Mentionsy Mentionsy
Pastolektorownia
Pastolektorownia

O ulotkarzu który obalił imperium Janusza-PASTOLEKTOR REUPLOAD

08.03.2023 ·18 min 23 s · 4 rozdziały

Pastolektor

0:01 · Prowadzenie opowieści o ulotkarzu 4

Bądź mną level 19. W skrócie o sobie, człowiek czynu i sukcesu, ale przede wszystkim człowiek z zasadami. Nikogo to nie obchodzi. Niektórzy pewnie już zapomnieli, że tacy ludzie w ogóle istnieją. Cel na wakacje? Zarobić hajs. Tymczasem jeden z wielu okolicznych Januszy biznesu ma swój cel kolidujący z moim. Zarobić więcej pieniędzy na Mercedesa, dojąc jakichś frajerów, najlepiej gówniarzy ze szkoły, bo najłatwiej. Dzwoni do swojej januszowej, franczyzowej meliny zwanej telepizzą i pogania kasierkę, żeby... Zatrudniła więcej ulotkarzy. Tak narodził się końca początek. Dzień roboczy numer jeden. Oto tak właśnie pojawiam się w miejscu akcji, nawigowany do celu przez brzęczący na cały regulator głośniczyk z reklamami. Stary lokal o wystroju pozbawionym gustu i estetyki.

Nawet dostawca był nietypowo chudy jak na swoją profesję. Nie chciało mu się tego czegoś podjadać. Szybko dochodzę do wniosku, że właściciel tej wyzyskiwalni jest definicją Januszowatości, królem i protoplastą wszystkich Januszy. Już wyobrażam sobie jego starą gburowatą mordę. Niestety nie dostąpię zaszczytu jej zobaczenia. Ten chytry, kwerczłekokształtny osobnik brzydzi się gościć w swojej restauracji, tudzież maszynce do robienia hajsu. Funkcję kierownicze w jego imieniu sprawuje wyrachowana kelnerka, która wiernie i oddanie służy dla dobra biznesu, jakby pragnęła poślubić swego pana chlebodawcę i zostać pierwszą damą telepizzy. Dzień roboczy numer dwa. Telepizda wewnątrz, a do tego piździ na zewnątrz. Dziwią się dlaczego nie chcesz pracować w deszczu, no ale sami cię nie zwolnią, bo za takie stawki ciężko znaleźć kogoś nowego.

Sama była na umowie o dzieło rzecz jasna. Nie mając aktualnie innych miejsc do zatrudnienia postanowiłem na jakiś czas pograć w ich grę. Jednocześnie opracowując plan utarcia nosa królowi Januszowi. Mój cel pracy i aspiracje były proste. Sprawić by polityka Janusza zwróciła się przeciwko niemu. Sprawić by każda w jego mniemaniu zaoszczędzona złotówka była w rzeczywistości złotówką straconą. Dzień roboczy numer 3. Czerpiąc inspiracje od możnych całego świata, wytoczyłem pierwsze działa na pole bitwy i wycelowałem je w stronę finansów wrogiego imperatora. Cel był prosty, obalić filary stabilności gospodarki telepiccy. Pierwsze działo, które miało wystrzelić nosiło poważną, enigmatyczną nazwę – luzowanie ilościowe.

Dzisiejszy dzień rozpoczął się od pierwszego etapu testu. Jak bardzo można zmniejszyć ilość ulotek dostarczanych do skrzynek, żeby kelnerka nie zorientowała się, że nie spełniam swoich obowiązków. Postanowiłem wykonać 90% normy. Dla człowieka uczciwego i jakim jestem było to przeżycie podnoszące ciśnienie, ale nie łudziłem się co do słuszności obranej drogi. Wróg Janusz z Królestwa Telepiccy nie miał żadnej godności ani żadnych zasad. Wróciłem, zdałem raport, kelnerka przyjęła, nie miała prawa się zorientować. W sumie za bardzo się pieszczę z tym planem. Trzeci dzień, a ja póki co ciągle jestem frajerem. Czas posunąć linię frontu w zauważalny sposób do przodu. Dzień roboczy numer 4. Jedziemy z koksem. Luzowanie ilościowe poziom 70% normy.

