27: Steely Dan – Pretzel Logic
To już 27. regularny odcinek naszego podcastu, a więc dojrzałość, a więc świadomość, a więc perfekcyjne brzmienie. Czyli po prostu: Steely Dan. Ten temat wisiał nad nami od samego początku istnienia Płytkastu, a nawet dłużej - jak zauważył Paweł: moglibyśmy nagrać ten odcinek 15 lat temu. Wybrany przez nas do omówienia trzeci album grupy "Pretzel Logic" świetnie wypełnia płytkastowe postulaty jednoczesnej zwięzłości i różnorodności. Nie ma tu dwóch takich samych piosenek, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że Fagen i Becker uprawiają tu rozległe ćwiczenia stylistyczne, jak nigdzie indziej w swojej dyskografii. "Pretzel" jest więc do pewnego stopnia steelydanowskim "Revolverem", zwłaszcza że zaznacza też moment transformacji Steely Dan z żywego zespołu w projekt studyjny. A przy okazji jest zjawiskiem dość osobnym nie tylko w katalogu grupy, no bo ile znacie albumów, które rozpoczynają się od brzmienia flapamby? Każdy z nas podszedł do tego precla z innej pozycji, co zaowocowało jednym z najbardziej urozmaiconych pod względem werdyktów odcinków Płytkastu. Zapraszamy do odsłuchu! Podcast jest dostępny na Spotify, Apple Podcasts, Empik Go, a autorem grafiki jest Jacek Ambrożewski. 00:32:20 Rikki Don't Lose That Number 00:44:30 Night by Night 00:53:50 Any Major Dude Will Tell You 01:02:30 Barrytown 01:13:30 East St. Louis Toodle-O 01:19:00 Parker's Band 01:32:20 Through with Buzz 01:38:30 Pretzel Logic 01:50:50 With a Gun 01:57:00 Charlie Freak 02:03:20 Monkey in My Soul ------------ Nasze profile w social mediach: Płytkast: https://www.facebook.com/plytkast | https://www.instagram.com/plytkast Ambrocore (Kuba): https://www.facebook.com/ambrocore | https://www.instagram.com/ambrocore/ Muzyczny blog Glebogryzarki ztj. Afrojax (Michał): https://www.facebook.com/glebogryzarkamusic Paweł Sajewicz: https://www.facebook.com/sajewiczpawel
Trzej podcasterzy nagrywają odcinek o Steely Dan. Pierwszy mówi, powinniśmy zacząć od ich perfekcjonizmu. Wiecie, że potrafili zmieniać muzyków tylko dlatego, że ktoś grał za dobrze? Drugi na to, a może porozmawiamy o tym, jak niesamowicie miksowali swoje płyty. To brzmiało, jakby każda nuta była wybierana jak diament. Trzeci w końcu wzdycha. Słuchajcie, zanim zaczniemy to nagrywać, czy my w ogóle mamy odpowiedni mikrofon do rozmów o Steely Dan? Dzień dobry, dobry wieczór. Nie wiem, o której państwo włączyli nasz podcast. Który nagrywamy wiadomo. Kiedy go nagrywamy? W Black Friday oczywiście. Tak jest. Myśleliście, kurwa, że już nie żyjemy, że już nas nie będzie, że Płytkast po prostu wącha kwiatki od spodu, a tu wręcz przeciwnie.
Powracamy i powracamy, no myślę, z prawdziwym hitem. Jak powiedział Paweł, to jest podcast, który powinniśmy byli nagrać już 15 lat temu. Ale dzisiaj starsi, mądrzejsi mam nadzieję, być może lepiej ubrani, być może mający lepsze owłosienie albo gorsze, ale mierzymy się z pięćdziesięciolatką, bo ta płyta skończyła w lutym tego roku, 50 lat. Pretzel Logic zespołu Steely Dan. Ja ten motyw, którym zacząłem ten program będę kontynuował przez całe nagranie. Rozmawialiśmy przed wejściem na antenę o AI i dzisiaj ChatGPT będzie czwartym uczestnikiem naszej rozmowy, ponieważ mam przygotowaną całą kolekcję niczym Szczepan Sadurski Płytkastu dowcipów na temat zespołu Steely Dan wygenerowanych przez sztuczną inteligencję.
