35: Oasis – (What's the Story) Morning Glory?
To być może najdłużej planowany odcinek w historii naszego podcastu. Drugi album Oasis musiał skończyć 30 lat, abyśmy wreszcie zmierzyli się z tym absolutnym blockbusterem muzyki rockowej lat 90. Dzięki "WTSMG" braciom Gallagherom udało się gładko przejść z roli liderów britpopowego peletonu, którą zajęli po wydanym zaledwie 13 miesięcy wcześniej "Definitely Maybe", do kategorii gitarowych gigantów, mierzonych skalą U2 czy R.E.M. Dziś spora część tego albumu to po prostu klasyka rocka, częściowo już ledwo słuchalna z uwagi na swoją wieloletnią nadekspozycję. Ale nie zawsze tak było - choć płyty Oasis od początku sprzedawały się fenomenalnie, to zespół budził polaryzujące emocje nie tylko z powodu wielkich ego braterskiego tandemu, ale też uprawiane przez Noela Gallaghera tu i ówdzie bezczelną hochsztaplerkę i jawny populizm kompozycyjny. Po trzech dekadach możemy się z tym wszystkim wreszcie rozprawić, przyjmując trzy uzupełniające się postawy: młodocianego wyznawcy rewidującego po latach swoje stanowisko, brytofila-sceptyka i outsidera, podchodzącego do tematu z czystą głową. Zapraszamy na te blisko trzy godziny, Sally może poczekać. Odcinek jak zawsze do słuchania na Spotify i Apple Podcasts. Grafikę przygotował Jacek Ambrożewski. Zmontował i odżinglował pan Afro. Rozmawiają Ambrożewski, Sajewicz i Hoffmann. 00:51:30 Hello01:11:30 Roll With It01:23:30 Wonderwall01:38:00 Don't Look Back in Anger01:52:15 Hey Now02:04:50 Some Might Say02:14:20 Cast No Shadow02:25:00 She's Electric02:23:30 Morning Glory02:44:50 Champagne Supernova------------Nasze profile w social mediach:Płytkast: https://www.facebook.com/plytkast | https://www.instagram.com/plytkastAmbrocore (Kuba): https://www.facebook.com/ambrocore | https://www.instagram.com/ambrocoreAfro Godzina: https://www.facebook.com/afrogodzinaPaweł Sajewicz: https://www.facebook.com/sajewiczpawel
Ja poznałem ten album na początku gdzieś 96 roku. Był to jeden z pierwszych albumów, który dostałem na CD. Nie kupiłem w Empiku, ale dostałem w prezencie. Zamówiłem sobie na urodziny. Trzynaste. Znając kilka utworów Oasis z telewizji i z radia i z list przebojów, czyli singli wówczas popularnych. I nie waham się chyba tego powiedzieć. Jest to album, który jakoś tam zmienił moje życie, bardzo mnie ukształtował. Był zalążkiem wieloletniej, głębokiej, głębokiej naprawdę fascynacji tym konkretnie zespołem, ale też takim entry point do jakiejś powiedzmy szeroko rozumianej brytofilii czy słabości do brytyjskiej kultury, brytyjskiej muzyki.
Oczywiście gdzieś tam już wcześniej, pewnie we mnie zagnieżdżającej się za pośrednictwem Beatlesów chociażby, ale jednak to Oasis to było coś, co przemówiło do mnie takim językiem jednak moich czasów i energią młodych ludzi, którzy gdzieś tam wchodzili w okres powiedzmy dorastania w latach... W środkowych latach dziewięćdziesiątych. Więc ja przez wiele lat, ja żyłem każdą sekundą tej płyty, oddychałem jej każdym taktem. To jest płyta, którą ja znam tak dobrze, że jak zaproponowałeś ją mi się, ale nie wiem ile, trzy dni temu, to ja powiedziałem, że ja mogę za godzinę siadać i o niej rozmawiać. Chociaż przyznam, że ja jej nie słucham jakoś teraz zbyt namiętnie i zbyt często, ale ilekroć do niej wracałem w ostatnich powiedzmy 10 latach, pewnie to się parę razy zdarzyło.
