Z objawami ChAD trafiłem na egzorcyzmy
Egzorcyzmy i modlitwy o uwolnienie prawie doprowadziły Piotra do śmierci. Dzięki późniejszej diagnozie psychiatrycznej okazało się, że zły duch, którego chcieli wypędzić księża, był tak naprawdę chorobą afektywną dwubiegunową.Poprzednia rozmowa z Piotrem: https://www.youtube.com/watch?v=nqxTyL-dQSoSpis treści:00:00 Wstęp01:29 Choroba afektywna dwubiegunowa18:27 Wspólnota charyzmatyczna22:08 Ksiądz-gej-terapeuta28:26 Wspólnota charyzmatyczna c.d.39:31 Egzorcyzmy42:01 Zagrożenia duchowe - kebab i bieganie54:20 Próba samobójcza1:02:05 Reakcja Kościoła1:22:11 ZakończenieSłuchaj na YT, Spotify, Apple Podcasts i w Audiotece.Wspieraj na https://patronite.pl/kostowskipodcastkontakt: [email protected]:Grumplefunk - PatiencePicratio - Lemony And Hotprodukcja: Paweł Kostowski 2025
W takim badaniu otrzymałem też listę genów, które posiadam, które są odpowiedzialne za chorobę. I mogłem też skorzystać z bardzo fachowej pomocy. Profesor Antosik Cały ten bałagan, który zawdzięczam i księżom, którzy chcieli mnie leczyć modlitwą tudzież egzorcyzmami. I cały bałagan też spowodowany tym, że mi było trudno mówić o objawach choroby w wyniku tego, czego doświadczyłem z ich strony w rozmowach z lekarzami. To był spory bałagan, to było dużo nieporozumień. W wyniku Pani profesor to uporządkowała. Jestem bardzo wdzięczny za to. Pytanie, co chcesz wiedzieć... No to nie, to zacznijmy z takich najbardziej podstawowych rzeczy.
I są takie przypadki, że są w stanie poświęcić się i cierpieć w depresji po to, żeby mieć te stany twórcze w hipomanie. Bo to w ogóle, Mania, tak jak nam opisujesz, nie brzmi tak strasznie, a dla wielu pacjentów jest tak, że w sumie jest gorsza niż ze stanu depresyjnego, w sensie, że np. część pacjentów określa, że np. więcej stresili przez właśnie te okresy manii w relacjach. W manii na pewno, bo mania to jest już taki bardzo patologiczny stan. Mnie się wydaje, że ja nigdy nie doświadczyłem takiej pełnoobjawowej manii, bo Ja choruję na typ drugi, choroba efektywnej dwubiegunowej, gdzie są głębsze depresje i lżejsze górki, czyli właśnie mamy do czynienia z hipomanią.
W literaturze podejrzewa się go o to, że ma chorobę efektywną, wybiegnową. Może on był też takim przykładem osoby bardzo takiej też twórczej, płodnej, natomiast no, wojował ze wschodu na zachód, z północy na południe, tak? Są udokumentowane przypadki tego, że Tego, że potrafił osiem dni i nocy pracować z ministrami nad ustawami i nie spał. Więc to jest bardzo taki, bardzo taki jaskrawy symptom mani. Słuchaj, ja bym nie chciał, żebyśmy się za bardzo wypowiadali jak eksperci na ten temat. Okej, dobrze, pewnie. Czy może coś takiego z twojego doświadczenia, co chciałbyś powiedzieć?
Byłem w stalej hipomanii, takiego dużego pobudzenia i wszystko jest wtedy bardzo takie ostre, jaskrawe i potrafiłem jeździć bardzo szybko. I bardzo precyzyjnie się przeciskać między samochodami. Dzisiaj jak o tym myślę, albo jak po prostu prowadzę auto w takim stanie eutymii, no to myślę, że to było bardzo ryzykowne, bardzo bra w drodę. I nie umiałbym tego, że tak powiem, na trzeźwo, nie umiałbym tego powtórzyć, nie umiałbym tego zrobić. Musiałbym znowu Z objawami Kostowski, Paweł, Piotr.