Ale kolejny jest za parę minut. Wielu by powiedziało, to tak jak płyty Steely Dan. No więc właśnie, jest tu pewna paralela, a nawet kilka, więc witamy się oficjalnie. Jak zwykle są z wami... Michał Walter Becker-Hoffman. Tristan Fabriani. I Kuba Bodisatwa-Ambrożewski. Walter Becker, bo nie żyje oczywiście. Oczywiście. No i cóż panowie, co nam strzeliło do głowy, żeby w ogóle o tym zespole rozmawiać? Powiedzcie, jak się czujecie z tym, że będziemy rozmawiać o Steely Dan i co ten zespół dla was znaczy? Bo już przez trzy miesiące nie byliśmy w stanie o niczym innym wygenerować ze siebie Płytkastu. Taka jest smutna, brutalna prawda. No ale to chyba też świadczy o tym, że mamy przed sobą rzecz, która nas absolutnie jest w stanie połączyć.
Muszę powiedzieć, że jak myślę o tym 1974 roku, to zwykle pierwsze, co mi staje przed oczami, to kadra Kazimierza Górskiego na Mistrzostwach w Niemczech. I jakoś tak ciężko mi jest muzycznie ten rocznik definiować sobie przez jakieś konkretne bardzo skojarzenia. Powiedz, jak tak w skrócie byś w ogóle to Steely Dan umieścił na mapie muzycznej tego okresu, tego rocznika? W skrócie? Zadałeś tu pytanie na odpowiedź na dwie godziny, ale przede wszystkim jak powiedziałeś o kadrze górskiego, to jak się spojrzy na zdjęcia naszych bohaterów tego odcinka, to myślę, że mogliby spokojnie aplikować o koszulkę honorową, zwłaszcza fryzury.
Ja bardzo dzisiaj chciałem to zrobić. Przede wszystkim, to ja absolutnie nie czuję się mędrcem, bo Steely Dan to jest taki zespół, znaczy mędrcem w tym temacie się nie czuję, bo tak generalnie to owszem, ale Steely Dan to jest taki zespół, który ma absolutnie psychotyczną, niesamowicie zaangażowaną, absolutnie chyle przed nią czoła, bije wręcz pokłony. Fanbazę. I to są znawcy. To są ludzie, którzy po prostu słuchali dema, dem poszczególnych utworów, wersje nagrywane jako demówki na 4 lata przed założeniem zespołu. Oni to mają w małym palcu, wszystkie bootlegi, wszystkie po prostu koncertówki, na których coś zostało wykonane, a nigdy potem nie było nagrane w studiu, a są takie utwory.
Ja kompletnie tak głęboko nigdy nie wszedłem, więc Myślę, że ci słuchacze potencjalni Płytkastu, no ja nie wiem, czy my dzisiaj będziemy w stanie zaspokoić ich apetyty, bo to jest naprawdę niesamowita społeczność. Natomiast to spróbujemy. Także to jeśli chodzi o w ogóle rodzaj kultu, jakim się ten zespół cieszy. A w 1974 roku, kiedy Pretzel Logic się ukazywało, to rzeczywiście już ten kult zaczynał nabierać powoli, powoli rozpędu. To jest taki moment przełomowy dla Steely Dan. Płyta, która w historii tego zespołu przede wszystkim zakończyła jego istnienie jako właśnie projekt zespołowy.
A po drugie płyta, która pod wieloma względami była takim komercyjnym przebiciem pewnej ściany. Oni mieli oczywiście wcześniej już drobne sukcesy, ale tutaj zaliczyli swój najwyżej notowany single. Płyta zdobyła drugie miejsce w plebiscycie Village Voice. Pierwsza była Court and Spark Johnny Mitchell w tamtym roku, więc to a propos krajobrazu. No ale właśnie, ten krajobraz. Ja o tym trochę pewnie więcej będę się starał powiedzieć, ale Steely Dan, tak upraszczając mega, bo to jest bardzo zniuansowana historia, więc trudno tutaj o takie wyraźne delimitacje, ale jak już się pokusić o jakąś, to... Trochę można powiedzieć, że Steely Dan na początku było bardziej jednak zespołem zakorzenionym w takim kalifornijskim brzmieniu, które w ogóle zdefiniowało brzmienie pierwszej połowy lat 70. w Stanach Zjednoczonych kompletnie.
