Mentionsy Mentionsy
PO TEJ STRONIE
PO TEJ STRONIE

Odcinek 19. Jak „po prostu Agata” stała się „Strong Agatą”?

29.07.2025 ·1 godz 7 min

W ciągu zaledwie kilku miesięcy Agata straciła najpierw babcię, potemnajukochańszą mamę, a na końcu swoją wielką miłość – męża, który odebrał sobieżycie. Została na emigracji w Irlandii sama z dwójką małych synów (jeden z nichw spektrum autyzmu), kredytem na dom i 27 euro na koncie. W rozmowie ze mną opowiada, jak z tamtego miejsca – pełnego lęku,że będzie bezdomna, strachu o przyszłość własną i swoich dzieci – krok po krokuodbudowała siebie i rodzinę.Posłuchaj, dlaczego ruch i sport stały się dla Agaty najpierwratunkiem, a potem pomysłem na życie, jak z pracowniczki marketu przeobraziłasię w cenioną trenerkę, która pomaga innym wracać do formy – także po ciężkichchorobach. Agata dzieli się tym, co naprawdę działa, gdy „nie masz już siływstać z łóżka”. Opowiada też niesamowicie romantyczną historię tego, jak poznałaswojego obecnego partnera, „mężczyznę od sznurówek”. Tej opowieści nie możnaprzegapić.To szczera rozmowa o żałobie, macierzyństwie, pokonywaniu trudnościi o tym, że nawet gdy znajdziesz się w najczarniejszym momencie swojego życia,zawsze możesz zacząć budować je od nowa. Posłuchaj tej niezwykle inspirującejhistorii.***W podcaście „Po tej stronie” wspólnie z moimi rozmówcamiposzukuję odpowiedzi na pytania, które zadają sobie nie tylko osoby pogrążone wżałobie, ale też cierpiące na depresję, zmagające się z ciężką chorobą czytraumą, ogarnięte kryzysem samobójczym lub po prostu – zagubione w życiu po tejstronie. Chcę pozbierać te wszystkie kawałki, na które rozpada siękażdy, kto doświadcza psychicznego cierpienia. Chcę posklejać ten rozbity wazonw całość. Na pewno nie będzie już nigdy taki sam, ale może jeszcze być bardzo,bardzo piękny.Jeśli chcesz mi pomóc i wspierać to, co robię (nie maznaczenia, jak), zapraszam Cię na moją stronęhttps://anitaodachowska.pl/bezpośrednio na stronę podcastuhttps://anitaodachowska.pl/podcast/i do mediów społecznościowychhttps://www.facebook.com/podcast.potejstronie/https://www.instagram.com/potejstronie/https://www.facebook.com/anitaodachowskapl/A jeśli uważasz, że warto podzielić się tym, co właśnieusłyszałaś/usłyszałeś, z kimś bliskim lub znajomym, to koniecznie to zrób. Byćmoże właśnie uratujesz czyjeś życie...———Podcast powstaje pod patronatem projektu ⁠"Życiewarte jest rozmowy"⁠ oraz we współpracy z ekspertem⁠Biura ds. Zapobiegania Zachowaniom SamobójczymInstytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie⁠.

Było ciężko, poleciałam sama z dziećmi. Moj mąż nie miał urlopu jeszcze i przygarnęli mnie rodzice mojej najlepszej przyjaciółki w Polsce, Ani, którą serdecznie bardzo pozdrawiam, jeżeli mnie słucha. Wspaniali ludzie, pomogli mi z sercem na dłoni i po pogrzebie wróciłam do Irlandii z dziećmi. Ale niestety trzeba było pozamykać pewne sprawy i między właśnie Irlandią a Polską kursowałam kilkakrotnie, gdzieś tam pozostawiając te swoje małe dzieci. Tylko z tatą i z babcią, która tutaj, która tutaj jest i... Było to ciężkie, bo to było ciężkie dla moich dzieci, bo stracili babcię. Dla mnie, dlatego że oficjalne sprawy bankowe i różne również były trudne.

