1990 rok. Australia. Około 1200 km na południowy zachód od Alice Springs. Wielkie, oślepiające słońce prażyło niemiłosiernie. Na błękicie nie pałętała się ani jedna chmurka. Jedynym zauważalnym ruchem w górze były lecące samoloty, które pozostawiały za sobą białe kreski. Może wydać się to dziwne, ale nie były jedynymi białymi kreskami w okolicy. Znaczny teren Australii Zachodniej znajdował się pod wpływami państwa Cangaroo. Nie szukajcie tego kraju w Google, bo i tak nie znajdziecie. Jego istnienie w zasadzie jest tylko legendą opowiadaną z dupy do ust przez okolicznych aborygenów. Cangaroo nie miało określonego terenu. Po prostu tam, gdzie znajdowali się jego obywatele, tam miało swoje wpływy.
Siali istny postrach wśród żyjących istot w okolicach. Jak powstało? Nikt tego nie wie. Po prostu było od zawsze. Ale wróćmy już do 1990. Cangaroo dowodził wówczas Peter O. Jumper. To właśnie od niego zaczęło się całe to gówno, które później wypełzło poza granice Australii i przedostało się do Europy szybciej niż nielegalni imigranci na pontonach. Ale po kolei. 1981 rok. Peter O'Jumper urodził się w ubogiej kangurzej rodzinie. Jego matka była tak biedna, że nawet sprzedała swoją torbę za ostatnie pędy trawy z rodzaju Spinifex. Między innymi dlatego Peter musiał podróżować matce na plecach, co zapewniło mu okropne pośmiewisko wśród rówieśników.
Ojciec za to w chujo miał gdzie jest jego dzieciak i spierdolił w podskokach, dosłownie, gdy tylko dowiedział się, że zrobił Bachora. Młody O'Jumper musiał więc dawać z siebie wszystko, żeby nie zjebać się z pleców matki, kiedy ta kicała z nim do szkoły. W szkole nie było lepiej. Wszystkie kangurki już dawno potrafiły liczyć do dziesięciu i samodzielnie przeskoczyć przez przeszkody, kiedy to Peter dalej srał pod siebie. Nic nie wskazywało na to, aby dorównał swoim kolegom i koleżankom z klasy. Jednak zmieniło się to diametralnie, kiedy Old Jumper skończył trzy lata. Jego rozwój zapierdalał szybciej niż Napoleon do Moskwy. W wieku ośmiu lat został przywódcą Cangaroo. Do dziś nie wiadomo komu musiał ujażmić Ciupacabrę, żeby znaleźć się na tym miejscu, ale to szczegół.
W jego małej kangurzej główce rodził się plan, który już niebawem miał wywrócić do góry nogami. Najpierw Australię, a później cały świat. 1989 rok. Jeśli już znacie jego historię, to możemy zaczynać. Cangaroo od momentu panowania Petera zajebało obrót o 180 stopni. Ze spokojnego ludu, żyjącego w zgodzie z innymi, zmieniło się w skorumpowany gang. Na początku zasięg był mały. Niedoświadczone do tej pory kangury dostały zadanie splądrowania wioski aborygenów znajdującej się około 30 km od centrum. Co to jest Centrum? Należy pamiętać, iż akcja rozgrywa się w Australii. Ciągły upał zdecydowanie przeszkadzałby w funkcjonowaniu organizacji. Dlatego w niecały rok stworzono siatkę tuneli pod powierzchnią całej zachodniej części kontynentu.
Steve przekazał wiadomość o pomyślnie przeprowadzonej akcji Pizda. Pierwsze interobozowe złojenie dupy aborygenom. Peter ucieszył się i zaproponował obiad. Tak powstały obiady czwartkowe skopiowane wcześniej przez polską szlachtę, ale to tylko kolejny szczegół. Po zwiedzeniu dobrego obiadku przywódca kangaroo zwołał nadzwyczajne posiedzenie, a raczej poskakanie rady kangaroo. Nie, nie ma takiej rady, po prostu zawołał wszystkich z imienia i se przyszli, przecież nie było ich dużo. Słuchajcie kangurki, wpadłem na zajebisty pomysł, rozpoczął chwytliwy Peter. Słuchamy, chórem odpowiedziały kangurki. Dzisiaj jak jarałem dobry weed ze Stevem, to pomyślałem se co by nie zacząć plądrować większych obszarów. A nie tylko okoliczne domki z gówna aborygenów.
