PIEKŁO JEST TU#221. Pierwsza i ostatnia noc
Osiemnastoletnia Monika sylwestrową noc w 2007 roku spędzała na dyskotece w towarzystwie swoich koleżanek. Chwilę po północy zniknęła im z oczu, a zagadka jej losu rozwiązała się kolejnego poranka. Zapraszam do wysłuchania dzisiejszego odcinka_________Źródła:https://docs.google.com/document/d/1Z98fpM97QKqxYrhi2sABaEynFtHx5lr6k2KV3MRI6Aw/edit?usp=sharingMożesz zabrać mnie na kawę:https://buycoffee.to/pieklojesttuDziękuję!
Natomiast ekspertyzy biegłych rozwiały wszelkie wątpliwości. Monika na pewno zmarła w wyniku uduszenia. Zanim jednak przejdziemy do wersji wydarzeń, którą podawał podejrzany, pomówmy w ogóle o tym, co to był za człowiek. Na imię mu było Sławomir, miał wówczas 26 lat. W tym domu, w którym go zatrzymano, mieszkał razem ze swoją żoną i ich małym dzieckiem, a to dziecko przyszło na świat zaledwie 10 miesięcy wcześniej. Najprawdopodobniej Sławomir na co dzień pracował w gospodarstwie prowadzonym przez jego rodziców, albo przynajmniej pomagał im przy codziennych obowiązkach związanych z tym gospodarstwem.
Jaki rzeczywiście był Sławomir, trudno to stwierdzić, bo niewiele jest o nim informacji w mediach. Wiadomo natomiast, że jego żona oraz ich wspólne dziecko noc sylwestrową spędzali w szpitalu. Sławomir był więc w domu zupełnie sam i na pewno nikt z jego bliskich nie wiedział, jak zamierzał spędzić przełom roku 2007 i 2008. Kiedy zobaczył Monikę pośród tłumu ludzi, od razu wpadła mu w oko. Później zaproponował jej, aby porozmawiali sam na sam w ustronnym miejscu. Dziewczyna dobrowolnie poszła z nim do jego samochodu, tak też zresztą opowiadali świadkowie.
Sławomir natomiast utrzymywał również, że dziewczyna dobrowolnie uprawiała z nim seks. Dopiero kiedy było już po wszystkim nastolatka miała wpaść w panikę, wręcz, jak to określał, w histerię. A to dlatego, że zorientowała się, że jej nowy znajomy podczas stosunku nie użył żadnego zabezpieczenia. Pomiędzy nimi doszło więc do dość ostrej wymiany zdań, wręcz kłótni, podczas której Monika cały czas dawała upust swoim emocjom, głównie krzycząc Sławomir bał się, że ktoś ich tam zauważy, zwróci na nich uwagę, że będzie miał jakieś problemy. Postanowił zatem dziewczynę uciszyć. Zaczął ją wtedy podduszać.
Monika nie dawała za wygraną, szarpała się, próbowała wyrywać, więc trzymał ją tak, dopóki nie ucichła. Sławomir zarzekał się jednak, że nie chciał doprowadzić do jej śmierci. Nie było to zabójstwo zaplanowane ani popełnione z zimną krwią. Proces mężczyzny toczył się przed Sądem Okręgowym w Lublinie i rozpoczął się w lipcu 2008 roku. Prokurator w akcie oskarżenia zawarł dwa zarzuty – zarzut gwałtu i zabójstwa. Tylko do jednego z nich oskarżony się przyznał. Twierdził natomiast, tak jak na etapie postępowania przygotowawczego, że z Moniką współżył za jej zgodą. W tej kwestii od początku do końca był konsekwentny.
Jego obrońca natomiast wnosił o to, aby sąd nie uznał go winnym zarzutu zgwałcenia Moniki. Za samo zabójstwo groziła mu kara od 8 lat do dożywotniego pozbawienia wolności. Zaś za zabójstwo połączone z gwałtem od 15 lat do dożywotniego pozbawienia wolności, więc ta dolna granica w tym drugim przypadku była znacznie wyższa. Dlatego właśnie i obrońcy i też samemu Sławomirowi zależało na tym, aby nie został on w świetle prawa uznany gwałcicielem. Prokurator natomiast domagał się uznania go winnym obu zarzucanych mu czynów i wymierzenia mu kary 25 lat pozbawienia wolności.
Sąd Okręgowy w Lublinie wyrok ogłosił pod koniec października 2008 roku. Uznał, że nie można skazać Sławomira za gwałt, bo materiał dowodowy nie wskazywał na to, że do współżycia z ofiarą doszło przy użyciu siły i pod przymusem. Co prawda zabezpieczono w samochodzie materiał biologiczny, który potwierdzał fakt, że pomiędzy Moniką a Sławomirem musiało dojść do zbliżenia, ale nic nie wskazywało na to, że nastolatka stawiała jakikolwiek opór. W przypadku uznania go winnym zabójstwa natomiast, sąd nie miał żadnych wątpliwości. I teraz jeśli chodzi o wyrok, tak naprawdę to czy został on uznany winnym gwałtu czy nie, nie wpływało na niego w żaden sposób, ponieważ sąd nie dopatrzył się żadnych okoliczności łagodzących w tym przypadku i wymierzył oskarżonemu karę 25 lat pozbawienia wolności.