To każdorazowo miałem poczucie, że to jest płyta, która się świetnie starzeje, że to jest album, który naprawdę niósł w sobie więcej jakby takiej jakości i wartości muzycznej niż wówczas mu przypisywano, bo w tamtym czasie był to zespół, który wzbudzał powszechny entuzjazm odbiorców, fanów Oasis. Natomiast miał też bardzo szerokie grono krytyków i z Oasis też się latami śmiano, wytykano ich, że piszą prymitywne piosenki, że prymitywnie grają, że są ogólnie sowymi muzykami, że są kiepskim bendem, że te numery są zupełnie nieoryginalne, że ten zespół nic nie wnosi poza pewnym buractwem do świata rock'n'rolla.
I ja uważam, że to jak ta płyta dzisiaj brzmi i to jaki też status ma dzisiaj zespół Oasis, jakie emocje też jakby wzbudził w kolejnych pokoleniach, jednak dowodzą tego, że te opinie były przesadnie krytyczne i przesadnie złośliwe. że jednak w tych piosenkach jest pewna ponadczasowa, nie we wszystkich, ale w niektórych, jest pewna ponadczasowa jakość, że jest jakość tej produkcji, w tym jak ta płyta została nagrana, jak brzmi, jak do dzisiaj ta płyta dobrze brzmi. I to też moim zdaniem sprawia, że te numery dzisiaj, one brzmią właściwie jak coś, co ukazało się dopiero przed chwilą, a nie jest jakimś tam reliktem. Oasis, Gallagher, Noel Gallagher, R.E.M.
Ale też modę, też pewien zeitgeist kulturowy, który oczywiście jest bardziej czytelny z punktu widzenia Wielkiej Brytanii tamtych czasów, ale też jako znowu pewna wizytówka Wielkiej Brytanii tamtych czasów jest takim wręcz obrazem stereotypowym, pocztówką z pewnego nawet miejsca, a nie epoki. Jak ty się jako trzynastolatek w Polsce wtedy do tego Ja się z tym bardzo utożsamiałem. Czułem, że to jest moja wrażliwość właśnie taka z jednej strony muzycznie jakby w tej tradycji post-Beatlesowskiej, która była mi bardzo bliska, bo gdzieś tam na tym byłem też wychowany i tym przesiąkłem już wcześniej. Z drugiej strony ta w ogóle szeroko rozumiana kultura brytyjska z bardzo ważną rolą piłki nożnej i tej całej kultury stadionowej, która też się mocno przecinała z Oasis, z ich charakterem, z ich pewną charyzmą.
Mamy tysiące biletów na ten koncert. A w którym roku to było? W 2000. Jeszcze to były czasy, kiedy to był zespół z pierwszych miejsc absolutnie brytyjskiej listy albumowej i singlowej. Natomiast ja na palcach jednej ręki mogę policzyć takie sceny, że nie wiem, rozmawiam z koleżanką w klasie o tym, że wczoraj na MTV leciał koncert Oasis na żywo z Manchesteru. Był transmitowany, ja go nagrałem, potem go oglądałem dziesiątki razy. Albo właśnie tę płytę, tam jedna osoba chciała ode mnie kiedyś przegrać, bo wiedziała, że ją mam, więc chciała sobie ją skopiować na kasetę. Ale to było bardzo daleko od fenomenu paru wykonawców polskich rockowych z tego okresu,
Dwa mam takie skojarzenia w ogóle, jeśli chodzi o zjawisko Oasis, z którego nie jestem w żadnym razie znawcą i wręcz wykluło mi się teraz, dopiero jak się przez te trzy dni przygotowywaliśmy do tego odcinka. Że jakimś kontekstem, na który się w sumie chyba nie natknąłem czytając o tej płycie, a dla mnie on jest taki oczywisty właśnie tożsamościowo, nie muzycznie, ale jest angielski pub rock. Ta muzyka nie brzmi pub rockowo. Ale uczucia, które budzi w słuchaczu są pubrockowe. To jest muzyka do słuchania w pubie, kiedy muzyka napierdala tak głośno, że nie można rozmawiać z kolegami, ale i tak tam siedzimy i to właśnie piwko. Jest to beer music zdecydowanie i pubowa muzyka. Totalnie się zgadzam z tym. Zresztą do pubrocka będę jednak mimo wszystko się odwoływał w jednym czy dwóch miejscach jakoś tam powiedzmy pośrednio.
