Mentionsy Mentionsy
Paranauci Podcast
Paranauci Podcast

Buzię widzę w tym tęczu! | ZBIOROWE HALUCYNACJE

23.02.2026 ·1 godz 12 min

Witajcie w kolejnym odcinku Waszego ULUBIONEGO paranormalnego podcastu! Dziś na warsztat bierzemy lęki, które pochłaniają tłumy czyli zbiorowe halucynacje. Nie zabraknie religijnych uniesień, średniowiecznych pląsów i ducha czającego się na nas w ciemnej alejce. Zapraszamy! Na skróty:00:04 - Epidemia "Słodkich Truskawek"00:20 - Średniowieczna epidemia tańca 00:32 - Duch z Hammersmith 00:44 - Objawienie Fatimskie 00:59 - Wielka owcza panika 01:04 - polecajkiŹródła:https://www.smithsonianmag.com/history/how-soap-opera-virus-felled-hundreds-students-portugal-180962383/https://www.discoveryuk.com/mysteries/the-hammersmith-ghost-londons-paranormal-murder/Polecajki:https://www.filmweb.pl/film/Exit+8-2025-10078600https://festiwalbielsko.pl/ https://www.filmweb.pl/film/Hrabia-2023-10035212

To jest zima przełomu lat 1803 i 1804 i londyńska dzielnica Hammersmith staje się sceną jednego w sumie z najsłynniejszych epizodów zbiorowej paniki w historii miejskich legend. Bo tutaj warto zaznaczyć, że to jest historia, która zdarzyła się rzeczywiście, ale powstała na bazie miejskiej legendy i została sama w sobie miejską legendą. Pamiętajmy, że to jest czas, kiedy Londyn wciąż żył w sumie w półmroku tej epoki przedindustrialnej, tzn. ulice po zmroku w rzeczywistości nie miały swojego oświetlenia, mgła z nad Tamizy wpełzała sobie między domy, no a wyobraźnia ludzi, karmiona tą ciemnością i strachem przed tym, co niewiadome, bardzo szybko...

Wypełniała to nieznane, tym nadnaturalnym. I w takiej atmosferze narodził się Hammersmith Ghost, czyli duch, który przez kilka tygodni zdawał się być wszędzie i nigdzie jednocześnie, a ostatecznie doprowadził poniekąd do straszliwej tragedii. Bo początek historii jest oczywiście niepozorny, jak to bywa w takich sytuacjach. Pod koniec listopada 1803 roku zaczynają krążyć plotki o tajemniczej postaci, która widywana jest nocą w pobliżu cmentarza St. Paul's Church w Hammersmith. Świadkowie mówią o wysokiej, białej sylwetce, która przypomina człowieka owiniętego w całun. Jedni twierdzą, że duch wychodzi z grobów, a inni, że sunie sobie bezgłośnie wzdłuż żywopłotów i murów.

Z czasem relacje stają się coraz bardziej dramatyczne i kobiety opowiadają o tym, że widmo rzuca się na przechodniów i chwyta ich swoimi lodowatymi rękami za szyję. Jeden z mieszkańców twierdzi nawet, że postać wyskoczyła zza nagrobka i próbowała go udłusić. Inny z kolei mówił o ogromnych świecących oczach i białej skórze przypominającej zwłoki. Plotka rozeszła się oczywiście błyskawicznie. Tutaj też zaznaczę, że Hammersmith było wówczas półwiejską dzielnicą na obrzeżach Londynu, więc ludzie znali się nawzajem, wiedzieli kto jest kim, wiadomości rozchodziły się głównie ustnia i każda kolejna opowieść podnosiła ten poziom ogólnego lęku. Bo zaczęto mówić, że to jest słuchajcie duch samobójcy, który odebrał sobie życie i został pochowany w niepoświęconej ziemi.

Bo tak wyglądał w mniemaniu w każdym razie ogólnej części Hammersmith ten duch właśnie. W miarę jak to napięcie rosło, to pojawiły się patrole obywatelskie. I mężczyźni z Hammersmith, to głównie byli rzemieślnicy, robotnicy czy właściciele sklepów, zaczęli się uzbrać w pałki, w pistolety i w latarnie, by nocą polować na to widmo. Wśród nich był Francis Smith. I to nazwisko zapamiętajcie. On był urzędnikiem podatkowym i członkiem lokalnej straży ochotniczej. I Smith, podobnie jak wszyscy inni, wierzył, że duch jest prawdziwy i realnie niebezpieczny. Krążyły pogłoski, bo wiem, że to nie jest po prostu zjawa, tylko coś bardziej złowrogiego, bo mógł to być na przykład przestępca w przebraniu, albo może szaleniec, albo może coś, czego żaden z nich nie potrafił sobie w rzeczywistości wytłumaczyć.

