Podcast Lokalny #6. Hałas w bibliotece
Jednostki samorządu muszą prowadzić działalność kulturalną, to zadanie własne o charakterze obowiązkowym. Różne jednostki mają na tę działalność swoje własne pomysły. Pod koniec 2024 roku na kulturalnej mapie Polski było 3 911centrów kultury, domów i ośrodków kultury, klubów oraz świetlic. W ciągu roku zorganizowano w nich 276,6 tysiąca wydarzeń, w których uczestniczyło 35,2 miliona osób. Najwięcej tego typu placówek funkcjonowało w województwie małopolskim (421), a najmniej w lubuskim (78). Ośrodki kultury stanowiły niemal jedną trzecią tego typu placówek. Większość tych miejsc działała na terenach wiejskich i poza dużymi miastami. Jeśli chodzi o biblioteki publiczne, jest ich więcej - pod koniec roku 2024 działało ich 7 541. W ciągu roku prawie 5,5 miliona czytelników wypożyczyło niemal 99 milionów książek. Najwięcej bibliotek publicznych działało w województwiemazowieckim (943), a najmniej w podlaskim (223). Liczby tworzą jednak mało wyraźny krajobraz. O tym, co widać w bibliotece, gdy spojrzy poza tabele i statystyki, a także o tym, jak działa biblioteka w średnim mieście i czy musi w niej być cisza, rozmawiam z Olą Kołodziejek z Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej im. Stefana Żeromskiego w Kutnie. Zapraszam do słuchania i do czytania tekstu towarzyszącego na ir2.info.
Tak, bo my jesteśmy w takim ciągu między Dom Kultury, Muzeum Pałac Saski i Biblioteka. I rzeczywiście jesteśmy w takim trójkącie, a po środku jest park. Więc wspaniała lokalizacja. A tę topografię tłumaczy Ola Kołodziejek. Tak. Dzień dobry. Tak, nazywam się Ola Kołodziejek. Jestem dyrektorką od trzech i pół miesiąca, tak po prawdzie. Dyrektorką Miejskiej Powiatowej Biblioteki Publicznej w Kutnie, w której właśnie jesteśmy i rozmawiamy. Ale od już pewnie, myślę, mogę powiedzieć, jakichś piętnastu lat w Kutnie zajmuję się kulturą. Bo przez wiele lat współpracowałam z Kutnowskim Domem Kultury.
Ja bardzo chętnie w tym uczestniczyłam od dziecka. I myśmy już tak naprawdę, nie wiem, robiąc ten teatr młodzieżowy czy dziecięcy, no to już przecież robiliśmy tę kulturę. Więc tak naprawdę na tym wyrastałam i tę kulturę miejską tworzyłam. Później stąd wyjechałam i w ogóle się kulturą nie zajmowałam. Skończyłam studia polonistyczne. Ale w ogóle zajmowałam się zupełnie czymś innym. Mieszkałam podczas studiów jeszcze w Poznaniu, a później przez parę ładnych lat w Warszawie. I w ogóle zajmowałam się marketingiem w jakiejś korporacji. Skończyłam też produkcję filmową i telewizyjną, więc trochę pracowałam też w tej branży filmowej. I wróciłam do Kutna po tych 17 latach i zaczęłam się zajmować tutaj kulturą właśnie.
Śniadanie. Niedziela 11. No w ogóle co to jest za godzina na wydarzenia? I trochę się tego bali, czy to w ogóle ktoś przyjdzie, czy nie. Okazało się, że przyszło bardzo dużo ludzi i to jest teraz jakby wydarzenie, które strasznie ludzie lubią. I to, że to jest właśnie na zamknięcie. No bo jesteśmy w bibliotece. Tak. I akurat tak się złożyło, że chyba trzy dni temu widziałam post na Facebooku. Ktoś pisał właśnie o bibliotekach. O tym, jaką mają rolę w życiu społeczności. I zwróciłam uwagę na jeden komentarz. Ktoś pisał w komentarzu, że w ogóle po co się tutaj rozwodzić nad bibliotekami. Dzisiaj czytelnicy, czytelniczki się dowiadują o książkach z social mediów albo za pomocą jakichś tam narzędzi marketingowych, a biblioteka to jest takie miejsce, gdzie się przychodzi, jak już naprawdę nie ma się jakiejś tam książki.
