36: Kazik – Spalam się
Obstawiamy niniejszym konia o długim imieniu "historia polskiego rapu zaczyna się jednak od Kazika". Po czym przeprowadzamy autopsję płyty, która ulepiła śnieżkę i potoczyła ją z - dziś już wiemy - ogromnej góry (polski rap, w przeciwieństwie do światowego, ma się komercyjnie świetnie, przyćmiewając inne formy muzycznej ekspresji). I spod narośniętych warstw już ją trochę jakby słabiej widać? To co panowie - odgrzebujemy!Ze świecą byłoby szukać albumu o tak bogatych kontekstach. Prawie wszystkie - historyczny, personalny, społeczny, artystyczny, wydawniczy - wymieniamy i szeroko dyskutujemy w odcinku, czego nie ma sensu tu powielać.Zatem pięć słów o tym, czego zabrakło:- nie porównujemy Kazimierza Staszewskiego do Stanisława Staszewskiego,- nie bierzemy pod uwagę jego dorobku po 1998 roku,- nie wiemy na tej wysokości jeszcze nic o jego aktualnym stanie zdrowia,- pod koniec nie wchodzi Ambro zapytać czemu on nie występuje, skoro nagrywamy podcast (żaaaaaaal),- nie odpowiadamy na pytanie, czy w ogóle jest sens słuchać "Spalam się" w 2025 roku, każdx z Państwa musi sobie samx.O Kaziku i jego solowym debiucie rozmawiają Bartek (Przybyszewski, gościnnie), Misiek (Hoffmann) i Pawcio (Sajewicz). Grafika: Jacuś (Ambrożewski).00:38:10 Nowy konflikt światowy00:55:50 Dziewczyny01:07:55 Piosenka trepa01:19:40 Cyrk01:29:00 Temat z filmu "Bagaż nielegalny"01:38:25 Bagdad01:49:40 Spalam się02:03:00 Świadomość02:10:40 Oblężenie02:16:25 Jeszcze Polska...------------Nasze profile w social mediach:Płytkast: https://www.facebook.com/plytkast | https://www.instagram.com/plytkastAmbrocore (Kuba): https://www.facebook.com/ambrocore | https://www.instagram.com/ambrocoreAfro Godzina: https://www.facebook.com/afrogodzinaPaweł Sajewicz: https://www.facebook.com/sajewiczpawelPodcastex - podcast o latach 90. i 00.: https://www.facebook.com/podcastex
Jeśli oczywiście dacie mi na to przestrzeń. A żeby to jakoś uargumentować, to tak oddam mój stosunek, zupełnie nie jakiś negatywny do Kazika czy kultu, tylko raczej stosunek polegający na wielu stopniach oddalenia. Oddam ten stosunek anegdotom. Pamiętam w programie Idol, kiedy już nie było w nim Kuby Wojewódzkiego, a był Maciej Maleńczuk. Ktoś tam wyszedł z tych aspirujących wykonawców i tam coś zaśpiewał, kompletnie nie pamiętam kto to był, ani co to było, co śpiewał. I Maleńczuk mówi, to zapamiętałem, No świetne, tutaj widać wyraźnie, wyraźne odniesienia do kultu. Ja myślę sobie, o zajebiście, wzmiankował na antenie polskiej telewizji The Cult z Ayanem Astberim, świetne, świetne.
There's more to Kazik than meets the eye. Jest też bezpośrednia kradzież z Jazzy Jeff and the Fresh Prince, ale do tego dojdziemy. Inspiracja. Wiecie, Kazik był wtedy bardzo, jako istotny artysta, jako felietonista tylko rocka, on sporo fajnej muzyki polecił i tutaj spróbuję jakby stworzyć takie nawiązanie, taki łańcuszek. Gdybym myślał o tym, jakie płyty mnie ukształtowały, a może inaczej, ile mi dały do myślenia pod kątem światopoglądu, kiedy dojrzewałem, to byłyby to płyty, prawdopodobnie ta właśnie, I taka mało znana płyta Business of Punishment, chyba tak się to nazywało, zespołu Consolidated.
Co było wcześniej? Może 45, 89 samego kultu? Może jakieś popowe sprawy zahaczały o takie syntezatorowo midi okolice, nie wiem, jakiś Tamerlan, jakiś Manku mi się snuje po głowie, że mogłoby coś troszkę przypominać. Ale ta dominacja rytmu, kurde, te żywe instrumenty, które grają, bardzo fajne partie, i Rodziewicz, i Wagleski, kurde, Wagleski tutaj gra taką partię, że jakby trochę zapowiada Toma Morello z Rage Against the Machine, kapitalny stosunek, on w końcu zagrał swoje, tak? Tak mi się wydaje, że... Też Waglewski mówił, że nie pamięta w ogóle tej całej sytuacji, więc być może nic się nie wydarzyło z tego, Kazik po prostu... Są sklecze w ogóle. Są te takie porozdzielane małe sampelki.