Chciał przestraszyć swoich uczniów, ale sama idea rozprzestrzeniła się troszeczkę poza jego możliwości i John był już bezsilny w obliczu zatrzymania tej masowej paniki. I tutaj histerię można rozpisać w rzeczywistości na trzy fazy, trzy etapy, bo najpierw pojawiła się narracja, tzn. najpierw pojawił się duch, którym można było wytłumaczyć te niepokojące zjawiska, Potem społeczeństwo zaczęło zmieniać się na poziomie behawioralnym, bo duch stał się już takim faktem społecznym. Ludzie zmienili swój tryb życia, żeby ograniczyć kontakt z nocą w ogóle ze strachu przed tym duchem. No i potem nastała mobilizacja i ludzie zaczęli się zbroić i wychodzić naprzeciw temu, co ich straszyło, bo próbowali złapać ducha. Ale tutaj warto też zaznaczyć, że topografia tego Hammersmith utrudniała im skuteczną kontrolę, więc jeśli go nie złapali, nie mogli sobie pozwolić na powiedzenie, że w takim razie może go nie być.

Bo jeśli nie spotkali go na swojej drodze, to tylko dlatego, że ukrył się gdzieś, gdzie nie mogli go znaleźć. Przez to, że ten stwór był tak nieuchwytny i rozprzestrzeniony społecznie, bardzo wirował ten jego obraz. Bo w gruncie rzeczy ta biała, wysoka postać owinięta w całun, od tego się tylko zaczęło, natomiast później zaczęto jej dopisywać kolejne cechy. Trochę bardziej demoniczne, na przykład te rogi, ktoś jeszcze powiedział, że miała takie szklane oczy. I tutaj warto napomknąć, że ten przykład z Hammersmith to nie jest MPI, to nie jest ta masowa choroba psychogenna, bo nie posiada zaraźliwych objawów somatycznych w zamkniętej grupie. Jasne, występowały elementy psychosomatyczne, jak u tej kobiety, która rzekomo została napadnięta przez tego ducha, ale one są raczej konsekwencjami tej paniki niż rzeczywistym elementem, który jej towarzyszył.

I pamiętajmy też, że te lokalnie działające grupy policyjne, chociaż miały uspokoić sytuację, wcale tego nie zrobiły. Bo to też nie tak, że one się zorganizowały dopiero gdy pojawił się duch. Bo w Wielkiej Brytanii wtedy brak było w pełni zorganizowanej narodowej policji. Więc bezpieczeństwo zależało w rzeczywistości od lokalnych władz. A co za tym idzie, jeśli lokalna władza uwierzyła w plotki o duchach, to nic dziwnego, że wkrótce cała społeczność zmuszona była zaakceptować tą nową rzeczywistość. I swoją drogą też taki fun fact, na podstawie incydentu z duchem z Hammersmith powstała później legenda o Spring-Heeled Jack, który jest takim trochę diabelskim Batmanem. On jest brytyjską kryptydą, jest brytyjską legendą miejską, ale o nim porozmawiamy sobie może w jakimś innym odcinku.

Także to był duch z Hammersmith, historia bardzo ciekawa, która zakończyła się niestety śmiercią niewinnego człowieka i to wszystko przez strach, który był podbijany wielopoziomowo przez wielu różnych ludzi, różnymi historiami, które sobie po prostu opowiadali i tak się nakręcali, że zabili człowieka. Ile ja bym dała, żeby być w takim mieście? Chciałabyś umrzeć, tak? Nie umrzeć, ale żeby obserwować to wszystko i obserwować jak ewoluuje dany mit, w sensie jak przechodząc z ust do ust pojawiają się kolejne elementy i jak ta panika coraz bardziej rośnie. To jest mega ciekawe. Zastanawiam się też z czego to wynika na takim podłożu psychologicznym, że mamy

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.