Agata Romaniuk - "Dina, Dina"
Agata Romaniuk opowiada o swojej nowej książce "Dina, Dina". To subtelna i poruszająca historia, rozpięta między Italią, Warszawą, Bagramem i Charkowem, między latami osiemdziesiątymi a współczesnością. To opowieść o rodzinnych tajemnicach i splątanych losach, a także o dojrzewaniu do bycia kobietą i odkrywaniu siebie na nowo.
Dokładnie. Ale to wobec tego w ramach Polityk Tożsamości cieszę się, że ty jako kobieta potwierdzasz moje męskie obserwacje, które mogłyby zostać zakwestionowane. Bo co ty wiesz, prawda? Znowu co ty wiesz. Dokładnie. Ale to żeby właśnie to teraz zrobić inny skok, bo to jest ciekawe też, że tu mówimy o Manie, ale ty też, o ile dobrze pamiętam, byłaś inicjatorką takiego projektu badawczo-reporterskiego Światła Małego Miasta, prawda? Właśnie z kolei chodziło wam o tą skalę lokalną, prawda? Tak, bo ja w ogóle uważam, że ważne są podróże małe i duże. To znaczy trzeba czasami jechać bardzo daleko, trzeba czasami wsiąść w PKS i pojechać bardzo blisko, bo to też jest bardzo daleko. I o tym był ten projekt reporterski. Też z takiej nostalgii za czasami, kiedy w latach 90-tych rzeczywiście w trakcie zmiany reporterzy jeździli w Polskę i opisywali to, co się działo.
Teraz ani redakcje nie mają na to pieniędzy, ani nie ma redakcji lokalnych. I nam się zamarzyła taka reporterska podróż i rzeczywiście pojechaliśmy do, i teraz zabij mnie, ale nie pamiętam, chyba do 35 z 80 tysięcy najmniejszych polskich miast. To są miasta, przez najmniejsze rozumiem miasta poniżej 20 tysięcy mieszkańców. No bo poniżej to już jest często granica wsi. Więc wsiedliśmy rzeczywiście w te PKS-y dosłownie, bo często tam nie było innego dojazdu. One też musiały być, te miasta oddalone przynajmniej od 100 kilometrów od dużego ośrodka miejskiego, żeby nie były sypialniami. I żeby nie były miastami typu Oświęcim, które mają jakąś bardzo wyrazistą historię. Chodziło o takie po prostu zwykłe polskie miasta. I oczywiście coś się stało. Jak myśmy już tam przyjechali, to przez to, że ono nie było ani historyczne, ani turystyczne, ani koło metropolii, przyjechaliśmy tam i tam się nic nie działo.
I wtedy to jest wielkie wyzwanie dla reportera czy reporterki. Opowiedzieć historię z miejsca nieoczywistego. Z miejsca, które jest po prostu na przykład najmniejszym polskim miastem. Albo jednym z 18 polskich Józefowów. No i z tego rzeczywiście powstał tom Światła Małego Miasta. Bardzo miło wspominam ten projekt, bo też myślę się jako grupa dużo nauczyliśmy. Też od razu powiem, że w kolejnym odcinku Pliku Tekstowego naszym gościem będzie Marek Szmania, który jest autorem książki Zapaść. Tak, Zapaść. O małych miastach. Jego nowa książka z kolei jest o pracy w kontekście cyfrowym, a wy byliście z kolei nominowani do Grand Pressu Cyber. Tak, cyfrowego. To było prześmieszne, bo to był jednak nie taki przesadnie cyfrowy projekt z tymi PKS-ami, chociaż rzeczywiście powstała strona internetowa, gdzie były i zdjęcia, i teksty, no i różne dane, bo myśmy też tam robili takie badanie pogłębione, socjologiczne, jakościowe, jak się żyje w tych najmniejszych miastach, że są ludzie na przykład tęsknią.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.