No i nasunęła się i dała próbę zawładnięcia całą Australią i wiecie? To nie jest już idea. Widzicie ten długopis? Napisałem se nim plan, skok po skoku, jak rozpierdolimy cały ten kontynent. Serio, ogarnijcie to. Peter położył na stole kartkę A3 ze starannie narysowanym chujem Woody'ego Allena. Kurwa, nie to. Sorry, kangurki. Plan był rozpisany na białej kartce A4 zrobionej z australijskiego bambusa. Nie był długi, ale za to treściwy i zawierał zdecydowanie najpotrzebniejsze rzeczy. Bez zbędnego pierdolenia. 18 marca 1990 roku. Dzień, który rozpoczął cały burdel. Tajna jednostka agentów Cangaroo przedostała się do Sydney. Tam dotarła do władz państwowych. Postawiła dosłownie pod ścianę cały rząd Australii dokonując zamachu stanu.
Peter O'Jumper został prezydentem kraju. I nie przeczytacie o tym w żadnej encyklopedii czy innej Wikipedii na chuju, ponieważ całość została utajniona zaraz po dopełnieniu obowiązków przez rząd Australii. Wszystko wróciło do normy, a Peter oddał tytuł głowy państwa. Tylko jakie ustalenia zostały wprowadzone? Ano kompromitujące i okazujące całkowitą zależność Australii od Cangaroo. Został podpisany pakt matematyczny i w zasadzie z matematyką miał wspólnego więcej niż może wam się wydawać. Zaczynał się zdaniem ja, Peter O'Jumper. Największy przechuj w Australii przejmuje ten kurwidołek. Naprawdę, to są autentyczne słowa. W dalszej części było o szczegółach. Właśnie, szczegółach. W całej Australii od tamtej pory raz w roku w marcu miało być organizowane święto we wszystkich szkołach na cześć nieformalnego państwa Cangaroo.
Oczywiście nie przeczytacie nigdzie o niczym takim, ale o kangurze matematycznym już tak, prawda? Math Kangaroo. To nic innego jak wielki, soczysty kamszot na mordę całej Australii, a później Europy. Tylko dlaczego pod postacią konkursów, w większości dla dzieci, to do tego z matematyki? Ponieważ Peter to kurwa kozak i wszystko przemyślał. Dla dzieci dlatego, żeby od małego wpajać młodym mózgom kult Cangaroo, a z matematyki dlatego, że po pierwsze miał być z chemii, ale po angielsku math brzmi ładniej i dlatego, że Oldjumperze był zajebisty z matmu w szkole, a tak poza tym, kiedy spalił działkę ze Stevem, to zaczęli rozwiązywać zadanka z majcy, no i tak zostało. Oczywiście, gdyby na tym zakończyć wyjaśnienia, to byłaby to propaganda, dlatego kontynuujmy. Koszt podejścia do tego oralnego ukłonu w stronę kangurów wynosi niecałe 3 dolary.
8 sierpnia 1994 roku. I na pewno dasz sobie radę? Tak, nie martw się tato. Minęły ponad 4 lata od przewrotu w Australii. Przez ten czas nie zaistniała ani jedna wpadka. Wszystko szło jak w zegarku, a Cangaroo w natychmiastowym tempie przyzwyczajało się do nieustającego sukcesu. Niestety sporym ciosem była śmiertelna choroba Petera Owjumpera. Oczywiście każdy prawdziwy władca zostawia po sobie potomstwo. Peter akurat w tym się nie wyróżniał. Jego syn, Francesco Owjumper, miało wiele lepsze i owocniejsze dzieciństwo od swojego ojca. We wszystkim przerastał swoich rówieśników o głowę, dlatego w oczach wielu był idealnym następcą Petera. 8 sierpnia 1994 roku młody, pełen zapału Francesco postanowił wziąć kangaroo szturmem.
