Unia bierze się za platformy społecznościowe. Co zmieni DSA? #75
Już wkrótce wejdzie w życie Digital Service Act (DSA), czyli akt o usługach cyfrowych. Co wprowadzą nowe regulacje i czy będą one rozwiązaniem problemów dotyczących walki z dezinformacją? Pakiet zmian prawnych przygotowanych przez Parlament Europejski nałoży nowe obowiązki, m.in. na platformy społecznościowe. W podcaście Demagoga razem z Dorotą Głowacką, prawniczką w Fundacji Panoptykon odpowiadamy na pytania dot. tego, jak nowe regulacje wpłyną na walkę z dezinformacją. Dorota Głowacka - prawniczka w Fundacji Panoptykon, w której zajmuje się zagadnieniami związanymi z ochroną praw człowieka w kontekście nowoczesnych technologii, w szczególności regulacją platform internetowych.
Jednak już wkrótce może się to zmienić i w dzisiejszym odcinku podcastu Demagoga o tej potencjalnej zmianie ukrytej pod skrótem DSA, albo z angielskiego DSA, porozmawiam dzisiaj z Dorotą Głowacką, prawniczką z Fundacji Panoptykon. Dzień dobry. Dzień dobry, bardzo mi miło. Dziękuję ci Doroto, że przyszłaś dzisiaj do naszego studia, aby porozmawiać o tych nowych, nadchodzących zmianach legislacyjnych. Zanim jednak zagłębimy się w odmęty pełne paragrafów, założeń i dyskusji prawniczych, chciałbym cię na początku poprosić, abyś powiedziała, czym właściwie jest to DSA. No DESA to jest po prostu skrót od nazwy regulacji, której pełna nazwa brzmi Digital Services Act, po polsku akt o usługach cyfrowych. Jest to regulacja, która przede wszystkim jest odpowiedzią na dominację wielkich platform, o których wspomniałeś, które często określamy, dzisiaj określa się jako tak zwane big techy.
W Polsce chodzi głównie o ustawę o świadczeniu usług dróg elektronicznych na poziomie unijnym. To była tak zwana dyrektywa e-commerce, ta ustawa o świadczeniu usług elektronicznych wdrażają w Polsce i to jest taka regulacja, która już narzuca pewne zasady. postępowania czy reguły odpowiedzialności dla dostawców usług internetowych. No tyle tylko, że właśnie tak jak wspomniałam, ona powstała ponad 20 lat temu, czyli zanim powstał Facebook, Google i zanim mieliśmy wszyscy smartfony w kieszeniach i w związku z tym mocno nieograniczony dostęp do sieci. Więc to są przepisy, które po prostu powstały w zupełnie innej rzeczywistości, która mam poczucie zupełnie nie... Przewidziała, co jest zresztą zrozumiałe, tego, że 20 lat później nasza rzeczywistość w sieci będzie aż do tego stopnia zdominowana w zasadzie przez garstkę, bo to są podmioty, które można policzyć na jednej czy dwóch rękach, przez właśnie garstkę największych platform, których model działania dzisiaj wygląda w ten sposób, że rzeczywiście powoduje wiele szkodliwych konsekwencji dla użytkowników.