A on nawet nie poniesie za to żadnych konsekwencji. Zresztą rodzina uważała, że ślady na ciele jej córki wskazywały na to, że padła ona ofiarą przemocy seksualnej. Ale widocznie sąd zinterpretował te obrażenia trochę inaczej. Mimo wszystko sprawa trafiła do sądu apelacyjnego, a wnioski złożyły obie strony. To znaczy swój wniosek złożył oskarżyciel posiłkowy, czyli pan Antoni, tata Moniki, ponieważ uważał on, że Sławomir musi zostać uznany winnym gwałtu, A drugi wniosek apelacyjny wpłynął od obrońcy oskarżonego. Ten zaś domagał się złagodzenia wyroku albo oddania sprawy do sądu niższej instancji, żeby ją ponownie rozpatrzył.
Argumentował to m.in. w ten sposób, że wyrok 25 lat pozbawienia wolności jest zdecydowanie zbyt surowy. Sąd apelacyjny w Lublinie w lipcu 2009 roku ogłosił swoją decyzję. Wyrok sądu pierwszej instancji był jak najbardziej sprawiedliwy. Oznaczało to, że obie apelacje zostały odrzucone. Sąd podkreślał jednak, że o ile wniosek apelacyjny pana Antoniego mógł być zrozumiały, tak ten złożony przez obrońcę skazanego jest, cytuję, oczywiście bezzasadny. Tak sąd uzasadniał swoją decyzję, kierując te słowa właśnie do obrońcy Sławomira. Kara 25 lat pozbawienia wolności jest to kara wyjątkowa, stosowana za najcięższe przestępstwa.
Takiego przestępstwa właśnie dopuścił się Sławomir. To jednak nadal nie był koniec tej sprawy, bowiem do Sądu Najwyższego wpłynęła kasacja obrońcy skazanego, który nie dał za wygraną i wciąż domagał się zwrócenia tej sprawy do ponownego rozpatrzenia sądowi pierwszej instancji. Sąd Najwyższy jednak nie ubiał się pod ciężarem argumentów adwokata, które wręcz jawnie skrytykował za to, że w swojej argumentacji obrońca Sławomira próbował podważać decyzje sądów niższej instancji. Oddalenie kasacji uzasadniał między innymi słowami Mówienie przez oskarżonego, że nie chciał zabić, musi być uznane za naiwne.
Gdy ktoś mówi, dusiłem 4 czy 5 minut, aż przestała się ruszać, to wszystko jedno, jakie potem słowa padną, bo on wiedział, że zabija. Każdy człowiek wie, że po 4 czy 5 minutach duszenia ofiara nie ma prawa przeżyć. We wszystkich rozprawach, w każdej instancji udział brał oskarżyciel posiłkowy, czyli pan Antoni. Sławomira natomiast nie było na sali sądowej w chwili ogłaszania wyroku. Źródła nie podają też, czy mężczyzna kiedykolwiek wyraził skruchę, czy miał choć odrobinę odwagi albo ludzkiej przyzwoitości, by powiedzieć kilka słów do zrozpaczonego ojca, który chwilę po śmierci swojego dziecka powiedział.
Dla takich bandytów nie powinno być litości. Co to moje dziecko mu zrobiło? Moniczka była takim spokojnym dzieckiem. Nie wyobrażam sobie, jak teraz będę bez niej żył. Pan Antoni uważał również, że jego córka została zamordowana dlatego, że sprawca najpierw ją zgwałcił, a później chciał uniknąć zdemaskowania. Nigdy nie pogodził się z faktem, iż sąd nie uznał winy Sławomira w tej kwestii. I to już jest wszystko, co miałam wam do powiedzenia odnośnie do tej historii. Mam wrażenie, że nie tylko mi będzie się ona kojarzyć ze sprawą Małgosi, czyli tzw. zbrodni Miłoszyckiej, w której też nastoletnia dziewczyna w noc sylwestrową została wykorzystana seksualnie, pobita, wręcz udręczona, a następnie porzucona na mrozie, w wyniku czego zmarła.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Autor przedstawia się i wyjaśnia temat odszedłego dnia.
Podsumowywana jest ostatnia noc, zwracając uwagę na kluczowe elementy.
Gospodarz komentuje wydarzenia i podziela się osobistymi refleksjami.
Gospodarz odpowiada na pytania słuchaczy, poruszając różne tematy.
Podany jest opis życia Moniki, jej rodziny i przyjaciółek. Opisana jest jej spokojna i religijna natura, a także jej plany na przyszłość.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Osiemnastoletnia Monika sylwestrową noc w 2007 roku spędzała na dyskotece w towarzystwie swoich koleżanek. Chwilę po północy zniknęła im z oczu, a zagadka jej losu rozwiązała się kolejnego poranka. Zapraszam do wysłuchania dzisiejszego odcinka
_________
Źródła:
https://docs.google.com/document/d/1Z98fpM97QKqxYrhi2sABaEynFtHx5lr6k2KV3MRI6Aw/edit?usp=sharing
Możesz zabrać mnie na kawę:
https://buycoffee.to/pieklojesttu
Dziękuję!