Analiza recenzji Prostracji czytadła "Wirus?"
Szanowni Państwo, dzisiaj zmierzymy się z literaturą najwyższych lotów i zadamy sobie pytanie, czy naczelne internetowe krytyczki literatury potrafią w ogóle czytać ze zrozumieniem.Film oparty na filmie Prostracji: • "WIRUS" JEST GORSZY NIŻ APOKALIPSA do którego szczerze i serdecznie zapraszam.
Książki są absolutnie dla ludzi mądrych, a nie dla takich idiotek. I szachmat prostracjo, Julio. Więc zobaczymy, czy prostracja słusznie hejtuje książkę Panny Anny Widawskiej, czy też popełnia błąd. Przejdźmy zatem do meritum, do momentu, kiedy prostracja zaczyna tę książkę czytać. Okej, zacznijmy od początku. Główną bohaterką tej książki jest Ann Dorcia. I jeśli zastanawiacie się, dlaczego takie dziwne imię ma ta bohaterka, to dlatego, że autorka tej książki, Anna Widawska, tak się podpisuje na Instagramie.
I tutaj muszę w prostacji przerwać. Proszę Państwa. To, że dziewczyna podpisuje się na Instagramie jakimś pseudonimem i tak samo ma jej bohaterka na imię, to nie jest powód tego, że ta bohaterka ma tak na imię, prawda? Imię Andorcia jest tutaj ewidentnym nawiązaniem do sztuki teatralnej Maxa Fryscha pod tytułem Andora właśnie. I będę Państwu udowadniał to w kolejnych minutach. O czym jest Andorra Maxa Frischa? Krótko mówiąc o odrzuceniu jednostki przez społeczeństwo. Nie będę wchodził w szczegóły, ale generalnie Jest to o tym, jak społeczeństwo odrzuca jednostkę za to, że jest inna, że nie dopasowuje się, że jest po prostu...
Znacie na pewno ten typ bajonicznego bohatera, prawda? Który nie potrafi dopasować się do społeczeństwa i zostaje odrzucony. Zatem, imię Andorra to nie jest artystki Anny Widawskiej poczucie wyższości czy chęć wpisania się w literaturę, tylko to jest nawiązanie, aluzja symboliczna do tekstu wielkiego szwajcarskiego dramaturga. Jedźmy zatem dalej. To jest zajebisty jej self-insert, ponieważ ta bohaterka, która jest na okładce, wygląda tak jak ona. Ta bohaterka tej książki nazywa się tak jak ona na Instagramie i ma psa, dokładnie takiego samego psa, jakiego ma autorka tej książki.
Tu będzie dużo cytatów w tej recenzji, bo jak ja nie będę tego cytować, to wy nie zrozumiecie, dlaczego ja jestem taka aż zdenerwowana. W spokojnym mieście, gdzie dni płynęły beztrosko, znajdowało się liceum, które stało się miejscem przerażającej tragedii. Nazywam się Andorcia, jestem zwykłą, niepozorną uczennicą. Mam czarne, długie włosy, które zawsze noszę rozpuszczone. Moje oczy do niedawna były pełne życia i energii, a mój uśmiech zawsze rozjaśniał każde pomieszczenie. Po pierwsze, robisz wszystko, żeby mnie nie zaciekawić tą książką. Dlaczego miałabym czytać książkę o tym, że jakaś typiara obsami zaczyna ją od opisywania tego, jakie ma włosy? To nie jest interesujące. I tutaj znowu przerwę, gdyż jej czarne rozpuszczone włosy, czy to nie jest symbol pewnej autentyczności, pewnego wyjścia poza schemat znowuż, prawda?
Czy te czarne włosy nie przypominają nam Wednesday Addams z wiadomego serialu, czy też filmu wcześniejszego, czy książki? Czyli osoba, znowu bohater bajroniczny, który nie chce się wbić w ramy społeczeństwa. Tutaj cały czas ta Andorcia nam próbuje Po drugie, kto o sobie mówi w sposób, mój uśmiech zawsze rozjaśniał każde pomieszczenie? What the fuck? Oj tam, oj tam, powiedziało jej się. Kto tak mówi o sobie, to już jest jakiś taki level samomiłości, który jest porównywalny z ustawianiem swojego własnego zdjęcia na tapecie.