Któryś fragment pętli właśnie z When the Levee Breaks, milion razy samplowanej, tylko nie ten początkowy otwierający, tylko coś późniejszego. To jest mniej więcej ten sound, ale nie weryfikowałem, czy intuicja kieruje mnie tutaj we właściwym kierunku. Podoba mi się to, że przy całej dramaturgii utworu i właśnie kapitalnym wykonie Waglewskiego i Rodziewicza, tak, saksofonisty? W ogóle świetny jest ten taki riff saksofonowy, który się bardzo szybko pojawia, taki... Super, to jest takie zadziorne i właśnie dramatyczne. Przy tej warstwie to, co gra synt albo, nie wiem, to jest jakiś klawisz MIDI? Co to jest, Michał, ten taki pierwszy klawisz, który się tam pojawia? To jest jakiś taki syntezator, raczej budżetowy. Nie wiem, co to może być, jakiś kork?
To znaczy tak trochę było, że on pisał teksty pod bity, tak? Znaczy nie miał tematów, utworów w głowie przed usłyszeniem bitu, tylko dopasowywał ten temat to jakoś tam. To jest w ogóle też częste chyba w rapie, nie? Przynajmniej było przez jakiś czas. Jeżeli chcesz dobrze pojechać, to raczej przydałoby się ten beat w głowie mieć, bo wtedy się zupełnie inaczej pisze. Już od razu to się układa w całą całość. Ok, to teraz dziewczyny. No to ja zacznę od tego, że ten kawałek jest pożyczony dwustronnie, w sensie jest pożyczony oczywiście z baranka taty, no ale dobra, to jest estate, do którego on ma prawo, ale refren i temat, to jest po prostu kopia Girls Ain't Nothing But Trouble, Jesse Jeff and the First Prince.
A muzycznie to jest sytuacja taka, że to jest podobno oficjalnie numer, który zrobił Kazik. Jakoś mi się w to kurwa nie chce wierzyć, bo to jest zdecydowanie styl kufilskiego. Styl Kazika na tej płycie to jest bagaż nielegalny i nie mogę istnieć bez narzekania. A to nie jest Kazik by the way, bagaż nielegalny. Aha, ciekawe. Gdzieś czytałem, że jednak Kazik. W każdym razie pasowałoby, bo to są kawałki na maksa ubogie, oparte na jakiejś figurze basum bardzo nieporadnej. Na poziomie moim ówczesnym, kiedy pierwszy raz próbowałem robić moduły na Amidze. W ogóle ta płyta przypomina moduły z Amigi brzmieniowe. Może raczej moduły z Amigi przypominają muzykę, którą się wtedy robiło na syntezatorach, na klawiszach i przede wszystkim samplerach.
Sześć-siedem jakoś. To u mnie poniżej granicy przyjemności jest chyba tylko miejsce ostatnie. Ja mam taką koncepcję, że to jest najbardziej hip-hopowy, rapowy numer na tej płycie. Że nawet w tym, co ty teraz określiłeś jako jakieś incelskie klimaty i że to ci się nie broni dzisiaj, słyszę w ogóle Bardzo charakterystyczny idiom też taki tekstowy dla hip-hopu tamtych czasów. Jak omawialiśmy Bizarre Ride to the Far Side, to przecież połowa utworów z tej płyty była czymś takim. Drugi na przykład. No w sumie. Może kwestia języka jednak, że ja nie łapię tej żenady, bo to jest angielski.
Też bardzo dla mnie hip-hopowym zabiegiem i też ciekawe jest to, że właśnie Kazik ma wówczas tę świadomość, że takich zabiegów należy w hip-hopie używać, jest ten nawracający motyw, który znowu, odwołując się do The Farsight, tam w pierwszym numerze było oh shit, a tutaj mamy ten motyw i coś jak to. To jest takie bardzo jakby korzennie hip-hopowe. Nawet jeżeli na warunkach właśnie polskiego roku 91 to czuć, że Kazik kuma bazę, jakby wie, że tak należy. Nie jest to może doskonała realizacja tego konceptu, ale jest nawiązaną walką. No i tak, i refren też jest rzeczywiście refrenem, co nie zawsze na tej płycie się zdarza, żeby rzeczywiście można było o takich wyrazistych refrenach mówić.
Bardzo fajny riff basu startujący od 2. Ja cały czas myślałem, że to nie są chryzantemy, tylko gdy mi ciebie zabraknie. Ale chryzantemy. Ale w każdym razie ten cytat jest rzeczywiście ni w pizdę, ni w oko. To jest tak bezczelne. Numer jest zrobiony z dbałością, żeby to jednak było konsonansowe, a to jest kurwa tak na maksa dysonuje od połowy. Ja pierdolę, jak to nie pasuje. A mimo to ktoś powiedział, ale zostawmy. Śmieszne. I rzeczywiście, to też sprawia, że jednak, no temat ponury, ale jednak się człowiek uśmiecha. Jest to kurwa osiągnięcie In The Trap. Dla mnie 8 za muzykę, 9 za tekst. I to jest 17 punktów i to wystarczyło na pierwsze miejsce. Ok, niestety mamy zwycięzcę.