Miał przed sobą wielkie plany, które zostawił mu ojciec. Nowy przywódca kangurów był bardzo aspołeczny. Nigdy nie wychodził na imprezy. KONIEC! Wbrew pozorom nie wybuchał gniewem, po prostu nienawidził bałaganu. Był jebanym perfekcjonistą i to dzięki właśnie takiej podstawie Cangaroo zawdzięcza swoisty podbój Europy. 18 marca 1995 roku. Zorganizowana kangurza jednostka przedostała się do Sydney i przejęła wycieczkowiec pokroju Tytanica.
Z rok siedziałem i pisałem to w notatniku, a ty nawet nie zerkniesz? Oburzył się Francesco. Nie było po co zerkać. Anglia jednym podpisem wypucowała kangurzą pałę. Math Kangaroo się rozrastał. Oczywiście w umowie było też ujęte, że młody old jumper zostanie królem Wielkiej Brytanii na dokładnie trzy minuty, bo potem trzeba zawijać do Paryża. Przez te trzy minuty nie zrobił kompletnie nic, bo jak stwierdził, gówna nie będzie nawet dotykał. Następnego dnia ojjumper z ziomeczkami i kangurami wpierdalali już bagietki pod wieżą Eiffla. Francja, out. Następna stacja, Berlin. Niemcy, out. Kolejny cen, Watykan i Włochy przy okazji. Podbicie Watykanu było prawdopodobnie najłatwiejsze. Francesco po prostu postawił na stół Jana Pawła II 24 kartony kremówek i byli kwita, pronto, mordo, normalna akcja.
Reszty terenów nie trzeba było podbijać, bo maw kangaroo rozlazło się po całej Europie niczym dżuma. Jakby ktoś się pytał, czy to kangury stoją za tą epidemią, to nie, akurat w tym nie brały udziału. Oujumper wrócił z ekipą spełniony do domku i cieszył się zwycięstwem. 15 marca 2018 roku. Warszawa, Polska. Ja pierdole, co za dziura, skomentował pobyt w Polsce Alex. Spokojnie, nie będziemy tu długo, pocieszył go Mark. Dwójka zakapturzonych kangurów podkicała do wejścia do Pałacu Kultury i Nauki. Parę chwil później zjeżdżali już starą, porosyjską windą w podziemia. W ciasnym kwadracie leciała jakaś w miarę współczesna muzyka, ale ani Alex, ani Mark nie zwracali na nią uwagi.
W pomieszczeniu znajdowały się już cztery osoby, ale tylko jednej nie zasłaniał wszechobecny dym tytoniowy. Tą osobą był Andrzej Duda w całej swojej okazałości. Dwuosobowa delegacja Cangaroo dosiadła się do staromodnego drewnianego biurka. – Co was sprowadza? – zaczął Andrzej. Dostaliśmy informację, że wasz kraj nie wyrabia ustalonej liczby uczestników, odpalił Alex. Pierdolenie, panowie. Wszystko śmiga jak ta lala. Nie nasza wina, że termin święta pokrywa się z sezonem chorobowym. Zamknijcie mordę, Duda. Pomijając wasze jebane epidemie bólu dupy, dlaczego w ostatnim roku dołączaliście do konkursu nieautoryzowane zabaweczki bez pieczątki Cangaroo? U Chińczyków było taniej. Wsujecie nam kurwa renomę!
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Opowieść o początkach państwa Cangaroo i jego przywódcy Peterze O'Jumperze.
Peter O'Jumper zwołał nadzwyczajne posiedzenie i zaczął planować podbój Australii.
Francesco Jumper podbił Europę, organizując konkurs Math Kangaroo.
Kangury planują podbój Polski, aby zmusić do złożenia konkursu Math Kangaroo.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
pr