Parę lat temu staremu coś się odjebało i postanowił, że się wyprowadza. W jedną noc spakował swoje rzeczy i sobie poszedł. Tak po prostu. Człowiek, który czułem, że mnie kocha, w ciągu paru godzin spalił wszystkie mosty i wyjechał. Stwierdziłem, że mam w niego wyjebane i nigdy w życiu się do niego nie odezwę. Opuściłem się w nauce i chociaż nie byłem już Prymusem, to dołączyłem do średniej i leciałem na trójach. Matka chuja umiała, bo całe życie siedziała w domu, więc bałem się, że zdechniemy z głodu. Na szczęście mieliśmy majątek i sporą rodzinę, która nam pomagała, a matka do tego znalazła sobie jakiegoś młodego fagasa. Ale z nim to była szybka akcja, bo raz go matka podsłuchała, jak ten coś pierdolił, że chce być jak Wokulski i wyjebać starą rurę na hajs. Kto został wyjebany, możecie się domyślić. Potem mieszkaliśmy sami z matką i jakoś się żyło od dziesiątego do dziesiątego.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Pastolektor Reupload