Mentionsy Mentionsy
Plac Gry
Plac Gry

Mistrzowskie Finały cz. 2 (Seria Legia Mistrz)

27.12.2025 ·58 min 53 s · 1 rozdział · 1 sponsor

To był najbardziej pasjonujący finał polskiej ligi od lat. Spotkały się Legia, czyli wielka marka czekająca na tytuł od 56 lat, oraz Start Lublin – underdog i największa niespodzianka rozgrywek. Jeszcze 105 sekund przed końcem decydującego, siódmego meczu nie było wiadomo, kto zgarnie złoto. Posłuchaj historii o tym, jak tytuł trafił w ręce zespołu z Warszawy. O wzlotach, upadkach i kulisach mistrzowskiego sezonu. Opowiadają koszykarze, właściciele klubu oraz uznani eksperci. Partnerem serii „Legia mistrz!” jest m.st. Warszawa. Sprawdź ⁠⁠www.legiakosz.com⁠⁠, aby dowiedzieć się więcej.Produkcja oryginalna ⁠⁠⁠Earborne Media

0:08 · miasto stołeczne Warszawa 7

No ten start przecież także już totalnie nietypowany przez nikogo. Z tej pozycji underdoga naprawdę, naprawdę bił się. Może nie przez całe finały, ale miewał mecze, w których wyglądał jak równy z równym. No i trochę tej Legii, tej krwi napsu. Natomiast najlepszym zawodnikiem tych finałów był Cameron Magastie. On grał dla Legii. I on, kiedy trzeba było, to wziął na siebie te najtrudniejsze rzuty. No i przede wszystkim umieszczał piłkę w koszu. No właśnie. Legia miała Mak Gastiego, miała Plutę i została ochrzczona faworytem. Ale to przecież Start kończył sezon zasadniczy wyżej. I to Start miał przewagę Parkietu. Jarosław Jankowski mówi wprost, że trzeba było szykować się na koszykarską wojnę. Jaki plan miała Legia, aby powstrzymać liderów startu, którymi byli Courtney Raimi czy Manu Lecomte?

I troszkę się tego bałem właśnie, mówię, po tym piątym meczu. Później się okazało, że to co zrobił trener absolutnie dało tą przewagę w szóstym meczu, że ci zawodnicy byli świeżsi, wypoczęci. Zamknął ten mecz w ich głowach dużo wcześniej, więc to też mentalnie mi się wydaje było bardzo ważne. Postawiliśmy na ten szósty mecz i mi się wydaje, że myśmy te mistrzostwa wygrali w tym szóstym meczu. W meczu nr 6 znów najjaśniej świeciła gwiazda McGastiego, który tego dnia zdobył aż 21 punktów. To on trafiał piekielnie ważne trójki, to on zdobył dwa kluczowe punkty z linii rzutów wolnych, po których Legia odskoczyła na finiszu na cztery oczka i już dogonić się nie dała. Po raz kolejny okazało się, że Legia ma w szeregach gracza nietuzinkowego. Maciej Jamrozik uważa, że o wyjątkowości Camerona można było przekonać się od pierwszego dnia i pierwszego treningu w hali na Bemowie.

Zazwyczaj w tym pierwszym tygodniu, jak pracuję z zawodnikami, widać, że ktoś jest z wyższego poziomu. Jakby te umiejętności weryfikujesz na żywo, weryfikujesz też w środowisku, w którym ten zawodnik docelowo będzie funkcjonował przez cały sezon, więc w przypadku Camerona na pewno było widać, że te umiejętności ofensywne, indywidualne są bardzo wysokie. Właściwie wtedy, kiedy chce zdobyć punkty, no to to robi po prostu. Jest w stanie brać piłkę i kreować, czasami z niczego, czasami w sytuacjach pick and roll, czasami w sytuacjach tranzycyjnych, więc myślę, że było widać, że jest bardzo uzdolniony ofensywnie i że jest w stanie kreować dla siebie i w trakcie sezonu, też w trakcie playoffu, no udało nam się jeszcze dodać, znaczy dodać, myślę, że po prostu zawodnik się rozwinął, że był w stanie też kreować dla innych, co też było, myślę, że kluczowe dla takiej dynamiki rozwoju tego zespołu. Przechodząc do Warszawy, Amerykanin zrobił drobny krok wstecz w karierze, ale uwierzył Aaronowi Tsylowi, że pobyt w stolicy Polski pomoże mu się odbić.