Istnieje taki koncept jak deść meteorów i... Nie, no muszę przerwać. Pamiętajcie cały czas państwo, co wam powiedziałem. Ona już jest zakażona tym wirusem, prawda? Dlatego słyszę te piski w uszach. Ona już to mówi na samym początku. Jeżeli czytamy to w ten sposób, jak prostracja na tej powierzchni, to tego nie dostrzegamy. Ale jeżeli doczytałabyś książkę dalej, to nagle wszystko staje się jasne. Ona już jest zakażona. Ona już... Dziwnie działa. Dlaczego tam służby żadne nie przyjechały? Bo nikt się nie zgłosił. Ten wirus zaatakował już tych wszystkich. Nauczycielka od biologii jest zaatakowana i ona mówi, ok, tam się nic nie dzieje, prawda? Zauważcie, że to wszystko, ten wirus już ich wszystkich zainfekował. Przepraszam, okazuje się, że moja teoria, że Andorcia jest okażona tym wirusem, że nie jestem jej autorem.
I tutaj, żeby oddać cesarzowi to cesarskie To puszczę Państwu ten fragment. Moja teoria jest taka, że ten pasożyt, który się wykluł z jaja i ze śluzu, to jest właśnie ta Andorcia i ona teraz pierwszy raz jest na świecie i próbuje żyć wśród tych ludzi, funkcjonować jak normalni ludzie i zaraz ktoś się połapuje w tym, że oj, ona się zachowuje jak chat GPT. Więc ja niniejszym przepraszam Zoharet, że to też trochę moja teoria. To nie jest tak, że nie kojarzyłem tej wypowiedzi. Ja myślałem, że to ja wymyśliłem tę teorię, że ona jest właśnie zakażona i nadal twierdzę, że to jest moja teoria. Możemy dyskutować, ja zdania nie zmienię, ale tu chciałem, żeby było jasne przed wszystkimi, że pani Zoharet też miała taką teorię.
Słuchaj Andorcia, wierzysz w to wszystko? Brzmi jak jakiś dziwny film o obcych, odezwała się Alex. To jest mniej więcej to, jak Alex wygląda i w ogóle one obie, kiedy ze sobą rozmawiają. Nie lękaj się! Jestem przyjacielem! Nie skrzywdzę cię! Chodź tutaj! Podejdź do mnie! Wiesz co? Zgadzam się z tobą. Obcy pasożyty i zombie istnieją tylko w naszej wyobraźni. Powiedz to komuś, kto ma k***a siemca! Co to znaczy pasożyty istnieją tylko w naszej wyobraźni? Pasożyty istnieją, mają się zajebiście na świecie pasożyty! Nie krzycz na mnie! To chodzisz z nim na odrabaczanie, to jest wystarczający dowód na to, że istnieją pasożyty. No ale dobrze, może pani od biologii jej nie powiedziała o tym, że pasożyty istnieją. Pani od biologii się zna. Ja pierniczę, pasożyty nie istnieją!
I ciężko jest mi... Ja czuję, że najlepiej by było, jak ja bym wam tą książkę przeczytała i po prostu komentowała na bieżąco, bo ta ilość rzeczy, które tutaj zostały zaznaczone... Ja zeskanowałam pół tej książki, przysięgam. Ta książka ma 260 stron, a ja zrobiłam jakieś 120 skanów. No i generalnie one siedzą na tym angielskim, nikt nic nie robi, bo jest luźna lekcja, bo już jest maj, więc wyłączamy szkołę. Nie wiem, u mnie może luźne lekcje to były dwie ostatnie max w roku szkolnym, ale oni już w maju przestają brać się do roboty. Nic dziwnego, że potem Andorcia jest jaka jest. No i prostata to zauważa, prawda? Jak państwo słyszą. Ale nie zauważa, że to jest ukryta krytyka naszego systemu edukacji.