No tak wyszło. Tak wyszło dlatego, że utwory, które są wyżej u mnie... Uważam za z reguły wyjątkowo dobre, więc no. Spoko. Jeszcze jedna nazwa mi tu przychodziła na myśl jak tego słuchałem, ale znowu trochę na wyrost, ale też Rage Against The Machine. Oczywiście, no to jest jakby z tego potem wyrośnie KNŻ, nie? Kazik na żywo. Nie w tym kawałku cholera miałem, ale miałem to, ja też to miałem, zresztą mówiłem, że tam Toma Morello w Bagiel zapowiada. Kurde, ja powiem tak. To jest utwór, który mnie najbardziej muzycznie zaskoczył, bo to jest już tak nie rapowo, że pomyślałem w pewnym momencie o zespole Klosterkeller. Dobre.
Bo tam jest tak bardzo prosta progresja z dwóch akordów i ten bas idzie za tym i to mnie trochę wkurwia. Możesz przypomnieć, Michał, które ty miałeś miejsce? Czwarte. Czwarte, dobra, bo się zagalopowałem w moich obliczeniach i przegapiłem. Czwarte, dobra. Powiedziałbym, że na tej płycie są dwa momenty, które gdzieś tam wypływają z fascynacji Rage Against the Machine. Gdyby nie to, że Rage Against the Machine to jest równolatek tej płyty w zasadzie i gdy Kazik pisał część tekstu w roku 90., to na pewno nie znał tych numerów, a w 91. nie wiem czy znał, trudno powiedzieć. No ale Beastie Boys. No tak, jasne. I jakby ten drugi moment to jest Bagdad. I uważam, że Bagdad jest trochę bardziej udanym momentem inspiracji, nieistniejącym jeszcze zespołem.
Cztery punkty za muzykę, cztery punkty za tekst. Jedyny kawałek, w którym się to wszystko zgadza, jest tyle samo za obie czynniki. Osiem punktów, ósme miejsce. Też się zgadza. I ósmy numer na zakliście chyba. Nie, kurwa. Dziewiąty. Taka szansa. Tak jest. Dobrze. Jeszcze Polska. Drugi The Big One na tej płycie. Gruba afera, o której wspominałeś, z Senatorem Szafrańcem, który tam... Senator Szafraniec brzmi jak postać z filmu Pasikowskiego. Kurde, no totalnie to jest to, bo on tam rzeczywiście, jak człowiek cokolwiek wykorzystał powiedzmy narodowego w swoim utworze, albo katolickiego, to senator Szaflaniec czuwał i protestował, a to przeciwko jakimś pakatowi filmowemu, a to przeciwko na przykład piosence Jeszcze Polska, w której tu szukał się odniesienia do polskiego hymnu.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Obstawiamy niniejszym konia o długim imieniu "historia polskiego rapu zaczyna się jednak od Kazika". Po czym przeprowadzamy autopsję płyty, która ulepiła śnieżkę i potoczyła ją z - dziś już wiemy - ogromnej góry (polski rap, w przeciwieństwie do światowego, ma się komercyjnie świetnie, przyćmiewając inne formy muzycznej ekspresji). I spod narośniętych warstw już ją trochę jakby słabiej widać? To co panowie - odgrzebujemy!
Ze świecą byłoby szukać albumu o tak bogatych kontekstach. Prawie wszystkie - historyczny, personalny, społeczny, artystyczny, wydawniczy - wymieniamy i szeroko dyskutujemy w odcinku, czego nie ma sensu tu powielać.
Zatem pięć słów o tym, czego zabrakło:
- nie porównujemy Kazimierza Staszewskiego do Stanisława Staszewskiego,
- nie bierzemy pod uwagę jego dorobku po 1998 roku,
- nie wiemy na tej wysokości jeszcze nic o jego aktualnym stanie zdrowia,
- pod koniec nie wchodzi Ambro zapytać czemu on nie występuje, skoro nagrywamy podcast (żaaaaaaal),
- nie odpowiadamy na pytanie, czy w ogóle jest sens słuchać "Spalam się" w 2025 roku, każdx z Państwa musi sobie samx.
O Kaziku i jego solowym debiucie rozmawiają Bartek (Przybyszewski, gościnnie), Misiek (Hoffmann) i Pawcio (Sajewicz). Grafika: Jacuś (Ambrożewski).
Nowy konflikt światowy
Dziewczyny
Piosenka trepa
Cyrk
Temat z filmu "Bagaż nielegalny"
Bagdad
Spalam się
Świadomość
Oblężenie
Jeszcze Polska...
------------
Nasze profile w social mediach:
Płytkast: https://www.facebook.com/plytkast | https://www.instagram.com/plytkast
Ambrocore (Kuba): https://www.facebook.com/ambrocore | https://www.instagram.com/ambrocore
Afro Godzina: https://www.facebook.com/afrogodzina
Paweł Sajewicz: https://www.facebook.com/sajewiczpawel
Podcastex - podcast o latach 90. i 00.: https://www.facebook.com/podcastex