Ale dosłownie zanim oddam głos Michałowi, bo już długo też jestem przy mikrofonie, więc... Więc może pora kończyć. Ale odnośnie tego, co powiedziałeś, to wszystko zgoda, tylko że ja właśnie w kontekście tego, co powiedziałem, ja się nauczyłem tej muzyki słuchać samotnie. Ja je słuchałem w zaciszu mojego pokoju, studiowałem książeczki, uczyłem się tekstów. To było moje bardzo takie intymne doświadczenie z tą... Social music, tak? Jak to tam powiedzmy ująłeś jako pewien fenomen. I mnie zawsze irytowały te sytuacje typu tłum narąbanych Angoli, którzy się drą śpiewając tam jakieś refreny o Oasis. Może dlatego, że ja... Właśnie przychodziłem w ogóle z innej takiej bardzo osobliwej perspektywy.
Więc tak, to jest bardzo dziwne takie indywidualne moje doświadczenie. Słuchaj, to jest bardzo ciekawe, bo też miałem jeszcze zapytać o to, czy miałeś poczucie, jak to słuchaj sam, że uczestniczysz w czymś wspólnym, ale druga rzecz to jest ta stadionowość, o której ty powiedziałeś. To jest ten drugi aspekt. Jak pub rock, czyli ta sytuacja społeczna, ale też śpiewanie hymnu zespołu, któremu się kibicuje. No tak, tak, tak. Totalnie się zgadzam. Teraz Ty o sobie, bo zrobiłeś wywiad. To był mój wybieg, żeby po prostu ukryć braki warsztatowe. Ja jestem zafascynowany w ogóle udziałem Pawła w dzisiejszej audycji, bo drodzy Państwo ja z Pawłem się znam lat prawie, no 20 to jeszcze nie, ale będzie blisko. I nigdy w życiu, ani nie rozmawialiśmy o zespole Oasis, ani też Paweł nigdy się nie autował ze swoją jakąś optyką na ten zespół.
Wiem, że lubi Blair, wiem, że może jeszcze parę innych brytyjskich zespołów z tego okresu, ale Oasis jest dla mnie totalnie białą kartką, więc śmiało, pochwytaj pióro i zapisz jej. Białą, to jest dobre słowo, białą. Tak, czekamy na to aż będziesz w misale mówił, że ta muzyka jest biała i że nie ma w niej jazzu. Słowo jazz nie pojawia się w moich notatkach, ale pojawiają się inne. Ustalmy, co się dzisiaj nie pojawia. Nie pojawia się jazz i ja obiecałem, że nie powiem dwóch haseł, które mówię zawsze, więc ich nie powiem, ale państwo się domyślą, o których artistów chodzi. Natomiast, Jezu, dziękuję, wystawiłeś mi po prostu na pustą bramkę tę piłkę z białą muzyką, bo sobie też zanotowałem, że po prostu jest to muzyka biała jak dupsko Brytyjczyka, który jeszcze nie był na Ibizie.
Tak blada. O co chodzi? Że tu już dupsko i publock, ja sobie zanotowałem, że ta muzyka, że ta płyta brzmi, to jest taki zapierdziany stołek w pubie. Nie przez cały czas, ale w swojej większości. Chciałbym tam być. Nie, tego nie powiedziałem. Słusznie zauważasz, że ja się nigdy z jakimś stosunkiem do zespołu Oasis nie autowałem. Naprawdę powiedziawszy, nie mam, a w zasadzie do tego momentu nie musiałem go sobie wyrobić jakoś za nadto. To nie jest w żadnym razie stosunek jakiś głęboko krytyczny. Ja tę płytę kupiłem, nie wiem, piku, a w MediaMarkcie już na takiej półce z przecenami za 19,90, czyli już sporo po primetime, ale słuchałem jej z przyjemnością.
Nigdy nie wzbudziła we mnie ta płyta ani pozostałe utwory Blur, które znam, bo absolutnie nie znam tego zespołu. Pozostałe utwory Blur? Oasis, Oasis, przepraszam. Nie sprawiły, że ja miałem jakiś taki pociąg do tego, że nie powiedziałem sobie słuchając ich OK, chcę posłuchać więcej takiej muzyki. I dlatego w ogóle jak musiałem w końcu jakiś ranking na dzisiaj wymyślić, to w końcu mnie olśniło, Że ułożyłem te piosenki w takim porządku, nie jak one obiektywnie wydają mi się wartościowe muzycznie, tylko jak ja subiektywnie, czy chciałbym więcej tego rodzaju utworów posłuchać. I zaskoczyły mnie bardzo efekty takiego uporządkowania.
