[#199] NIE LUBIĘ DZIECI | Piątek - serial oryginalny
Kiedy śmiech i płacz budzą w tobie tylko irytację. W świecie pełnym dzieci, nie ma miejsca na ciszę i spokój.
A im latorośl starsza, tym chętniej biega po knajpie, jakby była na placu zabaw czy co najmniej torze wyścigowym. A ostre kanty stołów tylko czekają na bliskie spotkanie z ich czołem, Tyle, że potem jest jeszcze większe darcie pizzy i człowiek nie może nawet kotleta zjeść w spokoju, bo rodzice grożą prawnikami za brak gumowych zabezpieczeń z Ikei. Dlatego częściej jadam w domu. I to rozpływanie się nad każdym nowo narodzonym bobasem, jakby był sztabką najczystszego złota. Co drugi wygląda jak pomarszczony, ślepy rodzyn z otworem gębowym, który służy im tylko do przyjmowania mleka i oddawania decybeli, ewentualnie resztek obiadu. Ale dorośli mimo to prawią komplementy. Jaki on ładny! O, a jakie ma oczka po mamie! Hi, hi, hi! Nożyganie tęczą odbywa się przy każdym wózku. Jeszcze gorzej, jak dają Ci je nosić na rękach, słodki cieślo z Nazaretu, jak można ludziom dawać odpowiedzialność za własne dziecko i wciskać je im do łap.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kiedy śmiech i płacz budzą w tobie tylko irytację. W świecie pełnym dzieci, nie ma miejsca na ciszę i spokój.