I Steely Dan są pewnego rodzaju Taką syntezą wielu tropów tego brzmienia, a jednocześnie je kompletnie przekraczają już na tych trzech pierwszych albumach. Natomiast w dalszej części swojej kariery oni jednak porzucili ten styl i wiele z tych utworów, które jeszcze słyszymy na Pretzel Logic, one by się nie mogły ukazać na Eiji, a już zwłaszcza na Gaucho, ani w ogóle później. Tak, ale już między Pretzel Logic i Katie Light ja dzisiaj będę wysnuwał całkiem sporo jakichś takich linii przerywanych, bo uważam, że to jest być może lepsza płyta od Pretzel Logic i też mam takie poczucie, że nawet te najlepsze piosenki z Pretzel Logic mają swoje jeszcze lepsze odpowiedniki na Katie Light. Tylko, że na Katie Light jest po prostu więcej takich oczywistych kasztanów.
Także kurwa, szczerze mówiąc, to ja doszedłem do takiego wniosku, który już teraz powiem, bo i tak po tym swoim wypowiedzi będzie to przebijało, że omawiamy właśnie drugą od końca, jeżeli chodzi o jakość songwritingu, płytę Steely Danu, bo najgorsza oczywiście jest pierwsza. Ale to w skali całego roku, również wliczając w to płyty dwie ostatnie nagrane po roku 2000. No może nie do końca. Wyłączamy je z tego równania jednak. No, mówisz o Two Against Nature, tak? Everything Must Go. Nie, nie, nie, to tych dwóch nie liczę. Dla mnie Steely Dan się kończy na to Steely Dan, o którym chcę rozmawiać na gałczo, no bo są te dobre numery jeszcze na tych dwóch ostatnich, ale nie, to już nie jest ten zespół. No dobrze, słuchajcie, w ogóle ciekawe, że tak na to patrzymy, każdy trochę w ogóle w inny sposób, bo Michał tu się najbardziej zdystansował.
Ja z kolei czuję, że ta płyta jest pewnego rodzaju przewartościowaniem jakby tej formuły Steely Dan, no bo jednak Countdown to Ecstasy jest albumem jeszcze bardzo zespołowym. Jest chyba takim najbardziej żywym pod względem jakby zespołowego, wspólnego grania. Ta płyta ma taki vibe trochę takich też kawałków, które są wyjamowane w wielu miejscach, tak? I są tym, i jeszcze mają bardzo mocny ten taki vibe Płytkast, Steely Dan Ale tutaj mamy jakby trochę zaprzeczenie tego, bo tu mamy trzy minutowe piosenki, bardzo konkretne.
Większość tych piosenek to jest zwrotka, refren, zwrotka, refren, mostek, solówka albo solówka, mostek i refren, tak? I 2.50, 3.20. Dwa numery przekraczają tylko cztery minuty, więc... I 1.30. 1.30, tak? Najkrótszy utwór w dorobku Steely Dan też jest na Pretzel Logic. I dlatego wydaje mi się, że jakby tutaj następuje trochę, znaczy zaczyna się transformacja Steely Dan w zespół studyjny, którym oni jeszcze na Countdown to Ecstasy nie byli, bo ta płyta też powstawała w trasie, oni byli bardzo też wyeksploatowani przez te długie trasy koncertowe, a tutaj powiedzieli nie, chuj, już nie będziemy, nie chcemy koncertować, chcemy się skupić na tym, żeby w studio osiągać pewien bardzo konkretny efekt, bardzo precyzyjny.