Potem będę próbował się z tego tłumaczyć. Ale to było jedyne kryterium, które od razu mi kliknęło, bo wszystkie pozostałe próby jakiegoś szukania w tym swojej tożsamości spełzły jednak na niczym. To nie jest moja muzyka i ja nie jestem znowu jakimś, już powiedziałem, ani znawcą Oasis, ani też tak naprawdę Britpopu, ale pewne rzeczy w Britpopie słuchałem, podobały mi się, w pewnym momencie uznawałem się za fana Blair. Ale przez to, że byłem fanem Blair, to dzisiaj wręcz mam taki trochę mały hejcik. Moja żona jest ogromną fanką tego zespołu. Pojechaliśmy, tak jak teraz Oasis, miało swój powrót na scenę fetowany bardzo głośno. To mało powiedziane, tak. Tak, to Blair miało to rok wcześniej, koncert na Wembley i potem okazało się, że w sumie będzie płyta jeszcze i tak dalej.
No i myśmy pojechali na to Wembley, więc to jest ten poziom fanostwa, więc ja przepraszam cię Olu, że ja muszę powiedzieć, że im dalej ja myślę, znaczy im dłużej ja myślę o Damonie Albarnie, a niestety nie myślę o nim dzisiaj zbyt często, ale jednak jak mi się zdarza, to mam jakoś tak, że mnie wkurwia. Więc może lepiej, że nie mam jakiegoś właśnie stosunku do braci Gallagher, bo tak Słuchałem ich sobie, próbując to analizować, próbując szukać w tym rzeczy bez jakiegoś takiego kontekstu osobistego. I jedyną taką osobistą sytuację związaną z Oasis, jaką pamiętam właśnie z tego czasu, kiedy ty już jak trzynastoletni mogłeś być fanem tego zespołu, to ja, 8-9-letni, pamiętam reklamy na brytyjskim Cartoon Network, bo wtedy jeszcze chyba nie było w ogóle polskiej wersji tego kanału, a ja namiętnie wtedy oglądałem Cartoon Network, bo mieliśmy w kablówce.
Ale to mógł być być może teledysk promujący płytę koncertową Familiar to Millions, która ukazała się W tym samym roku, co płyta Standing on the Shroud of Giants, z której pochodzi Gaspanic. I ten utwór mi się podobał, 13-latkowi wówczas, bo ja wtedy byłem w tym wieku. To jest taki utwór już daleko uciekający na jakieś takie pole psychodelicznego rocka, bym powiedział. Jeżeli chodzi o ujęcie takiego psychodelicznego rocka, które Oasis mogli prezentować, to Gaspanic było tym właśnie ich ujęciem. Moja kolej, już się tłumaczę. Otóż Ty powiedziałeś, że to był dla Ciebie entry point do brytofilstwa, do brytyjskiego rocka. Mogę właściwie to powtórzyć, bo kiedy ta płyta się ukazała,
W tym momencie wchodzi ta cała szeroko zakrojona i reklamowana bitwa pomiędzy Blur i Oasis. No tego się nie dało kurwa nie zauważyć. Na MTV te zespoły były z potworną częstotliwością. W ogóle Britpop był na tym polskim MTV, które było zaciągane chyba właśnie z Wielkiej Brytanii. Nie było jeszcze polskiego MTV. No właśnie mówię, że to było MTV UK z Rayem Coaksem kurwa o godzinie 21 w dni powszednie. Strasznie wkurwiający typ. Podobno teraz pracuje jako śmieciarz. Nie żartuję, nie wiem gdzie pracuje. Ale tak sobie to imaginuję. Płytkast, tylko sprawdzone informacje. Wszystko jest kurwa subiektywne, na szczęście.
No dobra i wracając do tego momentu. Ja wtedy MTV oglądałem w chuj, ponieważ dopiero co doczekałem się, że ten kanał dostałem w swój zasięg. No i widzę te zespoły kurwa czytam w prasie muzycznej o nich i kurwa i czuję coś rodzaju sympatii i bardzo mnie to zaskakuje, że jakby dlaczego mi się to kurwa podoba w sensie to nie powinno mi się podobać ale kurwa Blur no fajne numery kurwa te wszystkie super grasy na Binder i Oasis to samo jakby. Jak pierwszy raz usłyszałem utwór tytułowy z tej płyty. Pomyślałem sobie, kurwa jak to jedzie, jakie to jest fajne, jak tego mi się dobrze słucha.