Bałam się tego, że zrobi mi się gorzej. Ciężko mi było w ogóle płakać. Bardzo tęskniłam. Moja mama była największym moim wsparciem, moją największą cheerleaderką. Rozmawiałyśmy codziennie. Byłam jej najbliższą osobą. Nikt w życiu mnie tak nie będzie kochał, jak kochała mnie moja mama. Także nie było to łatwe. Pierwsze żałoby, zwłaszcza żałoba po śmierci twojej mamy, o której tak pięknie mówisz i mówisz, jak bardzo byłyście związane. Czy myślisz, że one cię w jakiś sposób przygotowały na to, co miało się wydarzyć później? Nic, nie mogą mnie na to przygotować. Myślę, że na coś takiego nikt...

I był naprawdę wyczekany. Mimo, że myśmy na niego nie czekali i był naszą niespodzianką, to był naprawdę Chciany. Był naszym cudem. Był moim cudem. I był wielką radością. I był wielką radością dla mojego męża. Dla jego mamy. Moja mama. Ja myślę, że moja mama, moi rodzice cieszyli się chyba jeszcze bardziej jak my. I też nasz dom był na początku dwujęzyczny. Mój mąż nie mówił po polsku, ale ja mówiłam do swojego syna po polsku. Gdzieś tam te słowa się pojawiały. Później, bo... Dwojęzeczne dzieci czasami nie mówią aż tak szybko w dwóch językach, ale gdzieś tam po prostu chciałam, żeby to było dla mnie ważne.

I poprosił mnie, żebym zostawiła go w spokoju, zabrała dzieciaki i pojechała do koleżanki. Więc ja stwierdziłam, że się nie będę kłócić, bo obzdury. I zabrałam te moje dzieciaki i pojechałam sobie do przyjaciółki, a my pojedziemy na kawę. Ale miałam przeczucie. Jak ja nie wierzę w jakieś takie wielkie przeczucia, intuicje, coś mi nie grało. Stwierdziłam, że zadzwonię. Zadzwoniłam, odebrał, jakoś tak specjalnie nie brzmiał. Wjechałam do koleżanki, to niby było daleko, zaledwie 7 km. I tak weszłam do niej do domu, wiesz co, zaś mi nie pasuje. Wiesz co, chodź ze mną pojedziesz, pojedziemy niby, pożyczałam od niej spodnie, chodź pojedziemy do mnie do domu, pod pretekstem, że te spodnie.

Tobie muszę oddać. Nie było mnie bardzo krótko w domu. I niestety moje przeczucie w jakiś sposób się spełniło. Ja nie myślałam, że mój mąż, że znajdę go po prostu bez życia. I o tyle miałam szczęście, że weszłam pierwsza do domu. Moje dzieci nie weszły, zostały z moją koleżanką na zewnątrz. Tak bardzo krzyczałam, że przybiegł sąsiad jeden, drugi. Dzieci zostały zaopiekowane przez moją koleżankę i Moją sąsiadkę, bo był telefon. Na pogotowie była reanimacja, 45 minut ja razem z sąsiadem. Pierwszy przyjechała straż pożarna, ponieważ mieszkamy na wsi, daleko dosyć od szpitala, 40 km. No i oni po prostu mojego męża przejęli od nas.

I potem wszystko jakoś potoczyło się najwinowo. Przyjechała karetka, sąsiedzi rozdzwonili się. Przyjechała moja teściowa, przyjechało rodzeństwo mojego męża. Moje dzieci nadal były u mojej sąsiadki. Święta kobieta zasłaniała okna, żeby dzieci nie widziały przez okno, że jest zamieszanie. Przyjechała policja, garda. W dosyć długim czasie zostałam poinformowana, że mąż nie żyje. Najgorszy taki był chyba jeden z najgorszych momentów, kiedy weszła właśnie moja teściowa do domu i zapytała się, co się stało. Ja byłam w stanie tylko powiedzieć, że nie byłam wystarczająco szybko w wyniesieniu zwłok mojego męża z domu.

