Mentionsy Mentionsy
Paweł Kostowski - podcast
Paweł Kostowski - podcast

Moja przygoda z chrześcijaństwem

12.07.2025 ·1 godz 42 min

Leszek Copa opowiada o swoich przygodach w Kościele.Spis treści:00:00 Wstęp00:47 Przynależność denominacyjna06:21 Pierwsze spotkanie ze wspólnotą religijną10:38 Molestowanie przez księdza z parafii19:00 Prześladowanie ze strony księdza24:32 Seminarium duchowne38:24 Emigracja44:56 Śmierć dziecka1:03:00 Wspólnota o cechach grupy destrukcyjnej1:28:58 Zmiana wyznania1:35:39 Jak reagować na nieprawidłowości w związku wyznaniowymSłuchaj na YT, Spotify, Apple Podcasts i w Audiotece.Wspieraj na https://patronite.pl/kostowskipodcastkontakt: [email protected]:Grumplefunk - PatiencePicratio - Lemony And Hotprodukcja: Paweł Kostowski 2025

Zostałem zmolestowany przez księdza w samochodzie. Jechał i trzymał rękę na mojej nodze. Pamiętam, że mnie sparaliżowało potem, jak on tam sobie wędrował, że tak powiem, w różne miejsca. On Cię zaczął dotykać, tak? Tak, tak, tak, tak. Trzymał za gałkę, nie? W sensie od biegów, nie? I lubisz gałki? Ja lubię gałki, wiesz, i takie o, po prostu... Moja żona po jakichś tam rekolekcjach została poinformowana, że ja jestem opętany i że jej dziecko w jej łonie... Dziecko rozmary. ...ma w sobie diabła. O Boże! Polajkuj, skomentuj, subskrybuj, wspieraj na Patronite. Dzisiaj goszczę Leszka Copę, chrześcijańskiego ewangelizatora, autora kanału na YouTube Ustawienia Fabryczne.

W sensie od biegów, nie? I lubisz gałki? Ja lubię gałki, wiesz, i takie o! Teraz po prostu to wszystko pamiętam, nie? W sensie teraz, jak się tam udało wejść i przepracować to. No i wtedy trochę szczęścia i być może nawet interwencji Pana Boga, który nad tym wszystkim czuwał, bo jak my dojechaliśmy na miejsce, to ja już tam miałem rękę w różnych miejscach. A gdzie wyjechaliście? Ja nie pamiętam, to była jakaś wioska, tam były trzy domy i jakiś taki kościół z drewna, jakieś sanktuarium. Sanktuarium w Polsce jest co... Tak, jakaś wycieczka taka. Jakaś taka wycieczka, nie? On mnie jeszcze tak imponował tym, że on tam walił, wiesz, tym jakimś samochodem.

Mianowicie w międzyczasie, zanim jeszcze wyjechałem, zostałem prawie księdzem. Pozwolę sobie zadać pytanie, tylko po to, żeby dać Ci szansę na odpowiedź. Chodzi mi o to, że jest to zaskakujące, że jednak takie Twoje doświadczenie w Kościele było nie najlepsze, a jednak się trzymałeś przy tym Kościele, jeśli nawet poszedłeś do seminarium. Jak to pogodzić? Nie mogę odpowiedzieć za innych na pewno, więc nie wiem, jaki jest mechanizm, bo wiem, że też jest taki mechanizm, że ci, którzy byli skrzywdzeni, później idą w tą samą strukturę i popełniają te same błędy. W moim osobistym przypadku, to jest dokładnie to, co Ci mówiłem na samym początku i będę kładł na to nacisk, ja naprawdę miałem pewnego rodzaju wewnętrzne doświadczenie, że tam jest jakiś Bóg i że On jest niesamowity.

I to w sumie powodowało dalsze poszukiwania jego. Problem tego polega na tym, że w Polsce mamy tak naprawdę tylko katolicyzm. W Chojnicach jest chyba jeden zbór i to z reguły jest napiętnowane, przynajmniej wtedy na pewno był, wytykany palcami, że to są heretycy, innowiercy. Sam diabeł w nich nie szkali, że tego miejsca trzeba unikać, przeklętej w ogóle i w szczególe, nie? Nawet jeżeli nie ma oficjalnego takiego zdania, to ludzie tak między sobą gadają. Więc człowiek szuka w tym, co zna. No to poszedłem do seminarium. Żeby być bliżej Boga.