5:12 · Planowanie rewolucji 2

Wracam z raportem, kelnerka patrzy, wszystko akceptuje bez poprawek. Do zobaczenia jutro Anonku. Pamiętaj, że wyniki twojej pracy będą SPRAWDZANE. No tak, nie mogłoby być aż tak łatwo wyrolować starego doświadczonego życiem Janusza. Cały wieczór myślałem jakie wypracować procedury obejścia tego problemu. Teoretycznie przy obecnym tempie luzowania ilościowego, pominięcie co trzeciej skrzynki powinno być całkowicie niezauważalne dla kontrolera, ale planowałem pójść ze swoim planem o wiele dalej. Co robić? Do końca dnia nie dałem rady wymyślić żadnego pomysłu. Dzień roboczy numer 5. Dostałem pierwszą tygodniową wypłatę w gotówce zawiniętej w kopertę z papieru sklejonego taśmą. W środku parę groszy. Gratulacje panie Januszu, wygrałeś pierwszą bitwę.

Zobaczymy co dalej, hehe. Dzisiaj dużo ulotek. Kelnerce w wynoszeniu ich na blat z podłogi. Pomagał dostawca pizzy. Mężczyzna. Chłopaczyna dokładniej. Kelnerka zza ściany przypomniała bym się strzegł kontroli. Dostawca wtedy uśmiechnął się, wyciągnął kartkę z adresami dzisiejszej strefy i zaznaczył ołówkiem jeden z domów. Tam mieszka właściciel. Sprawdzi czy wrzuciłeś ulotkę do jego skrzynki. Nie dziękuję. To było do przewidzenia. Przeceniłem tego Janusza od początku. Coś nie trzymało się kupy z tymi kontrolami. Przecież opłacenie kontrolera wymagałoby kolejnych opłat. To kurewsko oczywiste, że Janusz musiał wymyślić tańszy sposób. Teraz wiem już wszystko. Mogę wszystko. Jestem Bogiem. O ulotkarzu który obalił imperium Janusza-PASTOLEKTOR REUPLOAD.

11:22 · Test redukcji ilości roznoszonej ulotek 3

No cóż, moje zaniedbanie. Punkt dla ciebie Janusz. Dziś będziesz spał spokojnie. Będę zajęty sprzątaniem tej katastrofy budowlanej. Miesiąc trzeci. Telepizza przez dużo czasu starała się nie ujawniać, że krwawi, jednak pojawiły się pierwsze symptomy, które były już nie do zatuszowania. Dostawca zbijał bąki na siedzeniu, narzekając na brak roboty. Mogliście się domyślić, że Janusz nie płacił mu żadnej stałej pensji, tylko miał liczone kwoty za dostarczenie według ilości zamówień. Ja natomiast znowu nie doceniłem chytrości tego postkomunistycznego skurwysyna. Miałem na koncie pierwszą ofiarę cywilną naszego konfliktu. Przeze mnie ten chłopaczyna nie będzie miał co włożyć do gara. Na szczęście nie był zbyt bystry, więc nie dopatrywał się winy we mnie. O reparacje wojenne raczej mnie nie posądzi xD.

W przeciwieństwie do kasjerki w końcu wszyscy zaczęli narzekać na spadki sprzedaży. Kelnerka patrzyła na mnie krzywym wzrokiem sugerującym, że jakby coś wiedziała i do tego czuła się w obowiązku zdekonspirować zdradę i ocalić ten Januszowy przybytek przed bankructwem. Strefę z rezydencją Janusza obnosiłem już nie dwa razy w miesiącu tylko dwa razy w tygodniu. Decyzja o dostarczeniu ulotki do każdego domu była podejmowana indywidualnie. Wytypowałem połowę domów na najbardziej prawdopodobnej drodze od domu Janusza w stronę głównej ulicy jakby próbował sprawdzać po sąsiadach. Solidność i uczciwość mojej pracy pozostawała nie do podważenia. Zwolnienie mnie prewencyjnie nie wchodziło w grę. Wiedzieli, że znalezienie drugiego frajera będzie tak pracowicie tyrał przez dłuższy okres może zająć sporo czasu, co wiązałoby się z przestojem w roznoszeniu ulotkowej propagandy w tak ciężkim dla firmy okresie.