Dużo powiedziałaś o tych nadchodzących zmianach i obowiązkach, które dotkną tych największych graczy oraz wspomniałaś o tym, że pewne regulacje już są, że nie są dopasowane do aktualnej rzeczywistości, bo rzeczywiście kto mógł przewidzieć, że będziemy codziennie sprawdzać Twittera, Facebooka, Instagrama i tak dalej. To jakie są te nowe główne założenia, jakie są te nowe obowiązki, które dotkną tych platform, z którymi mamy do czynienia na co dzień? DSA to jest ogromna regulacja, więc wydaje mi się, że warto skupić się na tych obszarach, które z naszego punktu widzenia są kluczowe. Bo wydaje mi się, że one mają największe znaczenie właśnie dla tego, jak użytkownicy mogą korzystać dzisiaj z sieci i właśnie w jaki sposób mogą realizować w niej swoje prawa. Więc pierwszy taki obszar, gdzie zresztą wydaje mi się, że DSA wprowadza najbardziej konkretne zmiany, które użytkownicy będą mieli szansę
W największym stopniu odczuć na własnej skórze, no to jest kwestia moderacji treści. Znowu, to jest obszar, który dzisiaj już do pewnego stopnia reguluje prawo, to znaczy to nie jest tak, że prawo zupełnie nie odpowiada na to wyzwanie pewnej odpowiedzialności platform za nie ich własne treści, to znaczy za treści, które dodają inne osoby na tej przestrzeni, którą platformy jedynie udostępniają. To nie jest tak, że dzisiaj prawo zupełnie... Jakby nie reguluje tej sfery, dlatego że wprowadza zasady warunkowej odpowiedzialności dla takich podmiotów. Kwestia egzekwowania tych przepisów dzisiaj, zwłaszcza w odniesieniu do wielkich platform jest jakby problematyczna, dlatego była potrzeba stworzenia nowych przepisów. Też powiem, że przez lata instytucje Unii Europejskiej, głównie Komisja Europejska starała się w różny sposób skłonić platformy do samoregulacji.
Znaczy zanim ostatecznie podjęto próbę wprowadzenia twardych przepisów, to wielokrotnie różnymi środkami starano się jakoś ucywilizować model działania tych największych platform, ale to się jakby nie udało. Więc ostatecznie zapadła taka decyzja, że trzeba sięgnąć po ten najbardziej radykalny środek, czyli po prostu twardą regulację prawną. I co się zmieni w tej moderacji? No wydaje mi się, że DSA przede wszystkim daje realną szansę na to, że użytkownik będzie nieco więcej wiedział o tym, w jaki sposób ta moderacja przebiega, jakimi kryteriami i zasadami kierują się platformy w podejmowaniu decyzji moderacyjnych. Po pierwsze dlatego, że dostanie więcej takich jakby indywidualnych środków, które sprzyjają tej przejrzystości, ale też takich środków o charakterze generalnym, czyli na przykład DSA zobowiązuje wielkie platformy do publikowania tak zwanych raportów przejrzystości, gdzie będą musiały od sprawozdawać w jaki sposób, według jakich kryteriów, z jaką skutecznością, przy wykorzystaniu jakichś środków, w tym automatycznych środków, właśnie prowadzą te moderacje.
Natomiast na takim poziomie indywidualnym dzisiaj bardzo często jest tak, że zarówno osoby, które dostrzegły w sieci jakąś bezprawną treść, jak i te, które mają poczucie, że publikują tam wyłącznie zgodne z prawem treści, przeżywają dużą frustrację w sytuacji, kiedy coś idzie nie tak i właśnie ci, którzy chcą się pozbyć z sieci czegoś, co uznają za nielegalne, próbują to zgłaszać do platform, a one to ignorują. A z drugiej strony ci, którzy sobie prowadzą własną działalność w ich przekonaniu w pełni zgodną z prawem, a nawet ze standardami społeczności, nagle na przykład tracą taką możliwość, bo platforma ni stąd, ni zowąd, bez wyjaśnienia i w sumie bez możliwości realnego zakwestionowania takiej decyzji na przykład usuwa ich stronę. Której oni jakby używają nie tylko do tego, żeby oglądać zdjęcia kotów i wrzucać zdjęcia z wakacji, ale bardzo często do dzisiaj to są takie narzędzia, które wykorzystujemy w naszej pracy zawodowej, a też jakby z punktu widzenia osoby pracującej w organizacji pozarządowej wiem, że to jest też bardzo ważne narzędzie.