Dlaczego miałby go mieć? Ja wiem, że ta praca rozdmuchała ten dualizm, tę dialektykę, tak się mówi. Właściwie to dlaczego miałoby tak nie być? Wszystko się zgadza. Właściwości muzyki Oasis są takie, że jest to muzyka funkcjonalna. U nas też jest funkcjonalne. Mówię o disco polo i pochodnych. Jedno i drugie jest funkcjonalne. To jest muzyka do zabawy. To ma spełniać pewną rolę.
Nie ma być estetycznie wyrafinowane, tylko ma dawać poczucie. Znajomości, wspólnoty i dobrej zabawy. Tak jest czy tak nie jest? Tak jest, kurwa. Ale to jest muzyka etosowa. Trochę spłycasz, w tym sensie, że dobra zabawa to brzmi właśnie jak coś, do czego pasuje disco pola. Wydaje mi się, że jednak muzyka Oasis daje szersze spektrum emocji i to wycelowanie w te emocje, ono jest zawsze, zazwyczaj za pomocą takich populistycznych środków, zgadzam się, i prostych, i najprostszych zwykle. To są po prostu Strzały w światło bramki. Na Oasis zarzucano, że to jest populist music. Natomiast wydaje mi się, że to spektrum emocji adresowane przez piosenki Oasis i tę muzykę jest jednak trochę szersze niż przez disco polo. Patrząc z polskiej perspektywy, bo polskie wyrobienie muzyczne średnio jest do angielskiego zupełnie nieprzystające.
Ale słuchaj, no to jest, mam wrażenie, jednak muzyka właśnie bardzo etosowa, związana z takim poczuciem kategorii autentyczności w muzyce. I myślę jednak, że wszelkie przyrównywanie Oasis do zjawisk muzycznych, które z założenia mają się sprzedawać, że to jakby trochę tutaj Wiadomo, to jest płyta, która sprzedała się w niebagatelnym nakładzie, ale na poziomie wrażliwości pewnego kłamstwa będącego wrażliwością sprzedawaną słuchaczom, to nie. To jest bardzo dalekie od wymiaru takiego selling outu. To była tylko dygresyjka. Cieszę się, że spowodowała, że mi troszeczkę przerwaliście i weszliście ze swoimi cennymi uwagami, być może słusznymi.
Ja ich nie kupuję. Ja jeszcze bym chciał skontrować. Dobrze, ale... Let me finish. Chodzi mi o to, że w jaki sposób to miało w Polsce znaleźć publiczność, jeżeli klasy robotniczej wtedy w Polsce po prostu kurwa nie było. To było społeczeństwo jeszcze bezklasowe, gdzie wszystko się mieszało ze wszystkim kurwa. A więc w Polsce mogli tylko słuchać co najwyżej brytofile. Zgodzisz się sam, że to kurwa dosyć chuda grupa. Także nic, w ogóle mnie to nie dziwi, że Oasis to zespół, który w Polsce tej trakcji kurwa nie złapał. Mogę powiedzieć jeszcze a propos tego? Ja bym powiedział, że odpowiedź jest prostsza, że właśnie ten brak pierwiastka czarnego w znaczeniu też bluesowego.
To jest... Ja mam to napisane nawet. Okej, no Oasis jest zespołem bardzo silnie czerpiącym z Sixtiesów, ale z tych brytyjskich Sixtiesów zanim Artyści typu, znaczy Rolling Stones akurat od początku było zespołem bluesowym, ale właśnie od tych innych sixtiesowych kapel, które nie zahaczały o muzykę amerykańską. To jest rock zbudowany na bluesie, z którego wykastrowano bluesa. I w Polsce to jest jednak troszeczkę ciało obce w naszej takiej tradycyjnej przestrzeni tego, co zwłaszcza w latach dziewięćdziesiątych było uważane, mam wrażenie, za muzykę rockową. Że to nie brzmi jak typowa rockowa piosenka melodycznie. Wydaje mi się, że możemy pogadać o tym, z której dekady Oasis czerpali, bo ja mam poczucie, że jednak kurwa z 70-sów, że to co było z 60-sów to w formie przefiltrowanej przez lata 70-te zdecydowanie.