Które szybko puszcza. Natomiast to są takie brawurowe zjawiska, zachowania. Natomiast hipomania też ma wiele zalet. Bardzo szybko można przyswajać wiedzę wtedy. Bardzo szybko kojarzyć pewne rzeczy. Ja z natury pewnie jestem towarzyski, ale w hipomalii byłem bardzo, bardzo towarzyski. W okresach moich hipomaniakalnych poznawałem bardzo dużo nowych ludzi, więc to jest jakiś plus. W Stanach Hipomalii miałem też większą skłonność do ryzyka w życiu zawodowym na przykład.
Wpadali z tą hipomanię i ludzie, którzy to obserwowali z zewnątrz wybierali to jako właśnie jakieś objawienie, które... Mogło tak być. Ja myślę, że gdybyśmy postudiowali jakichś wciorysy świętych, osób kanonizowanych, wyniesionych na ołtarza, Dużo zaburzeń osobowości by się ujawniło. Myślę, że tak. Zaburzenia osobowości to troszkę osobny temat, natomiast myślę, że trafilibyśmy pewnie co najmniej kilku zawodników z chorobą dwubiegunową, z padaczką, to jest jakby standard u tych, którzy mieli objawienia, padaczka. Takim mnie bliskim, świętym jest brat Albert Chmielowski. On jest bardzo znany z pracy charytatywnej i artysta.
Tak, ale malarz, artysta, pomoc ubogim. Natomiast mało się mówi, nie wiem czy ja to zasługam, może księży, może z jego spadkobierców, że tak powiem, z jego zakonu, którzy chcą to ukryć, może zamieść pod dywan, zatuszować. Nie wiem dlaczego, nie rozumiem tego, ale nie mówi się o tym, że on miał depresję bardzo ciężką. I nie wiemy, czy to była klasyczna depresja, czy może choroba dwubiegunowa. Słyszałem taką opinię od specjalistów, że choroba afektywna dwubiegunowa jest niedoszacowana. Przez to, że trudno ją się diagnozuje, to często... Ja chętnie się wypowiem na temat tych trudności diagnostycznych, bo faktycznie chorobę afektywną dwubiegunową podobno się trudno diagnozuje.
Ja mówię tak podobno, może trochę z przekąsem, dlatego że chciałbym tutaj dać taki pstryczek w nos lekarzom, psychiatrom, dlatego że znam dobrych lekarzy, psychiatrów, którzy są w stanie na przestrzeni roku zdiagnozować pacjenta w kierunku choroby dwubiegunowej, ponieważ uważnie go słuchają, mają dobry warsztat. Wyłapują objawy związane z manią albo slipomanią, bo na co trzeba zwrócić uwagę. To jest też moje doświadczenie. Ja też taki błąd ze strony lekarza przeżyłem. Najpierw diagnozuje się zwykle depresję, bo w takim stanie osoby chore przychodzą do lekarza.
Ja też poszedłem w takim stanie do lekarza. Słyszałem, że depresja, ma pan tutaj takie pastyłki SSRI i będzie dobrze za trzy tygodnie. Tylko, że u mnie za trzy tygodnie już było za dobrze. Bo takie leki, ten konkretny rodzaj, jeżeli pomaga osobom z depresją, taką klasyczną, tak nazwijmy, to u osoby z chorobą dwubiegunową to jest jak gestrzenie pożaru benzyną. Dlatego, że lek przeciwdepresyjny, taki klasyczny SSRI, on bardzo szybko wybija w kierunku hipomalii. Ta zmiana jest bardzo szybka. Ja mam koleżankę, która Trafiła do lekarza psychiatry właśnie w depresji i jej lekarz psychiatra powiedział, wie pani co, tu są takie pastylki na depresję, ale widzimy się za trzy tygodnie.
Umowa? Umowa. Dobrze. Przyszła po trzech tygodniach, stała w skąpionkach i lekarz mówi, dobrze, za kolejne trzy tygodnie się widzimy, ale zmniejszymy dawkę. I ona wciąż była taka podkręcona. Mówi, dobrze, wie pani co, po kolejnej wizycie powiedział, wie pani co, odstawiamy to, schodzimy z tego leku. Wygląda mi Pani na osobę z chorobą dwubiegunową, więc tutaj zastosujemy zupełnie inną farmakoterapię. W chorobie dwubiegunowej niekoniecznie podaje się te leki przeciwdepresyjne, a podaje się stabilizatory nastroju. Takim podstawowym stabilizatorem jest lit.