I trzeba z niej skorzystać. I tam było bardzo wiele oburzonych głosów. No wcale się nie dziwię. I co myślisz? Ja też jestem oburzonym głosem w tej dyskusji, choć jej nie znam. Ale no tak, ale dowiadujemy się z mediów społecznościowych. Ale o czym się dowiadujemy z tych mediów społecznościowych? No dowiadujemy się, nie wiem, o nowościach jakichś wydawniczych. Co tam jest teraz, co się czyta i tak dalej. No dobra, nawet jak się tam dowiemy, no to co? Musimy sobie jej się kupić tę książkę, tak? A do biblioteki przychodzimy ją jednak wypożyczyć, tak? No hello, po prostu jest to... Wszystko co się dzieje w bibliotece jest dostępne za darmo. To jest w ogóle też ta... ten... Jakby plus wielkiej biblioteki, nawet zestawiając ją z innymi instytucjami kultury, domami kultury, gdzie są biletowane wydarzenia i tak dalej.
No więc Kadek tam już jakichś influencerów zaprasza, bo to trzeba trochę z różnych stron podejść. Też się ostatnio śmiałam właśnie, jak siedziałam z dyrektorem Domu Kultury i dyrektorem Muzeum i rozmawialiśmy o tym. I ja mówię, kurde, my siedzimy tu po prostu dziadersi i radzimy nad tym, co ci młodzi potrzebują. Wszyscy jesteśmy po czterdziestce. I bez kitu powinni tu z nami ci młodzi siedzieć, tak? I z nimi powinniśmy gadać, czego oni potrzebują. Ale z drugiej strony dyrektor Domu Kultury powiedział, że oni robili w Domu Kultury jakąś taką dużą ankietę dla młodzieży właśnie w Kutnie, czego oni potrzebują, czego oni by chcieli i nic z tej ankiety nie wynika. Znaczy każdy chce czegoś innego. To jest tak szeroka grupa, że nam się nie da jakby... Jakichś takich wniosków, wiesz, wyciągnąć, że na przykład na podstawie tych wniosków my możemy zbudować dla nich jakąś propozycję.
I to mi się wydaje, że to jest fajne, że to jest fajne, bo to jest jakoś też takie... Integrujące, czy nie wiem, jakieś to poczucie właśnie tej lokalności. Tak, taka kameralność się zaczyna. Ale my tak sobie rozmawiamy trochę... Chciałabym zejść na ziemię teraz. Bo my rozmawiamy o różnych takich rzeczach, które mogą się wspaniale wydarzyć i tak dalej, ale jednak jest potrzebne... Są potrzebne pewne kwestie, żeby to się mogło wydarzyć. Czy widzisz takie jakieś, nie wiem, bariery albo przeszkody, coś co jest takie trudniejsze do przełamywania w mniejszym mieście, nie wiem, finanse albo jakieś kwestie organizacyjne albo jakieś, nie wiem, że masz mniej personelu być może, to znaczy, że mniej osób można zaangażować do jakichś działań, czy jakieś może mentalne bariery?
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Sponsorem podcastu lokalnego Olgi Gitkiewicz są banki spółdzielcze SGB.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Sponsorem podcastu lokalnego Olgi Gitkiewicz są banki spółdzielcze SGB."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jednostki samorządu muszą prowadzić działalność kulturalną, to zadanie własne o charakterze obowiązkowym. Różne jednostki mają na tę działalność swoje własne pomysły.
Pod koniec 2024 roku na kulturalnej mapie Polski było 3 911centrów kultury, domów i ośrodków kultury, klubów oraz świetlic. W ciągu roku zorganizowano w nich 276,6 tysiąca wydarzeń, w których uczestniczyło 35,2 miliona osób. Najwięcej tego typu placówek funkcjonowało w województwie małopolskim (421), a najmniej w lubuskim (78). Ośrodki kultury stanowiły niemal jedną trzecią tego typu placówek. Większość tych miejsc działała na terenach wiejskich i poza dużymi miastami.
Jeśli chodzi o biblioteki publiczne, jest ich więcej - pod koniec roku 2024 działało ich 7 541. W ciągu roku prawie 5,5 miliona czytelników wypożyczyło niemal 99 milionów książek. Najwięcej bibliotek publicznych działało w województwiemazowieckim (943), a najmniej w podlaskim (223). Liczby tworzą jednak mało wyraźny krajobraz. O tym, co widać w bibliotece, gdy spojrzy poza tabele i statystyki, a także o tym, jak działa biblioteka w średnim mieście i czy musi w niej być cisza, rozmawiam z Olą Kołodziejek z Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej im. Stefana Żeromskiego w Kutnie.
Zapraszam do słuchania i do czytania tekstu towarzyszącego na ir2.info.