Mentionsy Mentionsy
Pasjonaci Życia
Pasjonaci Życia

U nas możesz stworzyć własny projekt torebki - Mana Mana | Marcelina Rozmus-Prinz | PŻ #48

18.12.2025 ·58 min 32 s

Jak to jest zbudować firmę od zera?Marcelina Rozmus-Prinz prowadzi Mana Mana - Polską Manufakturę Torebek już od ponad dekady.Za tym sukcesem stoi nie tylko jej talent i determinacja, ale przede wszystkim niesamowita siła rodzinnych relacji.W tym odcinku Marcelina szczerze opowiada o:🔹 Jak rodzina pomogła jej uwierzyć w siebie i wystartować z biznesem🔹 Czym są dobre relacje w firmie i dlaczego stawiają je ponad wszystko🔹 Jak łączy rolę mamy dwójki dzieci z byciem przedsiębiorczynią🔹 Skąd czerpie inspirację do projektowania kolejnych kolekcji🔹 Jakie były najtrudniejsze momenty w 13-letniej historii Mana ManaTo rozmowa o odwadze, zaufaniu i sile współpracy. O tym, że biznes oparty na wartościach i relacjach to nie utopia.Jeśli marzysz o własnej firmie, zastanawiasz się jak pogodzić macierzyństwo z przedsiębiorczością, lub po prostu szukasz inspiracji - ten odcinek jest dla Ciebie.Zapraszam na sociale mojego gościa: https://www.instagram.com/manamanagdynia/https://manashop.pl/Zostań Patronem kanału na Patronite: https://patronite.pl/pasjonacizycia lub postaw mi kawę: https://buycoffee.to/pasjonaci-zycia - każde wsparcie to cegiełka w budowaniu kanału. 💚✎ MAIL DO MNIE:[email protected]://www.instagram.com/pasjonaci_zycia/💌 Jeśli ten odcinek dał Ci wartość - zostaw 👍, skomentuj i UDOSTĘPNIJ osobie, która potrzebuje tej wiedzy!

I na wszystkich tych filcach haftowałam jeszcze bardziej kolorowe wzory. I wrzucałam te rzeczy w internet na Facebooka, zaczęłam jeździć na jakieś jarmarki, pokazywać się, poznawać w ogóle ten światek rękodzieła. Czy zima czy lato jeździłam na różne jarmarki, pokazywałam swoje torebki i współpracowałam wtedy z krawcową, która Szyła i firany i torebki i to po prostu gdzieś u siebie w domu, więc tak to się zaczęło. Coraz więcej, coraz więcej powstawało tych różnych projektów, wzorów, haftów, torebek. I coraz większe ilości zaczynałam produkować, żeby po prostu wszystko się sprzedawało i żeby mieć cały czas towar, coraz więcej tego jak kula śnieżna. I potem powstał taki pomysł, żeby to wszystko wrzucać do multibrandowych serwisów z rękodziełem.

Czyli taka autentyczność przede wszystkim marki. To ludzi myślę bardzo przyciąga do nas, że ja też pokazuję tą naszą codzienność i to ile osób jest skupionych i zaangażowanych w tą firmę. To nie jest taka randomowa marka, która szyje w szwalniach, potem robi fajny marketing chwytliwy i koniec. Tu jest tyle ludzkich bytów, istnień, gospodarstw domowych, Które muszą być zaopiekowane, że ja chcę to pokazywać, bo ja uważam, że to tak naprawdę przyciąga ludzi do marki, że oni widzą w tą wartość w kupowaniu u mnie, że pokrywają na przykład tymi swoimi pieniędzmi fakt życia innych ludzi.

Nie mam pojęcia. Wiesz... Czy już potrafiłaś szyć przed... Nie, nie potrafiłam szyć. Nigdy nie potrafiłam niczego uszyć i jak siadam do maszyny, to za 5 minut muszę usiąść do drugiej, a potem do trzeciej, a potem do czwartej, bo każda poprzednia jest zablokowana i nie da się na niej nic zrobić. Taki śmieszny motyw. Kiedyś chciałam coś stworzyć, bo pomyślałam sobie, że o ciuchy, ciuchy, ciuchy. Pokazałam kilka ciuchów, które stworzyłam online gdzieś na stories i to się spodobało dziewczynom, odbiorczyniom moim, więc postanowiłam, że spróbuję coś stworzyć i uszyć. Ogarnęłam sobie manekina w zero pojęcia, siadłam do maszyny, próbowałam scalić jakieś dwa elementy. Zablokowałam. Potem do drugiej, trzeciej, czwartej maszyny po kolei poblokowałam wszystkie maszyny. No i dziewczyny rano wróciły do pracy jak takie niedźwiadki czy krasnoludki, to były, sorry, to były krasnoludki do swojej chatki i o, ktoś szył na mojej maszynie, o, ktoś mi zablokował tutaj przebijarkę, o, trzecia dziewczyna, o, ktoś mi złamał igłę.

W 2025 roku, czyli w tym roku, Ogromne kłody pod nogi mi rzucił los. Mianowicie chodzi o to, że moje rzemiosło jest bardzo delikatne pod kątem takim, że powoli zaczyna brakować następców, osób, które szyją bardzo ładnie i bardzo szybko i w taki naprawdę jakościowy sposób. Zaczyna po prostu tych ludzi bardzo brakować. Kojarzyło głównie z naszymi mamami i babciami, które szyły. Tylko, że nasze mamy, nasze babcie i te wszystkie krawcowe, które szyją w domach, to nie jest taki typ człowieka i taki typ pracownika, którego ja mogę mieć, bo to są osoby, które szyją bardzo, bardzo powolutku.

A ja z kolei potrzebuję specjalistów, którzy szyją nie dość, że nieskazitelnie, to jeszcze szybko. Bo rynek nie jest w stanie zapłacić za bardzo powolną pracę. Nie ma na to szans. Może Skandynawia ma takie portfele, że ludzie zapłacą za to, że ktoś dłubie się z jedną torebką 3-4 godziny. U mnie od początku skonstruowane jest wszystko w ten sposób, żeby specjalista szył szybko, ale pięknie, a takich ludzi znaleźć, którzy spełniają te dwa warunki, jest bardzo trudno, ale nie jest to niewykonalne. I teraz w momencie, kiedy wysypuje mi się jakieś ogniwo z produkcji, w szyciu na przykład,

Swoja pracownia, moja własna pracownia realizuje zamówienia indywidualne z kreatora. Dzięki czemu moje dziewczyny mogą totalnie skupić się na perfekcji wykonania, terminy nie muszą być bardzo długie, tylko mogą być spokojne. No a zewnętrzne szwalnie pomagają nam w tej powtarzalnej produkcji. W tych bestsellerach, które szyjemy też my trochę, ale też zewnętrzne szwanie. Ja nie twierdzę, że tak będzie zawsze. Nie twierdzę, że to będzie stała współpraca. Ale to jest dobre rozwiązanie dla biznesu. Najważniejsze jest to, że jest ta zewnętrzna możliwość wykonania czegoś, kiedy moje panie mogą

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.