Więc to naprawdę... Bardzo krótki czas, więc nie dziwię się, że mogłaś nie zauważyć, będąc w takim stanie, w jakim byłaś, że dzieje się coś niedobrego też z twoim mężem. Nie cofnę czasu. Niestety, jak bardzo bym chciała, jak bardzo bym, ile się wymodliłam, ile natargowałam się z Bogiem, to moje. Niestety nie jestem w stanie tego zmienić. Nie mam czegoś takiego, że wspominam jakąś chwilę i myślę, to było to. Nie mogę tego powiedzieć. Napisałaś mi, przez prawie rok myślałam, że będę bezdomna. W ten dzień miałam 27 euro na koncie i 2 kredyty.

A Kuba, Kuba, tak? Kuba. Starszy syn. A Kuba wiedział, w jaki sposób zmarł jego tato? Przez pierwsze półtora roku nie. Niestety nie powiedziałam jemu w jaki sposób. Ja w ogóle nie chciałam kogoś tego dotykać, bo on nie pytał w jaki sposób. On to po prostu przyjął. Po kilku tygodniach dziecko do mnie przyszło i mówiło, że chce umrzeć. Moje serce się zatrzymało. Ja chcę umrzeć, ja chcę umrzeć, bo ja wiem, że jak ja umrę, to ja będę z tatą. Oczywiście wszystkie czerwone lampy mi się zapaliły. Boże, co ja zrobię? I już myślałam, że... No będzie jakiś większy kryzys. W dwa dni załatwią mu terapię. On na tą terapię po prostu ze mną chodził.

Byliśmy na kilku spotkaniach, potem się okazało na szczęście, że to nie były myśli samobójcze, tylko że ja wtedy też nie byłam w stu procentach gdzieś tam super światła i ogarnięta, więc ja po prostu widziałam od razu samobójstwo, więc to było po prostu tęsknota, jego żal i jego żałoba. Po prostu chciał tego Tote jeszcze raz zobaczyć, go przytulić, pobawić się z nim. To chyba była jedna z najgorszych rzeczy. Domyślam się, bo rozmowy z dziećmi w żołobie, wiesz, kiedy ty jesteś sama w żołobie, jeszcze w tym wszystkim szoku i po tej traumie, no to... Ja... Swojej córce powiedziałam o tym. Moja córka miała 11 lat.

Cały czas mówię, że w najgorszy z możliwych sposobów, bo jej po prostu powiedziałam to wprost. Ale to było skoro świt. Wyszłam do jej pokoju i to się wydarzyło. Po prostu jej powiedziałam. Na szczęście nie była wtedy sama. Jeszcze mieszkała u nas moja siostrzenica, prawie jej rówieśniczka. Ale wiem, że to są bardzo trudne rozmowy, trudne emocje. A on jest teraz nastolatkiem, tak ? No bo to już trochę 8 lat od śmierci twojego męża. 15 lat ma. 15 lat. I czy on teraz już wie, co się stało ? Tak. Ja powiedziałam jemu jakoś tak półtora roku po, dlatego że jego koleżanki z szkoły popełniła samobójstwo.

Gdzieś to było zawsze, a nie teraz, wiesz, bo a to nie mamy kasy, a to ten, a potem gdzieś tam było, i co będziesz pracować na siłowni. Takie... Teraz to jednak wygląda troszeczkę inaczej. To jest ponad dekada teraz od momentu pierwszego pomysłu, gdzie rzeczywiście widzi się te kobiety na siłowni, gdzie coraz więcej jest tego. Wtedy tak jeszcze tego tak nie było, więc to tak ten pomysł się gdzieś nie przebił, ale W ramach tego, że byłam sobie sama starym i okrętem, stwierdziłam, że muszę zrobić coś, co sprawi, że ja będę szczęśliwa. Bo przecież zaczęłam od tego, że muszę zrobić wszystko, żeby moje dzieci były szczęśliwe, żeby były zdrowe, żeby to wszystko.

