[#188] HUMANISTA VS ŚCISŁOWIEC - NIECH WYGRA LEPSZY! | Piątek - serial oryginalny
WERSJA Z OBRAZEM DOSTĘPNA NA KANALE YOUTUBE youtube.com/Piatek Odwieczny pojedynek, którego końca nie widać. Kulisy rywalizacji humanistów z mat-fizem.
Nie sposób tutaj oddzielnie opisać każdej z grup, bo z zasady definiuje je tak naprawdę nienawiść do tych po drugiej stronie barykady. Fascynat matematyki i fizyki to zwykle nerd, ale kiedy dać mu wroga w postaci humana, co to przecież będzie w Maku pracował po studiach, wtedy zwykły operator liczydła staje się prawdziwym Matt Fizem, Oppenheimerem II B, przyszłym Muskiem z Podlasia i polskim Bezosem, który osiągnie wszystko. Human zawsze będzie uważał, że cyfry i fizyczne idee służyć będą myśli, którą to on stworzy. Bez niego więc każde matematyczne równanie nie ma sensu i nikomu nie służy, bowiem potrzebna jest wpierw idea, której Matfis nie jest w stanie wytworzyć w swoim tępym, kołozębatym mózgu.
Matfis to zaawansowani umysłowo ludzie przyszłości, projektujący lepsze jutro, osoby, które pchają ludzkość dalej mimo balastu, jakimi są Humany. Humany z kolei widzą siebie samych jako ludzi niezachwianej kultury, erudytów i myślicieli, którzy przyszłość widzą jako świat tak bardzo podporządkowany człowiekowi, że komkutery i programiści w końcu będą w nim zbędni. Rywalizacja zaczyna się już na poziomie szkolnym. To właśnie tutaj zakładane są forpoczty ideologii matfizowej, jak i humanowej. Polacy nie dzielą się pod względem płci, wyznania, koloru skóry czy orientacji, oj nie. Najważniejsze jest to, czy idziesz do liceum czy do technikum, czy zamierzasz iść na uniwerek czy na polibudę. To są decyzje, to są wybory wagi najwyższej. Chuj z tym, że na polibudzie 80% odpadnie, bo jest za głupia, a na uniwerku 80% odpadnie, bo jest za leniwa i wszyscy spotkają się kelnerując w gastro.
Liczy się wybranie konkretnej ścieżki ambicji. Matwis uważa, że praktyczność działania, zero-jedynkowe podejście do świata i sprawne liczenie w każdym aspekcie życia pozwoli im zdobyć dobrą fuchę, która nawet jeżeli nie zmieni świata, to ma jakieś wymierne efekty. W przeciwieństwie do Humana, który tylko leży na kanapie, którą to oni zaprojektowali i pisze cringe'ową poezję. Human się z tym zgodzi, ale z uśmieszkiem doda, że Matwis nawet tej poezji nie zrozumie, bo jedyne, co umie, to zaprojektować kanapę, żeby on, wielki umysł, mógł na niej leżeć. Leżeć i myśleć. Bo Human uważa, że myśli o wiele więcej od Matwisa. Myśli przy tym kreatywnie, czyli tak, jak Matwis nie umie. Human zmieni świat działaniem, w którym matematyka nie jest potrzebna, bo jest jednym z wielu narzędzi. Matwis natomiast wie, że każde narzędzie, nawet to pisane, gdzieś kiedyś o tę fizykę zahaczy, czy tego chce, czy nie.
Według Matfiza piramidka ludzkiej egzystencji wygląda następująco. Na dnie jest human, który jest niewolnikiem, bo nie umie nic praktycznego. Władzę nad nim sprawuje matgeo, czyli skrybowie. Wyżej są kapłani, czyli biolchem, na szczycie zaś czyste fizy, faraoni zrozumienia. Tak naprawdę z niebios patrzy na wszystkich łaskawym okiem technik informatyk, ale tego żaden Matfiz nie przyzna. U humana piramidy nie ma, bo nie ma jej komu budować, zresztą i tak pewnie by się rozjebała w trakcie. Human żadnego wartościowania nie potrzebuje, bo każdy człowiek jest inny i ma w społeczeństwie inne zadanie, np. Matfis żyje tylko po to, by służyć humanowi. A jak brakuje argumentów, by to udowodnić, to zawsze można powiedzieć, że komunizm wcale nie był taki zły i zamknąć dyskusję, co ma jedno do drugiego, nie wiadomo, ale wtedy można powiedzieć, że Matfis nie zrozumie, bo jest za głupi i elo xd.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
WERSJA Z OBRAZEM DOSTĘPNA NA KANALE YOUTUBE youtube.com/Piatek
Odwieczny pojedynek, którego końca nie widać. Kulisy rywalizacji humanistów z mat-fizem.