No jak tak można, żeby dzieciaki siedzieli w szkole? I to tej Andorcia chce nam powiedzieć, że ona jest tym oburzona. Żeby uświadomić nam, prawda, jak taki dziennikarz śledczy wyciąga te bebechy polskiej edukacji, polskiego systemu kształcenia i pokazuje nam. My się nie uczymy od maja do września. Nic się nie dzieje, tutaj filmy oglądamy, tutaj jakieś lekcje luźniejsze, bo pani główka boli, prawda? Więc tutaj ewidentnie ona chce nam pokazać, jak wiele jest tu do nadrobienia, jak wiele powinniśmy zmienić i poprawić w polskiej edukacji. Bawca jak wiemy i patrzy tej nauczycielce na ręce i na twarz i na wszystko i widzi, że ta nauczycielka kiepsko wygląda, w sensie ma jakieś przebarwienia, plamki, siniaki na rękach i twarzy.
Ale wytłumaczyłam sobie, że boli ją głowa, jest osowiała, więc może być przeziębiona i zostawiłam to. Tak, od bólu głowy ma plamy na rękach. Tak się to właśnie dzieje. Masz siniaki na twarzy od tego, że jesteś osowiały. No nieźle, nieźle, nieźle tam się kręci. Następną lekcją miała być matma. Mimo, że mam trochę problemów z tym przedmiotem, to bardzo go lubię, ponieważ mnie ciekawi. Zresztą nauczycielka też jest super. To jest książka o licealistach. Ponieważ główna bohaterka zaczęła o tym, że to się dzieje w liceum, a oprócz tego prowadzi samochód, więc musi mieć powyżej 18 lat. I to jest sposób, w jaki ona opowiada mi o swojej szkole. W ogóle stosunek Andorci do nauczycieli to jest coś, co będziemy musieli zbadać na przestrzeni tego filmu, bo to się też w palenie mieści.
Kiedy Andorcia wychodzi z tej klasy, to jeszcze ją łapie nauczycielka angielskiego i mówi tak, hej Andorcia, możesz mi pomóc? Jasne. A w czym? Pomóż mi coś znaleźć w tym właśnie e-dzienniku. Będę ci bardzo wdzięczna. Do nikąd mnie nie prowadzi? Jak do nikąd nie prowadzi? Julka, ja cię proszę. To jest ewidentnie. Nauczyciele nie radzą sobie z prostymi rzeczami technicznymi. Głupiego e-dziennika nie potrafi ta nauczycielka poprowadzić. Znowu, krytyka beznadziejnego systemu. A nie, że do niczego nie prowadzi. Myśleliście może, że one teraz zostaną same w klasie i zaczną rozmawiać na przykład o tych przemówieniach na twarzy pani nauczycielki? Nie. Nie.
Nie myślałem o tym. Po prostu to jest dla sportu powiedziane. Nie dla sportu, tylko pokazuje jak beznadziejny jest system w naszym kraju. Odbyła i Andorcia coś tam pogrzebała w komputerze. Nawet nie wiemy co, bo coś. Potem Andorcia idzie na matematykę i mówi do pani dzień dobry, a pani mówi dzień dobry i potem siada sobie Andorcia w pierwszej ławce, wyjmuje książki, po czym zaczęłam rozmawiać z nauczycielką i tak do końca przerwy gadałyśmy sobie o wszystkim i o niczym. Czyli to już się ta tendencja będzie utrzymywać do końca tej lektury, że będziemy rozmawiać o wszystkim i o niczym. I teraz tak, bo też to jest niezłe. Po co jest lekcja matematyki wspomniana w tej książce w tym momencie? Czy stanie się na tej matematyce coś, co jest związane z kosmitami?
W każdym razie Andorcia dalej myśli o kosmitach, którzy wychodzą z meteorytu. Więc zaczyna robić research w internecie i czytać sobie o tym, co... Warto robić w internecie research o kosmitach, bo powiem państwu szczerze, że nie ma lepszego źródła wiedzy o kosmitach jak właśnie internet. Zwłaszcza teraz, kiedy administracja Stanów Zjednoczonych udostępniła tajne akta związane z kosmitami. I teraz każdy z nas może się dowiedzieć co było w tej strefie 51. No i z tego co ja już wiem, to chyba już mamy dowody na to, że kosmici istnieją, że odwiedzają Ziemię, że wszczepiają się nam w mózgi, piszą książki i tak dalej.