Bardzo krótko. Autor książki mówi o tym, że w momencie, gdy nastawiasz się z dziękczynieniem w różnych aspektach Twojego życia, to Bóg przychodzi i działa. Okej. Czy możemy jakoś przydzielić autora do wyznania któregoś? To katolik, protestant? Nie, to nie jest katolik, ale niestety autora imienia i nazwiska teraz z głowy nie powiem. Mogę Ci ewentualnie gdzieś tam... Okej, nie no, na lużę, na lużę, dobra. Ja zacząłem czytać w ogóle tą książkę i tu już nawet nie chodzi o to teologicznie, czy ona była poprawna, czy nie. Okej. Tylko tam ten człowiek opisywał tego Boga jako w ogóle nie tego, którego ja znałem. Mhm. I wiesz, we mnie się pojawił taki dysonans,

Wręcz aż furia takiego rodzaju. Chwila, moment, to ja jestem od piętnastego roku życia we wspólnocie charyzmatycznej, no bo na Wartuchu Świętym w sumie wspólnota charyzmatyczna. I słyszałem o tych rzeczach, mam tyle książek przeczytanych, byłem w różnych miejscach, znam wielu księży, byłem w seminarium. Ja mówię, co tu jest grane? Czułem się oszukany. I to otworzyło Nazwijmy to tak symbolicznie jedną kłódkę. Że ja chyba nie znam tego Boga, którego mi się wydaje, że ja go znam. Że on jest inny. I tam na tych rekolekcjach

Ja po prostu wiedziałem wtedy, że Bóg jest. On musi być. Skoro to jest tak owładniające jakieś uczucie we mnie, że On na pewno jest. I to było dokładnie to, czego ja szukałem przez tyle lat wcześniej, bo pamiętam to doświadczenie z tych początków odnowy w Duchu Świętym. Wróciliśmy oczywiście do Anglii. Próbowaliśmy wszystkich możliwych katolickich modlitw, modląc się o uzdrowienie. Nie byliśmy w Medjugorje, bo już nie mieliśmy za co, bo pewnie gdybyśmy mieli, to byśmy też pojechali. Byliśmy zesperowani, szukaliśmy wszystkiego, nie? Każdej możliwości. No niestety wynik był taki, mimo ogromnej ilości osób odmawiającej Pompejankę tak zwaną i różańce, i mszę, i ofiary, i wszystko, co byśmy nie robili, no nam dziecko umarło zaraz po porodzie.

I tu już mogę trochę powiedzieć dobrych rzeczy, których mi się wydarzyło, chociaż też trudnych jednocześnie. Bo od tamtego momentu, ja wiedząc, że chyba coś zrobiłem źle w poznawaniu tego mojego Boga, zacząłem czytać różne książki, a to też było trochę trudne. Bo w Anglii polskie książki kupić to w sumie niemożliwe, więc co jakiś czas z Polski przywoziłem kilka książek, ale ogólnie zacząłem grzebać w internecie. Z tego względu, że znam język angielski bardzo dobrze, zacząłem trafiać na bardzo dziwne środowiska niekatolickie mówiące o Bogu w internecie. No i zacząłem słuchać tych różnych Nie wiem, teologii, opinii różnych ludzi na ten temat, jednocześnie będąc w Odnowie w Duchu Świętym w Manchesterze.

Ja odmówiłem. Powiedziałem, że jestem po takiej tragedii, że ja tak naprawdę jeszcze nie wiem, co się ze mną dzieje w tym miejscu. Ja nie wiem, czy jestem zdolny przejąć taką rolę na takim etapie. No, ale to wtedy idą klasyki, nie wiem, czy chrześcijaństwa, czy katolicyzmu, ciężko mi jest powiedzieć, bo wtedy tylko chodzisz, żeby mi zadać. Czy psychomanipulacji, że co? Czyli psychomanipulacji. Że Bóg tak chce? Bóg chce, Bóg uzdalnia nieuzdolnionych i tak dalej, i tak dalej. No i zaskoczenie, że dlaczego ja tego nie chcę i zadzwonił jeden ksiądz, zadzwonił ksiądz Sawa, zadzwoniła tam jakaś, nie pamiętam niestety imienia tej kobiety, która była, chociaż jej imię by się przydało, no ale już trudno.

Jak zauważyłem, że wyjeżdża... A jak twoja żona na to reagowała? Mieliśmy miejsca, w których się zgadaliśmy, a w których się nie zgadzaliśmy. To się żona widziała z jednej strony, że nam to pomaga. Że mi to pomaga. Ale z drugiej strony ona była taka bardziej wycofana. Ona twierdziła, że ja za bardzo, za szybko, że jakbyś tak nie pokazywał i tak dalej. Zresztą taki był na początku plan, ale mi to szybko nie wyszło. Zresztą jak zauważyłeś, ja po prostu, mnie jest pewnie wszędzie. Ja tak po prostu mam. Chyba od zawsze. Więc ona w pewnym sensie czuła się też dobrze, bo się czuła też zaopiekowana, społeczność. Na tym etapie było wszystko super. Jeszcze doświadczamy tych... To był chyba pierwszy moment, w którym mogę już definitywnie powiedzieć, że zaczęliśmy doświadczać ponadnaturalności Bożej.

