29: Faith No More – Angel Dust
W 29. odcinku Płytkastu wchodzimy na obszar dotychczas w naszym projekcie przemilczany: CIĘŻKIE BRZMIENIA. Na warsztat wzięliśmy jednak album mocno wykraczający poza standardowe rozumienie metalowej estetyki - wszak w Faith No More obok wachlarzu typowo metalowych tropów możemy wychwycić liczne wątki funkowe, rapowe, nowofalowe, kabaretowe, a nawet stricte popowe. "Angel Dust" zafundowało nam powrót do czasów, w których tak dziwna, skomplikowana twórczość mogła z powodzeniem radzić sobie w mainstreamie, jednocześnie prowokując pytania o to, czy zespół, który dość ewidentnie zainspirował całkiem sporo złej muzyki, mógł to zrobić za pomocą muzyki wybitnej? Cóż, zderzenie z "Angel Dust" okazało się dla części naszej załogi przeżyciem euforycznym, dla innych odrobinę problematycznym i trudnym do PRZEŁKNIĘCIA. Posłuchajcie i koniecznie dajcie nam znać w komentarzach, co sądzicie. Podcast jest dostępny na Spotify, Apple Podcasts, Empik Go, a autorem grafiki jest Jacek Ambrożewski. 00:36:30 Land of Sunshine 00:53:30 Caffeine 01:06:50 Midlife Crisis 01:19:00 RV 01:27:00 Smaller and Smaller 01:38:30 Everything's Ruined 01:50:30 Malpractice 01:58:20 Kindergarten 02:06:10 Be Aggressive 02:15:50 A Small Victory 02:24:30 Crack Hitler 02:31:40 Jizzlobber 02:39:30 Midnight Cowboy (Theme From) ------------ Nasze profile w social mediach: Płytkast: https://www.facebook.com/plytkast | https://www.instagram.com/plytkast Ambrocore (Kuba): https://www.facebook.com/ambrocore | https://www.instagram.com/ambrocore Afro Godzina: https://www.facebook.com/afrogodzina Paweł Sajewicz: https://www.facebook.com/sajewiczpawel
Zacznijmy od brzmienia klawiszy. Czekałem na to. Faktycznie, są utwory, jest ich sporo, w których to brzmienie jest niewyszukane dość delikatnie rzecz biorąc. Akurat w tym kawałku to jest takie brzmienie modułu z Amigi. I podobnie będzie w dosyć wielu kawałkach, ale zauważmy, że Roddy Bottom na tej płycie jakby, nie wiem czy to było celowe, ale na początku tej płyty właśnie używa głównie syntezatorów, potem przesiada się na pianinko, a na końcu na organy. I to pianinko brzmi już nieco lepiej, a organy brzmią kurde całkiem spoko. Na pewno nie gorzej niż u zespołów, nie wiem, Szarlatan czy coś w tym rodzaju.
Ale rozwija się też fajnie właśnie w kontraście między tą metalową częścią tego numeru, a tymi klawiszami. Bo te klawisze to jest jakaś kurwa wagnerowska opera w takim sensie, Inny w ogóle świat takich punktów odniesienia muzycznych. To nie powinno się zgadzać, ale się zgadza. I znowu ten kontrast i też tekturowość, kwadratowość tych klawiszy. Ja uważam, że to jest zamierzone, że one tak brzmią. Że bottom to jest w ogóle bardzo strzwany muzyczny lis. To jest postać, która zwłaszcza w tych ostatnich latach w Faith No More trochę w ogóle wyrasta, może zawsze nim był, nie wiem, ale teraz jak się ogląda wywiady z nim, to jest ten lider zespołu. Jak są takie wywiady, że tam siedzi Patton i Bottom, no to Patton tam kiwa czasem głową, coś dopowie, a erudycyjnie o tej muzyce opowiada Bottom.
I czasami jak on sobie pozwoli na wyjście z tej pozy gościa, który tam wciska jeden akord i go trzyma przez dłuższą część jakiegoś fragmentu. Dobrze jeżeli akord, bo w większości to są jednak dwudźwięki. Na przykład. To czasami sobie pozwala wyjść z tej roli. Na przykład wiecie, oni grają cover Berta Bakaraka. The Man in Love jest taki utwór chyba, nie? To grają to i to po prostu to, jak bottom pięknie i z lekkością popyla tego bakaraka na fortepianie. Kurczę, to nie jest przypadkowy gość. Nie jest gość z przypadku. Więc dla mnie to syntezatorowe, brzydkie brzmienie klawiszy, ono jest zamierzone o tyle, jak na przykład w kinie, w kinie Davida Lyncha, do którego się jeszcze potem odniosę, który jest wielkim bohaterem dla Patona, mamy na przykład chujowe dialogi bardzo często.
I na tym polega ten utwór i na tym polega też w większości ta płyta. Roddy Bottom. To, jaką on robi różnicę, to widać, jak porówna się płytę tą i płytę następną, gdzie Bottom nie ma prawie nic do grania. A jeżeli ma to w tych kawałkach takich właśnie typu, kurwa, gramy bosanowe. Płyta King For A Day to jest płyta, która zostawia mnie zimnym. Jest to kompetentna rzecz, nie bo kompetentniejsza od Angel Dust, ale tutaj, na tej płycie, Roddy Bottom w każdym kawałku gra dużo. I robi te różnice, że jakby Patton, no wiadomo, Gold i Martin, no wiadomo, Martin toporny, a o Goldzie kiedyś Macio Moretti się wyraził trafnie, że to jest kaleczne klangowanie w większości.