Także te transfery, które później się wydarzyły, czyli jakby zawiera na Jawuna Evansa, na Kiefera Sykesa, no to... Też nie do końca rozumiałem ten ruch, krytykowałem go dość głośno, bo to była jakby zamiana jeden do jednego. Natomiast Cameron Magasty to jest taki człowiek, który powinien być na wizytówce Ronacela, czyli to ja wyciągnąłem Camerona Magasty'ego. To ja dałem mu wielką rolę w tym zespole, albo to ja przekonałem go, żeby zamienić Ligę Francuską na słabszą Ligę Polską, żeby zrobić ten krok w tył, który robią gracze, którzy chcą później zrobić dwa kroki do przodu. I mieliśmy takich graczy... Także w Legii Warszawa. Mieliśmy w przeszłości. No i takim kimś był Cameron Maggasti. On zgarnął wszystkie możliwe nagrody w tym sezonie 2024-2025, ale przede wszystkim to, co imponowało mi u tego koszykarza, to jego gra w finałach, bo wiadomo było, że Maggasti będzie otoczony szczególną opieką przez obrońców Startu Lublin.

I on kiedy... Nie trzeba było, kiedy inni sobie radzili ze zdobywaniem punktów, wcale nie pchał się na afiż, wcale nie siłował swoich rzutów, wcale nie potrzebował mieć dużo piłki w rękach. Świecił Pluta gwiazdą najjaśniejszą, Cameron Magasty schodził w cień. Kiedy Plucie później w tej serii zaczęło no po prostu nie iść, kiedy uwaga obrońców była bardziej na nim skupiona, bo to Magasty kiedy trzeba było, wiedział kiedy ma przejąć kierownicę i... Zawieźć ten autobus pod tytułem Legia Warszawa do samego Mistrzostwa Polski. Wspaniały ruch, wspaniały transfer. Transfer, który jakbyśmy tak mieli porównywać. Trochę przypomina sytuację Christiana Vitalla, tylko Vital jakby przychodził bez żadnego doświadczenia w Europie, ale on także po sezonie w Legii poszedł wyżej. Przypomina mi sytuację i Felundberga, który przychodził do Zielonej Góry, aby później pójść wyżej. Gdzie zajdzie Cabernet Magasty?

No mam nadzieję, że jak najwyżej. Jak mówi Zatorski, nie każda decyzja cela była trafiona. Zmian było przecież wiele. Na samej pozycji rozgrywającego Legia szukała długo, aż w końcu postawiła na Kiefera Sykesa. Ale powiedzieć, że Cameron McGusty był strzałem w dziesiątkę, to powiedzieć o wiele za mało. Posłuchajmy Arona Cela, który z Amerykaninem zbudował osobistą relację. Ogólnie mieliśmy bardzo dobrą relację. Jakoś naturalnie się to zbudowało, stworzyło od pierwszego telefonu do niego zeszłego lata, lata 2024, przed mistrzowskim sezonem. Jakoś załapaliśmy dobry kontakt. Myślę też, że gdyby nie ten dobry kontakt, to by się nie skusił, by podpisać, chciałem powiedzieć, w Legii, ale ogólnie w Polsce.

Ta historia nie kończy się na złocie. Ona w tym momencie dopiero się zaczyna. Udział wzięli Aron Cel, Robert Habelski, Maciej Jamrozik, Jarosław Jankowski, Renata Kaznowska, Michał Kolenda, Cameron McGusty, Andrzej Pluta, Tomasz Smokowski, Kosma Zatorski, lektor Krzysztof Korzeniowski. Montaż i realizacja Paweł Badura, Earborn Media. Szczególne podziękowania dla miasta stołecznego Warszawa za wsparcie i pomoc w realizacji serii. Sprawdź linki w opisie odcinka, aby dowiedzieć się więcej. Obserwuj i subskrybuj, aby nie przegapić kolejnych odcinków Placu Gry.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.