W takim codziennym życiu. I ona się objawiała w tym, że my po prostu widzieliśmy, może wydawać się bardzo dziwne co dla niektórych, ale my czuliśmy to, że Bóg z nami jest. Jakkolwiek by to nie brzmiało. Nawet może nie będę tego wyjaśniał, bo czym więcej pewnie wyjaśnię, to wyjdzie na to, że jestem niezrównoważony psychicznie. Więc wszystko było OK na tym etapie. Do pewnego momentu. Moja żona, w chrześcijaństwie nazywamy to, że zaczęła mieć dziwne doświadczenia, ponaturalne, związane z prarodztwem. To znaczy, że w jakiś sposób Bóg się komunikuje z człowiekiem. I moja żona nie wiedziała, co ma z tym zrobić. Bo jej nikt wcześniej tego nie wytłumaczył, nie wiedział, nie powiedział. I ona do mnie nieśmiało, z takim poczuciem, kurczę, żeby mój mąż nie pomyślał, że zwariowałam, zaczyna mi opowiadać jakby, jak te rzeczy się u niej pojawiają i dzieją.

Ja mówię, ale wszystko, czyli co? I to jest to, że nigdy nie wiesz co, ale wszyscy wiedzą, że to jest to. Ja postanowiłem to skonfrontować, no bo ja byłem wcześniej w takim miejscu, że jeździliśmy po Anglii i robiliśmy te kursy. Jako lider tej wspólnoty. Już miałem tych kursów przerobionych różnych i podłużnych, na których naprawdę jakby moim zdaniem Bóg działał. W sensie takim, że ludzie zmieniali swoje życie. I to było widać, w sensie mówili nam o tym i tak dalej. Widziałem to, doświadczyłem tego. Więc z tej strony perspektywy tej mojej chrześcijańskiej relacji to wszystko było tam, ale w tak udolnym systemie, nie? Nieudolnym, przepraszam, czy jakoś tak. Na tym spotkaniu miazga.

Ile ludzi jest skrzywdzonych? Mówię to po to, żeby ludzie rozpoznawali te rzeczy, bo mam wrażenie, że ich po prostu nie widzą albo udają, że ich nie ma. Moja żona po jakichś tam rekolekcjach została poinformowana, że ja po raz kolejny, tylko że jej osobiście jestem opętany i że jej dziecko w jej łonie jest... Dziecko rozmary. Jest powiązania z człowiekiem, który ma w sobie diabła. O Boże, o Boże. I najlepiej byłoby dla niej, żeby... No dobrze, ale poczekaj, a jak dziecko urodzi się, niezależnie od tego, czy włochate, czy nie, i je ochrzsicie, to co wtedy się dzieje zdaniem tych ludzi?

Musieli się znowu odnaleźć w nowej rzeczywistości, bez znajomych, no bo te środowiska tak z reguły działają, że tam nie wychodź, bo tam są źli ludzie, tu lepiej zostań, tu jest bezpiecznie, nie? Więc też musiałem znowu się nauczyć na nowo żyć. Wróciliśmy wtedy do Polski. Dwa lata chyba, dwa lata czy trzy po tym doświadczeniu wróciliśmy do Polski. O to już też nie związane za bardzo z niczym. W sensie Bóg nam potwierdzał to w jakiś sposób, że my powinniśmy do Polski wrócić. Tak to odbieraliśmy. Ale ten temat już się przeciągał przez wiele lat. Co chwilę, jak przyjeżdżamy na urlop do Polski, to jednak pojawiała się ta testata w naszym sercu, za tym krajem.

Jakaś taka przemoc wobec na przykład tego chłopaka, który ewidentnie miał objawy padaczki, tak? To film, który miał tam, nie wiem, 600... Ostatni raz, jak go widziałem, to 600 tysięcy wyświetleń na YouTubie. Z mojego punktu widzenia to jest przemoc, a z punktu widzenia wielu ludzi, no to jednak wzorcowy dowód na istnienie Boga, nie? Tutaj wrócę do tego, co powiedziałeś. Na pewno zaproszenie psychologów i psychiatrów do badania dużo by pomogło w wielu aspektach. Tylko wiesz, niektórzy liderzy mogą się obawiać, bo obawiam się, że oni pierwsi, że tak powiem, padliby tutaj ofiarami nieprzyjaznej diagnozy ze strony specjalistów. Wiesz, ja jak powiedziałem teraz to, co Ty powiedziałem, to głównie mówię o tym, że statystycznie średnio, jeżeli wybierzesz sobie miejsce w Polsce,

Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.