Jesteś filarem, który podtrzyma imperium i zaprzepaści moje plany jego obalenia. Przewaga na polu bitwy zamieniła się w konieczność odwrotu ku kapitulacji. Dzień za dniem strefy sumiennie roznoszone przez wierną współpracowniczkę Januszowego Imperatora owocowały bogatym odzewem ze strony klientów. Kelnerka domyślała się coraz więcej na temat moich poczynań. Czas najwyższy był zdekonspirować się i opowiedzieć kelnerce prosto w twarz o tym co zrobiłem. Ona już zdążyła nieświadomie się pochwalić, że ostatnie miesiące działania lokalu przyniosły gigantyczne straty. Teraz wystarczyło przejąć oficjalną odpowiedzialność za zamach, którego dokonałem, rozkoszować sieminą kasjerki. Szkoda, że Janusza osobiście nie dam rady zobaczyć i napluć mu w twarz, chociaż od początku na to liczyłem.

14:01 · Kontrola i planowanie dalszej akcji 3

Niestety życie to nie bajka. Nie będę koloryzował. Nie wbiłem flagi zwycięstwa w dupsko zmasakrowanego Janusza. Nigdy nie ujrzałem go na własne oczy. W mojej głowie układałem już epickie, wieńczące przemówienie. Miałem eksplodować niczym bomba, uwalniając dookoła siebie prawdę i tylko prawdę. PRAWDA RANI NAJMOCNIEJ. Bomba, wybuch, eksplozja, zniszczenie. Nagle mój tygiel wewnętrznych myśli eksplodował. Doznałem oświecenia, pragnąłem wybuchnąć jak zwykły, konwencjonalny ładunek wybuchowy, lecz przecież ja Miałem aspirację do bycia czymś więcej i ja mogę być Wunderwaffe, nuklearną głowicą, która zmiecie fasadę tego budynku z powierzchni ziemi na wieki wieków. Wyciszyłem się. Nie wypadłem z gry.

Kelnerka mało co nie posrała się ze śmiechu. Ja dalej zachowując powagę proszę o umowę, argumentując się moim stażem pracy. Kelnerka potwierdza, że pracowałem u nich przez blisko trzy miesiące na czarno. Ulotkarka Karyna również przyznaje, że pracuje tu na czarno, bo przecież tak jest fajniej. Kelnerka zbywa mnie dodając, że zaraz znajdzie na moje miejsce kogoś innego kto będzie pracował normalnie i nie wydziwiał, a że mnie i tak chciała się już pozbyć. W takim razie dziękuję za współpracę, żegnam, wychodzę, zapisuję nagranie wideo. Pierwszy pierwiastek mojego wunderwaffe został pozyskany, drugiego składnika już się pewnie domyślacie. Jest to pip. Państwowa inspekcja pracy. Tłumacząc po ludzku naturalny wróg wszystkich Januszy. Nagranie czym prędzej trafia w dyskretny sposób w ręce inspektora.

Imperator Janusz, podobno popełnił samobójstwo w trakcie szturmu urzędników na jego rezydencję. Nie poradziłby sobie finansowo z legalnym zatrudnieniem pracowników. Pojmana. Proces trwa. Uniewinniony. A co ze mną? Zaczęły się studia. Koniec przygód w tym roku, chociaż kto wie? Pewnie niedługo uczynię kolejną rewolucję. Jedno jest pewne. Siedząc na wykładach będę miał dużo czasu, by obmyślić plan na następne wakacje. Teraz jestem już pewny swych mocy. Dopóki ja żyję w tym mieście, żaden Janusz nie będzie mógł czuć się bezpiecznie.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.