Ale tak, rzeczywiście to jest proces, który my prowadzimy w ramach tzw. litygacji strategicznej. Trwa już parę lat, co jakby już może wskazywać, pokazywać na to, na ile jest to... Łatwo dostępny i skuteczny środek. Angażuje nas, mamy też kancelarię Pro Bono, taką dużą warszawską kancelarię w ardyńskiej wspólnicy, która nas wspiera w tym procesie, więc angażuje, powiedziałabym, sporo czasu i środków i myślę, że po prostu jest to, jakkolwiek liczę na to, że on ostatecznie zakończy się sukcesem, w sensie to postępowanie. no to mam pełną świadomość tego, że to nie jest taki środek ochrony, po którym może sięgnąć sobie od tak każdy użytkownik. Więc w praktyce po prostu jest on dla większości osób niedostępny, więc potrzebowaliśmy czegoś więcej. No i DSA to coś więcej w jakimś sensie zapewnia, czyli przede wszystkim obliguje platformy do tego, te wielkie platformy,
Nie tylko, też w pewnym zakresie mniejsze platformy i innych hostingodawców, ale powiedzmy, że skupmy się na tych obowiązkach dla największych platform. Obliguję je przede wszystkim do tego, żeby jasno określały kryteria moderacji treści w każdym języku, w którym świadczą swoje usługi, czy w języku każdego kraju, dla którego są przewidziane ich usługi. Obliguje ich do tego, żeby zapewniły odpowiednie zasoby, które umożliwiają skuteczną moderację. To przekłada się na takie bardzo konkretne rzeczy, jak na przykład obowiązek zatrudnienia, który pośrednio można wyinterpretować z DSA, ale obowiązek zatrudnienia odpowiedniej liczby moderatorów i co ważne, takich, którzy będą w stanie moderować treści, uwzględniając wymagania językowe i kontekst lokalny w poszczególnych krajach.
Bo dzisiaj wiemy, że ta moderacja działa najlepiej po angielsku, a w językach mniej popularnych już dużo gorzej. Czyli te nowe regulacje robią zupełnie przeciwną rzecz niż do pewnego momentu robił Elon Musk w Twitterze, gdzie ten dział moderacji znacząco się skurczył. No i to było zresztą bardzo ciekawe w kontekście tego, że za chwilę DSA wejdzie w życie w stosunku do tych największych platform, bo już w połowie roku. I pytanie, czy właśnie takie działania, czyli ograniczenie, drastyczne ograniczenie liczby moderatorów, Na przykład nie naraziłoby Platformy na to, że zostałoby to potraktowane jako naruszenie DSA. No więc właśnie, Platformy już nie będą miały tej wielkiej takiej swobody w decydowaniu, czy w ogóle moderują, jak moderują, tylko DSA to w pewnym sensie ustandaryzowywuje.
Natomiast prowadzę też bardzo jakby konkretną zmianę dla użytkowników, no bo to są wszystko takie rzeczy, to o czym powiedziałam wcześniej, raporty przejrzystości, odpowiednia liczba moderatorów, obowiązek dokonywania ocen ryzyka związanych z tym, jak działają systemy moderacyjne, czy powodują na przykład taki efekt, że, bo dzisiaj na przykład wiemy z badań, że algorytmy, które są stosowane do moderacji, na które w zasadzie opiera się moderacja, bo przecież to są ogromne... ilości treści, mają skłonność do tego, żeby częściej blokować na przykład osoby czarnoskóre, czy osoby należące do społeczności LGBT, niż na przykład białoskórych mężczyzn. Więc jakby wiemy, że też mogą mieć taki potencjał dyskryminacyjny. No i właśnie, i to wszystko platformy będą musiały analizować, odsprawozdawać, poddawać audytowi i ewentualnie reagować na nakaz jakby zastosowania określonych środków naprawczych.