No możliwe, że są, ale chyba nie ma. Jak chyba nie ma, to w sumie dobrze. I dochodzi do tego. Masz rację, muszę zrozumieć, że mogą to być tylko moje własne lęki, które próbują się we mnie zakorzenić. Alex uśmiechnęła się szeroko. Dokładnie i pamiętaj, że jestem tutaj, żeby cię pocieszyć, jeśli się zdenerwujesz. To miłe z twojej strony. Rozmowa z Alex pomogła mi zrozumieć, że nawet w obliczu strachów możemy znaleźć wsparcie i siłę, by się z nimi uporać. Była to lekcja, którą zapamiętam na długo. Dała mi nadzieję na to, że nawet w mrocznych chwilach możemy znaleźć iskierkę światła. To, że one sobie pogadały o niczym i ta dziewczyna druga powiedziała Jak coś, to będę cię wspierać. Jestem spoko koleżanką. To dla tej Andorci to jest lekcja na całe życie, bo ona zamieniła słowa z człowiekiem innym i to już w ogóle zmieniło jej cały pogląd na świat.
Ja, z tego co ja się orientuję, jak ja mam jakieś zdanie, no to wszyscy muszą mieć takie same jak ja. To jest fikcja literacka. Dobra, przepraszam państwa, dopiero teraz do mnie dotarło, bo ja myślałem, że ona mówi poważnie i że można mieć inne zdanie niż ja, a nie, że wszyscy mamy to samo zdanie. Ale jednak to jest fikcja literacka, ona cały czas drwi sobie z tej książki i dlatego teraz tak powiedziała. Dobra, dobra, rozumiem. Andorcia to jest po prostu, słuchajcie, taka bohaterka inspirująca, że aż chce mi się przeczytać encyklopedię, żeby dorównać jej z jej wiedzą i ogarnięciem życiowym. Lekcja minęła szybko. Zegar na ścianie wyraźnie pokazywał, że czas dzisiejszej literackiej podróży dobiegł końca.
Była to jedna z niewielu lekcji, na których poczułam, że coś się dzieje. Ale posłuchajcie dalej, bo ona nie ma takiej normalnej relacji ze szkołą, że nie wiem, coś jej się podoba, coś jej się nie podoba, coś lubi, czegoś nie lubi, ma jakieś doświadczenia z tymi nauczycielami, gdzieś się musi bardziej postarać, gdzieś mniej. Ona nie ma takich doświadczeń. Ona kocha wszystkich nauczycieli. Andorcia uwielbia każdego nauczyciela. Jezu, no andorcia jest super, no jest sushi i się nie fleksuje bmwicą, no ona jest cudowna. Ale dobrze, proszę państwa, ja zrobię może tak, bo to jest tak cholernie nudne, że ja zaraz umrę, a nie chciałbym umrzeć, nie chciałbym, żeby też państwo umarli. Został tu ktoś w ogóle? Obawiam się, że nie, że jestem sam, ale dobra, nieważne. Ja zrobię taki myk, dzięki współczesnej technologii zrobię tak zwane cięcie i dogonimy jakąś akcję, kiedy zacznie się coś dziać, kiedy te potwory zaczną wychodzić, zjadać ludzi, odrywać
I teraz dochodzimy do momentu, kiedy naprawdę można napawać się grozą, chyba coś powiedziałem nie tak. Jeżeli macie słabe nerwy, to ja bym naprawdę tutaj przeskipował, no bo będzie grubo. Jej głos był pełen lęku i paniki. Słowa, które dobiegały z kabiny obok były przesiąknięte strachem. Japiernicze! To trzeba mieć naprawdę już zero szacunku do czytelnika, żeby coś takiego od***ać. I teraz tak, Aldorcia już jest w strachu, bo ona się boi własnego cienia, więc kiedy ogarnęła to, że tam obok jest ta osoba, która mówi takie rzeczy z lękiem i w ogóle, No to ją lęk też opanował. No i ona musiała coś wymyślić. Musiała coś wymyślić, jak sobie tu poradzić.