Jest go bardzo niewiele dużo. Zaczynamy się obrażać. Tyle samo albo więcej jest kurwa folku, bluesa, fanku, soulu. Czemu nie Bluesnok? Czemu nie Bluesnok? Czemu nie Falknok? Czytasz w naszych wypowiedziach coś, czego nie ma. Te tropy jazzowe są, ale właśnie to jest istota Pretzel Logic, że po zrobieniu dżambandowej płyty, jakby w ogóle nikt nie kojarzy tego zespołu z dżambandem i to być może jest jakaś kwestia, nad którą się tutaj możemy pochylić. Oni absolutnie pod komercyjną presją, bo po prostu ta poprzednia płyta się nie za dobrze sprzedała, nagrywają płytę z piosenkami, być może najbardziej Beatlesowską w ich karierze, z krótkimi numerami i teraz mimo tego... Mimo tego, że upychają tam kalifornijskie brzmienie, że to jest płyta, która ma w ogóle wątki southern rockowe, nie ma później w karierze Steely Dan czegoś takiego, jak w ogóle aspekt southern rockowy, a tutaj jest.
I ta płyta skacze po bardzo różnych nastrojach, po bardzo różnych stylistykach. Ona ma nawiązania, nie wiem, dużo jest nawiązań do muzyki brytyjskiej na tej płycie, tak? Powiedzieliście o Beatlesach, nie tylko, ale przede wszystkim, nie? Ma nawiązania do muzyki latynoamerykańskiej, bardzo liczne. Ma nawiązania oczywiście do soulu, do R&B, tak? Do muzyki czarnej. No i wreszcie do tej muzyki kalifornijskiej, tak? To wszystko jest jakby gdzieś wymieszane i bardzo nieprzewidywalne. Poza tym też jakby w obu przypadkach znajdujemy te zespoły w momencie takiej transformacji w artystów studyjnych. Co potem jakby oni będą udoskonalać tę formułę na kolejnych płytach, moim zdaniem jakby jeszcze lepszych w środku Steely Dan niż Pretzel Logic, przynajmniej niektórych, no bo nie wszystkie powiedzmy cenie wyżej, ale tam no ze dwie na pewno, tak?
Więc słuchajcie, no ja tutaj sobie wróciłem... Może przywołam naszego wspólnego znajomego, bo wróciłem sobie do takiego artykułu, który kiedyś wspólnie napisaliśmy, gdzie robiliśmy przegląd zespołu Steely Dan. I bardzo mi się to podoba, co napisał Kuba Radkowski o tej płycie. Możemy go pozdrowić, jeżeli za nas słucha. Napisał tak. To najbardziej eklektyczna płyta grupy i co za tym idzie najbardziej odporna na wirus audiofilskiego przynudzania. Wyczuwalny w całej twórczości duetu. Ukwitująca w wyraziste melodie, różnorodne jak z fotoplastykonu, które z przyjemnością można odbierać bez bagażu septymolek i triolek. Mądrego to i dobrze posłuchać. Nieświadomie antycypując skąd dowoła.
Takiego jeszcze może właśnie nie na pierwsze ucho oczywistego, ale jednak, że to ci podeszło, ale to jakby jest tam bardzo prywatne. Natomiast ja byłem dzisiaj mega zaskoczony, jak robiący research do tego odcinka wszedłem na mój ulubiony serwis w internecie, czyli Rate Your Music. No i tak mówię, kurde, nie pamiętam jak tam to Steely Dan stoi na rate. I wszedłem na wszystkie, na zastawienie wszystkich albumów tego zespołu i to jest najgorzej oceniana płyta przez użytkowników Write Your Music spośród tych wszystkich klasycznych aż do gałczo. Jest to dla mnie olbrzymie zaskoczenie. Kompletnie, kompletnie nie podzielam, o czym oczywiście będę mówił. Natomiast fakt, że dużo lepiej oceniano... Krytycy chwalili, owszem, ale publika nie. Znaczy nie, wiecie, 3,74 to jest wysoka ocena, ale mimo wszystko najgorsza z tych pierwszych bodajże siedmiu.
