Mentionsy Mentionsy
Po bratersku o powołaniu
Po bratersku o powołaniu

#117 Wielki Piątek z o Janem

05.03.2026 ·32 min 20 s

Kolejne wielkopostne spotkanie i dziś rozmawiamy o Wielkim Piątku. Jak go przeżyć, jak się do niego przygotować i czym on jest dla nas. Na te pytania odpowiadamy dziś z o. Janem Królem.   #Rekolekcje powołaniowe w Zakonie Paulinów: www.powolania.paulini.pl Masz pytania? Napisz: [email protected] #powolanie  #zakon  #rozeznanie  #paulini  #powołanie  #podcast  #jasnagóra  #świętość

Wielki Piątek jest bardzo ważnym elementem właśnie ze względu na to, że jeżeli chcemy mówić o Zmartwychwstaniu, to musimy przejść przez mękę i śmierć. No bo jak sama nazwa Zmartwychwstanie bierze się od tego, że powstaje ktoś z martwych, czyli musiał ponieść śmierć. I Wielki Piątek właśnie jest tym dniem, kiedy uroczyście przeżywamy Misterium Męki Pańskiej przez odczytanie Ewangelii, przez Liturgię Słowa, przez Uroczystą Modlę Wiernych. No i tak jeden z ważnych elementów właśnie jest odsłonięcie krzyża i też adoracja Krzyża Świętego w naszych kościołach. Kolejnym elementem jest właśnie Komunia Święta przygotowana dzień wcześniej, właśnie Wielki Czwartek.

Nie dokonałoby się, nie miałby żadnego sensu, gdyby nie jego śmierć na krzyżu, dlatego ten Wielki Czwartek jest bardzo mocno już właśnie złączony z przeżywaniem Wielkiego Piątku. Tak, dokładnie, ale myślę sobie o tym pięknym znaku, który powiedziałeś, który będziemy przeżywać, znak odsłonięcia krzyża. Niezmiernie ważna rzecz w właśnie liturgii Kościoła, kiedy ostatnie dwa tygodnie ten krzyż jest zasłonięty, pozostaje zasłonięty ostatnie dwa tygodnie Wielkiego Postu, aż do momentu właśnie tej liturgii Wielkiego Piątku. I ten znak, który bardzo często, myślę sobie, ma ogromny wymiar duchowy dla nas, ponieważ

Krzyż, który w każdym polskim domu pewnie wisi albo w każdym katolickim domu na pewno wisi. W każdej, nie wiem, może wielu z nas nosi go na szyi i tak dalej. Jest taki moment, w którym Kościół nas zaprasza, aby patrzeć jakby, aby nie patrzeć już na ten krzyż jakby tak bezpośrednio, tylko właśnie jest zasłonięty. I to ma pewien wymiar pedagogiczny. Żebyśmy my zobaczyli na nowo, co tam rzeczywiście się dokonało. Po to, żeby jakby troszeczkę sobie to zawsze tak kojarzę, to wydarzenie, z takim wydarzeniem tęsknoty. Kiedy dwoje kochających się bardzo ludzi Wielki Piątek z o Janem.

Tego powrotu, tego jakby na nowo zachwycenia się krzyżem, bo my tak rzeczywiście ten krzyż wisi wszędzie, na ścianach, jedziemy drogą, gdzieś przy ulicach, kapliczki są, jest ten krzyż i możemy się do niego zbyt szybko przyzwyczaić. Można po prostu być obojętny ten krzyż, nie? Nawet w walce o to, by krzyż był w naszych szkołach, w naszych urzędach, czy w miejscach pracy, może nam już to nawet przechodzić koło nosa, czy ten krzyż będzie wisiał, czy nie, bo tak się do niego potrafimy przyzwyczaić, nie? I nagle tego krzyża nie ma, zwłaszcza to widać w liturgii, kiedy wchodzisz do kościoła i te miejsca, ta aguna z najazdziej górze jest ołtarz Krzyża Świętego i cały ten ołtarz jest zasłonięty, czy ten krzyż na tabernakulum w Kaplicy Matki Bożej, który też jest zasłonięty i nawet jak jest takie ujęcie, patrzymy na Matkę Bożą i już nie widzimy tego krzyża przed nią, no tylko widzimy ten krzyż zasłonięty, ten Chrystus jest zasłonięty, no to też jest taki wyraz tej

A tutaj Kościół nas zaprasza do adoracji Krzyża Świętego. To też jest piękny znak i pokazujący nam, że adoracja może dotyczyć również Świętej Ikony na przykład, nie? Dlatego pytanie, co się jakby kryje za słowem adoracja? Czym ona właściwie powinna być? Myślę, że adorację możemy spokojnie przerobić na kontemplację, czyli wpatrywanie się. W ciszy, w milczeniu ja się wpatruję. Nic nie muszę mówić, nic nie mogę nawet myśleć czasami, tylko po prostu patrzeć. I to jest właśnie adoracja. Trudna modlitwa, bardzo trudna modlitwa ciszy, milczenia, ale właśnie w milczeniu, w tym milczeniu, w tej adoracji krzyża, kiedy wiesz, patrzysz na rany Jezusa Chrystusa przebite, kiedy patrzysz na tą Jego mękę, kiedy jest to Jego ciało po prostu rozpięte, napięte, na tym krzyżu wisi i ty wpatrując, wpatrując się w ten krzyż, czyli adorując go,

Naszego Pana, tak jak kapłan zawsze całuje ołtarz przed Eucharystą i po Eucharystii. Tak samo tu jest też ten dotyk ust, wyraz miłości, czci i to też jest ta adoracja przez ucałowanie krzyża. Wiadomo, że nie jesteśmy zachęceni tylko w kościele na liturgii, ale my możemy nawet tą adorację później przedłużyć sobie w domu. Odpalić też świece, ściągnąć krzyż z naszej ściany, postawić w jakimś centralnym miejscu, Normalnie też stworzyć taki ołtarz i w domu, jeszcze wieczorem po liturgii, kiedy możesz wrócić, czy w nocy, też być i trwać w tej adoracji. Nawet ściągnąć krzyż. Ja kiedyś na jednej homilii Wielki Piątek zachęcałem do tego, by nawet ściągnąć krzyż i się do niego po prostu przytulić. Tak jak to kiedyś, myślę, że dobrze większość z nas pamięta, jak św.

Nie chcę tego bagatelizować. Myślę, że może nawet ważniejsze, chociaż nie, nie chcę używać tego sformułowania. Każdy ma swoją historię i inaczej. Natomiast właśnie w kontekście, w kontraście tego, Uważałem ten post taki fizyczny za no taki trochę mniej istotny, że dużo ważniejsze są te. Ale widzę, że to jest trochę nieprawda, że jednak właśnie jest mądrość, chociażby w tym, że Jezus też wyszedł na pustynię, aby pościć. Że przecież Kościół przez tyle wieków uczy nas ascezy fizycznej przede wszystkim, że nie da się oddzielić tej sfery fizycznej od sfery duchowo-psychicznej i tak dalej. Więc myślę, że ten post też jest bardzo, bardzo, bardzo ważny.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.