Bębniarz w tym numerze akurat gra super, ale generalnie nie napędza tego zespołu za bardzo. Irody bottom, to jest ten języczek uwagi, oczywiście języczek obliczujący stojącego kutasa. O czym będzie na tej płycie mowa, to nie jest tak, że ja to wziąłem z powietrza. Mówiłem, że miejsce pierwsze. No, co ja chciałem powiedzieć? A, tak, super, że powiedziałaś, że to jest idealna piosenka metalowa. No, gdyby takich piosenek było więcej, to ja bym w metalu słuchał znacznie częściej. Ja podobnie. Tak, tak, niestety jest zgoła inaczej. Jest zgoła inaczej, trzeba to przyznać. No dobrze, ale idźmy dalej. Midlife Crisis, to ja zaczynam, tak?
I w pewnym momencie dziennikarka, swoją drogą dość naiwnie prowadząca te wywiady, zadaje Patonowi pytanie, a jak byś określił brzmienie waszego gitarzysty? A Paton się uśmiecha, tak po Patonowemu, tak wiecie, trolling w 92 roku i patrzy jej w oczy i mówi, określiłbym je jako nieobecne. Przez dłuższy czas szukaliśmy tego brzmienia, nie wiedzieliśmy, gdzie Jim się podziewa, więc tak, określiłbym brzmienie Jima jako nieobecne. I czuć, że tam jest jakiś konflikt i w pewnym momencie na przykład Bottom gra jakiś motyw klawiszowy też w trakcie kiedy piszą utwór i to jest zarejestrowane. I ktoś tam krzyczy nie, to brzmiało fatalnie. Ktoś inny odpowiada spróbuj tego w innej tonacji, a Martin odpowiada spróbuj tego na innym albumie.
Myślę, że podczas trasy promującej Real Thing wyszło bardzo, bardzo wiele różnic. Jim Martin sprowadzając Patona do tego zespołu myślał, że sobie sprowadza sojusznika, no bo słyszał Raging Crest od Easter Bunny, która jest metalowo-death metalową płytą, demem, nie płytą, płytą, która jest od kilku lat, kiedy nagrano to na nowo. Mówi o pierwszym mówcy Mr. Bungle. Okazało się, że ni chuja, że Patton jest freakiem, kurwa, że bliżej mu do Bottoma, który w tym samym czasie stwierdził, że ach, chuj tam, kurwa, nie będę się tam obcyndalał, panowie, jestem gejem, kurwa, niech się wszyscy dowiedzą, kurwa, ja jestem queerowy. Patton się okazał być jakimś freakiem, kurwa.
To jest kawałek o odrobieniu lachy drugiemu facetowi. Jest autorstwa Rodrigo Bottoma. Ale Mike Patton go śpiewa bez cienia dystansu, moim zdaniem, za co należy mu się szacunek. Wczuł się w kolegę. Dla mnie to było doświadczenie transgresyjne. Miałem czternaście lat, czy tam piętnaście, kurwa. Wychowywałem się w latach osiemdziesiątych. No jakby co ja mogłem myśleć, kurwa, o zjawisku homoseksualizmu? No co ja, kurwa, mogłem myśleć, nie? Ja byłem w miarę jeszcze, kurwa, starałem się jakby... Miałem jakąś taką sympatię w miarę.
No dobrze. Dziękuję. Dziękujemy również Państwu. Liczymy na to, że właśnie słuchacie tego momentu. Byli z wami. Byli. Paweł, Solin, Wiktus, Sajewicz. Kuba, The Real Thing, Ambrożewski. I Michał, Rody, Bottom, Hoffman. Właściwie Kuba, Smaller and Smaller, Ambrożewski. Cześć. Pa. Pa, pa.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W 29. odcinku Płytkastu wchodzimy na obszar dotychczas w naszym projekcie przemilczany: CIĘŻKIE BRZMIENIA. Na warsztat wzięliśmy jednak album mocno wykraczający poza standardowe rozumienie metalowej estetyki - wszak w Faith No More obok wachlarzu typowo metalowych tropów możemy wychwycić liczne wątki funkowe, rapowe, nowofalowe, kabaretowe, a nawet stricte popowe. "Angel Dust" zafundowało nam powrót do czasów, w których tak dziwna, skomplikowana twórczość mogła z powodzeniem radzić sobie w mainstreamie, jednocześnie prowokując pytania o to, czy zespół, który dość ewidentnie zainspirował całkiem sporo złej muzyki, mógł to zrobić za pomocą muzyki wybitnej? Cóż, zderzenie z "Angel Dust" okazało się dla części naszej załogi przeżyciem euforycznym, dla innych odrobinę problematycznym i trudnym do PRZEŁKNIĘCIA. Posłuchajcie i koniecznie dajcie nam znać w komentarzach, co sądzicie.
Podcast jest dostępny na Spotify, Apple Podcasts, Empik Go, a autorem grafiki jest Jacek Ambrożewski.
Land of Sunshine
Caffeine
Midlife Crisis
RV
Smaller and Smaller
Everything's Ruined
Malpractice
Kindergarten
Be Aggressive
A Small Victory
Crack Hitler
Jizzlobber
Midnight Cowboy (Theme From)
------------
Nasze profile w social mediach:
Płytkast: https://www.facebook.com/plytkast | https://www.instagram.com/plytkast
Ambrocore (Kuba): https://www.facebook.com/ambrocore | https://www.instagram.com/ambrocore
Afro Godzina: https://www.facebook.com/afrogodzina
Paweł Sajewicz: https://www.facebook.com/sajewiczpawel