I ona przez te wirusy jest też wciągnięta w ten konsumpcjonizm, który na początku odrzucała jeżdżąc tym biednym, czarnym BMW. Która jadła to sushi, nie pokazując bogactwa innym. A teraz ma tego iPhona w tej złotej. Ona krytykuje to wszystko. Ona pokazuje jaki ten świat jest zły, jaki jest sprzedajny. A ty to czytasz dosłownie, nie rozumiejąc głębi, nie rozumiejąc meta języka, którego cały czas ci tutaj Andorcia podsuwa. Bo nie rozumiesz. Znaczy, przegięta pała została już dawno temu, ale jak doszłam do tego iPhona, to ja myślałam, że ja jestem w jakimś Truman Show i ktoś mi po prostu podrzucił tą książkę dla jaj, żeby zobaczyć, co się stanie.
Ale nie, to jest prawdziwa książka. Normalnie jest sprzedawana w Empiku, normalnie jest... No za pieniądze, no. To, że ona ma 3,3 na Empiku, to tylko tyle oznacza, że Anna Widawska ma 17 znajomych, których poprosiła o to, żeby dali 5 gwiazdek albo założyła 17 kont. Jak doszłam do opisu iPhone'a w case'ie Gucci w kiblu, ja dostałam na Udartv! Jesteśmy dalej na Udartv! Andorcia postanawia nagrać to, co ta koleżanka ma mrocze, żeby potem pokazać to nauczycielom i żeby to był dowód w sprawie. Włączyłam aplikację do nagrywania dźwięku, a pulsujący przycisk Start stał się symbolem tego, że właśnie zbieram dowody na to, co mogło wyjaśnić całą sytuację.
Symbolem! Czaisz to? Patrz! Nie pokażę wam tego, bo iPhone pokazuje lokalizację, a nie chcemy takiego czegoś wam pokazywać. A nie chcemy takiego czegoś wam pokazywać. Poza tym nawet już przy tej aktualizacji ten przycisk nie pulsuje, więc też scam. Potem z tej kabiny obok zaczyna wypływać krew z robakami i to już sprawia, że Andorcia na Whatsappie pisze do polonistki i ją woła, a ta polonistka woła karetkę. W ogóle ona ma tych wszystkich nauczycieli na Whatsappie. Ona jest tak blisko z tymi wszystkimi babami. I nauczycielka mówi, musimy poczekać na karetkę pogotowia, nie możemy otworzyć tej kabiny bez profesjonalnej pomocy medycznej. To nie jest tak, że wy wyciągacie ją z samochodu po dachowaniu, tylko otwieracie kabinę w kiblu.
To ta książka to jest większy żart. Ja się w ogóle zastanawiałam, czy ta okładka to jest Al AI czy nie. Ja nie wiem tego, nie jestem w stanie tego sprawdzić jakoś konkretnie, ale jeżeli ktoś z was wie coś na ten temat, to komentarze są wasze. No ona trochę wygląda jak Al AI. I to by było dalej najmniejszym problemem tej książki. Andorcia też opowiada o wszystkim mamie. Nic z tego nie wynika. Potem następnego dnia rozmawia z matematyczką. I wiecie, co matematyczka mówi? Możecie się zdziwić. Możecie się zdziwić, co ona mówi. Andorcia, to wszystko brzmi naprawdę poważnie. Nie możemy tego zignorować. Jestem wdzięczna, że mi to powiedziałaś. To, co się dzieje, jest niewytłumaczalne i trzeba się z tym zmierzyć. Razem z panią od polskiego musimy podjąć działania. Tak.