Dużo wyżej oceniana jest, moim zdaniem, mocno przeciętna płyta debiutancka, czyli Can't Buy a Thrill, ale potem właśnie Countdown jest wyżej oceniane, miejscami krytykowany Royal Scum jest wyżej oceniany i tak dalej, więc wow. I jakby nie eksplorowałem tych poszczególnych wypowiedzi, gdzie tam się kryją te niskie oceny, żeby poszukać jakby uzasadnienia, no ale to co mówi Michał w jakimś sensie jest tym głosem być może reprezentatywnym dla tego środowiska. Natomiast ja go nie reprezentuję. Znaczy to po prostu jest taka najmniej osobna płyta Steely Dan, nie licząc oczywiście debiutu. Tutaj to jest najbardziej taki normalny, biały zespół tego okresu. No i właśnie to trochę wracam do tego pytania Kuby o rok 74.
I bardzo wiele zespołów, oczywiście wykonawców, podchodziło do tego wyzwania w sposób absolutnie Nieciekawy z dzisiejszego punktu widzenia, bo postaki, w którym wartością jest to, im bardziej się do tej tradycji zbliżysz, im bardziej będziesz jej wierny. Co jest paradoksem, bo w tradycyjnym rockistowskim pojęciu, jak Eric Clapton gra solówkę, to to jest wyraz jego indywidualności i wiary w wolność jednostki. Ale prawda jest taka, że wielu właśnie tego typu artystów raczej nie chodziło im o indywidualność, tylko właśnie o zbliżanie się do korzeni, do rutsu. A Steely Dan są w tym idiomie na tej płycie. Co więcej, zwieńczają ten idiom pod wieloma względami, bo te wszystkie gatunki i tropy, które wymienił Kuba, oni właśnie sięgają do korzeni muzyki popularnej i przekręcają je w sposób, który jest dla nich kompletnie autorski.
19. 19. No właśnie, dojdziemy do tych numerów, które on zagrał. A z drugiej strony, skoro jesteśmy przy perkusistach... Chyba najbardziej jakby fascynujące CV i historia spośród tych wszystkich artystów. I też człowiek, który chyba zagrał tego na tej jednej płycie Steely Dan, czyli Jim Gordon. Nie wiem, czy się zagłębialiście w tę postać. Ja sobie wynotowałem jakby tak, żeby tutaj Państwu powiedzieć jakby co ten człowiek, z kim ten człowiek wcześniej współpracował. I to jest tak, płyta Pet Sounds. To jest współkompozytor utworu Layla, The Wreck and the Dominoes. To jest człowiek, który grał w takich klasykach jak Wichita Lineman, Glenna Campbella, grał na All Things Must Pass, George'a Harrisona, grał z Lennonem, grał z Harrym Nilssonem, między innymi na Nilsson-Schmilson, grał z Crosby, Stills & Nash, z Hallem Yotsem, z Tomem Pettym, z Joe Cockerrem, z Claptonem i z Cher.
Jak nie miał zawariować po tym wszystkim. No i później niestety został schizofrenikiem, zamordował swoją matkę i spędził resztę życia w więzieniu ostatnie 40 lat. Więc smutna bardzo też puenta do tej fenomenalnej kariery. Być może moglibyśmy tutaj dzisiaj rozmawiać o nim jako jednym z najwybitniejszych perkusistów w historii. Gdyby jeszcze pograł trochę więcej, chociaż to co zagrał, to dobrze zagrał wydaje się, prawda? Jeff Porcaro też skończył dosyć smutno, bo tam zabił go jakiś tam środek do kurwa zabijania owadów. Wyszedł z kosiarką do ogrodu i już nie wrócił. Pestycydy czy coś takiego? Nie należy kosić trawy, tej w razie. No dobrze. Jeszcze trzeci perkusista, to w sumie też ciekawe, Jim Hodder, oryginalny perkusista z Płytkast, Steely Dan, który został... Który nie gra na perkusji.