Teraz mogę pracować, a nie dosyć z normalnymi klientami, mogę pracować z atletami, z prawdziwymi sportowcami, ale także z osobami, które cierpią na raka, wychodzą z raka, są w remisji i mam niesamowitą satysfakcję. Z tego co robię i wiem, że impact tego jest bardzo pozytywny na moje życie, na życie moich klientów. Coś zmieniam dla kogoś, prawie każdego dnia. Jak robię zajęcie o 6.13 rano, wszyscy przychodzą tacy zwiędnięci, a wychodzą z uśmiechami, zadowoleni, że zrobili, czują się lepiej. Staram się zarażać gdzieś humorem, takim pozytywnym nastawieniem, uśmiechem, miłością do sportu, miłością do aktywności fizycznej.

Moje życie jest głośne. Jak myśmy za pierwszym razem rozmawiały, to ja szczegałam. Moje życie jest głośne obecnie. Żebyśmy w spokoju rozmawiały. Mój najstarszy syn pilnuje psów, żeby nie szczegały. Moje życie. Ja już miałam szczekające psy w podcaście, wiesz. Już tak się wydarzyło. Moje życie jest głośne, moje życie jest pełne mocy. Dobrych, złych. Akceptuję wszystko tak jak leci. Nie ma tak, że jakieś tak jest ładnie i gładko. Zawsze się coś musi dziać. To jest życie.

Pracuję rankami, mam prawie każde popołudnie wolne, robię dodatkowe jeszcze zajęcia i oczywiście przyjmuję klientów, ale mam weekendy wolne, codziennie jemy obiad razem wszyscy. I ten obiad oczywiście jest też głośny, bo każdy chce coś powiedzieć, się czymś podzielić. I to jest taki moment, gdzie po prostu gdzieś tam komunikujemy, co się wydarzyło w jednym dniu, jakie mamy plany, czy po prostu jesteśmy ze sobą i też można pomylić. Każdy dzień jest inny. Spełniam się. Jestem, zawodowo jestem zadowolona. Dzieciaki, jestem z nich strasznie dumna. Dzieciaki, to są prawie dorośli. Znaczy, moi starsi są to już z prawie dorosłych mężczyzn.

Był dla mnie obcą osobą. Do brzegu Agata. Nie o tym samochodzie chciałabym usłyszeć. Odpadł mi tłumik. Prawie odpadł mi tłumik na drodze wiejskiej. W najgorszym dniu mojego życia. To był taki moment, gdzie moje działania, moje wysiłki nie dawały rezultatów. Byłam bardzo, bardzo podrożona w żołobie. Byłam sfrustrowana, rozżalona. Zła. I miałam dosyć. Miałam tak dosyć, jak nigdy w życiu jeszcze dosyć nie miałam. I w tym najgorszym dniu, ten tłumik, zablokowana droga.

Zajęć jako takich online nie robię, osobiste takie personalne treningi tak, rozpisuję, wysyłam, jestem dostępna. Chcę Wam powiedzieć, moi drodzy słuchacze, że Strong Agata jest bardzo łatwa do znalezienia na Instagramie jako Strong Agata po prostu i teraz po tej rozmowie sami już wiecie, dlaczego Agata jest taka silna. I nie dlatego, że co nas nie zabije, to nas wzmocnić, to dlatego, że co nas nie zabije, to nas po prostu nie zabije, ale to my musimy zawalczyć o siebie. Jestem winna powiedzenia tego raz i bardzo tego żałuję, bo co nas nie zabije, to nas rozwali nerwowo albo w jakiś sposób inny nas doświadczy.

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.