PIEKŁO JEST TU #146. Ten uczynił, kto miał korzyść
Nadal możesz kupić mi kawę: https://buycoffee.to/pieklojesttu Bardzo, bardzo dziękuję! _______________ W lutym 2011 roku w Legionowie po raz ostatni widziany był Dariusz, na co dzień mąż Jolanty, której pomagał prowadzić jej interesy. Kto stał za tym zniknięciem i jaki miał motyw? Prawda, która wyszła na jaw ponad miesiąc później zszokowała wszystkich. Źródła: https://docs.google.com/document/d/1eKryAZReUBXCmhpGe1FOj_2GsoMcCaK8OXyXhrYJF4g/edit?usp=sharing Zapraszam Cię na kanał Kryminalia, link do odcinka z moim udziałem: https://www.youtube.com/watch?v=MgYN4F6RZlo&t=3s
Mariusz rozmawiał z tym człowiekiem wcześniej i podsunął mu na myśl właśnie te trzy lokale Dariusza. Wszystkie trzy, żeby można je było przerobić na restauracje, bo właśnie o gastronomii wspomniał ten tajemniczy mężczyzna z Ameryki. Miał on nazywać się Janusz Kamiński. Dokładnie to imię i nazwisko Mariusz podał Dariuszowi. Co na to mężczyzna? Na początku słuchał uważnie, ale podchodził do tego dość sceptycznie. Gdy jednak usłyszał, że Janusz Kamiński zamierzał zapłacić za rok z góry użytkowania tych lokalów, to oczy zaświeciły mu się na samą myśl. Wszystkie te warunki wydawały się być Dariuszowi bardzo korzystne. Zwłaszcza, że to nie były odległe plany, a coś, co miało się wydarzyć już niebawem.
A przynajmniej niebawem miał on poznać Janusza Kamińskiego. Bowiem mężczyźnie zależało na czasie, jako że 15 lutego, zarówno tydzień od momentu, gdy Dariusz odbywał z Mariuszem właśnie tę rozmowę, musiał on jeszcze na jakiś czas wyjechać do Stanów. Ale zanim się to stanie, chciał jeszcze spotkać się z Dariuszem i dogadać z nim wszystkie szczegóły, a po swoim powrocie zacząć już działać. Janusz Kamiński mieszkał w Skrzeszewie. Jest to miejscowość położona od Legionowa o 11 km. I to właśnie tam, na jego posesji, Mariusz jako pośrednik umówił ze sobą dwóch chcących dobić interesu mężczyzn. Do spotkania miało dojść 11 lutego 2011 roku.
Mariusz także deklarował na nim swoją obecność. Gdy Dariusz wracał do domu, całą drogę myślał o tym, jak namówić Jolę, aby zgodziła się przerobić wszystkie trzy pomieszczenia na jedno duże, żeby mogła tam, zgodnie z planem Janusza Kamińskiego, powstać restauracja. Kobieta, usłyszawszy tę historię, nie miała nic przeciwko temu. Przez chwilę nawet myślała, że na to spotkanie z tajemniczym Januszem pojedzie razem ze swoim mężem. Ale kiedy dowiedziała się, że termin mężczyźni ustalili na najbliższe dni, jej entuzjazm nieco osłabł. Zdecydowanie na tamten moment nie czuła się jeszcze na tyle silna, aby opuścić dom i wchodzić w interakcje z osobami trzecimi.
Zanim jednak wyszedł z domu, zadzwonił jeszcze do swojego przyjaciela Marka. Mężczyźni nie mieli zbyt wiele czasu na rozmowę, bo Darek cały czas powtarzał, że spieszy się na to spotkanie, ale Marek dość przytomnie zapytał go o adres mężczyzny, do którego się wybierał. Wówczas okazało się, że Darek nie miał w ogóle świadomości dokąd jedzie. Adres znał jedynie Mariusz, który mu go wcześniej nie podał. Podczas tej rozmowy dało się wyczuć, że wcześniejszy entuzjazm Dariusza już nieco osłabł. Zaczął on głośno zastanawiać się nad tym, dlaczego Janusz Kamiński wybrał na miejsce ich pierwszego spotkania swój własny dom. Dlaczego nie przyjechał do Legionowa, do miejsca, gdzie znajdują się te lokale, którymi był zainteresowany.