Natomiast z punktu widzenia użytkownika zmieni się przede wszystkim to, że użytkownik będzie musiał otrzymać wyjaśnienie decyzji moderacyjnej, będzie musiał wyraźnie zostać poinformowany o tym, dlaczego na przykład jego profil został usunięty, będzie musiał zostać poinformowany o środkach, o możliwych środkach odwoławczych, będzie miał następnie 6 miesięcy na to, żeby złożyć takie odwołanie, na razie do platformy i też w tym odwołaniu będzie mógł, znaczy będzie musiał mieć możliwość przedstawić, powiedziałabym, swoją wersję, czy swoje argumenty, no następnie Platforma będzie musiała, nie ma tam konkretnych terminów, ale DSA mówi o tym, że będzie to musiało być, że te wszystkie decyzje będą musiały zapadać terminowo, więc rozumiem, że w jakimś rozsądnym czasie Platforma będzie to odwołanie musiała rozpatrzeć. Również...
jakby uzasadnić swoją decyzję, jakby decyzję po rozstrzygającą odwołanie. Te decyzje nie będą mogły na przykład, co ciekawe, być podejmowane tylko za pomocą automatycznych środków moderacji, czyli to nie jest tak, że... Wisi gdzieś sobie jakiś bot i on wychwytuje rzeczy. Że na tym etapie będzie podejmował algorytm, tylko jest taki wprost wymóg, żeby to się działo z udziałem człowieka. No a na końcu, jeśli użytkownik nie będzie zadowolony z ostatecznej decyzji platformy, No to DSA daje mu teoretycznie dwie drogi. Z jednej strony będzie mógł się odwołać do takich specjalnych nowych organów, które wprowadza DSA, tak zwanych pozasądowych organów rozpoznawania sporów. No ale DSA mówi też o tym, że państwa powinny stworzyć, powinna też istnieć możliwość realnego odwołania do sądu. Więc ja to interpretuję jako taki obowiązek po stronie państw do stworzenia takiej łatwiej dostępnej niż dzisiaj ścieżki odwołań sądowych.
Więc to jakby, wydaje mi się, że to jest jakby konkretna zmiana, która też w parze z tymi wszystkimi jakby ogólnymi obowiązkami, które mają na celu wymusić większą staranność w moderacji treści, jakby rzeczywiście może doprowadzić do tego, że w efekcie będziemy po prostu mieli mniej błędnych decyzji. I to też działa w drugą stronę, od razu powiem, co może ciekawsze z punktu widzenia profilu waszej organizacji, czyli z tych odwołań i tej większej transparentności i tak zwanych standardów sprawiedliwej procedury, które będą musiały wprowadzić platformy, te wielkie platformy, w największym stopniu będą mogły też skorzystać osoby, które chcą zgłosić bezprawną treść i no dzisiaj to jest często tak, że kończy się to w ten sposób, że jeżeli platforma ich ignoruje, teoretycznie mają jakąś tam możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności takiej platformy, bo platforma, która wie, że
ma wiedzę o tym, że przechowuje bezprawną treść i na to nie reaguje, teoretycznie może za to odpowiedzieć, ale w praktyce znów to jakby trudno to dzisiaj jakby zrealizować, a kiedy DSA wejdzie w życie, no to też osoby, które zgłaszają platformą bezprawne treści, będą mogły następnie skorzystać z tego procesu odwoławczego, najpierw na platformie, a potem także korzystać z tego mechanizmu zewnętrznego nadzoru. Skoro już mówimy o bezprawnych treściach, to właśnie chciałbym się skupić na tej części, która bezpośrednio dotyka dezinformacji, bo pojawiają się głosy, że DSA ma być takim właśnie rozwiązaniem, panaceum na ten problem, który toczy media społecznościowe już od długiego czasu. Właściwie od okresu związanego z wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych, a ktoś powiedziałby, że nawet jeszcze dłużej.