Liczba numerów jeden w karierze Oasis, przynajmniej w ujęciu UK, to jest niemalże rekordowa. Natomiast wydaje mi się, że w takiej optyce uśrednionego fana rocka, to się dopiero zmieniło w ostatnich 10-15 latach, że te utwory są uznawane za jakieś klasyki rockowe przez ludzi, którzy nie wyrośli stricte z tego brytyjskiego, powiedzmy, Oasis. Oasis.
I wszyscy to już uznają, że to jest w sumie spoko, bo już oni tam mają swoje miejsce. Ale chciałem wrócić jeszcze do paru punktów, bo tak, bo ta twoja analogia z tym Disco Polo, kurde, no nie mogę się z tym zgodzić, bo Disco Polo to jest pewien format. A to co zaproponował Oasis, od pierwszej płyty właściwie, od pierwszych singli, ale też na tym albumie, to tego formatem moim zdaniem nas właśnie można. To zestawienie konkretne tych inspiracji, które pojawiły się od lat 60., od Beatlesów, od innych wykonawców z lat 60., przez glam rocka, Przez pop rocka, przez punk rocka, przez nawet jakieś wątki, nie wiem, classic rockowe, tak odwołania do, nie wiem, do Floydów, do Dylana, poprzez lata 80., muzykę całą manchesterską, cały post punk i tak dalej.
Po prostu wydaje mi się, że odpowiedź jest banalnie prosta. Po prostu brytyjska tradycja muzyczna nie była nigdy wystarczająco reprezentowana w polskich mediach i nikt... W latach osiemdziesiątych czy na początku lat dziewięćdziesiątych nie poświęcał wystarczająco dużo uwagi. Żaden wpływowy dziennikarz nie stał się rzecznikiem wrażliwości tego rodzaju. Nie nauczył Polaków słuchania The Smiths nawet, czy Stone Roses nawet, już nie mówię, ale tych nawet wykonawców glamowych, z których Oasis bardzo czerpali. Pearl Jam ludzie słuchali, bo cała Polska była wychowana na Zeppelinach.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
To być może najdłużej planowany odcinek w historii naszego podcastu. Drugi album Oasis musiał skończyć 30 lat, abyśmy wreszcie zmierzyli się z tym absolutnym blockbusterem muzyki rockowej lat 90. Dzięki "WTSMG" braciom Gallagherom udało się gładko przejść z roli liderów britpopowego peletonu, którą zajęli po wydanym zaledwie 13 miesięcy wcześniej "Definitely Maybe", do kategorii gitarowych gigantów, mierzonych skalą U2 czy R.E.M. Dziś spora część tego albumu to po prostu klasyka rocka, częściowo już ledwo słuchalna z uwagi na swoją wieloletnią nadekspozycję. Ale nie zawsze tak było - choć płyty Oasis od początku sprzedawały się fenomenalnie, to zespół budził polaryzujące emocje nie tylko z powodu wielkich ego braterskiego tandemu, ale też uprawiane przez Noela Gallaghera tu i ówdzie bezczelną hochsztaplerkę i jawny populizm kompozycyjny. Po trzech dekadach możemy się z tym wszystkim wreszcie rozprawić, przyjmując trzy uzupełniające się postawy: młodocianego wyznawcy rewidującego po latach swoje stanowisko, brytofila-sceptyka i outsidera, podchodzącego do tematu z czystą głową. Zapraszamy na te blisko trzy godziny, Sally może poczekać.
Odcinek jak zawsze do słuchania na Spotify i Apple Podcasts. Grafikę przygotował Jacek Ambrożewski. Zmontował i odżinglował pan Afro. Rozmawiają Ambrożewski, Sajewicz i Hoffmann.
Hello
Roll With It
Wonderwall
Don't Look Back in Anger
Hey Now
Some Might Say
Cast No Shadow
She's Electric
Morning Glory
Champagne Supernova
------------
Nasze profile w social mediach:
Płytkast: https://www.facebook.com/plytkast | https://www.instagram.com/plytkast
Ambrocore (Kuba): https://www.facebook.com/ambrocore | https://www.instagram.com/ambrocore
Afro Godzina: https://www.facebook.com/afrogodzina
Paweł Sajewicz: https://www.facebook.com/sajewiczpawel