Wprawdzie Mariusz powiedział mu wcześniej, że Janusz Kamiński był już w Legionowie pod nieobecność Dariusza i że widział te lokale. Miał zatem świadomość tego, jak wygląda powierzchnia, którą zamierzał od niego wynająć. Ostatecznie Dariusz doszedł do wniosku, że najpewniej nie będzie to jeszcze rozmowa o konkretach, a jedynie jakieś wstępne ustalenia. Nazwał to nawet rozmową zapoznawczą, bo jednak nie znał tego człowieka, nigdy go nie widział na oczy. Podczas rozmowy telefonicznej Marek zapewnił swojego przyjaciela o tym, że w razie gdyby potrzebował pomocy, to może na niego liczyć. Wspomniał także o Jolancie i jej też kazał przekazać, że jeśli pod nieobecność męża poczuje potrzebę pobycia z kimś, to niech po prostu do niego zadzwoni.
Gdy wybiła godzina 5 rano, kobieta chwyciła za telefon i wybrała numer Mariusza. W słuchawce usłyszała głos Teresy, którą poprosiła o przekazanie telefonu mężowi. Jolanta zapytała Mariusza wprost, gdzie jest Dariusz? Mariusz wydawał się być zaskoczony tym pytaniem. Nie miał bowiem pojęcia, co się stało z mężczyzną. Jolanta poczuła, że coś jest nie tak, ponieważ Mariusz zdecydowanie zaprzeczył, że miał w planach dzień wcześniej pojechać gdzieś z Dariuszem. Wyparł się również tego, że niejaki Janusz Kamiński to jakiś jego znajomy i że pośredniczył pomiędzy nimi i że umawiał ich na jakieś spotkanie. Mariusz powiedział, że wprawdzie widział się z Dariuszem, ale tylko na moment, dosłownie na kilka minut, bo ten przyszedł do sklepu, żeby przekazać mu jakieś faktury.
Nie dość, że opowiedział o planach Janusza Kamińskiego swojej żonie i przyjacielowi, to mówił o tym również innym zaufanym osobom. Wokół było naprawdę wielu ludzi, którzy przekonani byli, że 11 lutego 2011 roku Dariusz wraz z Mariuszem pojechali do Skrzeszowa na spotkanie z Januszem Kamińskim. Dlaczego zatem Mariusz wyparł się tego, że w ogóle odbył z Dariuszem rozmowę na ten temat? Dlaczego powiedział, że nie zna takiego człowieka i że nigdy nie składał do Arkowi takiej propozycji? Wszystko to było bardzo podejrzane. Ale wówczas Jolanta nie miała przestrzeni i czasu na to, aby nad tym rozmyślać. Zależało jej na tym, żeby ustalić miejsce pobytu męża.
Mariusz jeszcze kilkukrotnie był przesłuchiwany i za każdym razem podawał tę samą wersję. Jako że prowadząca sprawę policjantka drążyła temat przekazanej gotówki i braku pokwitowania, Mariusz zapewniał, że wielokrotnie rozliczał się z zaginionym gotówką i nigdy nie dostawał za to żadnego papierka, ponieważ mężczyźni mieli do siebie zaufanie z racji długotrwałej współpracy. Upierał się również, że nie zna żadnego Janusza Kamińskiego i że takie spotkanie nigdy nie miało odbyć się za jego inicjatywą i w jego obecności. Natomiast jeśli chodzi o alibi Mariusza, bo o to również został zapytany, 11 lutego 2011 roku miał on dzień wolny od pracy.