I chciałbym się odnieść do algorytmów, o których już kilka razy wspomniałaś i napomknęłaś w trakcie rozmowy. Czy w kwestii przejrzystości tego, jak wielkie platformy dopasowują treści do naszych gustów tak, że zajdą jakieś zmiany? A czy my będziemy wiedzieć, dlaczego dostajemy pewne treści? Tak, w kwestii przejrzystości zajdą pewne zmiany, natomiast z mojego punktu widzenia przejrzystość to jest tylko jakiś pierwszy krok, który jest istotny na drodze do tego, żeby się zadziała jakaś zmiana. Ale ten krok jest niewystarczający, dlatego że transparentność to jest w ogóle też takie, powiedziałabym, narzędzie dla koneserów. Więc jakby ja się cieszę, że obowiązki w zakresie transparentności, też w zakresie transparentności algorytmów stosowanych do moderacji treści, do wyświetlania spersonalizowanych reklam i wreszcie te algorytmy, które napędzają działanie tak zwanych systemów rekomendacyjnych, które moim osobistym zdaniem odgrywają dzisiaj największą rolę w rozpowszechnianiu różnych szkodliwych treści, w tym dezinformacji.
To są jakby takie narzędzia, z których mam nadzieję, że użytkownicy będą korzystać. One polegają na tym, że platformy będą musiały wyjaśniać główne parametry działania tych algorytmów. W przypadku reklam będą musiały wyświetlać to indywidualne wyjaśnienie, dlaczego widzę tę reklamę. Ale też wielkie platformy będą musiały prowadzić tak zwane repozytoria reklam. Niektóre z nich już dzisiaj to robią. Powiedzmy, że to DSA znowu wprowadza tutaj jakby pewne Standardy, kryteria, jakby jednolite zasady, które będą musiały zostać spełnione. Natomiast jeśli chodzi o systemy rekomendacyjne, no to DSA oferuje niewiele ponad to, to znaczy niewiele ponad tę transparentność, przynajmniej z punktu widzenia indywidualnego użytkownika.
Dlatego, że na pewnym etapie pracy nad DSA była szansa, że DSA pójdzie w taką stronę, że na przykład zapewni użytkownikom większą możliwość wpływania na działanie tych algorytmów. Czyli nie tylko poznania tego, na jakiej zasadzie one działają, ale też na przykład wyboru sposobu ich działania, czy wyboru określonych parametrów. No, ostatecznie DSA oferuje taką możliwość w bardzo niewielkim zakresie i to jest pewien konkret dla użytkownika. Może od razu o nim powiem, bo tak, no bo to wydaje mi się, że warto o tym wiedzieć, że po wejściu w życie DSA wielkie platformy będą miały obowiązek zapewnić swoim użytkownikom możliwość wyboru przynajmniej jednego systemu rekomendacyjnego, który nie będzie oparty na profilowaniu. No i to jest dobra wiadomość w tym sensie, że to nam daje taką możliwość, żeby dzisiaj się odłączyć od tego domyślnego systemu rekomendacyjnego, który w dużej mierze bazuje na takim założeniu, że ma po prostu wzbudzać jak największe zaangażowanie użytkowników, jak w jak największym zakresie przykuć ich do ekranu, skłaniać do tego, żeby po prostu scrollowali, scrollowali, scrollowali.
I w związku z tym efekt jest taki, że często wyświetla nam takie treści, które będą wywoływać nasze emocje i w dodatku są jakby skrojone pod nas, czyli efekt tego, co widzimy w swoim newsfeedzie często wynika z analizy naszego zachowania w sieci i analizy różnych i w ogóle wyciągania wniosków na temat różnych naszych cech, też czasami cech wrażliwych, których nigdy wprost nie ujawnialiśmy na platformach i co więcej, nie chcielibyśmy ich ujawniać. Czyli ta wirtualna, internetowa królicza nora zostanie zasypana, czy ona ciągle tam będzie i ciągle będzie wchłaniać użytkownika w zależności od tego, Czyli zobaczy się jeden obrazek, potem za chwilę zobaczy się drugi, a potem nie ma już właściwie drugiej ucieczki przed dezinformacją. No trochę pytanie, jak to platformy wdrożą, no bo ten jeden system rekomendacyjny oparty na nieprofilowaniu oznacza po prostu pewne ograniczenia dotyczące wykorzystywania danych osobowych w systemach rekomendacyjnych.