Dobra, ja znowu przerywam, bo to nie ma sensu. Ja znowu sobie przewinę i może znajdę coś ciekawszego dla Państwa, albo dowiemy się jak się kończy ta cała sytuacja. Jesteśmy w połowie książki, tam się jeszcze nic tak naprawdę nie wydarzyło. Znaczy, ja nie krytykuję. Ja się cieszę, że się nic nie wydarzyło, bo to jest, jak już wspomniałem, to jak w poszukiwaniu straconego czasu, ale Państwo pewnie się nudzą, więc przewińmy trochę do przodu. No i po magii cięcia jesteśmy w momencie, kiedy prostracja płacze, jest nam jej żal, ale nie bardzo, więc damy się jej wypłakać. Następnego dnia Dorcia pyta nauczycielkę angielskiego, czy dobrze się czuje i nauczycielka angielskiego mówi tak, a potem pyta o tą od niemieckiego i ona też mówi, że tak i one odpowiadają w ten sam sposób, dokładnie tym samym zdaniem, co budzi lęk w naszej głównej bohaterce, więc ona idzie do polonistki i wtedy z tą polonistką gada.
Tak się opisywała. Od samego początku miałaś ze sobą przyjaciółkę, o której istnieniu już zapomnieliśmy, no bo w sumie... A, gdzie Aleks? Aleks ja dla ciebie na całe życie, żeby ją mieć przy sobie, ale już teraz o niej zapomniałaś i w sumie nie gadamy z nią wcale, ponieważ gadasz tylko z nauczycielkami. Miałaś panią od matmy, od polskiego, od niemieckiego, od k***a hebrajskiego, od każdego. Wszyscy są za tobą. To nigdy nie była samotna droga, którą ty miałeś do pokonania. No zmiłuj się nade mną, kobieto! Potem Andorcia dochodzi do wniosku, że no w tym artykule, w internecie co czytała, to te pasożyty przechodziły do ludzi przez wodę, więc może warto byłoby sprawdzić wodę w szkole. No właśnie. Zajęło jej to nieco czasu, żeby do takiego pomysłu w ogóle ją spotkał. I idzie sprawdzić wodę i patrzy na wodę i stwierdza, a nic tu nie ma.
Bo tak się dokonuje badania wody. Patrzysz na wodę i... mokra faktycznie. To git. Przypominam wam, że to jest też bohaterka, która twierdzi, że pasożyty nie istnieją. A kiedy Andorcia wychodzi z tego kibla, spotyka nauczycielkę niemieckiego i na nią patrzy, a tej nauczycielce z niemieckiego zaczyna lecieć krew z nosa i ta Andorcia jest przerażona. W ogóle ona jakby diabła zobaczyła. Mi co chwila leci krew z nosa. Naprawdę, bez przesady. Ta nauczycielka niemieckiego zaczyna uciekać do kiwi. Powinna się zbadać albo coś. Nie dobrze. Zamyka się tam, tam drze, potem próbuje rozdrapać sobie nadgarstki i w ogóle znowu płacze i jest roztrzęsiona i Andorcia jej pomaga i opowiada wszystko co wie.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Host przedstawia film Prostracji na temat powieści „Wirus?”.
Prostracja ocenia książkę jako najgorszą, opisując ją jako ch**ową i niebywałą w swojej nieporządkowości.
Host analizuje imię bohaterki i jej podobieństwo do autorki, podkreślając potencjalne aluzje do literatury.
Host krytykuje bohaterkę za jej samomiłość i podobieństwo do autorki, podkreślając potencjalne aluzje do literatury.
Host opisuje wydarzenia w szkole, w tym plotki i podejrzenia o wirus, analizując je z perspektywy autorki.
Host krytykuje szkolną edukację i konsumpcjonistyczny styl życia, podkreślając potencjalne aluzje do polskiego systemu edukacji.
Podróżnica opisuje zjawiska społeczne i emocjonalne w szkole, analizując zachowania uczniów i nauczycieli.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Szanowni Państwo, dzisiaj zmierzymy się z literaturą najwyższych lotów i zadamy sobie pytanie, czy naczelne internetowe krytyczki literatury potrafią w ogóle czytać ze zrozumieniem.Film oparty na filmie Prostracji: • "WIRUS" JEST GORSZY NIŻ APOKALIPSA do którego szczerze i serdecznie zapraszam.