Propozycja ta wyszła bezpośrednio od Mariusza. Dariusz wielokrotnie o tym informował nie tylko swoją małżonkę, ale również swoich bliskich i znajomych. Każdy z jego bliskiego kręgu wiedział, że to właśnie Mariusz przedstawił Darkowi tajemniczą postać Janusza Kamińskiego, który, jak się okazało, istniał. Śledczy dotarli do mężczyzny o takich personaliach i rzeczywiście mieszkał on w podanej wsi, natomiast nie był on żadnym bogaczem, a zwyczajnym człowiekiem, który żył od wielu lat w Skrzeszowie. Nigdy nie był w Stanach Zjednoczonych i nie planował żadnej inwestycji. Mariusz natomiast nigdy nie przyznał się do tego, że kiedykolwiek odbył z Dariuszem rozmowę na temat jakiegoś mężczyzny ze Skrzeszewa i nie planował z nim wyjazdu tam.
Zresztą nawet sam oskarżony twierdził, że Jolanta była bardzo dobrą, wręcz złotą kobietą, a wpływ na rozwój jej choroby, jaką była depresja, w dużej mierze miało zachowanie jej męża, a raczej to, jakim był on człowiekiem. Co trochę przeczy stwierdzeniu, które wygłosił wcześniej, jeszcze zanim ujawniono ciała ofiary, czyli że Dariusz uciekł, bo miał dość depresji swojej żony. Jolanta R., czyli ta kierowniczka pracująca dla Teresy i Mariusza, zeznała również, że na krótko przed zaginięciem Dariusza widziała w pobliżu sklepów kręcącego się mężczyznę w średnim wieku. Miał on nawet wejść do środka i zapytać właśnie Jolantę o właściciela lokali. Przedstawił się także jako Janusz K., co odpowiadałoby personaliom mężczyzny, z którym rzekomo Dariusz umówiony był w Skrzeszewie na biznesowe spotkanie.
Twierdził, że jego rzekome problemy finansowe wymyślili śledczy, ponieważ chcieli wmówić mu, że miał motyw do zabójstwa. Wprawdzie, to prawda, że Mariusz miał różne kredyty w bankach, ale wszystkie swoje zobowiązania płacił na czas. Wypierał się również tego, że kiedykolwiek spóźnił się z zapłatą za czynsz. Twierdził, że często rozliczał się z Dariuszem poprzez przekazywanie mu gotówki. Uznał również, że jego zdaniem ofiara wymyśliła postać Janusza Kamińskiego po to, aby mieć wytłumaczenie przed żoną, dlaczego w piątek w godzinach wieczornych miał zamiar opuścić dom. Jego zdaniem Dariusz nie był wierny swojej żonie. Ale z racji takiej, że z życia z nią miał naprawdę wiele korzyści, nie chciał, aby Jolanta dowiedziała się o jego niewierności.
Sugerował zatem, że Dariusz w dniu swojego zaginięcia mógł posłużyć się Mariuszem, czyli oskarżonym, po to, aby zdobić alibi na swoje spotkanie z kochanką. Dlatego też przez kilka dni opowiadał zarówno żonie, jak i swoim znajomym o spotkaniu z jakimś kontrahentem. Chciał po prostu swoje alibi uwiarygodnić. Dodam, że Jolanta, czyli żona ofiary, zdecydowanie zaprzeczyła, że kiedykolwiek podejrzewała swojego męża o zdradę, a w komputerze ofiary znaleziono wyszukiwania, które wskazywały na to, że 8 lutego 2011 roku, czyli w ten dzień, kiedy nastąpiło to spotkanie z Mariuszem i kiedy Dariusz dowiedział się od niego, że Janusz Kamiński chce wynająć jego nieruchomość, sprawdzał on postać tego mężczyzny.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Nadal możesz kupić mi kawę:
https://buycoffee.to/pieklojesttu
Bardzo, bardzo dziękuję!
_______________
W lutym 2011 roku w Legionowie po raz ostatni widziany był Dariusz, na co dzień mąż Jolanty, której pomagał prowadzić jej interesy. Kto stał za tym zniknięciem i jaki miał motyw? Prawda, która wyszła na jaw ponad miesiąc później zszokowała wszystkich.
Źródła:
https://docs.google.com/document/d/1eKryAZReUBXCmhpGe1FOj_2GsoMcCaK8OXyXhrYJF4g/edit?usp=sharing
Zapraszam Cię na kanał Kryminalia, link do odcinka z moim udziałem:
https://www.youtube.com/watch?v=MgYN4F6RZlo&t=3s