Ja sobie mocno przestudiowałem historię litu, historię tego leku, jego wpływ na układ nerwowy i on stabilizuje z góry i z dołu. Bo tam są leki nowsze, generacja. Nie chcę tutaj wchodzić w rolę psychiatry, mimo że przestudiowałem to od A do Z. Gdzie tam trzeba na przykład dwa co najmniej podać. Jeden z góry, drugi z dołu, tak? A lit wypłaszcza chorobę dwiemiętową. Dużego odsetka chorujących, bo nie dla każdego jest skuteczne. To też jest opisane w literaturze przedmiotu, że tak powiem. Natomiast jest takim lekiem z pierwszego wyboru.
U dobrego psychiatra. A jeżeli chodzi o ten pstryczek w kierunku, tutaj w nos lekarza psychiatrów. Myślałem, że to już za nami, a to dopiero nadchodzi. Ja dopiero się rozpędzam, tak. Chciałem to powiedzieć, że martwi mnie to jako osoby, która płaci też ciężkie pieniądze, bo taka wizyta to są 3-4 stówy czasami. I to nie za godzinę, tylko za 15 minut. Uważam, że tutaj należałoby przemyśleć sobie ten system, bo przez 15 minut nie da się kogoś wysłuchać do końca od A do Z. Tak jest moje zdanie. Ja też jakby padłem taką... Ja padłem ofiarą takiego systemu, że dobrze, niech Pan opowie objawy, dobra, to jest depresja, ma Pan leki, zapraszam na kontrolę za dwa miesiące.
A ja już tam po miesiącu byłem w wirze hipomanii. Więc tutaj ja mam zastrzeżenia co do systemu, jak jest zorganizowany. I tutaj moja pani profesor zrobiła bardzo dobrą robotę. Ja przeżyłem kilku lekarzy. Słyszałem różne diagnozy. I pani profesor w pewnym momencie, oprócz tych badań genetycznych, które rozwiały wszelkie wątpliwości, poprosiła o pewną dokumentację od lekarzy. No i było dwóch, którzy mieli problem, żeby tę dokumentację wydać. Mieli problem z dobrą wolą, żeby tą dokumentację wydać. Myślę, że dlatego właśnie, że mieli poczucie, że nie dość dobrze się przyłożyli do diagnozy i pewnie podejrzewali, że te dokumenty są po to, żeby zweryfikować ich pracę.
I on mi tam powiedział, że dobra, nie czytaj to, bo się napręcasz, jeszcze gorzej się będziesz czuł. Po co ci to? No i tak też tam koledzy, koleżanki z tej wspólnoty też mnie zniechęcali do tego. Wracam do tego, dlatego że mam poczucie, że gdybym pociągnął ten wątek, albo gdyby ktoś dorosły, dojrzały, rozsądny, posługujący się po prostu rozumem wsparł mnie w tych poszukiwaniach wtedy, No to może nie wędrowałbym kilkanaście lat przez życie od epizodu do epizodu choroby i nie musiałbym takich długich poszukiwań odbywać. A tam była taka atmosfera jakaś antyterapeutyczna, że właśnie zniechęcali do szukania profesjonalnej pomocy?
Jak byś to określił? Ja powiem tak, tam panowała ambiwalencja w tym temacie. Odradzano raczej korzystanie z pomocy lekarza psychiatry, bo to już w ogóle się nie nadajesz do wspólnoty. Ale jeszcze raz, że nie nadajesz się do wspólnoty dlatego, że masz problemy psychiczne, czy dlatego, że idziesz do lekarza? Że korzystasz z pomocy psychiatry, że to już jesteś gorszym człowiekiem przez to. Byłem świadkiem tego, jak jednej osobie na przykład nie pozwalano przychodzić na spotkanie, dopóki nie zakończy leczenia i jedną osobę na przykład wyrzucono, bo się tam duszpasterz dowiedział, że ktoś tam przyjmuje leki przeciwdepresyjne, no to na razie.