Czyli na przykład w praktyce jak to może wyglądać, to może się skończyć w ten sposób, że będziemy mieli na przykład na Facebooku do wyboru ten system dzisiaj główny, domyślny, który bazuje na generowaniu zaangażowania i w związku z tym bardzo często oznacza priorytetyzowanie niekoniecznie wartościowych treści, a często treści szkodliwych. A do wyboru oprócz tego będziemy mieli na przykład chronologiczny newsfeed. Coś, co tak naprawdę Facebook już dzisiaj daje, tylko jest to o tyle niefunkcjonalne, że mało osób o tym wie. Trzeba te opcje proaktywnie wybrać. Nie wiem, jak jest teraz. Do niedawna jeszcze było tak, że trzeba było ją odpalać przy każdym logowaniu. Więc to było mało poręczne. Teraz to się zmieni w tym sensie, że ten system będzie... Platforma będzie musiała zapewnić to, żeby można było go łatwo wybrać, też łatwo się od niego odłączyć, będzie musiała o tym jasno informować użytkowników, że jest taka możliwość, ale wciąż to nie będzie taka opcja, którą platformy będą miały obowiązek zapewniać domyślnie, czyli znów decyzja o tym, żeby się przełączyć z tego domyślnego systemu na ten alternatywny, będzie wymagała aktywnej postawy użytkownika.
On będzie musiał sam to sobie przełączyć w ustawieniach. Może będzie to po prostu łatwiej zrobić niż dzisiaj, ale też jakby co to dokładnie będzie, jak to będzie działać, czy po prostu skończymy z chronologicznym strumieniem aktualności, czy to będzie trochę coś innego, to jakby trudno powiedzieć, bo po prostu musimy poczekać. No to jest jakaś tam alternatywa, natomiast to jest dalekie od tego. Co nam się marzyło, dlatego że my wolelibyśmy, żeby użytkownik miał nieco większą, to znowu jest być może opcja dla koneserów, ale marzyło nam się, żeby użytkownik miał jednak większą kontrolę nad ustawieniami swojego systemu rekomendacyjnego, czyli po pierwsze, żeby zobligować jednak platformy do wprowadzenia czegoś, co my czasami nazywamy suwaki, czyli takiej sytuacji, w której platforma musiałaby nam dać, musiałaby użytkownikom zaoferować możliwość poustawiania sobie
w taki sposób parametrów działania systemu rekomendacyjnego, który będzie odpowiadał moim rzeczywistym potrzebom, a nie na przykład tym potrzebom, które Platforma wyinterpretowuje z różnych cyfrowych śladów, które zostawiam w sieci. A często te interpretacje działają przeciwko mnie, przeciwko użytkownikowi, bo na przykład bazują na jakichś słabościach. W efekcie dostaję takie treści, które są w jakimś sensie skrojone pod nas, bo na przykład odnoszą się do jakiegoś problemu albo słabości, którą mamy. I w tym sensie są dla nas angażujące, ale wcale nie działają na naszą rzecz. I tutaj zawsze jako przykład odwołuję się do takiego badania, które zrobiliśmy w zeszłym roku. Nazywało się ono algorytmy traumy i dotyczyło użytkowniczki, która cierpiała na zaburzenia lękowe związane z lękiem o zdrowie.
No to w skrócie, po kilku tygodniach okazało się, że te narzędzia po prostu nie działają. To znaczy one coś tam pozmieniały, ale po iluś tam tygodniach w zasadzie jej doświadczenie się nie zmieniło. I teraz w teorii jest szansa na to, że będzie to prostsze. Będzie można pozbyć się tych... No właśnie nie wiem, nie wiem, dlatego że, znaczy, bo okej, systemy rekomendacyjne to są te treści jakby organiczne, które nam podrzuca platforma, treści sponsorowane są jakby też targetowane często przez reklamodawców, więc to działa trochę inaczej. No i właśnie, pytanie na ile DSA nam daje narzędzia do tego, żeby sterować tym, jakie treści, jakiego typu treści będziemy oglądać, albo jakich treści nie będziemy oglądać, no tutaj moim zdaniem...
