarstw zachodnich, godzi w podstawowe interesy Polski. Obca agentura. Zdrajcy. Te słowa padały nagminnie. Ludowcom nie dano prawa do wyjaśnienia czy obrony. Nie dopuszczono ich do wieców, a pisane przez nich protesty przeciw wystąpieniu Byrnsta były konfiskowane przez cenzurę.
Najgłośniejszą demonstrację władza zorganizowała w Warszawie. W stolicy odbyły się dwa wiece. Pierwszy pod ambasadą amerykańską, drugi pod siedzibą PSL-u. To tu doszło do eskalacji. Tłum wybijał szyby i zdemolował lokal ludowców. Komułka uznał atak za akt praworządności. Tak, tak. Praworządności. To, co zostało dokonane w Warszawie, wybicie szyb, a nawet zdemolowanie lokalu, to według naszych pojęć mieści się w ramach praworządności. Nie było szkodliwe i nie jest szkodliwe to, co uderza w naszą reakcję, nawet takimi metodami, jeżeli to uderzenie jest masowe. Słowa przywódcy PPR można było traktować jako wskazówkę.
Niedoróbka została natychmiast naprawiona. Anders został pozbawiony obywatelstwa osobną uchwałą. Konspiracja to był chleb powszedni Polaków przez sześć lat wojny i okupacji. Dwa lata po wyzwoleniu ludowcy praktycznie musieli wrócić do tego codziennego w czasie wojny sposobu działania. PSL zmienia taktykę i daje instrukcje na przechodzenie do podziemia. Jak również nie robią większych zgromadzeń. Zwykle narady po kilku ludzi, przeszli do szeptanej propagandy. Czasem naszych towarzyszy to myli i twierdzą, że PSL albo nie istnieje, albo nic nie robi. Pisali działacze PPR ze Szczecina. Ludowcy właściwie nie mieli wyboru. Na przełomie 1946 i 1947 roku w więzieniach siedziało 147 kandydatów z list okręgowych i 15 z listy państwowej.
Ale przede wszystkim było pierwszą na tak masową skalę, nie licząc okresu okupacji, lekcją zachowań sprzecznych z własnymi przekonaniami. Społeczeństwo okazało się oporne na ten sposób edukacji. PSL-owi udało się zebrać wyniki z niespełna 1300 obwodów, czyli około 1 czwartej. Po podliczeniu wyszło ludowcom, że dostali około 69% głosów. I raczej nie pomylili się w liczeniu. Wystarczy rzucić okiem na tajny raport KC PPR w sprawie wyborów. Spodziewaliśmy się bardziej dodatnich wyników, zwłaszcza w okręgach przemysłowych. Ogólnie biorąc na całym obszarze Polski padło około 65% głosów na listy PSL. Wpływy PSL okazały się specjalnie silne w rdzennej Polsce.
Wybory to taka szkatułka. Wchodzi Mikołajczyk, wychodzi Gomułka. Komentowała warszawska ulica. A jak to wyglądało w praktyce? W celu zachowania pełnej konspiracji, Bierut wraz z kierownictwem PPR zarządził podjęcie dodatkowych kroków, a mianowicie zamianę urn wyborczych w niektórych obwodach, podrzucanie do urn kart do głosowania, a w niektórych komisjach, gdzie nie było mężów zaufania z partii Mikołajczyka, przygotowanie dwóch egzemplarzy protokołów. W jednym z nich miało nie być danych liczbowych. Protokół bez liczb miała następnie otrzymać trójka z PPR w celu wpisania odpowiednich danych. Czytamy w raporcie pułkownika Pałkina do ministra bezpieczeństwa państwowego ZSRR.
Już w trakcie pierwszego sejmowego przemówienia Bezogródek oświadczył, że wybory zostały sfałszowane. Wbrew okrutnemu zastraszeniu, naród polski wykazał swoją dojrzałość polityczną. My reprezentujemy naród. Wy reprezentujecie tylko uzbrojoną garstkę, która zapewniła Wam miejsce na tej sali. Mikołajczyk dodał też, że będzie dążył do unieważnienia wyborów, a Sejm nie jest uprawniony do uchwalenia Konstytucji. W innych przemówieniach wielokrotnie jeszcze wracał do kwestii zasadniczych. Tam, gdzie PPR trzyma i kieruje siłą policyjną, tam nie ma miejsca na prawa człowieka, swobodę, przekonań politycznych, wolność słowa i zgromadzenia. Nie ma miejsca na niezależność. Nie ma demokracji.