Takie historie były. Natomiast jeżeli mówię o tej ambiwalencji, to tam panowała Panowały podwójne standardy. Jeżeli ktoś był chrześcijańskim psychoterapeutą, to dobry. A jeżeli ktoś był światowym tak zwanym psychoterapeutą, to zły. On ci namiesza, a tam cię diabeł już pożre u niego. Nie idź tam. I panowała taka... taki dualizm. Ja sam, no niestety, ale doświadczyłem tak zwanego chrześcijańskiego psychoterapeuty, który się okazał gejem i jakby był księdzem, tak? Ksiądz gej, psychoterapeuta, który... No z gabinetu... Ja w sumie nie wiem, w sumie nie wiem z jakiego jest zadań, nie wiem, o co chodzi.
Ksiądz gej, psychoterapeuta, no paru. Tak, dokładnie. I to jedna osoba jest. I mówi, poproszę piwo. Natomiast doświadczyłem tego. Ja nie wiedziałem, że on jest gejem. To się wydało po kilku miesiącach. A jak się wydało? To jest mega ciekawe. Wydało się tak, że ja np. padłem ofiarą. Podrywu z jego strony. Nie lubię tego słowa. Jakoś ciężko mi przychodzi ono przez usta. Modestowanie. Ale to, czego ja doświadczyłem, spełnia definicję. Bo jeżeli ktoś, wbrew Twojej woli, korzystając z autorytetu księdza i psychoterapeutów, próbuje wyciągnąć intymne fakty z Twojego życia, między innymi też seksualnego, no to jest molestowanie.
Jeżeli ktoś łamie kodeks terapeutyczny i Cię łapie za ramię, za rękę, próbuje Cię macać, to jest molestowanie. Telefonowanie poza ustalonymi godzinami, może to nie jest molestowanie, ale to jest wbrew kodeksowi etyki terapeuty. No to się wydało. Wydało się. Wydało się po wielu miesiącach. Jakaś akcja ze spodniami była? Tak, była taka akcja. On mnie męczył telefonami w pewnym momencie z zaproszeniem na herbatę. Ja się opierałem, aż w końcu stwierdziłem, że dobra, pójdę już do świętego spokoju.
Byłem lekko w szoku. Nadal jak to wspominam, to się dziwnie z tym czuję. Ale koleś, dorosły facet, chłop, ksiądz psychoterapeuta, który powinien tutaj świecić przykładem, być kryształowy. Jeżeli chodzi o swoją moralność i zasady. Zadzwonił do mnie. Powiedział, żebym wpadł do tego ośrodka, w którym on prowadził tą terapię i tam na herbatę. No więc ja wpadłem tam, a on mnie wita ze spodniami w ręku. I mówi, że mi daje te spodnie. Więc ja zawinałem te spodnie i lota stamtąd.
Nie wiem, nie studiowałem komunikacji pozawerbalnej gejów, czy to były jakieś oświadczyny, czy to było coś z jego strony, nie wiem. Nie wiem, że tak powiem. Nie chcę to wnieść, nie interesuje mnie to. Natomiast ja te spodnie przedstawiłem duszpasterzowi naszemu. Wspomniałem już w poprzednim wywiadzie Cyprianowi Januszowi. No i koleś wtedy mnie zmusił tam pod posłuszeństwem, że ja muszę wyrzucić te spodnie i tak dalej. Kiedy ja powiedział ojcze, może wypadałoby to zgłosić, poinformować. Prokuraturę może? Nie wiem. On zrobił z tego takie tabu, tajemnicę.
Przepraszam, niewiele lat temu, tylko wiele lat później, po tamtych wydarzeniach, diagnozował mnie w kierunku choroby dwubiegunowej. Ja miałem bardzo dużą trudność, żeby w ogóle opowiedzieć o tamtych wydarzeniach wtedy. To było dla mnie jakieś takie budziło we mnie obrzydzenie, niesmak i zażenowanie i trudno mi było mówić w tym dotym. Natomiast ten lekarz to wydobył ze mnie i on mi powiedział, wie Pan co, ale to się nadaje do prokuratury normalnie, tak? Proszę to zgłosić do prokuratury. Do instytucji kościelnych jest Fundacja Świętego Józefa. Niech coś z tym zrobią. Co to ma znaczyć, że dorosły facet zamiast pomóc osobie, która bardzo jasno, precyzyjnie opowiada o objawach depresji tudzież choroby dwubiegunowej, zabawia się po prostu w jakiś podryw.