Tak, został sprowadzony do chórzys. Ale chórki są w tej płycie zajebiste, więc wiecie, no... Ale nie mieli szczęścia prokusiści z tej płyty. Może odkryli jakiś jego talent ukryty. No dobrze, słuchajcie. Czy coś tytułem wstępu jeszcze mamy do dodania? Znaczy słuchajcie, no wydaje mi się, że w ogóle można troszeczkę powiedzieć o tym, skąd się wziął ten zespół. Bo weszliśmy od razu w sam środek. Wbiliśmy po prostu patyk w budyń, żeby nie powiedzieć co innego. Ale to jest w ogóle oryginalne origin story dla tej epoki, znowu trochę odwołując się do generalnie specyfiki czasu, w którym Steely Dan powstało, bo tak jak większość muzyków, którzy odpowiadali za to kalifornijskie brzmienia w tamtych czasach, to po prostu byli hippisi albo pogrobowcy po hippisach.
To Donald Fagen i Walter Becker, czyli ten duet kluczowy dla opisywanych wydarzeń, to byli po prostu ludzie kompletnie zakochani w kulturze beatników, jazzmanów z lat przede wszystkim pięćdziesiątych. I cała ta kontrkultura lat sześćdziesiątych, cały to flower power, po prostu nawet Beatlesi w jakimś sensie, a przynajmniej ich medialna otoczka, Imagine Lenona, które było obśmiane po prostu na pierwszej piłce Steely Dan, wprost sparodiowane. To wszystko były rzeczy dla Beckera i Feigena odrażające. Oni, tak jak powiedziałem, trochę mieli ambicje zostania dwoma obleśnymi dziadami, ale
Tak jak naprawdę dojść do istoty sprawy, o co im chodziło, no to po prostu to nie byli cynijcy czy nihiliści, ale to byli ludzie o straszliwie krytycznym usposobieniu. Znaczy tam, gdzie właśnie Lennon śpiewa Imagine, to oni przedstawiają to w takich barwach, że to nie jest tylko po prostu naiwne, to jest głupie, w sensie to nie przynosi rozwiązań. Oni zawsze szukali tego... To jest wizja komunizmu niestety. Tak, oni zawsze szukali tego twistu, jak jednak kopnąć ten koncept, jak pokazać, że on się nie trzyma kupy. I to jest bardzo istotny trop w ogóle tym, jak Steely Dan myślało o tworzeniu muzyki. Bo kiedy zaczynali jako twórcy po prostu na kontrakcie w Nowym Jorku od chyba 1968 roku,
Ale im bardziej ich zawadzała warstwa liryczna, bo wszystkie praktycznie ich teksty, a zwłaszcza właśnie z tego pierwszego okresu, to były właśnie teksty z jakimś takim podłym, ponurym twistem. Historie jak po prostu z kina noir, o jakichś ludziach z marginesu, nic tam się nie kończyło dobrze. To kompletnie nie miało przełożenia na proste piosenki o prostej miłości. Czy znali się z Urenem Zivonem? Czekaj, szukam... Czuję, że mogliby się... Wiadomo, kalifornijskie brzmienie. Myślę, że Zivon bardziej pił, a Steely Dan bardziej eksperymentowali chyba z jakimiś substancjami innymi.
Naprawdę zostały w całości wymyślone przez czata dźbiki, więc do tej pory moje próby z wymyślaniem kawałów z pomocą AI były o wiele bardziej To mi przypomina jedną z pierwszych wspaniałych historii z twórczością sztucznej inteligencji w polskim internecie, czyli chat GPT napisz mi historię romantyczną o Karolaku i psie. To też mógłby być temat na piosenkę Steely Dan. Tak, zdecydowanie. Być może wygenerowaną w całości przez ja i Michalę. Wyzwanie dla Ciebie. Dobrze. Jak będę słuchał, bo teraz się trochę zawiesiłem. Gdybym słuchał, to zrozumiem na czym polega to wyzwanie. Ja lubię bardzo wyzwania związane z AI zwłaszcza.