Powiem tak, może liczyliśmy na więcej. Bo tak jak powiedziałam, jeżeli chodzi o systemy rekomendacyjne, to alternatywą jest ten jeden system nieoparty na profilowaniu. Do końca nie wiadomo, jak to będzie działać, ale to wcale nie musi być... Po pierwsze, to może być coś, co będzie jakby niefunkcjonalne, bo nie wszyscy są fanami chronologicznego newsfeedu. Wiele osób jednak ceni sobie jakąś tam selekcję informacji. Tyle tylko, że na przykład ja... Ja należę do tych osób, tyle że chciałabym, żeby ta selekcja odbywała się nie w oparciu o ten model, który dominuje dzisiaj, czyli nie w oparciu o takie informacje, które mają szansę jak najbardziej przykuć moją uwagę i jak sądzi platforma, ja mam największą szansę kliknąć, tylko na przykład ja bym chciała tam widzieć wartościowe newsy pochodzące od na przykład rzetelnych mediów w większym stopniu. A na przykład są różne badania, które wskazują, że te akurat treści mają coraz mniejszą ekspozycję na niektórych mediach społecznościowych.
No dobrze, to w takim razie, czy DSA, DSA, Digital Service Act jest tak przełomowy, jak się go czasem stara się pokazać, jak zdaje się mówić, przekazać w internecie? No, nie powiedzieliśmy jeszcze o jednym mechanizmie, w którym ja upatruję chyba największą szansę na zmianę. Czyli taką jakby, właściwie to jest taka filozofia, na której opiera się DSA, która obliguje te największe platformy do tego, żeby one wyprzedzająco same dokonywały takiej autolustracji w postaci okresowych ocen ryzyka, które mogą generować różne mechanizmy, z których korzystają, ale przede wszystkim właśnie te algorytmy, które służą do personalizacji rozmaitych treści. Żeby po zidentyfikowaniu takiego ryzyka same wprowadzały środki, które będą te ryzyka minimalizować, następnie to wszystko może zostać poddane zewnętrznemu audytowi, a później raport z audytu razem z ocenami ryzyka i raportem z wdrożonych środków, to wszystko na końcu...
będzie oceniać Komisja Europejska, która powołuje właśnie na bazie DSA specjalny task force, zespół zadaniowy, który ma właśnie czuwać nad wdrożeniem DSA i jego egzekucją wobec właśnie tych największych platform. No i tutaj bardzo wiele zależy od tego, na ile poważnie platformy podejdą do tego zadania. Na ile będą jakby starały się realnie zmapować te swoje ryzyka, a na ile będą się po prostu starały odhaczyć ten obowiązek, tylko po to, żeby mieć go z głowy. No i oczywiście na ile skutecznie najpierw audytorzy, a potem organ nadzorczy, komisja europejska będzie w stanie egzekwować realne powiedziałabym mitygowanie tych ryzyk. Jakby to powiedziałabym główne pytanie, które sobie bardzo wiele osób stawia, bo wydaje mi się, że od tego w ogóle zależy sukces DSA.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Już wkrótce wejdzie w życie Digital Service Act (DSA), czyli akt o usługach cyfrowych. Co wprowadzą nowe regulacje i czy będą one rozwiązaniem problemów dotyczących walki z dezinformacją?
Pakiet zmian prawnych przygotowanych przez Parlament Europejski nałoży nowe obowiązki, m.in. na platformy społecznościowe. W podcaście Demagoga razem z Dorotą Głowacką, prawniczką w Fundacji Panoptykon odpowiadamy na pytania dot. tego, jak nowe regulacje wpłyną na walkę z dezinformacją.
Dorota Głowacka - prawniczka w Fundacji Panoptykon, w której zajmuje się zagadnieniami związanymi z ochroną praw człowieka w kontekście nowoczesnych technologii, w szczególności regulacją platform internetowych.