Nie chodzi o tę kwestię homoseksualną, w ogóle, że takich rzeczy nie wolno robić. Jest to wbrew kodeksowi etyki, wbrew przyzwoitości zwykłej, zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Oczywiście rozmawiamy o księżach, którzy mają wielkie, wzniosłe ideały, ale abstrahując od tych wielkich, wzniosłych ideałów, których często są pełne ich usta, Po prostu mamy do czynienia z zwykłą padłością ludzką taką, świństwą. Bo to jest... Ja wspominając tamto wydarzenie, to mam w głowie taki obraz leżącego, jakim byłem też wtedy, i kogoś, kto ma napisane ratownik czy pomoc.
I ten człowiek z tym napisem pomoc, zamiast faktycznie udzielić tej pomocy, to jeszcze kopie. Więc tak to wyglądało. Natomiast co do wspólnoty, co tam się działo? Tam się działy rzeczy niestworzone. To była wspólnota charyzmatyczna, więc modlitwy w językach, uwielbienia w pieśni. Spoczynki w duchu i tarzanie się po podłodze w wykonaniu tutaj wspomnianego naszego duszpasterza Cypriana Janusza. To jest taki pojemny worek, wspólnota charyzmatyczna. Różne rzeczy mogą się dziać we wspólnocie charyzmatycznej. Tak, tak. Na przykład u was było tak, że leki psychiatryczne były niewypuszczalne, a jest taka wspólnota charyzmatyczna spod Częstochowy, gdzie na przykład tam dla odmiany lider po prostu wyłudzał recepty,
I karmił wyznawców lokami bez diagnozy. Po to, żeby tam lepiej pracowały dla niego. To jest odwrotna sytuacja. Więc chodzi o to, że są różne... Ciekawe. Tej historii nie znałeś. Różne są podejścia. No i teraz opowiadaj, jak taka młodnictwo wygląda. To jest mega ciekawe, że jakiś typ się tarcza po podłodze. To jest coś takiego, co się nie kojarzy z katolicką młodnictwem. Wspólnota charyzmatyczna jest tak, że centrum niekoniecznie jest msza święta, sakramenty. Centrum takiej wspólnoty to jest modlitwa uwielbienia, gdzie się śpiewa, gdzie się głośno wypowiada prośby, dziękczynienie, uwielbienia itd.
Ile osób uczestniczy w takiej modlitwie? Kilkadziesiąt, tak. Ok. Trzydzieści. 40, 60, różne, to zależy. Mówię tutaj o moim doświadczeniu, bo są takie zgromadzenia, gdzie tam są setki tych ludzi, że Jezus na stadionie, coś takiego było. Ja byłem na przykład, jak wybrał Szubora na stadionie i z racji takiej też masowości tego wydarzenia, no to z punktu widzenia takiego szarego uczestnika jak ja, No to jednak było to dosyć normalne. Ale znowu, ja też nie byłem głęboko w tym, bo potem się dowiedziałem, że były jakieś takie sale, gdzie tam wypędzali diabła z ludzi i tam się działy mniej przyjemne rzeczy.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Egzorcyzmy i modlitwy o uwolnienie prawie doprowadziły Piotra do śmierci. Dzięki późniejszej diagnozie psychiatrycznej okazało się, że zły duch, którego chcieli wypędzić księża, był tak naprawdę chorobą afektywną dwubiegunową.
Poprzednia rozmowa z Piotrem: https://www.youtube.com/watch?v=nqxTyL-dQSo
Spis treści: Wstęp01:29 Choroba afektywna dwubiegunowa18:27 Wspólnota charyzmatyczna22:08 Ksiądz-gej-terapeuta28:26 Wspólnota charyzmatyczna c.d. Egzorcyzmy42:01 Zagrożenia duchowe - kebab i bieganie54:20 Próba samobójcza1: Reakcja Kościoła1: ZakończenieSłuchaj na YT, Spotify, Apple Podcasts i w Audiotece.Wspieraj na https://patronite.pl/kostowskipodcastkontakt: [email protected]:Grumplefunk - PatiencePicratio - Lemony And Hotprodukcja: Paweł Kostowski 2025