Tak, tak. Amnestia. Amnestii nie należy więc oceniać jako wspaniałomyślności władzy ludowej okazanej zbrodniarzom faszystowskim, lecz trzeba w niej widzieć potężny cios zadany reakcji. Amnestia ułatwiła zniszczenie większości podziemnych ogniw organizacyjnych reakcji, a przez to samo osłabiła ją, wzmocniła i podniosła prestiż demokracji. To były, jak mówił Gomułka podczas plenum KC PPR, rzeczywiste cele. Sejm uchwalił ustawę 22 lutego. Za ustawą głosowali wszyscy posłowie. Pragniemy, by w tym umęczonym kraju wreszcie zapanował spokój. Mówił Ludowiec Korboński, mimo że PSL miał do ustawy sporo uwag.
Moim zdaniem organizacja powinna niedługo pójść spać, popaść w stan letargu. Trudno wróżyć, jak długo ten okres letargu będzie trwał. Wiem jednak, że po każdym śnie organizm jest wypoczęty, zdrowy i silny. Mówił jeden z działaczy PSL-u i były żołnierz Batalionów Chłopskich. A komuniści nie zasypiali gruszek w popiele. Powołana została Państwowa Komisja Bezpieczeństwa, która miała za zadanie koordynować działanie aparatu represji, milicji, bezpieki i wojska przeciw ludowcom. Znów nasiliły się aresztowania, a bojówki PPR-u mordowały skrytobójczo działaczy stronnictwa. Wszechogarniające poczucie klęski łączyło wówczas wszystkich, którzy marzyli o niepodległej Polsce.
Nie macie pojęcia, jak cały naród się modli. Kościoły są przepełnione i po dziesięć mszy świętych odprawia się dziennie i stale pełno. Tak prosi naród o wojnę. Czytamy w liście wysłanym z robotniczej łodzi. Militarne rozstrzygnięcia to były jednak tylko pobożne życzenia. Na świecie nikt ich nie chciał. Nadchodził co prawda czas wojny, ale zimnej, a Europę przedzieliła już żelazna kurtyna. Komuniści mogli spokojnie dokończyć dzieła. Wróg klasowy. Tę ideę już w kwietniu 1947 roku przedstawił Gomułka na posiedzeniu PPR. Do wrogów zaliczył górną warstwę chłopów średniaków, cały kler oraz pokaźną część tzw. świata nauki i inteligencji.
W wypadku potwierdzenia się autentyczności postawić w stan oskarżenia Mikołajczyka pod zarzutem zdrady stanu. Postanowił już w czerwcu Komitet Centralny PPR. Pretekstem było zatajenie przed rządem dokumentu dotyczącego polskiej granicy zachodniej, jaki miał dostać Mikołajczyk od brytyjskiego dyplomaty. Tydzień później polscy komuniści otrzymali parawkę z Moskwy od samego Mołotowa. Została zaakceptowana nasza linia wobec Mikołajczyka, referował Berman. Polskim komunistom na przeszkodzie stanęła jednak sytuacja w innych demoludach. To wówczas na Węgrzech oficjalnie oskarżono premiera, a w Bułgarii podczas obrad Sejmu aresztowano przywódcę Stronnictwa Ludowego. Wobec zbieżności tej sprawy ze sprawą Węgier i Bułgarii należy odłożyć ją do październikowej sesji sejmowej, poinformował Berman.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Po sfałszowanym referendum z 1946 roku wybory parlamentarne z 1947 roku były dla wielu Polaków ostatnią nadzieją na zachowanie przez Polskę choćby częściowej suwerenności.
Jak wyglądały wybory w 1947 roku? Dlaczego komuniści zdecydowali się je przeprowadzić i jak sfałszowano ich wyniki? Przyjrzymy się także sytuacji Stanisława Mikołajczyka i PSL, amnestii, która pomogła złamać powojenne podziemie, oraz przejęciu pełnej kontroli nad Sejmem. Opowiemy również o ucieczce Mikołajczyka z Polski i o nadziejach części społeczeństwa na wybuch III wojny światowej.
Gościem podcastu był historyk Bartosz Wójcik z Muzeum Historii Polski.