Ryśku? Ryśko? Ryszardo? No bardzo ważny utwór w uniwersum Steely Dan. To już Paweł mówił, że na tej płycie znajduje się największy ich hit oficjalnie. Patrząc tutaj przez pryzmat zestawienia billboardu, no bo to piosenka, która najwyżej zaszła na chartsach do czwartego miejsca. I to był taki też w sumie ważny moment w tym sensie, że rzeczywiście na countdown nie było jakby hitu singlowego. Wcześniej było Do It Again. Tak, Do It Again, ale chyba Reel In jakby było większym hitem. Zdecydowanie. I do dziś chyba pozostaje takim szlagierem takiego wujaszkowego Steely Dan bardziej.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Goście debatują o postawie Steely Dan w muzyce lat 70, zwrócając uwagę na ich unikalne styl i wpływ.
Tristan porównuje Pretzel Logic z drugą płytem Steely Dan, podkreślając różnice w jakości kompozycji.
Współczesna debata na temat istnienia jazzowego elementu na Pretzel Logic i jego znaczenia.
Podcast analizuje Pretzel Logic jako komercyjnej płyty, podkreślając jej unikalne cechy i wpływ na karierę zespołu.
Goście debatują o ocenach publicznej i krytyki Pretzel Logic, podkreślając różnice w perspektywach.
Analiza dalszych elementów utworu Pretzel Logic, w tym funkcjonowanie instrumentów i aranżacje głosowe, porównania z innymi artystami i skojarzenia z historią muzyki.
Podsumowanie debaty i refleksja na temat Steely Dan i ich muzyki.
Analiza utworu Bury Town, podkreślenie folk rockowej struktury i opowieściowego wokalu.
Analiza refrenu i dialogu guitar slide na końcu Bury Town, opisanie ich estetycznych aspektów.
Krytyczna analiza utworów Pretzel Logic, skupienie na jazzowych inspiracjach i włączeniu smooth jazzu.
Analiza utworu Middle Eight, podkreślenie hołdu dla Charlie'ego Parkera i opisanie muzyki.
Analiza krytyczna i liryczna utworów Pretzel Logic, w tym bluesiora i refrenu, z uwzględnieniem inspiracji jazzowej i bluesowej.
Ranking utworów z płyty Pretzel Logic według popularności i ocen słuchaczy. Porównanie z innymi płytami Steely Dan.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
To już 27. regularny odcinek naszego podcastu, a więc dojrzałość, a więc świadomość, a więc perfekcyjne brzmienie. Czyli po prostu: Steely Dan. Ten temat wisiał nad nami od samego początku istnienia Płytkastu, a nawet dłużej - jak zauważył Paweł: moglibyśmy nagrać ten odcinek 15 lat temu.
Wybrany przez nas do omówienia trzeci album grupy "Pretzel Logic" świetnie wypełnia płytkastowe postulaty jednoczesnej zwięzłości i różnorodności. Nie ma tu dwóch takich samych piosenek, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że Fagen i Becker uprawiają tu rozległe ćwiczenia stylistyczne, jak nigdzie indziej w swojej dyskografii. "Pretzel" jest więc do pewnego stopnia steelydanowskim "Revolverem", zwłaszcza że zaznacza też moment transformacji Steely Dan z żywego zespołu w projekt studyjny. A przy okazji jest zjawiskiem dość osobnym nie tylko w katalogu grupy, no bo ile znacie albumów, które rozpoczynają się od brzmienia flapamby?
Każdy z nas podszedł do tego precla z innej pozycji, co zaowocowało jednym z najbardziej urozmaiconych pod względem werdyktów odcinków Płytkastu. Zapraszamy do odsłuchu!
Podcast jest dostępny na Spotify, Apple Podcasts, Empik Go, a autorem grafiki jest Jacek Ambrożewski.
Rikki Don't Lose That Number
Night by Night
Any Major Dude Will Tell You
Barrytown
East St. Louis Toodle-O
Parker's Band
Through with Buzz
Pretzel Logic
With a Gun
Charlie Freak
Monkey in My Soul
------------
Nasze profile w social mediach:
Płytkast: https://www.facebook.com/plytkast | https://www.instagram.com/plytkast
Ambrocore (Kuba): https://www.facebook.com/ambrocore | https://www.instagram.com/ambrocore/
Muzyczny blog Glebogryzarki ztj. Afrojax (Michał): https://www.facebook.com/glebogryzarkamusic
Paweł Sajewicz: https://www.facebook.com/sajewiczpawel